Drukuj Powrót do artykułu

Delegatka ds. ochrony dzieci i młodzieży: nie jesteśmy sędziami, ale pierwszym kontaktem

19 maja 2026 | 15:55 | Dariusz Dudek, Fundacja św. Józefa | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. psychoterapeuta-wroclaw.eu

O roli delegata, który nie jest sędzią, lecz pierwszym kontaktem dla osób szukających sprawiedliwości, oraz o psychologicznych mechanizmach towarzyszących zgłaszaniu krzywdy, z Katarzyną Weiler-Boratyn – nową delegatką ds. ochrony dzieci i młodzieży u dominikanów – rozmawia Dariusz Dudek z Fundacji Św. Józefa.

Wiara w cieniu skandali

Dariusz Dudek, Fundacja Św. Józefa: Jak Pani, jako osoba zaangażowana w Kościół, radzi sobie ze złem, którego dopuszczają się ludzie ściśle z nim związani?

Katarzyna Weiler-Boratyn: Jako psychoterapeutka pracowałam też z osobami zakonnymi oraz księżmi, którzy krzywdzili osoby świeckie, wchodząc z nimi w nieuprawnione, bardzo osobiste relacje. Jako profesjonalistka potrafię oddzielić pracę z pacjentami od mojego życia prywatnego. Co więcej, rozumiem mechanizmy psychologiczne kierujące sprawcami oraz zranienia, których sami niegdyś doświadczyli. To zrozumienie pozwala mi trwać w Kościele i nie odsuwać się od Boga.

Nie doświadczyłam osobistego kryzysu wiary z powodu obserwowanych skandali. Choć może to zabrzmieć chłodno: niewiele mnie już dziwi. Z drugiej strony jestem bardzo wyczulona na wszelkie oznaki przekraczania granic. Gdy obserwuję posługujących duchownych, analizuję, czy ich działania nie noszą znamion nadużycia wobec ludzi, z którymi są. Czerwona lampka zapala się u mnie w różnych momentach, ale w moim zawodzie jest to nieuniknione. To jak z ortopedą, który już z daleka widzi u kogoś skrzywienie kręgosłupa.

To musi być obciążające, zwłaszcza gdy widzi Pani opór instytucji.

Oczywiście, nie jest to łatwe – szczególnie gdy widzę, że część księży czy osób u władzy w Kościele chce pewne sprawy „zamieść pod dywan”. Nie chcę się jednak na tym zatrzymywać. Wiem, co mam robić, jakie jest moje zadanie i chcę je wykonać jak najlepiej. Staram się nie frustrować tym, że inni nie zawsze działają tak, jak powinni.

Pierwszy kontakt: Bezpieczeństwo i granice

Jaka jest zatem konkretna rola delegata ds. ochrony małoletnich i bezbronnych?

Głównym zadaniem delegata jest przyjęcie zgłoszenia o krzywdzie wyrządzonej w strukturach Kościoła oraz zapewnienie osobie zgłaszającej adekwatnej pomocy. Choć dopiero rozpoczynam tę posługę, zasady są jasne: delegat ma być pierwszym, bezpiecznym ogniwem w drodze do wyjaśnienia sprawy.

Jak według standardów powinno przebiegać spotkanie z osobą skrzywdzoną, która zgłasza się do delegata?

Bardzo ważne jest zachęcenie do spotkania osobistego, a nie tylko rozmowy telefonicznej – dynamika kontaktu bezpośredniego jest zupełnie inna. Miejsce spotkania musi być dla osoby skrzywdzonej w pełni bezpieczne. Moim obowiązkiem jest poinformowanie takiej osoby, że może przyjść z kimś towarzyszącym.

Podczas takiego spotkania delegat wysłuchuje historii o rzeczach niezwykle trudnych i traumatyzujących. Musi to robić z cierpliwością, empatią i życzliwością, ale przede wszystkim ma obowiązek szanować i przestrzegać granic danej osoby.

Jak to poszanowanie granic powinno wyglądać w praktyce?

To fundamentalne zasady, takie jak używanie formy „Pan”, „Pani” i unikanie przechodzenia na „Ty”. Ważne jest też przestrzeganie ram czasowych: spotkanie trwa tyle, na ile się umówiono. Osoby skrzywdzone doświadczyły brutalnego naruszenia ich granic, więc ich pilnowanie w relacji z delegatem jest formą przywracania im podmiotowości.

Między empatią a procedurą

Praca delegata kojarzy się z „posługą słuchania”. Czy jednak delegat nie musi czasami zadawać pytań, które bolą?

Delegat nie jest sędzią i nie prowadzi śledztwa, ale ma za zadanie szczegółowo zebrać informacje o tym, co się wydarzyło. Pytania o detale są czasem konieczne, by jak najwierniej odtworzyć trudną sytuację – mogą dotyczyć miejsca, świadków czy czasu zdarzeń. Kluczowe jest jednak to, by te pytania nigdy nie wynikały z chęci zaspokojenia własnej ciekawości, a jedynie z rzetelności proceduralnej. Po zebraniu danych delegat spisuje zgłoszenie i przekazuje je prowincjałowi lub biskupowi.

