Drukuj Powrót do artykułu

Dlaczego nie sięgamy do źródeł? Rozmowa z Michałem Senkiem, dyrektorem Centrum Myśli Jana Pawła II

14 maja 2026 | 18:45 | Rozmawiał Tomasz Królak (KAI) | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. centrumjp2.pl

Myślę, że w przestrzeni publicznej obecna jest raczej nasza interpretacja postaci Jana Pawła II i tego, jak zapamiętała go wówczas dana grupa czy środowisko, a nie sięganie do źródeł i lepszego zrozumienia tego, co powiedział – uważa Michał Senk. Dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II, obchodzące w tym roku 20-lecie działalności zaznacza w rozmowie z KAI, że jednym z głównych działań tej instytucji jest pokazywanie aktualności myśli papieża Wojtyły. Odwołując się do różnych inicjatyw Centrum zaznacza, że w pokoleniu obecnych studentów, papież odbierany jest bardzo pozytywnie. 18 maja przypada 106. rocznica urodzin Karola Wojtyły.

Tomasz Królak (KAI): Co wydaje Ci się najważniejszym osiągnięciem Centrum, patrząc z perspektywy 20 lat jego działalności?

Michał Senk: Myślę, że przede wszystkim prowadzony od ponad 20 lat program stypendialny m.st. Warszawy imienia Jana Pawła II. Nie chciałbym powiedzieć, że uformowaliśmy tych ludzi, ale z pewnością towarzyszyliśmy stypendystom (i wciąż to czynimy), wspierając materialne oraz pomagając lepiej zrozumieć siebie i dodać im odwagi.

Myślę także, że Centrum wykonało bardzo dużą pracę na rzecz udokumentowania świadków pontyfikatu Jana Pawła II poprzez zapisy ich głosów, liczne wywiady przeprowadzone „na świeżo”, a dotyczące tego, jak jedno czy drugie wydarzenie było dla kogoś osobiście ważne, ale też jak, w opinii naszych rozmówców, wpłynęło na losy świata.

W zebranych przez nas relacjach zwracają oni uwagę na niezaprzeczalne osiągnięcia Jana Pawła II w różnych obszarach. Na przykład George Weigel wskazuje na pokojową transformację systemu politycznego w naszej części Europy. Mogłoby się nam wydawać, że jakoś na to po prostu „zasłużyliśmy”, że to była pewna kolej dziejów, że tak musiało być. Chyba nie zdajemy sobie sprawy, że wcale tak być nie musiało, że w historii nie ma determinizmu, chyba, żebyśmy mieli zaufać filozofii marksistowskiej…

No, niekoniecznie.

Spojrzenie, wedle którego komunizm upadł po prostu wskutek ekonomicznej niewydolności, nie jest wystarczające. Trzeba poznać prawdziwe przyczyny tych zmian i to, jak do nich doszło. Bo kiedy myślę o działaniach Jana Pawła II, to tam nie ma przypadkowości. Papież konsekwentnie realizował zapowiedziany już 22 października 1978 roku kierunek: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju!”.

Szereg różnych, wielkich wydarzeń, jakie miały miejsce w Kościele w Polsce, już jako papież niejako przeniósł na grunt Kościoła powszechnego. Myślę m.in. o swoistym związku pomiędzy orędziem biskupów polskich do niemieckich, millenium chrztu Polski  i  wprowadzeniem Kościoła w III tysiąclecie, wraz z aktem przeproszenia za winy i grzechy, jakich Kościół powszechny dopuścił się w przeszłości. Ten pontyfikat zdecydowanie akcentował pojednanie i dialog.

Chyba wciąż za mało mówi się o tym, jak bardzo Wojtyła jako papież czerpał z myśli i doświadczeń dzieciństwa i lat młodzieńczych a zwłaszcza kapłańskich i biskupich.

