Przemówienie Leona XIV do Korpusu Dyplomatycznego | 9 stycznia 2026
Rok: 2026
Autor: Leon XIV
Wasza Eminencjo,
Wasze Ekscelencje,
Szanowni Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Panie i Panowie!
Chciałbym podziękować Jego Ekscelencji Ambasadorowi George’owi Poulidesowi, Dziekanowi Korpusu Dyplomatycznego, za miłe i pełne szacunku słowa wypowiedziane w imieniu wszystkich Państwa. Witam wszystkich Państwa na tym spotkaniu, którego celem jest wymiana życzeń na początku nowego roku.
Jest to tradycyjna okazja w życiu Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, ale dla mnie jest to nowe doświadczenie, ponieważ dopiero kilka miesięcy temu zostałem powołany do pasterzowania owczarni Chrystusa. Dlatego z radością witam Was dziś rano i jestem wdzięczny za Wasze liczny udział, który w tym roku wzbogaca obecność nowych szefów misji dyplomatycznych Kazachstanu, Burundi i Białorusi. Dziękuję poszczególnym Władzom rządowym za decyzję o otwarciu w Rzymie przedstawicielstw dyplomatycznych przy Stolicy Apostolskiej. Jest to namacalny znak dobrych i owocnych stosunków dwustronnych. Poprzez każdego z Was, drodzy Ambasadorowie, pragnę przekazać moje najlepsze życzenia Waszym krajom i podzielić się refleksją na temat naszych czasów, tak dotkniętych rosnącą liczbą napięć i konfliktów.
Miniony rok był świadkiem wielu ważnych wydarzeń, począwszy od tych, które bezpośrednio wpłynęły na życie Kościoła: przeżył on głęboki Jubileusz i był świadkiem powrotu do domu Ojca mojego czcigodnego Poprzednika, Papieża Franciszka. Cały świat zgromadził się wokół jego trumny w dniu pogrzebu i odczuł stratę ojca, który z ogromną pasterską miłością prowadził Lud Boży.
Kilka dni temu zamknęliśmy ostatnie Drzwi Święte, te w Bazylice Świętego Piotra, które sam Papież Franciszek otworzył w noc Bożego Narodzenia 2024 r. W ciągu Roku Świętego miliony pielgrzymów przybyły do Rzymu, aby odbyć swoją jubileuszową pielgrzymkę. Każdy z nich przyniósł swoje doświadczenia, pytania i radości, a także bóle i rany, aby przejść przez Drzwi Święte, które są symbolem samego Chrystusa, naszego niebiańskiego lekarza. Przychodząc w ciele, wziął na siebie nasze człowieczeństwo, abyśmy mogli uczestniczyć w Jego boskim życiu, jak kontemplowaliśmy to podczas ostatnich obchodów Bożego Narodzenia. Jestem przekonany, że dzięki tym doświadczeniom wiele osób mogło pogłębić lub na nowo odkryć swoją relację z Panem Jezusem, znajdując pocieszenie i odnowioną nadzieję na stawianie czoła wyzwaniom życia.
W tym miejscu chciałbym wyrazić szczególną wdzięczność mieszkańcom Rzymu, którzy z wielką cierpliwością i gościnnością przyjęli licznych pielgrzymów i turystów przybyłych do tego miasta z różnych stron świata. Chciałbym również wyrazić szczególną wdzięczność Rządowi włoskiemu, Administracji Kapitolu i służbom policyjnym, które z wielkim zaangażowaniem i precyzją zadbały o to, aby Rzym mógł przyjąć wszystkich gości, a uroczystości jubileuszowe, jak również te związane ze śmiercią Papieża Franciszka, mogły odbyć się w atmosferze bezpieczeństwa i spokoju.
Stolica Apostolska i Włochy łączy nie tylko bliskość geograficzna, ale przede wszystkim długa historia wiary i kultury, która wiąże Kościół z tym pięknym półwyspem i jego mieszkańcami. Znajduje to również odzwierciedlenie w doskonałych stosunkach bilateralnych, przypieczętowanych w tym roku wejściem w życie zmian do Umowy o opiece duchowej dla Sił Zbrojnych, które pozwolą na skuteczniejsze towarzyszenie duchowe mężczyznom i kobietom służącym w Siłach Zbrojnych we Włoszech oraz w licznych misjach zagranicznych. Podpisano również Umowę dotyczącą instalacji agrowoltaicznej w Santa Maria di Galeria, która umożliwi dostawy energii elektrycznej do Watykanu z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii, potwierdzając w ten sposób nasze wspólne zaangażowanie w troskę o dzieło stworzenia. Jestem również wdzięczny za wizyty, które złożyli mi wysocy urzędnicy rządowi na początku mojego pontyfikatu, oraz za wyjątkową gościnność, jaką okazał mi w Pałacu Kwirynalskim Prezydent Republiki, któremu pragnę przekazać moje serdeczne i pełne wdzięczności pozdrowienia.
