List Ojca Świętego Leona XIV „Życie w obfitości” o wartości sportu | 6 lutego 2026

Rok: 2026
Autor: Leon XIV

LIST

OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV

ŻYCIE W OBFITOŚCI

O WARTOŚCI SPORTU

Drodzy Bracia i Siostry!

Z okazji obchodów XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo od 6 do 22 lutego tego roku, oraz XIV Igrzysk Paralimpijskich, które odbędą się w tych samych miejscowościach od 6 do 15 marca, pragnę przekazać pozdrowienia i najlepsze życzenia wszystkim bezpośrednio zaangażowanym w te wydarzenia, a jednocześnie skorzystać z okazji, aby podzielić się refleksją skierowaną do wszystkich. Uprawianie sportu, jak wiemy, może mieć charakter zawodowy, wymagający wysokiego stopnia specjalizacji: w tej formie odpowiada ono powołaniu nielicznych, budząc jednak podziw i entuzjazm w sercach wielu, którzy żyją rytmem zwycięstw lub porażek sportowców. Jednak uprawianie sportu jest aktywnością powszechną, dostępną dla wszystkich i zdrową dla ciała i ducha, do tego stopnia, że stanowi uniwersalny wyraz człowieczeństwa.

Sport i budowanie pokoju

Przy okazji wcześniejszych Igrzysk Olimpijskich moi Poprzednicy podkreślali, jak ważną rolę sport może odgrywać dla dobra ludzkości, zwłaszcza w promowaniu pokoju. Na przykład w 1984 r. św. Jan Paweł II, zwracając się do młodych sportowców z całego świata, zacytował Kartę Olimpijską[1], która uznaje sport za czynnik „lepszego wzajemnego zrozumienia i przyjaźni, które mają służyć budowaniu lepszego, bardziej pokojowego świata”. Zachęcał uczestników następującymi słowami: „Postępujcie tak, by wasze spotkania były wymownym znakiem dla całego społeczeństwa i zapowiedzią nowej ery, w której «naród przeciw narodowi nie podniesie miecza » (Iz 2, 4)”[2].

W tym kontekście sytuuje się rozejm olimpijski, który w starożytnej Grecji był porozumieniem mającym na celu zawieszenie działań wojennych przed, w trakcie i po Igrzyskach Olimpijskich, aby zawodnicy i publiczność mogli swobodnie podróżować, a zawody odbywały się bez zakłóceń. Ustanowienie rozejmu wynika z przekonania, że udział w rywalizacjach toczących się według reguł (agones) stanowi indywidualną i zbiorową drogę do cnoty i doskonałości (aretē). Kiedy sport uprawia się w tym duchu i na tych warunkach, sprzyja on dojrzewaniu jedności społeczności i dobra wspólnego.

Wojna natomiast wynika z radykalizacji sporów i odmowy wzajemnej współpracy. Przeciwnik jest wtedy postrzegany jako śmiertelny wróg, którego należy izolować i – jeśli to możliwe – wyeliminować. Tragiczne dowody tej kultury śmierci widzimy na własne oczy – zniszczone życia, złamane marzenia, traumy ocalałych, zrujnowane miasta – tak jakby współistnienie ludzi zostało powierzchownie zredukowane do scenariusza gry wideo. Nie wolno nam jednak zapominać, że agresja, przemoc i wojna są „zawsze porażką ludzkości”[3].

Słusznie rozejm olimpijski został w najnowszych czasach zaproponowany przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych. W świecie spragnionym pokoju potrzebujemy narzędzi, które położą kres „nadużyciom, pokazom siły i obojętności wobec prawa”[4]. Zachęcam gorąco wszystkie narody, aby podczas zbliżających się Zimowych Igrzysk Olimpijskich i Paralimpijskich na nowo odkryły i szanowały to narzędzie nadziei, jakim jest rozejm olimpijski – symbol i proroctwo pojednanego świata.

Wartość formacyjna sportu

„Przyszedłem, aby mieli życie i mieli je w obfitości” (J 10, 10). Te słowa Jezusa pomagają nam zrozumieć zainteresowanie Kościoła sportem i sposób, w jaki chrześcijanin do niego podchodzi. Jezus zawsze stawiał osoby w centrum, troszczył się o nich, pragnąc dla każdego z nich pełni życia. Dlatego – jak stwierdził św. Jan Paweł II – osoba ludzka „jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa”[5]. Zgodnie z chrześcijańską wizją osoba musi zatem zawsze pozostawać w centrum sportu we wszystkich jego przejawach, także w tych, które charakteryzują się wybitnymi osiągnięciami rywalizacyjnymi i zawodowymi.

Jeśli się dobrze przyjrzeć, solidne podstawy tej świadomości można odnaleźć w pismach św. Pawła, znanego jako Apostoł Narodów. W czasach, gdy pisał, Grecy mieli już długą tradycję dotyczącą atletyki. Na przykład miasto Korynt od początku VI w. przed Chr. co dwa lata organizowało Igrzyska Istmijskie. Dlatego pisząc do Koryntian, Paweł posłużył się obrazami sportowymi, aby wprowadzić ich w życie chrześcijańskie: „Czyż nie wiecie – pisze – że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą” (1 Kor 9, 24-25).