Dla mnie Jan Paweł II jest tym, który z tej perspektywy polskiej zbiera naprawdę to, co najbardziej pozytywne, dobre i uniwersalizuje, przenosząc na grunt całego Kościoła. To niezwykłe, że Jan Paweł II, będąc w fawelach czy najbiedniejszych częściach Ameryki Łacińskiej, podczas pielgrzymek dokonuje bardzo podobnych działań, to znaczy wskazuje na znaczenie dialogu.

Ludzie z innych krajów też mówią o nim: to jest nasz papież. I pytają: dlaczego wy, Polacy myślicie, że to jest wasz papież, skoro on jest nasz? Zawsze wtedy odczuwam radość, bo jest to kolejnym potwierdzeniem faktu, że jest to człowiek, który dobrze rozumiał wyzwania, dobrze odczytywał znaki czasu i historię w ogóle, historię zarówno powszechną, jak i historię Kościoła.

Jednym z naszych, niebagatelnych, jak sądzę, osiągnięć w Centrum, jest także portal jp2online.pl, który dokumentuje ten szczególny pontyfikat oraz udostępnia bazę źródeł i faktów.

Ale jest nim też, na przykład, monografia profesora Pawła Skibińskiego o kolejnych pielgrzymkach Jana Pawła II do Polski. Opracowywany jest właśnie tom trzeci. Zajmujemy się zatem także proponowaniem spojrzenia historycznego, czyli nieco obranego już z emocji, związanych na przykład z Placem Zwycięstwa i słowami „Niech zstąpi Duch Twój…”. Chcemy pokazać także znaczenie papieskich pielgrzymek dla późniejszych pokoleń i spraw, z którymi te pokolenia się mierzyły i mierzą także dziś.

Rola Centrum jako banku zapisów dźwiękowych pontyfikatu Jana Pawła II – zarówno słów Jan Pawła II, jak i świadków pontyfikatu – jest nie do przecenienia. Pod tym względem jesteście chyba najważniejszą instytucją w Polsce?

Nie wiem czy najważniejszą, choć przyjmuję to oczywiście jako komplement. Trzeba wspomnieć, że refleksje świadków pontyfikatu nagrywał także Instytut Tertio Millennio którego archiwum również prezentujemy na jp2online.pl. Staraliśmy się to robić, pomni także doświadczeń Muzeum Powstania Warszawskiego, które jako główne zadanie na pierwsze lata działalności postawiło sobie udokumentowanie wspomnień żyjących powstańców warszawskich, odtworzenie tego wydarzenia z pamięci samych jego uczestników.

Pewne działania można podjąć zarówno dziś jak i za 20 lat, ale są rzeczy, które trzeba zrobić tu i teraz. Zapisy wspomnień świadków pontyfikatu, są jednym z nich. Wsłuchując się w te głosy, wyraźnie widzimy na przykład, że nazywanie ulic i placów imieniem Jana Pawła nie było gestem politycznym, lecz oddolną inicjatywą wynikającą z doświadczenia pustki po papieżu.

Przychodzi mi do głowy myśl, że chociaż jesteście instytucją miejską, to wykonujecie pracę absolutnie kluczową dla Kościoła. Ale nie chcę interpretować tego faktu w kategoriach paradoksu, czy czegoś dziwnego. Według mnie wynika to z faktu, że Jan Paweł II wychodził poza “kościelne” ramy; jego przesłanie skierowane było dla wszystkich, w tym sensie, że chciał “złapać” kontakt i prowadzić dialog z każdym, a Wy staracie się o tym przypominać i szeroko prezentować to jego ewangeliczne, personalistyczne, humanistyczne dziedzictwo. Czy tak?

Mamy świadomość, że pewnym szafarzem tej spuścizny po Janie Pawle II w wymiarze duchowym czy teologicznym jest Kościół katolicki. Myślę jednocześnie, że naszym zadaniem jest przede wszystkim podkreślanie i szukanie tego wymiaru uniwersalnego, ale nie na zasadzie “zeświecczania” papieża. Chodzi raczej o pokazanie –  co zresztą jest też osiągnięciem Jana Pawła II –  w jaki sposób religia jako integralna, konstytutywna część człowieka wpływa na jego działanie.