W ciągu minionego roku, przyjmując zaproszenie skierowane do Papieża Franciszka, miałem radość odwiedzić Turcję i Liban. Jestem wdzięczny Władzom obu krajów za ich gościnność. W Izniku w Turcji, wraz z Ekumenicznym Patriarchą Konstantynopola i przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich, upamiętniłem 1700. rocznicę pierwszego Soboru Ekumenicznego. Była to ważna okazja do odnowienia naszego zaangażowania w dążenie do pełnej, widzialnej jedności wszystkich chrześcijan. W Libanie spotkałem ludzi, którzy pomimo trudności są pełni wiary i entuzjazmu. Odczułem tam nadzieję ludzi młodych, pragnących budować bardziej sprawiedliwe i spójne społeczeństwo oraz wzmacniać więzi między kulturami i religiami, które sprawiają, że Kraj Cedrów jest wyjątkowy na świecie.
Drodzy Ambasadorowie!
Pod wpływem tragicznych wydarzeń związanych ze zdobyciem Rzymu w 410 r. św. Augustyn napisał traktat De Civitate Dei, czyli Państwo Boże. Jest to jedno z jego najwybitniejszych dzieł teologicznych, filozoficznych i literackich. Jak zauważył Papież Benedykt XVI, jest to „dzieło imponujące i kluczowe dla rozwoju zachodniej myśli politycznej oraz dla chrześcijańskiej teologii dziejów”[1]. Opiera się ono, jak powiedzielibyśmy we współczesnym języku, na „narracji”, która się rozpowszechniała, ponieważ „wielu żyjących wówczas pogan, ale również wielu chrześcijan mówiło: Rzym upadł, Bóg chrześcijański oraz apostołowie nie są w stanie ochronić miasta. Za czasów pogańskich bóstw Rzym był caput mundi, wielką stolicą, i nikt by nie pomyślał, że wpadnie w ręce nieprzyjaciół. Teraz, z chrześcijańskim Bogiem, to wielkie miasto nie wydawało się już bezpieczne”[2].
Oczywiście, nasze czasy są bardzo odległe od tamtych wydarzeń. Nie jest to tylko kwestia dystansu czasowego, ale także odmiennej świadomości kulturowej i rozwoju kategorii myślowych. Nie możemy jednak pominąć faktu, że nasza wrażliwość kulturowa czerpie inspirację z tego dzieła, które – podobnie jak wszystkie klasyki – przemawia do ludzi każdego pokolenia.
Augustyn interpretuje wydarzenia i samą historię zgodnie z modelem dwóch miast. Po pierwsze, istnieje miasto Boże, które jest wieczne i charakteryzuje się bezwarunkową miłością Boga (amor Dei), a także miłością do bliźniego, zwłaszcza do ubogich. Następnie istnieje miasto ziemskie, które jest tymczasowym miejscem zamieszkania, gdzie ludzie żyją aż do śmierci. W naszych czasach to ostatnie obejmuje wszystkie instytucje społeczne i polityczne, od rodziny po państwo narodowe i organizacje międzynarodowe. Dla Augustyna miastem tym było Imperium Rzymskie. Rzeczywiście, miasto ziemskie koncentruje się na dumie i miłości własnej (amor sui), na pragnieniu światowej władzy i chwały, które prowadzą do zniszczenia. Nie jest to jednak odczytanie historii, które ma na celu przeciwstawienie wieczności – teraźniejszości, Kościoła – państwu, ani też nie jest to dialektyka dotycząca roli religii w społeczeństwie obywatelskim.
Z punktu widzenia Augustyna oba miasta współistnieją aż do końca czasów. Każde z nich ma wymiar zewnętrzny i wewnętrzny, ponieważ należy je rozumieć nie tylko w świetle zewnętrznego sposobu, w jaki zostały zbudowane w ciągu dziejów, ale także przez pryzmat wewnętrznego stosunku każdej istoty ludzkiej do realiów życia i wydarzeń historycznych. W tej perspektywie każdy z nas jest protagonistą i jednocześnie odpowiedzialnym za historię. Ponadto, Augustyn podkreśla, że chrześcijanie są powołani przez Boga do zamieszkania w ziemskim mieście, mając serca i umysły zwrócone ku miastu niebieskiemu, swojej prawdziwej ojczyźnie. Tym samym, chrześcijanie żyjący w ziemskim mieście nie są obcy światu polityki i – kierując się Pismem Świętym – starają się stosować etykę chrześcijańską w sprawowaniu rządów cywilnych.
Traktat Państwo Boże nie proponuje programu politycznego. Zamiast tego oferuje cenne refleksje na temat fundamentalnych kwestii dotyczących życia społecznego i politycznego, takich jak poszukiwanie bardziej sprawiedliwego i pokojowego współistnienia między narodami. Augustyn ostrzega również przed poważnymi zagrożeniami dla życia politycznego, wynikającymi z fałszywego przedstawiania historii, nadmiernego nacjonalizmu i zniekształcania ideału przywódcy politycznego.
Chociaż kontekst, w którym żyjemy dzisiaj, różni się od tego z V w., niektóre podobieństwa pozostają bardzo istotne. Tak jak wtedy, tak i teraz znajdujemy się w epoce powszechnych ruchów migracyjnych; tak jak wtedy, tak i dzisiaj żyjemy w czasach głębokiej reorganizacji równowagi geopolitycznej i paradygmatów kulturowych; tak jak wtedy, tak i teraz, zgodnie ze słynnym wyrażeniem Papieża Franciszka, nie znajdujemy się w epoce zmian, ale w zmianie epoki[3].