Idąc za tradycją Pawłową, wielu autorów chrześcijańskich wykorzystywało obrazy sportowe jako metafory dla opisania dynamiki życia duchowego; do dziś skłania nas to do refleksji nad głęboką jednością różnych wymiarów istoty ludzkiej. Chociaż w minionych epokach nie brakowało chrześcijańskich pism – pozostających pod wpływem filozofii dualistycznych – które miały raczej negatywny pogląd na ciało, główny nurt teologii chrześcijańskiej podkreślał dobroć świata materialnego, twierdząc, że osoba jest jednością ciała, duszy i ducha. Rzeczywiście, teologowie starożytności i średniowiecza zdecydowanie odrzucali doktryny gnostyckie i manichejskie, właśnie dlatego, że uważały one świat materialny i ludzkie ciało za wewnętrznie złe. Zgodnie z tymi koncepcjami celem życia duchowego byłoby wyzwolenie się od świata i ciała. Teologowie chrześcijańscy – przeciwnie, odwoływali się do fundamentalnych przekonań wiary: dobroci świata stworzonego przez Boga, faktu, że Słowo stało się ciałem, oraz zmartwychwstania człowieka w jego harmonii ciała i duszy.

To pozytywne rozumienie rzeczywistości fizycznej sprzyjało rozwojowi kultury, w której ciało, zjednoczone z duchem, było w pełni zaangażowane w praktyki religijne: pielgrzymki, procesje, dramaty religijne, sakramenty oraz modlitwę posługującą się obrazami, posągami i różnymi formami przedstawień.

Wraz z umacnianiem się chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim widowiska sportowe, typowe dla kultury rzymskiej – w szczególności walki gladiatorów – zaczęły stopniowo tracić znaczenie społeczne. Jednak średniowiecze naznaczone było pojawieniem się nowych form uprawiania sportu, takich jak turnieje rycerskie, na których Kościół skupił swoją uwagę etyczną, przyczyniając się również do ich reinterpretacji w duchu chrześcijańskim, o czym świadczy przepowiadanie św. opata Bernarda z Clairvaux.

W tym samym okresie Kościół uznał wartość wychowawczą sportu, również dzięki wkładowi takich postaci jak Hugon ze św. Wiktora i św. Tomasz z Akwinu. Hugon w swoim dziele Didascalicon podkreślił znaczenie ćwiczeń fizycznych w programie studiów, przyczyniając się do uformowania średniowiecznego systemu kształcenia[6].

Refleksja św. Tomasza z Akwinu na temat gier i ćwiczeń fizycznych kładła nacisk na „umiar” jako fundamentalną cechę życia cnotliwego. Według Tomasza nie dotyczy on tylko pracy lub zajęć uważanych za poważne, ale wymaga również czasu na rozrywkę i odpoczynek. Akwinata pisze: „Jak mówi Augustyn: «Pragnę, byś czasem sobie odpoczął, ponieważ wypada, by mądry człowiek od czasu do czasu rozluźnił wysokie napięcie ześrodkowane w jakiejś czynności». Lecz to rozluźnienie napięcia umysłu od dokonywania czegoś osiąga się drogą dających rozrywkę i rozweselenie słów i czynności. Wobec tego człowiek mądry i cnotliwy może posługiwać się tymi rzeczami”[7]. Tomasz uznaje, że ludzie bawią się, ponieważ rozrywka jest źródłem przyjemności, i dlatego praktykują ją dla niej samej. Odpowiadając na zarzut, że czyn cnotliwy musi być ukierunkowany na jakiś cel, zauważa, że „czynności żartobliwe nie mają jakiegoś celu zewnętrznego; niemniej są przyporządkowane dobru samej osoby bawiącego się człowieka, w miarę jak są przyjemne lub dają mu trochę odpoczynku”[8]. Ta „etyka rozrywki”, wypracowana przez Tomasza z Akwinu, wywarła znaczący wpływ na kaznodziejstwo i wychowanie.

Sport, szkoła życia i współczesny areopag

W tej długiej tradycji osadzał się humanista Michel de Montaigne, który w eseju poświęconym wychowaniu napisał: „Wszakże to nie duszę ani ciało mamy wychowywać, ale człowieka; nie trzeba tego rozdwajać”[9]. Taki właśnie powód podał, aby uzasadnić włączenie wychowania fizycznego i sportu do dnia szkolnego. Zasady te były stosowane w szkołach jezuickich, poparte pismami św. Ignacego Loyoli, w szczególności Konstytucjami Towarzystwa Jezusowego i Ratio studiorum[10].

Na tym tle należy również umieścić dzieło wielkich wychowawców: od św. Filipa Nereusza po św. Jana Bosko. Ten ostatni, poprzez promowanie oratoriów, stworzył uprzywilejowany most między Kościołem a nowymi pokoleniami, czyniąc również sport obszarem ewangelizacji[11]. W tym kontekście można również wspomnieć Encyklikę Rerum novarum (1891) Leona XIII: przyczyniła się ona do powstania wielu katolickich stowarzyszeń sportowych, odpowiadając w ten sposób na płaszczyźnie duszpasterskiej na zmieniające się wyzwania współczesnego życia – wystarczy pomyśleć o warunkach życia robotników po rewolucji przemysłowej – oraz na nowe, rodzące się zwyczaje[12].