Od czasu międzyreligijnego spotkania w Asyżu nie ma już możliwości zejścia z pewnej ścieżki, to znaczy z powszechnego już przekonania, że właściwie sięgając do swoich religijnych depozytów, religie mogą prowadzić do pokoju. Od tego czasu mówi się przecież o “duchu Asyżu”. Zmiana paradygmatu, wedle którego wojny i antagonizmy wywołują religie, na rzecz tego, że religia może i powinna dbać o pokój, jest dla mnie czymś, co koniecznie trzeba pokazywać.

Niezwykła jest także kwestia dialogu z judaizmem i zupełnie niesamowite osiągnięcie Jana Pawła II w tej dziedzinie. Być może tego nie doceniamy, bo nie pamiętamy Kościoła sprzed Soboru Watykańskiego II i wydaje nam się, że te relacje zawsze takie były. A to jest nasz olbrzymi błąd. Jan Paweł II dokonał tu czegoś niezwykłego bo – w moim odczuciu – był człowiekiem, który w swoim przywództwie umiejętnie łączył tożsamość i dialog. A w dziedzinie dialogu z judaizmem – takim, jak ten dialog widzi Jan Paweł II – “wypełnia się” zarówno pojęcie dialogu, jak i tożsamości. On tego nie rozdziela, bo jest przekonany, że aby lepiej rozumieć siebie, swoją tożsamość, trzeba być w dialogu z drugim człowiekiem.

Gdybyśmy jako społeczeństwo –  zróżnicowane światopoglądowo, wierzący i niewierzący –  wydobyli z pontyfikatu Jana Paweł II ten jeden wątek czy przesłanie, to czuję, że w Polsce dokonałby się niesamowity postęp. Żylibyśmy w innej przestrzeni.

No właśnie, czy Twoim zdaniem Jan Paweł II jest właściwie obecny w polskiej przestrzeni – Kościelnej i nie tylko takiej, ale szerzej, społecznej?

Przede wszystkim nie mam poczucia, że Jan Paweł II jest w polskiej przestrzeni obecny. Jest obecny jakiś jego obraz. Co by nie mówić, papież jednak “rozpieścił” nas systematycznymi pielgrzymkami do Polski. Przy czym jeśli chodzi o konkretne wizyty, to choć bardzo wiele mówimy o tej z roku 1979, uważam, że ważną pielgrzymką, trochę przy tym pominiętą jest ta jest z roku 1999. Przemawiając przed Zgromadzeniem Narodowym, papież odważnie wyznacza kierunek społeczno-polityczny, ale nie w taki sposób, by można było mówić, że „miesza się” do polityki. Po prostu pokazuje kierunek, wartości, zasady, które powinny być obowiązywać polityków, zobowiązanych do troski o dobro wspólne.

Czy i jak Jan Paweł II  jest obecny w polskiej przestrzeni publicznej? Myślę, że jest nieobecny, że jest to raczej nasza interpretacja tej postaci i tego, jak zapamiętała go wówczas dana grupa czy środowisko, a nie sięganie do źródeł i lepszego zrozumienia tego, co powiedział.

I próby odniesienia papieskiego przesłania do naszego “tu i teraz”, zastanowienia się, co ten mądry człowiek mógłby ewentualnie nam powiedzieć dzisiaj.

Tak, i warto to zestawić z odbiorem papieża w innych krajach. Począwszy od czwartej pielgrzymki z 1991 roku papież przybywał do wolnej Polski, a jego słowa były skierowane właśnie do naszego „tu i teraz”. Ale Światowe Dni Młodzieży we Francji, w 1997 roku stanowiły niesamowitą lekcję tego, jak można rozmawiać z młodzieżą, która ma inne doświadczenia kulturowe, religijne, społeczne, żyje w innym państwie. Wydaje mi się, że tego brakuje. My bardziej myślimy o papieżu jako o papieżu-Polaku.

Obrazami, kliszami, wyobrażeniami.