W dzisiejszych czasach słabość multilateralizmu jest szczególnym powodem do niepokoju na arenie międzynarodowej. Dyplomacja promująca dialog i poszukująca konsensusu między wszystkimi stronami jest zastępowana dyplomacją opartą na sile, stosowanej przez pojedyncze osoby lub grupy sojuszników. Wojna znów stała się „modna” i rozprzestrzenia się zapał do jej prowadzenia. Ustanowiona po II wojnie światowej zasada, zabraniająca narodom stosowania siły w celu naruszania granic innych, została podważona. Pokój nie jest już postrzegany jako dar i dobro pożądane samo w sobie, ani jako dążenie do „zachowania ustanowionego przez Boga porządku, który domaga się doskonalszej sprawiedliwości między ludźmi”[4]. Zamiast tego pokój jest poszukiwany za pomocą broni jako warunek potwierdzenia własnej dominacji. Stanowi to poważne zagrożenie dla zasad praworządności, które są podstawą wszelkiego pokojowego współistnienia obywatelskiego.
Ponadto, jak zauważa św. Augustyn, „nie ma nikogo, co by pokoju nie pragnął. Albowiem i ci nawet, co wojny chcą, dążą tylko do zwycięstwa, a przeto wojując pragną dojść do zaszczytnego dla siebie pokoju. Bo czymże jest zwycięstwo, jeśli nie ujarzmieniem przeciwnika? Gdy zaś to nastąpi, będzie też i pokój. […] I ci nawet, co chcą naruszyć już posiadany przez się pokój, nie nienawidzą pokoju, lecz chcą go wedle swego widzimisię inny mieć. Nie chcą więc, by nie było pokoju, lecz by był taki pokój, jakiego sobie życzą”[5].
To dokładnie takie podejście doprowadziło ludzkość do tragedii II wojny światowej. Z popiołów tej wojny narodziła się Organizacja Narodów Zjednoczonych, która niedawno obchodziła osiemdziesiątą rocznicę powstania. ONZ została utworzona dzięki determinacji pięćdziesięciu jeden państw jako centrum współpracy multilateralnej w celu zapobiegania przyszłym globalnym katastrofom, dla ochrony pokoju, obrony podstawowych praw człowieka i promowania zrównoważonego rozwoju.
Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na znaczenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Jego przestrzeganie nie może zależeć od zwykłych okoliczności oraz interesów militarnych lub strategicznych. Prawo humanitarne, oprócz gwarantowania minimum humanitaryzmu podczas spustoszeń wojennych, jest zobowiązaniem podjętym przez państwa. Prawo to musi zawsze przeważać nad ambicjami stron konfliktu, aby złagodzić niszczycielskie skutki wojny, także w perspektywie odbudowy. Nie możemy ignorować faktu, że niszczenie szpitali, infrastruktury energetycznej, domów i miejsc niezbędnych do codziennego życia stanowi poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Stolica Apostolska stanowczo ponawia swoje potępienie wszelkiego angażowania ludności cywilnej w działania zbrojne. Ma również nadzieję, że społeczność międzynarodowa będzie pamiętać, że ochrona zasady nienaruszalności godności ludzkiej i świętości życia zawsze ma większe znaczenie niż jakiekolwiek interesy narodowe.
Mając to na uwadze, Organizacja Narodów Zjednoczonych pośredniczyła w konfliktach, promowała rozwój i pomagała państwom chronić prawa człowieka i podstawowe wolności. W świecie stojącym przed złożonymi wyzwaniami, takimi jak napięcia geopolityczne, nierówności i kryzysy klimatyczne, ONZ powinna odgrywać kluczową rolę we wspieraniu dialogu i pomocy humanitarnej, pomagając budować bardziej sprawiedliwą przyszłość. Konieczne są zatem wysiłki, zapewniające, by Organizacja Narodów Zjednoczonych nie tylko odzwierciedlała sytuację dzisiejszego świata, a nie jedynie okresu powojennego, ale także była bardziej skoncentrowana i skuteczna w realizacji polityki skupionej na jedność rodziny ludzkiej, zamiast na ideologiach.
Celem multilateralizmu jest zatem stworzenie miejsca, wzorowanego na starożytnym Forum Rzymskim lub średniowiecznym rynku, w którym ludzie mogą się spotykać i rozmawiać. Jednocześnie, aby podjąć dialog, konieczne jest porozumienie co do używanych słów i pojęć. Odkrywanie na nowo znaczenia słów jest prawdopodobnie jednym z głównych wyzwań naszych czasów. Kiedy słowa tracą związek z rzeczywistością, a sama rzeczywistość staje się dyskusyjna i ostatecznie nieprzekazywalna, stajemy się jak dwie osoby – o których wspomina św. Augustyn – zmuszone do przebywania razem, nie znając języka drugiej osoby. Zauważa on – cytuję – że „nawet zwierzęta nieme, choć odmiennego gatunku, łatwiej ze sobą towarzystwo zawrą, niż ci dwaj, co ludźmi są. Gdy bowiem nie można wzajemnie udzielić sobie swych myśli dla samej różności języków, nic nie pomoże nawet owo wielkie podobieństwo przyrodzone do towarzyskiego zbliżenia się ludzi; tak dalece, że milej człowiekowi z psem swoim obcować, niż z człowiekiem obcym”[6].