Na przełomie XIX i XX w. sport stał się zjawiskiem masowym. Ponadto narodziły się współczesne Igrzyska Olimpijskie (1896). Świeccy i pasterze zaczęli zwracać większą uwagę na tę rzeczywistość i podchodzić do niej w sposób bardziej systematyczny. Począwszy od pontyfikatu św. Piusa X (1903-1914), notuje się rosnące zainteresowanie sportem, o czym świadczą liczne wypowiedzi papieskie. W tych wypowiedziach Kościół katolicki, za pośrednictwem Papieży, zaproponował wizję sportu skoncentrowaną na godności osoby ludzkiej, jej integralnym rozwoju, wychowaniu i relacjach z innymi, podkreślając jego uniwersalną wagę jako narzędzia promującego wartości, takie jak braterstwo, solidarność i pokój. Emblematyczne jest pytanie zadane przez Czcigodnego Sługę Bożego Piusa XII w przemówieniu skierowanym do włoskich sportowców w 1945 r.: „Jakże Kościół mógłby nie interesować się [sportem]?”[13].

Sobór Watykański II umieścił swoją pozytywną ocenę sportu w szerszym kontekście kultury, zalecając: „Czas wolny winien być przeznaczony w sposób właściwy na relaks duchowy oraz wzmacnianie zdrowia ducha i ciała, […] również przez ćwiczenia i aktywność sportową, które pomagają w zachowaniu psychicznej równowagi i pojedynczym osobom i wspólnotom, jak również przyczyniają się do wytwarzania braterskich związków pomiędzy ludźmi należącymi do wszystkich środowisk, narodów i ras”[14]. Dzięki odczytaniu znaków czasu wzrosła zatem świadomość Kościoła dotycząca znaczenia uprawiania sportu. Sobór przyniósł w tej dziedzinie rozkwit: rozwinęła się refleksja na temat sportu w odniesieniu do życia wiary, a mnogość doświadczeń duszpasterskich w dziedzinie sportu ujawniła w kolejnych dziesięcioleciach swoją siłę twórczą. Również Dykasterie Stolicy Apostolskiej promowały wartościowe inicjatywy w dialogu z tą sferą ludzkiego życia[15].

Bardzo znaczące były dwa Jubileusze Sportu, obchodzone przez św. Jana Pawła II: pierwszy – dnia 12 kwietnia 1984 r., w Roku Odkupienia; drugi – w dniu 29 października 2000 r., na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. W tej samej linii znajdował się Jubileusz 2025, który w sposób wyraźny podkreślił kulturową, wychowawczą i symboliczną wartość sportu jako uniwersalnego języka ludzkiego spotkania i nadziei. To właśnie ta perspektywa skłoniła do decyzji, by w Watykanie przyjąć Giro d’Italia: ten wielki wyścig kolarski jest wydarzeniem sportowym, ale także popularnym przekazem, zdolnym przekraczać granice terytoriów, pokoleń i różnic społecznych oraz przemawiać do serca wędrującej wspólnoty ludzkiej.

Wydaje się oczywiste, że sport jest szeroko obecny w kulturach, o których mamy świadectwa, znacznie wykraczając poza miejsca najstarszej tradycji chrześcijańskiej. Nawet kultury tradycyjnie ustne pozostawiły ślady w postaci pól do gry, urządzeń atletycznych, a także obrazów lub rzeźb związanych z ich praktykami sportowymi. Można więc wiele nauczyć się z tradycji sportowych kultur rdzennych, krajów afrykańskich i azjatyckich, Ameryk i innych regionów świata.

Również dzisiaj sport ma nadal istotne znaczenie w większości kultur. Stanowi on doskonałą przestrzeń do nawiązywania relacji i dialogu z naszymi braćmi i siostrami wyznającymi inne tradycje religijne, a także z tymi, którzy nie identyfikują się z żadną z nich.

Sport i rozwój osoby

Niektórzy badacze nauk społecznych mogą pomóc nam lepiej zrozumieć ludzkie i kulturowe znaczenie sportu, a co za tym idzie – jego znaczenie duchowe. Istotnym przykładem są badania nad tzw. flow experience (czyli „przepływem”) w sporcie i innych obszarach kultury[16]. Doświadczenie to występuje zazwyczaj u osób zaangażowanych w działalność wymagającą koncentracji i sprawności, gdy poziom wyzwania odpowiada lub jest nieco wyższy od ich już osiągniętego poziomu. Weźmy na przykład długą wymianę piłek w tenisie: powodem, dla którego jest to jedna z najprzyjemniejszych części meczu, jest to, że każdy z graczy popycha drugiego do granic jego umiejętności. Doświadczenie to jest ekscytujące, a obaj gracze motywują się nawzajem do poprawy; dotyczy to zarówno dwojga dziesięcioletnich dzieci, jak i pary profesjonalnych mistrzów.

Liczne badania wykazały, że osoby nie są motywowane wyłącznie pieniędzmi lub sławą, ale mogą odczuwać radość i satysfakcję wynikającą z wykonywanych czynności, realizując je, czyli doceniając je za ich faktyczną wartość. W szczególności zaobserwowano, że ludzie odczuwają radość, gdy w pełni oddają się danej czynności lub relacji i wykraczają poza punkt, w którym się znajdowali – wykonując swego rodzaju ruch naprzód. Taka dynamika sprzyja rozwojowi osoby w jej całokształcie.