I raczej tymi, które dotyczą Polski i pielgrzymek, zapominając, że pielgrzymka do Polski, z przyczyn oczywistych, jest również pielgrzymką najbardziej na wschód, jak się dało.  Obecność na pierwszej pielgrzymce chrześcijan z innych krajów pokazała tymczasem uniwersalność tego wydarzenia.

Reforma szkolnictwa spowodowała pojawienie się gimnazjów. Wiele z nich przyjęło imię Jana Pawła II, po czym następuje kolejna reforma i gimnazja są likwidowane, szkoły z imieniem papieża znikają… To jest dla mnie sygnał, żeby wrócić do pewnego optymalnego poziomu obecności Jana Pawła II, do przeprowadzenia dobrze rozumianej korekty i określenia, co jest dla nas najważniejsze z tego pontyfikatu, co chcielibyśmy zachować, zatrzymać.

Nie dają mi spokoju wyniki badań polskojęzycznego internetu, bo wynika z nich, że dla pokolenia pomiędzy 15. a 29. rokiem życia dyskurs wokół Jana Pawła II ma charakter ironiczno-memiczny. To oczywiste, że dla ludzi doskonale pamiętających tego papieża jest on kimś innym niż dla późniejszych generacji, ale nie spodziewałem się, że aż tak innym. Nie potrafiliśmy tej postaci ożywić, pokazać jej aktualności na “tu i teraz”. Myślisz, że można tu mówić o jakimś naszym zaniedbaniu czy raczej, że tak być po prostu musiało?

Mam dwie refleksje związane z memami. Pierwsza jest taka, że Jan Paweł II już coraz rzadziej jest memem, ale nie jest to bynajmniej przesłanka pozytywna, bo żeby zrozumieć mem, trzeba mieć pewne doświadczenie kulturowe. Jeśli w młodym pokoleniu Jan Paweł II jest coraz mniej obecny, to mem związany w jakikolwiek sposób z jego osobą jest niezrozumiały. Kiedy papież używa pięknej, obrazowej przenośni, mówiąc: każdy z was, młodzi, musi mieć swoje Westerplatte, to jeśli nie wiemy, co tam się wydarzyło, nie zrozumiemy też papieskiego porównania.

Owszem, tych memów jest mniej, ale powiem od razu, że nie chciałbym, aby ich liczba była jakimś kryterium sukcesu. Tak, jak dla niektórych kryterium sukcesu była liczba młodych ludzi wypisanych z lekcji edukacji zdrowotnej. Mnie takie mierniki nie napawają optymizmem.

Druga kwestia: pamiętajmy, czy nam się to podoba, czy nie, że młodzi ludzie bardzo często w internecie poszukują odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Pytania o Jana Pawła II naprawdę bardzo często były pytaniami w duchu: powiedzcie nam więcej o tym człowieku, bo to co słyszymy, to przede wszystkim to, że był wielki itd., itp. Ale o co w tym chodzi? Nie mówię, że nie było ciekawych narracji, bo mógłbym wymienić wiele wspaniałych książek i analiz lub zarekomendować wypowiedzi wielu konkretnych osób. Problem w tym, że teksty głupsze, łatwiejsze, bardzo często wypierają te bardziej wartościowe, które, owszem, bywają przy tym trudniejsze.

To jest wciąż praca do wykonania. Powinniśmy to zrobić z tym, że nie tyle dla Jana Pawła II, lecz w imię lepszego, dojrzalszego, mądrzejszego społeczeństwa.

Z tego, co mówisz mogłoby wynikać, że Jan Paweł II stał się w pewnym sensie ofiarą kryzysu systemu edukacyjnego, braku zainteresowania historią, nieznajomości wśród młodych ludzi różnych, ważnych kulturowo, kontekstów.

Bardziej zastanawiam się nad tym, czy nie nazbyt późno pozwoliliśmy sobie na krytyczne myślenie o Janie Pawle II, ale krytyczne nie w sensie kreowania z założenia negatywnych ocen czy interpretacji jego pontyfikatu, tylko w sensie krytycznego myślenia, które jest po prostu naturalną metodą autentyfikacji lub falsyfikacji. Dlaczego nie możemy tego przeprowadzić?