Dzisiaj znaczenie słów jest coraz bardziej płynne, a pojęcia, które reprezentują, stają się jeszcze bardziej niejednoznaczne. Język nie jest już preferowanym środkiem, dzięki któremu ludzie poznają się i spotykają. Co więcej, w zawiłościach semantycznej niejednoznaczności język coraz częściej staje się bronią służącą do zwodzenia lub atakowania i obrażania oponentów. Na nowo potrzebujemy słów, żeby wyrażać jasno i klarownie jednoznaczne rzeczywistości. Tylko w ten sposób można wznowić autentyczny dialog bez nieporozumień. Powinno to dokonać się w naszych domach i przestrzeniach publicznych, w polityce, w środkach przekazu i w mediach społecznościowych. Powinno to również nastąpić w kontekście relacji międzynarodowych i multilateralizmu, aby ten ostatni mógł odzyskać siłę potrzebną do pełnienia swojej roli, polegającej na spotkaniu i mediacji. Jest to naprawdę konieczne, aby zapobiegać konfliktom i zapewnić, że nikt nie będzie kuszony, aby dominować nad innymi za pomocą mentalności siły, zarówno werbalnej, fizycznej, jak i militarnej.
Należy również zwrócić uwagę na paradoks polegający na tym, że osłabienie języka często odbywa się w imię samej wolności słowa. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się sytuacji okazuje się, że jest odwrotnie, ponieważ wolność słowa i wypowiedzi jest gwarantowana właśnie przez pewność języka i fakt, że każdy termin jest zakotwiczony w prawdzie. Bolesne jest obserwowanie, jak zwłaszcza na Zachodzie przestrzeń dla prawdziwej wolności słowa gwałtownie się kurczy. Jednocześnie rozwija się nowy język w stylu „orwellowskim”, który w dążeniu do coraz większej inkluzywności ostatecznie wyklucza tych, którzy nie podporządkowują się napędzającym go ideologiom.
Niestety, prowadzi to do innych konsekwencji, które ostatecznie ograniczają fundamentalne prawa człowieka, począwszy od wolności sumienia. W tym względzie sprzeciw sumienia pozwala jednostkom odmówić wykonania obowiązków prawnych lub zawodowych, które są sprzeczne z zasadami moralnymi, etycznymi lub religijnymi, głęboko zakorzenionymi w ich życiu osobistym. Może to być odmowa służby wojskowej w imię niestosowania przemocy lub odmowa ze strony lekarzy i pracowników służby zdrowia wykonywania takich praktyk, jak aborcja lub eutanazja. Sprzeciw sumienia nie jest buntem, ale aktem wierności wobec samego siebie. W obecnym momencie historii wolność sumienia wydaje się być coraz bardziej kwestionowana przez państwa, nawet te, które twierdzą, że opierają się na demokracji i prawach człowieka. Wolność ta jednak ustanawia równowagę między interesem zbiorowym a godnością jednostki. Podkreśla również, że prawdziwie wolne społeczeństwo nie narzuca jednolitości, ale chroni różnorodność sumień, zapobiegając tendencjom autorytarnym i promując dialog etyczny, który wzbogaca tkankę społeczną.
W podobny sposób istnieje ryzyko ograniczenia wolności religijnej. Jak przypomniał Benedykt XVI, jest to pierwsze z praw człowieka, ponieważ wyraża najbardziej fundamentalną rzeczywistość osoby[7]. Najnowsze dane pokazują, że naruszanie wolności religijnej nasila się, a 64% światowej populacji doświadcza poważnych naruszeń tego prawa.
Domagając się pełnego poszanowania wolności religijnej i kultu chrześcijan, Stolica Apostolska prosi o to samo dla wszystkich innych wspólnot religijnych. W 60. rocznicę ogłoszenia Deklaracji Nostra aetate, jednego z owoców Soboru Watykańskiego II, który zakończył się 8 grudnia 1965 r., miałem okazję ponownie wyrazić kategoryczne potępienie wszelkich form antysemityzmu, który niestety nadal sieje nienawiść i śmierć. Podkreśliłem również znaczenie pielęgnowania dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pogłębiając nasze wspólne korzenie biblijne.
Podczas tej samej upamiętniającej uroczystości, spotkanie z przedstawicielami innych religii pozwoliło mi ponownie docenić postępy poczynione w ostatnich dziesięcioleciach na drodze dialogu międzyreligijnego. Rzeczywiście, każde szczere poszukiwanie religijne jest „odzwierciedleniem jedynego Misterium Boga, które obejmuje całe stworzenie”[8]. W związku z tym zwracam się do wszystkich narodów o zagwarantowanie pełnej wolności wyznania i kultu religijnego każdemu z ich obywateli.