Ponadto podczas aktywności sportowej osoba często całkowicie koncentruje swoją uwagę na tym, co robi. Dochodzi do zespolenia działania i świadomości do tego stopnia, że nie ma miejsca na wyraźną uwagę skierowaną na siebie. W tym sensie doświadczenie to przerywa tendencję do egocentryzmu. Jednocześnie ludzie opisują poczucie jedności z tym, co ich otacza. W grach zespołowych jest to zazwyczaj odczuwane jako więź lub jedność z członkami drużyny: gracz nie jest już skupiony na sobie, ponieważ jest częścią grupy, która dąży do wspólnego celu. Papież Franciszek wielokrotnie podkreślał ten aspekt, zachęcając młodych sportowców do bycia graczami zespołowymi. Powiedział na przykład: „Grajcie drużynowo, jako zespół. Przynależność do towarzystwa sportowego oznacza odrzucenie wszelkiego rodzaju egoizmu i izolowania się; jest sposobnością do spotkania innych i bycia z innymi, aby sobie nawzajem pomagać, aby prześcigać się we wzajemnym szacunku i wzrastać w braterstwie”[17].

Kiedy sporty zespołowe nie są skażone kultem zysku, młodzi ludzie „wchodzą do gry” w coś, co jest dla nich bardzo ważne. Jest to wspaniała okazja wychowawcza. Nie zawsze łatwo jest rozpoznać własne umiejętności lub zrozumieć, w jaki sposób mogą być one przydatne drużynie. Ponadto współpraca z rówieśnikami wymaga czasem stawiania czoła konfliktom, radzenia sobie z frustracjami i porażkami. Trzeba nawet nauczyć się przebaczać (por. Mt 18, 21-22). W ten sposób kształtują się podstawowe cnoty osobiste, chrześcijańskie i obywatelskie.

Trenerzy odgrywają kluczową rolę w tworzeniu środowiska, w którym można przeżywać te dynamiki, towarzysząc poprzez nie zawodnikom. Biorąc pod uwagę złożoność ludzkiej natury, bardzo pomocne jest, gdy trener kieruje się wartościami duchowymi. Jest wielu trenerów tego typu, zarówno w społecznościach chrześcijańskich i w innych rzeczywistościach edukacyjnych, jak i na poziomie wyczynowym i w profesjonalnej elicie. Często opisują oni kulturę zespołu jako opartą na miłości, która szanuje i wspiera każdą osobę, dodając jej odwagi, by dawała z siebie to, co najlepsze dla dobra grupy. Kiedy młody człowiek jest częścią tego typu zespołu, uczy się czegoś istotnego o tym, co oznacza bycie człowiekiem i dorastanie. Rzeczywiście, „tylko razem stajemy się autentycznie sobą. Tylko w miłości nasze wnętrze staje się głębokie, a nasza tożsamość silna”[18].

Rozszerzając jeszcze pole widzenia, należy pamiętać, że właśnie dlatego, że sport jest źródłem radości i sprzyja rozwojowi osobistemu oraz relacjom społecznym, powinien być dostępny dla wszystkich osób, które pragną go uprawiać. W niektórych społeczeństwach uważających się za rozwinięte, gdzie sport jest organizowany według zasady „płać, żeby grać”, dzieci pochodzące z uboższych rodzin i wspólnot nie mogą sobie pozwolić na opłaty za uczestnictwo i pozostają wykluczone. W innych społeczeństwach dziewczętom i kobietom nie pozwala się uprawiać sportu. Niekiedy w formacji do życia zakonnego, zwłaszcza żeńskiego, utrzymują się nieufność i obawy wobec aktywności fizycznej i sportowej. Należy zatem podjąć starania, aby sport stał się dostępny dla wszystkich. Jest to bardzo ważne dla promocji osoby. Potwierdziły mi to poruszające świadectwa członków Olimpijskiej Drużyny Uchodźców, a także uczestników Paralimpiady, Special Olympics i Homeless World Cup. Jak widzieliśmy, autentyczne wartości sportu w naturalny sposób otwierają się na solidarność i inkluzywność.

Niebezpieczeństwa zagrażające wartościom sportowym

Po rozważeniu, w jaki sposób sport przyczynia się do rozwoju osób i sprzyja dobru wspólnemu, musimy teraz zwrócić uwagę na dynamiki, które mogą narazić te wyniki na szwank. Dzieje się tak przede wszystkim z powodu pewnej formy „korupcji”, która jest dostrzegalna dla wszystkich gołym okiem. W wielu społeczeństwach sport jest ściśle powiązany z ekonomią i finansami. Oczywiste jest, że pieniądze są niezbędne do wspierania działalności sportowej promowanej przez instytucje publiczne, inne organizacje obywatelskie i instytucje edukacyjne, a także prywatne organizacje na poziomie wyczynowym i zawodowym. Problemy pojawiają się, gdy biznes staje się główną lub jedyną motywacją. Wówczas wybory nie wynikają już z godności osób, ani z tego, co sprzyja dobru sportowca, jego integralnemu rozwojowi i rozwojowi społeczności.

Kiedy dąży się do maksymalizacji zysków, przecenia się to, co można zmierzyć lub oszacować, kosztem wymiarów ludzkich o nieocenionej wartości: „liczy się tylko to, co można policzyć”. Taka mentalność wkracza do sportu, gdy uwaga skupia się obsesyjnie na osiągniętych wynikach i kwotach pieniędzy, które można uzyskać dzięki zwycięstwu. W wielu przypadkach, nawet na poziomie amatorskim, imperatywy i wartości rynkowe przesłoniły inne wartości ludzkie związane ze sportem, które zasługują jednak na to, aby ich strzec.