Jak w tym procesie wygląda kwestia dyskrecji? Czy można zachować anonimowość?

Delegat jest bezwzględnie zobowiązany do dyskrecji. Krzywdę można zgłosić nawet anonimowo, choć trzeba mieć świadomość, że utrudnia to weryfikację zgłoszenia. Informacje są przekazywane wyższym przełożonym, ponieważ to oni podejmują dalsze działania i dysponują odpowiednimi środkami, by nadać sprawie bieg.

Jest Pani delegatką przy zakonie dominikanów. Czy jeśli ktoś doznał krzywdy ze strony innego zakonnika lub księdza diecezjalnego, również może przyjść do Pani?

Tak. Moim obowiązkiem jest przyjęcie zgłoszenia i przekazanie go do właściwego przełożonego. Jeśli zgłosi się do mnie ktoś skrzywdzony np. przez jakiegoś innego zakonnika czy księdza, nie odeślę go do innego delegata. Przyjmę zgłoszenie i przekażę je mojemu prowincjałowi, który skontaktuje się z odpowiednim przełożonym oskarżonego. Chodzi o to, by nie narażać osoby skrzywdzonej na ogromny trud wielokrotnego opowiadania swojej historii.

Prawo kanoniczne i państwowe

Co dzieje się dalej, po złożeniu formalnego zgłoszenia?

Na początku przełożony wydaje dekret prewencyjny, który zawiera środki zapobiegawcze wobec oskarżonego, takie jak zakaz kontaktu z osobą skrzywdzoną czy odsunięcie od posługi. Następnie rozpoczyna się dochodzenie wstępne. Wyniki są przedstawiane przełożonemu, który – jeśli sprawa tego wymaga – przesyła akta do najwyższych władz zakonu lub do Stolicy Apostolskiej.

A co w sytuacji, gdy sprawa dotyczy przestępstwa w świetle prawa państwowego?

Jeśli zgłoszenie nosi znamiona przestępstwa, zawiadamiane są organy ścigania. W przypadku osób poniżej 15. roku życia lub osób bezradnych, delegat ma prawny obowiązek zgłoszenia sprawy prokuraturze. Przy osobach powyżej 15. roku życia takie zgłoszenie wymaga zgody poszkodowanego. Warto jednak pamiętać, że gwałt jest przestępstwem ściganym z urzędu – jeśli więc delegat nabierze pewności co do wiarygodności zgłoszenia, musi powiadomić służby niezależnie od wieku ofiary. O ewentualnym przedawnieniu zawsze decyduje prokuratura.

Psychologia traumy

Z jakimi reakcjami osób skrzywdzonych musi liczyć się delegat w swojej pracy?

Spektrum jest ogromne. Osoby skrzywdzone mogą bagatelizować własne doświadczenie lub obwiniać siebie. Mogą też odczuwać silną złość i poczucie niesprawiedliwości, które kierują w stronę delegata jako reprezentanta Kościoła. Rolą delegata jest nie przyjmować tego osobiście, lecz przyjąć tę osobę z całym jej dramatem.

Często spotyka się też „zamrożenie emocjonalne” – ktoś opowiada o traumie chłodno, jak o codziennych zakupach. Dla słuchacza może to być szokujące, ale to naturalny mechanizm obronny przed bólem.

Jakiej pomocy, poza samym przyjęciem zgłoszenia, może oczekiwać osoba poszkodowana?

Pomocą jest już samo wyjaśnienie wątpliwości – pomoc w „nazwaniu rzeczy po imieniu”, gdy ktoś nie jest pewien, czy to, co go spotkało, było nadużyciem. Osoby skrzywdzone mają też prawo oczekiwać od instytucji kościelnej wsparcia finansowego na psychoterapię, pomocy prawnej czy duchowej. Delegat przekazuje te oczekiwania przełożonemu, który powinien udzielić na nie odpowiedzi.

Czego delegatowi kategorycznie nie wolno robić?

Nie wolno mu doradzać, narzucać sposobu postępowania ani przekraczać granic formalnych poprzez prywatne kontakty telefoniczne. Jeśli osoba skrzywdzona poczułaby się ponownie zraniona przez działanie delegata, ma prawo zgłosić to jego przełożonemu lub szukać wsparcia w Fundacji Św. Józefa czy Inicjatywie „Zranieni w Kościele”.

Katarzyna Weiler-Boratyn – psycholog i psychoterapeutka od 2003 r. Od grudnia 2025 r. pełni funkcję delegatki ds. ochrony dzieci i młodzieży w polskiej prowincji dominikanów. Przez 12 lat pracowała w ośrodku dominikańskim zajmującym się tematyką manipulacji. Brała udział w rozwiązywaniu trudnych konfliktów wewnątrzkościelnych (m.in. w domu betanek w Kazimierzu Dolnym).

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.