Zauważam jednocześnie, że w pokoleniu obecnych studentów, a więc ludzi, którzy w momencie śmierci Jana Pawła II mieli kilka lat, papież odbierany jest bardzo pozytywnie. A widać to wyraźnie podczas naszych debat i warsztatów, na przykład z cyklu “Porozmawiajmy o człowieku”.

Oni nie myślą wielkimi hasłami: papież był wielki, obalił komunizm, był ojcem Solidarności itd., tylko pytają, czy może być ich przewodnikiem w ich dzisiejszej drodze, w uczuciach, w wyborze studiów, pracy.

Tak, ich nie interesują przemiany społeczno-polityczne. One aż tak bardzo w nich nie rezonują, tylko pytają o to, jak budować relacje z drugim człowiekiem, czym jest ten integralny rozwój, czym jest teologia ciała, itd.

Nasze najbliższe spotkanie będzie dotyczyło właśnie dojrzewania do relacji: co wnoszę do tej relacji? Ten wątek jest u Jana Pawła II bardzo silnie obecny. Odwołujemy się więc do personalizmu Wojtyły, ale nie w rozumieniu traktowania tego kierunku jako konkretnej “techniki”, lecz postawy względem drugiego człowieka wywodzącej się z konkretnych wartości. Pokazujemy, że to pozwala budować właściwe, trwałe relacje i że dopiero zgłębienie tego tematu umożliwia nam rozmowę o takich kwestiach, jak demografia, małżeństwo czy dzietność.

Ważne jest i to, że Karol Wojtyła, urodzony w 1920 roku, doświadczył zupełnie innej Polski: miał żydowskich kolegów, obok synagogi widział kościół, kształcił się w małym miasteczku i w systemie edukacji bardzo różniącym się od dzisiejszego. Łączył polskość z otwartością, co może być przydatne dla nas, dziś, jeżeli chcemy na przykład zrozumieć zmiany etniczno-demograficzne współczesnej Warszawy.

Niezależnie więc od wątku ironiczno-memicznego, dla jakiejś, choć być może bardzo znikomej części młodego pokolenia, Jan Paweł II może być ważnym punktem odniesienia w codziennych wyborach. To także wielka zasługa Centrum, które stara się pomóc im “odkodować” Wojtyłę, wskazywać na to, co w nim wartościowe i ważne.

Przy czym jest to nie tyle wybór Jana Pawła II, lecz raczej dobra, za którym on stoi. Do ludzi przemawia bardziej nie ktoś, kto jest nauczycielem, lecz świadek, autentyczny przykład. Dlaczego ksiądz Jerzy Popiełuszko jest tak dobrze odbierany przez młodych ludzi? Oczywiście, stoi za tym wielka praca osób popularyzujących jego spuściznę, takich jak Paweł Kęska, ale do ludzi przemawia przykład. Wyczuwają, że tu nie ma ściemy, że tu nie chodzi tylko o słowa ks. Jerzego, ale o to, że za to, co głosił, poniósł on bardzo konkretne konsekwencje, że został skatowany, zamordowany i wrzucony do rzeki.

Wbrew temu, co się często mówi, także dziś młodzi ludzie są w stanie pójść pod prąd, i pozostają wrażliwi na przykłady radykalnych świadków wiary.

Jan Paweł II, zapytany o to, czy nie odczuwa tremy, przemawiając do tłumów, odpowiedział: nie myślę o tłumie, tylko o tym, że mówię do konkretnego człowieka. Ten przykład lepiej wyjaśnia fenomen Wojtyły aniżeli definicja personalizmu.

Powiedzieliśmy już, że Centrum Myśli Jana Pawła II jest instytucją miejską, skoncentrowaną przy tym na postaci głowy Kościoła katolickiego. Istnienie takiej placówki nie jest bynajmniej rzeczą oczywistą. Stąd moje pytanie: czy ta instytucja ma być pomostem pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi? Albo: dla kogo ona jest “bardziej”? I czy w ogóle myślisz o tym w kategoriach “stron”?