Papież Franciszek zwrócił uwagę na negatywny wpływ, jaki takie zjawiska mogą mieć na sportowców, stwierdzając: „Kiedy sport postrzegany jest wyłącznie przez pryzmat ekonomiczny lub w kategoriach zwycięstwa za wszelką cenę, istnieje ryzyko, że sportowcy zostaną zredukowani do roli zwykłego towaru służącego zwiększaniu zysków. Sami sportowcy wchodzą w ten sposób w system, który ich pochłania, tracą prawdziwe znaczenie swojej działalności, radość z gry, która przyciągała ich jako dzieci i skłaniała do ponoszenia wielu prawdziwych wyrzeczeń, aby stać się mistrzami. Sport to harmonia, ale jeśli przeważa rozpaczliwe dążenie do pieniędzy i sukcesu, harmonia ta zostaje zakłócona”[19].

Również sportowcy najwyższej klasy i profesjonaliści, gdy interes ekonomiczny staje się głównym lub wyłącznym celem, ryzykują skupienie się na sobie i swoich osiągnięciach, osłabiając wspólnotowy wymiar gry i zdradzając jej społeczne i publiczne znaczenie. Sport natomiast jest praktyką niosącą wartości podzielane przez wszystkich jego uczestników, zdolną humanizować współżycie, nawet w trudnych sytuacjach. Nieproporcjonalne skupianie się na pieniądzach z kolei – w sposób wyraźny i redukcyjny – przenosi uwagę na samego siebie. Również w tym przypadku obowiązuje powiedzenie Jezusa: „Nikt nie może dwom panom służyć” (Mt 6, 24).

Szczególne ryzyko pojawia się, gdy korzyści finansowe wynikające z sukcesów sportowych są uważane za ważniejsze niż sama wartość uczestnictwa: dyktatura rezultatów (performance) może prowadzić do stosowania środków dopingujących i innych form oszustwa, a także sprawiać, że zawodnicy sportów zespołowych będą koncentrować się bardziej na własnych korzyściach finansowych niż na lojalności wobec swojej dyscypliny. Kiedy zachęty finansowe stają się jedynym kryterium, może się zdarzyć, że osoby i drużyny swoje wyniki podporządkują korupcji i naciskom branży gier hazardowych. Te różne formy oszustwa nie tylko deprawują same działania sportowe, ale także służą rozczarowaniu szerokiej publiczności i podważają pozytywny wkład sportu w społeczeństwo jako całość.

Rywalizacja i kultura spotkania

Rozszerzając spojrzenie na poziom zawodów sportowych [trzeba zauważyć, że] one również mogą odgrywać ważną rolę w sprzyjaniu jedności między osobami. Interesujące jest to, że słowo rywalizacja wywodzi się z dwóch łacińskich korzeni: cum – „razem” – i petere – „prosić/dążyć”. W rywalizacji można zatem powiedzieć, że dwie osoby lub dwie drużyny wspólnie dążą do doskonałości. Nie są śmiertelnymi wrogami. W czasie poprzedzającym lub następującym po zawodach istnieje zazwyczaj możliwość spotkania się i poznania.

Właśnie dlatego – gdy rywalizacja sportowa jest autentyczna, wymaga wspólnego paktu etycznego: lojalnej akceptacji zasad i poszanowania prawdy współzawodnictwa. Odrzucenie dopingu i wszelkich form korupcji jest na przykład kwestią nie tylko dyscyplinarną, ale dotyka samej istoty sportu. Sztuczne fałszowanie wyniku lub kupowanie rezultatu oznacza zerwanie z wymiarem cum-petere, przekształcając wspólne dążenie do doskonałości w indywidualną lub stronniczą dominację.

Prawdziwy sport natomiast wychowuje do spokojnego stosunku do ograniczeń i do normy. Ograniczenie jest progiem, który należy przyjąć i oswoić: to ono nadaje znaczenie wysiłkowi, sprawia, że postęp jest zrozumiały, a zasługa – rozpoznawalna. Norma to współdzielona „gramatyka”, która umożliwia samą grę. Bez zasad nie ma rywalizacji ani spotkania, a jedynie chaos lub przemoc. Akceptacja ograniczeń własnego ciała, czasu, zmęczenia i przestrzeganie wspólnych zasad oznacza uznanie, że powodzenie wynika z dyscypliny, wytrwałości i lojalności.

W tym sensie sport daje decydującą lekcję również poza areną zmagań: uczy, że można dążyć do maksimum, nie zaprzeczając swojej kruchości, że można zwyciężać bez poniżania, że można przegrać, nie będąc pokonanym jako osoba. Uczciwa rywalizacja strzeże w ten sposób wymiaru głęboko ludzkiego i wspólnotowego: nie rozdziela, lecz buduje więź; nie absolutyzuje wyniku, lecz docenia drogę do niego; nie ubóstwia osiągnięć, lecz uznaje godność tego, kto gra.