Nie można jednak zapominać, że prześladowania chrześcijan to wciąż jeden z najbardziej rozpowszechnionych kryzysów praw człowieka, dotykający ponad 380 milionów wiernych na całym świecie. Z powodu swojej wiary doświadczają oni wysokiego lub ekstremalnego poziomu dyskryminacji, przemocy i ucisku. Zjawisko to dotyczy około jednego na siedmiu chrześcijan na świecie i pogorszyło się w 2025 r. z powodu trwających konfliktów, autorytarnych reżimów i ekstremizmu religijnego. Niestety, wszystko to pokazuje, że wolność religijna jest w wielu kontekstach traktowana bardziej jako „przywilej” lub ustępstwo niż podstawowe prawo człowieka.
W tym miejscu chciałbym szczególnie przypomnieć o wielu ofiarach przemocy, w tym przemocy na tle religijnym w Bangladeszu, w regionie Sahelu i Nigerii, a także o ofiarach poważnego ataku terrorystycznego, który miał miejsce w czerwcu ubiegłego roku w parafii św. Eliasza w Damaszku. Nie zapominam również o ofiarach przemocy dżihadystów w Cabo Delgado w Mozambiku.
Jednocześnie nie możemy zapominać o subtelnej formie dyskryminacji religijnej wobec chrześcijan, która rozprzestrzenia się nawet w krajach, gdzie stanowią oni większość, na przykład w Europie czy w Amerykach. Ogranicza się im tam czasami możliwość głoszenia prawd Ewangelii z powodów politycznych lub ideologicznych, zwłaszcza gdy bronią godności najsłabszych, nienarodzonych dzieci, uchodźców i migrantów lub promują rodzinę.
W swoich relacjach międzynarodowych i działaniach Stolica Apostolska konsekwentnie opowiada się za obroną niezbywalnej godności każdej osoby. Nie można na przykład pominąć faktu, że każdy migrant jest osobą i jako taka ma niezbywalne prawa, które muszą być respektowane w każdej sytuacji. Nie wszyscy migranci przemieszczają się z własnego wyboru, ale wielu z nich jest zmuszonych do ucieczki z powodu przemocy, prześladowań, konfliktów, a nawet skutków zmian klimatycznych, jak ma to miejsce w różnych częściach Afryki i Azji. W tym roku, w którym przypada również 75. rocznica powstania Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, na nowo wyrażam nadzieję Stolicy Apostolskiej, że działania podejmowane przez państwa w celu zwalczania przestępczości i handlu ludźmi nie staną się pretekstem do podważania godności migrantów i uchodźców.
Te same uwagi dotyczą więźniów, których nie można sprowadzać wyłącznie do popełnionych przez nich przestępstw. Przy tej okazji pragnę wyrazić moją głęboką wdzięczność Rządom, które pozytywnie odpowiedziały na apel mojego czcigodnego Poprzednika o akty łaski w Roku Jubileuszowym. Mam nadzieję, że duch Jubileuszu będzie trwale i strukturalnie inspirował wymiar sprawiedliwości, tak aby kary były proporcjonalne do popełnionych przestępstw, aby więźniom zapewniono godne warunki, a przede wszystkim aby podjęto wysiłki na rzecz zniesienia kary śmierci – środka, który niszczy wszelką nadzieję na przebaczenie i odnowę[9]. Nie możemy również zapominać o cierpieniu tak wielu więźniów przetrzymywanych z powodów politycznych w wielu krajach.
Ponadto, z perspektywy chrześcijańskiej, człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który „powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości”[10]. Powołanie to objawia się w szczególny i wyjątkowy sposób w rodzinie. To właśnie w tym kontekście uczymy się kochać i wspierać zdolność służenia życiu, przyczyniając się w ten sposób do rozwoju społeczeństwa i misji Kościoła.
Pomimo swojej kluczowej roli, instytucja rodziny stoi dziś przed dwoma istotnymi wyzwaniami. Z jednej strony w systemie międzynarodowym obserwuje się niepokojącą tendencję do zaniedbywania i niedoceniania jej fundamentalnej roli społecznej, co prowadzi do jej stopniowej marginalizacji instytucjonalnej. Z drugiej strony nie możemy ignorować rosnącej i bolesnej rzeczywistości kruchych, rozbitych i cierpiących rodzin, dotkniętych wewnętrznymi trudnościami i niepokojącymi zjawiskami, w tym przemocą domową.
Powołanie do miłości i do życia, które przejawia się w istotny sposób w wyłącznym i nierozerwalnym związku między kobietą i mężczyzną, wiąże się z fundamentalnym imperatywem etycznym, aby umożliwić rodzinom przyjęcie i pełną opiekę nad nienarodzonym życiem. Staje się to coraz bardziej priorytetowe, zwłaszcza w krajach, które doświadczają dramatycznego spadku liczby urodzeń. Życie jest bowiem bezcennym darem, który rozwija się w ramach zaangażowanego związku opartego na wzajemnym oddaniu się i służbie.