Staram się nie myśleć stronami, żeby po prostu samemu nie popaść w pewien stereotyp. Natomiast gdybyśmy trzymali się tego porównania do mostu, to jeden przyczółek, to znaczy pontyfikat, jest w jakimś sensie osadzony, bo pontyfikat się dokonał. Naszym zadaniem jest bardziej go „udostępnić”, to znaczy pokazać związane z nim fakty. Robimy to poprzez, wspomniany już, portal JP2online, publikacje danych źródłowych, analizy, książki historyczne. I to jest ten jeden przyczółek. Natomiast ten drugi jednak z biegiem czasu trochę się przesuwa, bo to jest pytanie o współczesność; o to, na ile przyczyniamy się do tego, żeby Jan Paweł II był zrozumiały. To jest trochę podobne do pytania, jakie regularnie stawiają sobie w Wielkiej Brytanii: czy powinniśmy tłumaczyć Szekspira i ile tych tłumaczeń można jeszcze dokonać, żeby to był jeszcze Szekspir, ale uwspółcześniony?

Czyli chcielibyście tłumaczyć Jana Pawła II, docierać z jego myślą do dzisiejszych generacji, pokazywać aktualności jego przesłania “tu i teraz”.

Tak, pokazując to zwłaszcza w obszarze sensu, bo wyraźnie widać, że współczesny człowiek o ten sens pyta. We wstępie do encykliki “Fides et ratio” papież mówi, że są takie pytania, które mają charakter uniwersalny, uznawane za równie ważne na Wschodzie, jak i na Zachodzie i obecne w różnych religiach: kim jestem, skąd przychodzę, dokąd zmierzam, co mnie czeka po śmierci? Jeśli takich pytań sobie nie postawimy, to tak naprawdę nie do końca jesteśmy ludźmi. Bo przecież człowieczeństwo definiuje się i tak, że my, jako ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, te pytania jednak bardzo mocno sobie zadajemy i tego sensu szukamy.

Uczestnicy naszych wydarzeń w badaniach publiczności, które prowadzimy, deklarują, że przychodzą do nas m.in. dlatego, że podejmowane przez nas tematy staramy się pogłębiać, dajemy sobie czas na namysł. Co to oznacza w praktyce? Jeśli oglądamy spektakl, chcemy o nim potem dyskutować, poznać punkt widzenia twórców czy ekspertów z różnych dziedzin. Jeśli uczestniczymy w debacie, zapraszamy jej słuchaczy także na cykl warsztatów, w których będą mogli wspólnie pochylić się nad tekstami źródłowymi, także nad tekstami papieża.

Chciałbym bardzo, aby Centrum korzystało z intelektualnego i kulturowego dorobku Jana Pawła II, jako aktora, poety, artysty.  Ważne jest dla mnie to, że Jan Paweł II podczas każdej pielgrzymki zwraca się do swoich odbiorców dostosowanym do nich językiem. Inaczej przemawia do młodych muzułmanów na stadionie w Casablance, inaczej podczas naukowych seminariów w Castel Gandolfo. A w obydwu, i wielu jeszcze innych różniących się od siebie przypadkach, jest autentyczny. Wynika to z jego starań o to, żeby się spotkać, porozmawiać, zrozumieć. Wydaje mi się, że do tych starań był bardzo wewnętrznie przekonany, bo czuł, że w ten sposób pomoże tej drugiej osobie lepiej poznać siebie.

Patrząc wstecz na minione 20 lat na pewno myślisz o przyszłości. Czy coś w działalności Centrum Myśli Jana Pawła II chcesz zmienić, udoskonalić, a może wprowadzić nowe formy?