Zdrowe współzawodnictwo i kultura spotkania dotyczą nie tylko zawodników, ale także widzów i kibiców. Poczucie przynależności do własnej drużyny może być bardzo znaczącym elementem tożsamości wielu kibiców: podzielają oni radości i rozczarowania swoich idoli i odnajdują poczucie wspólnoty z innymi kibicami. Zwykle jest to czynnik pozytywny w społeczeństwie, źródło przyjacielskiej rywalizacji i żartobliwych przekomarzań, ale może stać się problematyczny, gdy przeradza się w formę polaryzacji, prowadzącą do przemocy słownej i fizycznej. Wówczas kibicowanie – z wyrazu wsparcia i uczestnictwa – przekształca się w fanatyzm, a stadion staje się miejscem starć zamiast spotkań. W tym przypadku sport nie jednoczy, ale radykalizuje, nie wychowuje, ale demoralizuje, ponieważ redukuje tożsamość osobistą do ślepej i opozycyjnej przynależności. Jest to szczególnie niepokojące, gdy kibicowanie jest powiązane z innymi formami dyskryminacji politycznej, społecznej i religijnej oraz jest wykorzystywane pośrednio do wyrażania głębszych form niechęci i nienawiści.

Zawody międzynarodowe stanowią w szczególności uprzywilejowaną okazję do doświadczenia naszego wspólnego człowieczeństwa w całym bogactwie jego różnorodności. Jest coś głęboko poruszającego w ceremoniach otwarcia i zamknięcia Igrzysk Olimpijskich, kiedy widzimy sportowców maszerujących z flagami narodowymi i w strojach charakterystycznych dla ich krajów. Takie doświadczenia mogą nas inspirować i przypominać nam, że jesteśmy powołani do tworzenia jednej rodziny ludzkiej. Wartości promowane przez sport – takie jak lojalność, dzielenie się, otwartość, dialog i zaufanie do innych – są wspólne dla każdej osoby, niezależnie od pochodzenia etnicznego, kultury i przekonań religijnych[20].

Sport, relacja i rozeznanie

Sport powstał jako doświadczenie relacyjne: łączy ciała, a poprzez ciała – historie, różnice, poczucie przynależności. Wspólny trening, uczciwa rywalizacja, dzielenie się wysiłkiem i radością z gry sprzyjają spotkaniom i budują więzi, przekraczające bariery społeczne, kulturowe i językowe. W tym sensie sport jest potężnym czynnikiem ułatwiającym relacje społeczne: tworzy wspólnotę, wychowuje do poszanowania wspólnych zasad, uczy, że żaden wynik nie jest owocem samotnej drogi. Jednak właśnie dlatego, że porusza głębokie emocje, sport niesie też swoje ograniczenia.

Znaczenie wychowawcze sportu ujawnia się w szczególności w relacji między zwycięstwem a porażką. Zwyciężyć nie oznacza jedynie być pierwszym, ale uznać wartość przebytej drogi, dyscypliny i wspólnego zaangażowania. Z kolei przegrać nie jest równoznaczne z klęską danej osoby, ale może stać się szkołą prawdy i pokory. Sport wychowuje w ten sposób do głębszego zrozumienia życia, w którym sukces nigdy nie jest definitywny, a porażka nigdy nie jest ostatnim słowem. Przyjąć porażkę bez rozpaczy i zwycięstwo bez arogancji to uczyć się dojrzałego podejścia do rzeczywistości, rozpoznając własne ograniczenia i własne możliwości.

Nierzadko sport bywa też obdarzany funkcją niemal religijną. Stadiony postrzegane są jako świeckie katedry, mecze jako zbiorowe liturgie, a sportowcy jako postacie zbawcze. Ta sakralizacja ujawnia autentyczną potrzebę sensu i komunii, ale grozi ogołoceniem zarówno sportu, jak i duchowego wymiaru istnienia. Kiedy sport rości sobie prawo do zastąpienia religii, traci swój charakter gry i służby życiu, stając się czymś absolutnym – totalizującym, niezdolnym do relatywizowania samego siebie.

W tym kontekście pojawia się również niebezpieczeństwo narcyzmu, które przenika dziś całą kulturę sportową. Sportowiec może pozostać skupiony na wizerunku własnego ciała osiągającego wyniki, na własnym sukcesie mierzonym rozpoznawalnością i uznaniem. Kult wizerunku i wyników, wzmacniany przez media i platformy cyfrowe, grozi fragmentaryzacją osoby, oddzielając ciało od umysłu i ducha. Pilną sprawą jest ponowne przywrócenie integralnej troski o osobę ludzką, w której dobrostan fizyczny nie jest oddzielony od równowagi wewnętrznej, odpowiedzialności etycznej i otwartości na innych. Trzeba na nowo odkryć postacie, które łączyły pasję sportową, wrażliwość społeczną i świętość. Spośród wielu przykładów, które mógłbym przytoczyć, chciałbym wspomnieć św. Pier Giorgia Frassatiego (1901-1925), młodego Turyńczyka, który w doskonały sposób łączył wiarę, modlitwę, zaangażowanie społeczne i sport. Pier Giorgio był pasjonatem alpinizmu i często organizował wyprawy ze swoimi przyjaciółmi. Chodzenie w góry i zanurzanie się w tych majestatycznych krajobrazach pozwalało mu kontemplować wielkość Stwórcy.

Kolejne zniekształcenie ujawnia się w politycznej instrumentalizacji międzynarodowych zawodów sportowych. Kiedy sport ulega logice władzy, propagandy lub narodowej supremacji, zostaje zdradzone jego uniwersalne powołanie. Wielkie imprezy sportowe powinny być miejscami spotkań i wzajemnego podziwu, a nie sceną afirmacji interesów politycznych czy ideologicznych.