W świetle tej głębokiej wizji życia jako daru, który należy otoczyć troską, oraz rodziny jako jego odpowiedzialnego stróża, kategorycznie odrzucamy wszelkie praktyki, które zaprzeczają lub wykorzystują początek życia i jego rozwój. Wśród nich znajduje się aborcja, która przerywa rozwijające się życie i odrzuca przyjęcie daru życia. W tym względzie Stolica Apostolska wyraża głębokie zaniepokojenie projektami mającymi na celu finansowanie mobilności transgranicznej w celu uzyskania dostępu do tak zwanego „prawa do bezpiecznej aborcji”. Za godne ubolewania uważa również to, że środki publiczne są przeznaczane na unicestwianie życia, zamiast być inwestowane we wsparcie matek i rodzin. Głównym celem musi pozostać ochrona każdego nienarodzonego dziecka oraz skuteczne i konkretne wsparcie każdej kobiety, aby mogła ona przyjąć życie.
Podobnie jest w przypadku praktyki macierzyństwa zastępczego. Przekształcając ciążę w usługę podlegającą negocjacji, narusza się godność zarówno dziecka, które zostaje zredukowane do „produktu”, jak i matki, wykorzystując jej ciało i proces rodzenia oraz zniekształcając pierwotne powołanie rodziny do relacji.
Podobne rozważania można odnieść do osób chorych, starszych lub samotnych, które czasami mają trudności ze znalezieniem powodu, aby dalej żyć. Społeczeństwo obywatelskie i państwa mają również obowiązek reagować konkretnie na sytuacje bezbronności, oferując rozwiązania dla ludzkiego cierpienia, takie jak opieka paliatywna, oraz promując politykę autentycznej solidarności, zamiast zachęcać do fałszywych form współczucia, takich jak eutanazja.
Podobną refleksję można wyrazić w odniesieniu do wielu młodych ludzi, którzy zmagają się z licznymi trudnościami, w tym z uzależnieniem od narkotyków. Aby zapobiec popadaniu milionów młodych ludzi na całym świecie w uzależnienie od substancji psychoaktywnych, konieczne są wspólne wysiłki na rzecz wykorzenienia tej plagi ludzkości oraz handlu narkotykami, który ją napędza. Wraz z tymi działaniami należy wprowadzić odpowiednią politykę w zakresie wychodzenia z uzależnienia, a także zwiększyć inwestycje w rozwój społeczny, edukację i tworzenie miejsc pracy.
W świetle tych wyzwań stanowczo powtarzamy, że ochrona prawa do życia stanowi nieodzowny fundament wszystkich innych praw człowieka. Społeczeństwo jest zdrowe i naprawdę się rozwija tylko wtedy, gdy chroni świętość życia ludzkiego i aktywnie działa na rzecz jego promowania.
Powyższe rozważania skłaniają mnie do przekonania, że w obecnej sytuacji mamy do czynienia ze swoistym „zwarciem” w zakresie praw człowieka. Prawo do wolności wypowiedzi, wolności sumienia, wolności religijnej, a nawet prawo do życia są ograniczane w imię innych tak zwanych nowych praw, w wyniku czego sama struktura praw człowieka traci swoją żywotność i stwarza przestrzeń dla przemocy i ucisku. Dzieje się tak, gdy każde prawo staje się autoreferencyjne, a zwłaszcza gdy traci kontakt z rzeczywistością, naturą i prawdą.
Szanowni Ambasadorowie!
Podczas gdy św. Augustyn podkreśla współistnienie miasta niebieskiego i ziemskiego aż do końca czasów, nasza epoka wydaje się nieco skłonna do odmawiania miastu Bożemu „prawa obywatelstwa”. Wydaje się, że istnieje tylko miasto ziemskie, zamknięte wyłącznie w swoich granicach. Poszukiwanie jedynie dóbr immanentnych podważa „ciszę porządku”[11], który dla Augustyna stanowi samą istotę pokoju, dotyczącą zarówno społeczeństwa i narodów, jak i samej duszy ludzkiej, i jest niezbędny dla wszelkiego współistnienia obywatelskiego. Wobec braku transcedentalnego i obiektywnego fundamentu dominuje jedynie miłość własna, aż do pogardy wobec Boga, który rządzi miastem ziemskim[12]. Jednak, jak zauważa Augustyn: „Tak tępa jest pycha w tych ludziach, twierdzących, że tutaj jest kres dobra i że sami sobie mogą tu szczęście zapewnić”[13].
Pycha przesłania zarówno rzeczywistość, jak i naszą empatię wobec innych. Nie jest przypadkiem, że pycha zawsze leży u korzeni każdego konfliktu. W związku z tym, jak przypomniałem w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, „traci się wtedy realizm, ulegając częściowemu i wypaczonemu obrazowi świata, naznaczonemu mrokami i lękiem”[14], torując w ten sposób drogę mentalności konfrontacji, która jest prekursorem każdej wojny.