Na pewno nie chcemy rezygnować ze spotkań i rozmów. Projektem, który jest dla mnie  szalenie istotny jest zapewnienie przy pomocy sztucznej inteligencji dostępu do  gigantycznych zasobów zgromadzonych przez Centrum. Jestem przekonany, że dostęp do tak dużego zasobu, jaki posiadamy, musi się odbywać poprzez dobre narzędzia elektroniczne.

Co do innych naszych projektów, to muszę powiedzieć, że jeżeli jako Centrum na coś „cierpimy”, to raczej z powodu „klęski urodzaju”. Wraz z Wielkim Postem zakończyła się kolejna edycja Festiwalu Nowe Epifanie, a przy kolejnych tytułach (np. “Krzyżakach” Jana Klaty) bardzo często pojawiała się adnotacja „sold out”. Z powodu wyprzedaży biletów wiele osób odeszło z kwitkiem.

Cieszy nas wzrastające zainteresowanie spotkaniami i warsztatami, choć chętnych jest dużo więcej niż miejsc, którymi dysponujemy. Powiększa się liczba studentów korzystających ze Stypendiów m.st. Warszawy im. Jana Pawła II. W tej chwili mamy 423 osoby, przygotowujemy wydarzenia, które odpowiadają na ich konkretne potrzeby.

W partnerstwie ze Szkołą Główną Handlową prowadzimy cykl „Obserwatorium idei: inspiracje”. Zapraszamy różnych intelektualistów z Polski i Europy, żeby porozmawiać o najważniejszych wyłaniających się we współczesnym świecie zjawiskach, tendencjach, trendach. Chodzi o to, żebyśmy umieli się od siebie uczyć, bo przecież naturalną konsekwencją personalizmu jest dostrzeganie różnorodności. W wielu rzeczach ludzie są do siebie bardzo podobni, ale także w wielu – jednak różni. Ważne, byśmy mieli wrażliwość Jana Pawła II, który był na tę naszą różnorodność niezwykle otwarty. I to traktujemy jako wskazówkę dla naszych działań.

Jak widzisz Centrum za lat 10?

Myślę, że będzie ono pewnym integratorem coraz bardziej zmieniającego się  społeczeństwa warszawskiego. Bo stolica bardzo mocno przekształca się kulturowo i etnicznie. Jeżeli chodzi na przykład o liczbę migrantów czy uchodźców, zwłaszcza z Ukrainy czy Białorusi, i tak zwane drugie czy trzecie pokolenie migracji, to lepsze rozumienie siebie będzie szalenie istotne. Bardzo duże znaczenie będą odgrywały w tym procesie kwestie religijne, choćby obchodzenie świąt religijnych.

Istotne będzie więc w Warszawie lepsze rozumienie bliźniego, z jego wiarą, tradycją, kulturą, także tą odmienną od chrześcijańskiego kręgu kulturowego. W Warszawie bardzo liczną grupą są Wietnamczycy, przybywa muzułmanów.

Rysuje się więc frapująca perspektywa “wprowadzenia” na to pole Jana Pawła II – mistrza dialogu międzyreligijnego.

Uważam, że dobra współpraca zarówno z arcybiskupem Adrianem Galbasem, metropolitą warszawskim, jak i z imamem Pawłem Dudkiem, dyrektorem Ośrodka Kultury Muzułmańskiej w Warszawie czy naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem, jest naturalną konsekwencję nauczania Jana Pawła II, który wyniósł dialog międzyreligijny czy międzykulturowy na inny poziom.

 

Rozmawiał Tomasz Królak

***

Michał Senk jest dyrektorem Centrum Myśli Jana Pawła II od sierpnia 2017, w Centrum pracuje od roku 2008. Wcześniej odpowiedzialny za projekty badawcze, edukacyjne i społeczne, w tym za sztandarowy program instytucji – Stypendia m.st. Warszawy im. Jana Pawła II.

Z wykształcenia politolog, uczestnik podyplomowych studiów menedżerskich z zarządzania zasobami ludzkimi. Jest także trenerem umiejętności liderskich w ramach projektu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Od 1998 instruktor harcerski, był także Instruktorem Wydziału Zagranicznego Głównej Kwatery ZHP.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.