Współczesne wyzwania nasilają się dodatkowo pod wpływem transhumanizmu i sztucznej inteligencji na świat sportu. Technologie stosowane w celu poprawy osiągów grożą sztucznym rozdzieleniem ciała i umysłu, przekształcając sportowca w zoptymalizowany, kontrolowany produkt, wzmocniony ponad naturalne ograniczenia. Kiedy technika nie jest już w służbie osoby, ale próbuje ją redefiniować, sport zatraca swój ludzki i symboliczny wymiar, stając się laboratorium odcieleśnionych eksperymentów.

Wbrew tym tendencjom sport zachowuje niezwykłą zdolność inkluzywności. Uprawiany we właściwy sposób otwiera przestrzeń uczestnictwa dla osób w każdym wieku, o różnym statusie społecznym i różnych umiejętnościach, stając się narzędziem integracji i godności.

W tej perspektywie mieści się doświadczenie Athletica Vaticana. Utworzona w 2018 r. jako oficjalna drużyna Stolicy Apostolskiej, pod kierownictwem Dykasterii do spraw Kultury i Edukacji, świadczy ona o tym, w jaki sposób sport może być postrzegany również jako służba eklezjalna, zwłaszcza wobec najbiedniejszych i najsłabszych. Tutaj sport nie jest widowiskiem, lecz bliskością; nie jest selekcją, lecz towarzyszeniem; nie jest zaciętą rywalizacją, lecz wspólną wędrówką.

Wreszcie należy zadać sobie pytanie o rosnące upodabnianie sportu do logiki gier wideo. Ekstremalna gamifikacja uprawiania sportu, redukowanie doświadczenia do punktów, poziomów i powtarzalnych wyników (performance), grozi oderwaniem sportu od realnego ciała i konkretnych relacji. Gra, która zawsze jest ryzykiem, nieprzewidywalnością i obecnością, zostaje zastąpiona symulacją, obiecującą całkowitą kontrolę i natychmiastową gratyfikację. Odzyskanie autentycznej wartości sportu oznacza zatem przywrócenie mu jego wymiaru ucieleśnionego, wychowawczego i relacyjnego, aby pozostał szkołą człowieczeństwa, a nie tylko prostym narzędziem konsumpcji.

Duszpasterstwo sportu dla życia w obfitości

Efektywne duszpasterstwo sportu rodzi się ze świadomości, że jest on jednym z obszarów, w których kształtują się wyobrażenia, formują się style życia i wychowuje się młode pokolenia. Dlatego konieczne jest, aby Kościoły partykularne uznały sport za przestrzeń rozeznania i towarzyszenia, zasługującą na zaangażowanie w zakresie ludzkiego i duchowego ukierunkowania. W tej perspektywie wydaje się właściwe, aby w ramach Konferencji Episkopatów istniały biura lub komisje poświęcone sportowi, w których opracowywano by i koordynowano propozycje duszpasterskie, prowadząc dialog między środowiskami sportowymi, wychowawczymi i społecznymi obecnymi na różnych terytoriach. Sport bowiem przenika parafie, szkoły, uniwersytety, oratoria, stowarzyszenia i dzielnice; pobudzanie wspólnej wizji pozwala uniknąć fragmentaryzacji i docenić już istniejące doświadczenia.

Na poziomie lokalnym tej samej potrzebie bliskości i ciągłości odpowiada ustanowienie diecezjalnego delegata i utworzenie zespołów duszpasterskich ds. sportu. Duszpasterskie towarzyszenie sportowi nie kończy się na chwilach uroczystych, ale realizuje się w czasie, poprzez dzielenie trudu, oczekiwań, rozczarowań i nadziei tych, którzy na co dzień żyją boiskiem, salą treningową czy drogą. Towarzyszenie to dotyczy zarówno zjawiska sportu jako całości, wraz z jego przemianami kulturowymi i ekonomicznymi, jak i konkretnych osób, które w nim uczestniczą. Kościół jest wezwany do bycia blisko tam, gdzie sport jest przeżywany jako zawód, jako rywalizacja na wysokim poziomie, jako okazja do sukcesu lub ekspozycji medialnej, mając jednak szczególnie na sercu sport podstawowy, często ubogi w środki, ale bogaty w relacje.

Dobre duszpasterstwo sportu może w znaczący sposób przyczynić się do refleksji nad etyką sportu. Nie chodzi tu o narzucanie norm z zewnątrz, ale o rozświetlenie od wewnątrz sensu działania sportowego, pokazując, jak dążenie do wyniku może współistnieć z szacunkiem dla drugiego, dla zasad i dla siebie samego. W szczególności harmonia między rozwojem fizycznym a rozwojem duchowym powinna być traktowana jako wymiar konstytutywny integralnej wizji osoby ludzkiej. Sport staje się w ten sposób przestrzenią, w której można nauczyć się troszczyć o swoje istnienie, nie ubóstwiając go; przekraczać siebie; nie unicestwiając siebie, rywalizować, nie tracąc braterstwa.

Kolejnym kluczowym zadaniem jest postrzeganie i praktykowanie sportu jako otwartego i inkluzywnego narzędzia społecznego. Sport może i powinien być przestrzenią gościnności, zdolną angażować osoby o różnym pochodzeniu społecznym, kulturowym i fizycznym. Radość bycia razem, rodząca się ze wspólnej gry, wspólnych treningów i wzajemnego wsparcia, jest jednym z najprostszych i najgłębszych przejawów pojednanej ludzkości.