Widzimy to w wielu kontekstach, począwszy od trwającej wojny na Ukrainie i cierpień, jakie dotykają ludność cywilną. W obliczu tej tragicznej sytuacji Stolica Apostolska ponownie zdecydowanie podkreśla pilną potrzebę natychmiastowego zawieszenia broni oraz dialogu, motywowanego szczerym poszukiwaniem dróg prowadzących do pokoju. Kieruję pilny apel do społeczności międzynarodowej, aby nie wahała się w swoim zaangażowaniu na rzecz poszukiwania sprawiedliwych i trwałych rozwiązań, które ochronią najbardziej bezbronnych i przywrócą nadzieję dotkniętym cierpieniem ludziom. Ponownie potwierdzam również pełną gotowość Stolicy Apostolskiej do wspierania wszelkich inicjatyw promujących pokój i harmonię.
Równocześnie widzimy to w Ziemi Świętej, gdzie – pomimo ogłoszonego w październiku rozejmu – ludność cywilna nadal znosi cierpienia z powodu poważnego kryzysu humanitarnego, dodaje kolejne cierpienia do już wcześniej przeżytych. Stolica Apostolska zwraca szczególną uwagę na wszelkie inicjatywy dyplomatyczne, które dążą do zagwarantowania Palestyńczykom w Strefie Gazy przyszłości w trwałym pokoju i sprawiedliwości na ich własnej ziemi, a także całemu narodowi palestyńskiemu i całemu narodowi izraelskiemu. W szczególności rozwiązanie oparte na dwóch państwach pozostaje instytucjonalną perspektywą spełnienia uzasadnionych aspiracji dla obu narodów, niestety jednak na Zachodnim Brzegu doszło do eskalacji przemocy wobec palestyńskiej ludności cywilnej, która ma prawo żyć w pokoju na swej własnej ziemi.
Nasilające się napięcia na Morzu Karaibskim i wzdłuż amerykańskiego wybrzeża Pacyfiku również budzą poważne zaniepokojenie. Pragnę ponownie wystosować pilny apel o poszukiwanie pokojowych rozwiązań politycznych obecnej sytuacji, mając na uwadze wspólne dobro narodów, a nie obronę partykularnych interesów.
W świetle ostatnich wydarzeń dotyczy to w szczególności Wenezueli. W związku z tym ponawiam apel o poszanowanie woli narodu wenezuelskiego oraz o ochronę praw człowieka i praw obywatelskich wszystkich osób, zapewniając stabilną i zgodną przyszłość. W tym celu inspiracją może być przykład dwojga dzieci tego narodu, które miałem zaszczyt kanonizować w październiku ubiegłego roku – José Gregoria Hernándeza i siostry Carmen Rendiles. Niech ich świadectwo inspiruje do budowania społeczeństwa opartego na sprawiedliwości, prawdzie, wolności i braterstwie, a tym samym pozwoli narodowi podnieść się z głębokiego kryzysu, który dotyka go od tak wielu lat.
Inne kryzysy są rozproszone po całym świecie. Po pierwsze, mam tu na myśli przede wszystkim dramatyczną sytuację na Haiti, naznaczoną wieloma formami przemocy, od handlu ludźmi po przymusowe wygnanie i porwania. W związku z tym mam nadzieję, że dzięki niezbędnemu i konkretnemu wsparciu społeczności międzynarodowej kraj ten będzie w stanie jak najszybciej podjąć niezbędne kroki w celu przywrócenia porządku demokratycznego, położenia kresu przemocy oraz osiągnięcia pojednania i pokoju.
Nie możemy również zapominać o sytuacji, która od dziesięcioleci dotyka region Wielkich Jezior Afrykańskich, nękany przemocą, która pochłonęła wiele ofiar. Zachęcam zaangażowane strony do poszukiwania ostatecznego, sprawiedliwego i trwałego rozwiązania, które położy kres trwającemu już zbyt długo konfliktowi. Podobnie myślę o sytuacji w Sudanie, który zamienił się w ogromne pole bitwy, a także o trwającej niestabilności politycznej w Sudanie Południowym, najmłodszym kraju w rodzinie narodów, który powstał piętnaście lat temu w wyniku referendum.
Nie możemy nie wspomnieć o nasilających się oznakach napięcia w Azji Wschodniej i wyrazić nadzieję, że wszystkie zaangażowane strony przyjmą pokojowe i oparte na dialogu podejście do spornych kwestii, które są źródłem potencjalnego konfliktu.
Moje myśli biegną w szczególności ku poważnemu kryzysowi humanitarnemu i bezpieczeństwa, który dotknął Mjanmę, a który dodatkowo został pogłębiony przez niszczycielskie trzęsienie ziemi w marcu ubiegłego roku. Z nową intensywnością zwracam się z apelem, aby odważnie wybrano drogę pokoju i dialogu integracyjnego, tak aby zagwarantować wszystkim sprawiedliwy i terminowy dostęp do pomocy humanitarnej. Aby procesy demokratyczne były autentyczne, muszą im towarzyszyć: wola polityczna dążenia do wspólnego dobra, wzmacniania spójności społecznej i promowania integralnego rozwoju każdej osoby.