W tej perspektywie sportowcy stanowią wzór, który należy dostrzec i otoczyć troską. Ich codzienne doświadczenia mówią o ascezie i powściągliwości, o cierpliwej pracy nad sobą, o równowadze między dyscypliną a wolnością, o szacunku dla rytmu ciała i umysłu. Cechy te mogą rozjaśniać całe życie społeczne. Życie duchowe z kolei daje sportowcom spojrzenie wykraczające poza wynik i osiągnięcie. Wprowadza sens ćwiczeń jako praktyki formującej wnętrze. Pomaga nadać znaczenie wysiłkowi, przeżywać porażkę bez rozpaczy, a sukces bez zarozumiałości, przekształcając trening w dyscyplinę człowieczeństwa.

Wszystko to znajduje swój ostateczny sens w biblijnej obietnicy, od której pochodzi tytuł niniejszego Listu: życie w obfitości. Nie chodzi o gromadzenie sukcesów czy osiągnięć, ale o pełnię życia, która integruje ciało, relację i wnętrze człowieka. W kluczu kulturowym życie w obfitości zachęca do uwolnienia sportu od redukcyjnych logik, które przekształcają go w samo widowisko lub konsumpcję. W kluczu duszpasterskim pobudza ono Kościół, by był obecnością zdolną towarzyszyć, rozeznawać i rodzić nadzieję. W ten sposób sport może naprawdę stać się szkołą życia, w której można się nauczyć, że obfitość nie wynika ze zwycięstwa za wszelką cenę, ale z dzielenia się, szacunku i radości wspólnego wędrowania.

Z Watykanu, 6 lutego 2026 r.

LEON PP. XIV

 

[1] Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Karta Olimpijska 1984, Lozanna 1983, s. 6.

[2] Św. Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy św. z okazji Jubileuszu Sportowców (Rzym, Stadion Olimpijski, 12 kwietnia 1984), 3: Nauczanie papieskie, t. VII, 1, przygot. do druku: E. Weron, A. Jaroch, Poznań 2001, s. 469.

[3] Tenże, Przemówienie do Korpusu Dyplomatycznego (13 stycznia 2003), 4: „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie 3 (251)/2003, s. 22.

[4] Międzynarodowe spotkanie na rzecz pokoju. Religie i kultury w dialogu (Rzym, Koloseum, 28 października 2025): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie 11 (477)/2025, s. 49.

[5] Św. Jan Paweł II, Enc. Redemptor hominis (4 marca 1979), 14.

[6] Por. Hugon ze św. Wiktora, Didascalicon, II, XXVII, red. C.H. Buttimer, Waszyngton 1939, s. 44: Tenże, Didaskalicon, czyli co i jak czytać, tłum. M. Frankowska-Terlecka w: Wszystko to ze zdziwienia. Antologia tekstów filozoficznych z XII w., red. M. Frankowska-Terlecka, Warszawa 2006, s. 278-316.

[7] Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, II-II, q. 168, art. 2: Tenże, Suma teologiczna, t. 22: Umiarkowanie, tłum. S. Bełch, Londyn 1963.

[8] Tamże, I-II, q. 1, art. 6, ad 1: Tenże, Suma teologiczna, t. 9: Cel ostateczny, czyli szczęście oraz uczynki ludzkie, tłum. F.W. Bednarski, Londyn 1963.

[9] M. de Montaigne, Les Essais, I, 25: red. J. Balsamo et al., Paris 2007, s. 171: Tenże, Próby. Księga pierwsza, tłum. T. Boy-Żeleński i in., Warszawa 1957 [2013], s. 99.

[10] Por. M. Kelly, I cattolici e lo sport. Una visione storica e teologica, „La Civiltà Cattolica” 2014/IV, s. 567-568.

[11] Por. A. Stelitano – A. M. Dieguez – Q. Bortolato, I Papi e lo sport, Città del Vaticano 2015.

[12] Por. Leon XIII, Enc. Rerum novarum (15 maja 1891), 36.

[13] Pius XII, Przemówienie do włoskich sportowców (20 maja 1945).

[14] Sobór Watykański II, Konst. duszp. Gaudium et spes, 61.

[15] Por. Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia, Dare il meglio di sé. Documento sulla prospettiva cristiana dello sport e della persona umana [Dawanie z siebie wszystkiego. Dokument dotyczący chrześcijańskiej perspektywy sportu i osoby ludzkiej] (1 czerwca 2018).

 

[16] Por. M. Csikszentmihalyi, Beyond Boredom and Anxiety. The Experience of Play in Work and Games, San Francisco 1975.

[17] Franciszek, Przemówienie do dziewcząt i chłopców z Włoskiego Centrum Sportowego (7 czerwca 2014): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie 7 (363)/2014, s. 23-24.

[18] Spotkanie z władzami, przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i Korpusem Dyplomatycznym (Ankara, Turcja, 27 listopada 2025).

[19] Franciszek, Przemówienie do Europejskiego Komitetu Olimpijskiego (23 listopada 2013).

[20] Por. Franciszek, Przemówienie do piłkarzy i organizatorów międzyreligijnego meczu o pokój (1 września 2014).

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.