W centrum wielu sytuacji, o których wspomniałem, dostrzegamy coś, na co zwrócił uwagę sam Augustyn, a mianowicie uporczywe przekonanie, że pokój jest możliwy tylko dzięki użyciu siły i odstraszania. Podczas gdy wojna zadowala się zniszczeniem, pokój wymaga ciągłych i cierpliwych wysiłków na rzecz budowania, a także nieustannej czujności. Takie wysiłki są wymagane od wszystkich, począwszy od krajów posiadających arsenały nuklearne. Myślę tu w szczególności o ważnej potrzebie kontynuacji traktatu New START, który wygasa w lutym. Rzeczywiście, istnieje niebezpieczeństwo powrotu do wyścigu produkcji coraz bardziej wyrafinowanych nowych rodzajów broni, również z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Ta ostatnia jest narzędziem, które wymaga odpowiedniego i etycznego zarządzania, a także ram regulacyjnych skupionych na ochronę wolności i odpowiedzialności ludzkiej.
Drodzy Ambasadorowie!
Pomimo tragicznej sytuacji, z jaką mamy do czynienia, pokój pozostaje dobrem trudnym, ale realnym do osiągnięcia. Jak przypomina nam Augustyn, „kresem dóbr naszych jest pokój”[15], ponieważ jest on celem miasta Bożego, do którego dążymy, nawet nieświadomie, i którego przedsmak możemy doświadczać nawet w mieście ziemskim. Podczas naszej pielgrzymki na tej ziemi budowanie pokoju wymaga pokory i odwagi. Pokory, by żyć w prawdzie, i odwagi, by przebaczać. W życiu chrześcijańskim cnoty te odzwierciedlają się w Bożym Narodzeniu, kiedy Prawda – odwieczne Słowo Boże, staje się pokornym ciałem, oraz w Wielkanocy, kiedy skazany Sprawiedliwy przebacza swoim prześladowcom i obdarza ich swoim życiem jako Zmartwychwstały.
Co więcej, jeśli przyjrzymy się bliżej, nie brakuje oznak odważnej nadziei w naszych czasach i musimy je nieustannie wspierać. Myślę na przykład o Porozumieniach z Dayton, które trzydzieści lat temu położyły kres krwawej wojnie w Bośni i Hercegowinie. Pomimo trudności i napięć otworzyły one możliwość bardziej dostatniej i harmonijnej przyszłości. Myślę również o wspólnej Deklaracji Pokojowej między Armenią a Azerbejdżanem, podpisanej w sierpniu ubiegłego roku. Mamy nadzieję, że utoruje ona drogę do sprawiedliwego i trwałego pokoju na Południowym Kaukazie oraz rozwiąże nierozstrzygnięte kwestie w sposób satysfakcjonujący dla obu stron. Przypominam również wysiłki podejmowane w ostatnich latach przez władze wietnamskie w celu poprawy stosunków ze Stolicą Apostolską i warunków funkcjonowania Kościoła w tym kraju. Są to nasiona pokoju, które należy pielęgnować.
Nadchodzący październik będzie naznaczony osiemsetleciem od śmierci św. Franciszka z Asyżu, człowieka pokoju i dialogu, powszechnie uznawanego nawet przez tych, którzy nie należą do Kościoła Katolickiego. Jego życie świeci jasnym blaskiem, ponieważ inspirowała je odwaga życia w prawdzie i świadomość, że pokojowy świat buduje się, zaczynając od pokornych serc zwróconych ku niebiańskiemu miastu. Na początku tego nowego roku życzę każdemu z nas oraz wszystkim mieszkańcom naszych krajów serca pokornego i miłującego pokój.
Dziękuję.
[1] Benedykt XVI, Katecheza (20 lutego 2008): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 4 (302) /2008, s. 40.
[2] Tamże.
[3] Por. Franciszek, Przemówienie do V Kongresu Kościoła włoskiego, Florencja (10 listopada 2015).
[4] Św. Paweł VI, Enc. Populorum progressio (26 marca 1967), 76: AAS 59 (1967), s. 294-295.
[5] Św. Augustyn, De Civitate Dei, XIX, 12.1: Państwo Boże, tłum. ks. Władysław Kubicki, wstęp Jacek Salij, OP, Kęty 2002, s. 776.
[6] Św. Augustyn, De Civitate Dei, XIX, 7: Państwo Boże, dz. cyt., s. 771.
[7] Benedykt XVI, Przemówienie do korpusu dyplomatycznego (9 stycznia 2012): „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 2 (340) /2012, s. 42.
[8] Katecheza (29 października 2025).
[9] Por. Franciszek, Bulla ogłaszająca Jubileusz Zwyczajny Roku 2025 Spes non confundit (9 maja 2024), 10: AAS 116 (2024), s. 654-655.
[10] Św. Jan Paweł II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 11: AAS 74 (1982), s. 91.
[11] Św. Augustyn, De Civitate Dei, XIX, 13: Państwo Boże, dz. cyt., s. 779.
[12] Por. Tamże, XIV, 28: Państwo Boże, dz. cyt. s. 546.
[13] Tamże, XIX, 4.4: Państwo Boże, dz. cyt. s. 766.
[14] Orędzie na LIX Światowy Dzień Pokoju (8 grudnia 2025).
[15] De Civitate Dei, XIX, 4.4: Państwo Boże, dz. cyt., s. 765.
Vatican News


