Przemówienie Leona XIV do władz Angoli | 18 kwietnia 2026
Rok: 2026
Autor: Leon XIV
Panie Prezydencie,
Szanowni Przedstawiciele Władz i Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,
Panie i Panowie!
To dla mnie wielka radość być pośród was. Dziękuję, Panie Prezydencie, za zaproszenie do odwiedzenia Angoli i za Pańskie słowa powitania. Przybywam do was, aby spotkać się z waszym narodem jako pielgrzym poszukujący śladów działania Boga na tej ziemi przez Niego umiłowanej.
Zanim przejdę dalej, pragnę zapewnić o mojej modlitwie za ofiary silnych opadów deszczu i powodzi, które nawiedziły prowincję Benguela, a także wyrazić moją bliskość wobec rodzin, które utraciły swoje domy. Wiem również, że wy – Angolczycy – jesteście zjednoczeni w wielkim odruchu solidarności z poszkodowanymi.
Pragnę spotkać się z wami w bezinteresowności pokoju i uznać, że wasz naród posiada skarby, których nie można ani sprzedać, ani zrabować. Nosi on w sobie zwłaszcza radość, której nie zdołały ugasić nawet najtrudniejsze okoliczności. Ta radość, która zna również ból, oburzenie, rozczarowanie i porażki, trwa i odradza się wśród tych, którzy zachowali serca i umysły wolne od ułudy bogactwa. Dobrze wiecie, że zbyt często patrzono i nadal patrzy się na wasze regiony, aby coś dać lub, częściej, coś wziąć. Trzeba przerwać ten łańcuch interesów, który sprowadza rzeczywistość i samo życie do towaru wymiennego.
Afryka jest dla całego świata źródłem radości i nadziei, które bez wahania nazwałbym cnotami „politycznymi”, ponieważ zamieszkujący ją młodzi i ubodzy wciąż marzą, wciąż mają nadzieję, nie zadowalają się tym, co już istnieje, pragną się podnieść, przygotować się do podjęcia wielkich odpowiedzialności, zaangażować się osobiście. Mądrości narodu nie da się bowiem zgasić żadną ideologią, a pragnienie nieskończoności, które mieszka w ludzkim sercu, jest zasadą przemiany społecznej głębszą niż jakikolwiek program polityczny czy kulturowy. Jestem tutaj, pośród was, aby służyć najlepszym energiom, które ożywiają osoby i wspólnoty, z których Angola tworzy niezwykle barwną mozaiką. Pragnę słuchać i dodawać otuchy tym, którzy już wybrali dobro, sprawiedliwość, pokój, tolerancję i pojednanie. Jednocześnie, wraz z milionami mężczyzn i kobiet dobrej woli, będącymi pierwszym bogactwem tego kraju, zamierzam również wezwać do nawrócenia tych, którzy wybierają drogi przeciwne i utrudniają jego harmonijny i braterski rozwój.
Najdrożsi, wspomniałem o bogactwach materialnych, po które sięgają silne grupy interesów, również w waszym kraju. Ileż cierpienia, ileż śmierci, ileż katastrof społecznych i środowiskowych niesie ze sobą ta logika eksploatacji! Widzimy już pod każdą szerokością geograficzną, jak podsyca ona model rozwoju, który dyskryminuje i wyklucza, a mimo to wciąż próbuje narzucić się jako jedyny możliwy. Św. Papież Paweł VI, trafnie interpretując niepokoje młodego pokolenia, już sześćdziesiąt lat temu piętnował „starzejące się i już obecnie całkiem zmurszałe oblicze kultury, komercyjnej, hedonistycznej, która pomimo to usiłuje przedstawiać się jako twórca przyszłej pomyślności”. I zauważał: „Toteż wielu młodych niejako w naturalnym odruchu demaskuje to oszukaństwo, choć czasem w sposób przesadny, ma swoje pewne znaczenie. Dzisiejsze pokolenie młodzieży oczekuje czegoś innego!” (Adhort. apost. Gaudete in Domino, VI). Jesteście świadkami, dzięki pradawnym mądrościom, które karmią wasze myślenie i odczuwanie, że stworzenie jest harmonią w bogactwie różnorodności. Wasz lud cierpiał za każdym razem, gdy harmonia ta była naruszana przez przemoc niektórych. Nosi on blizny zarówno wyzysku materialnego, jak i roszczenia do narzucenia jednej idei w miejsce innych. Afryka pilnie potrzebuje przezwyciężenia sytuacji i zjawisk konfliktu oraz wrogości, które rozdzierają tkankę społeczną i polityczną wielu krajów, podsycając ubóstwo i wykluczenie. Tylko w spotkaniu życie rozkwita. Regułą jest dialog. Nie wyklucza to sprzeciwu, który może przerodzić się w konflikt.
Mój czcigodny Poprzednik, Papież Franciszek, przedstawił nam niezapomnianą interpretację tej rzeczywistości: „Wobec konfliktu – zauważał – niektórzy po prostu dostrzegają go i idą dalej, tak jakby się nic nie stało, umywają od tego ręce, by dalej prowadzić swoje życie. Inni wkraczają w konflikt w ten sposób, że stają się jego więźniami, tracą horyzont, przerzucają na instytucje własne zamieszanie i niezadowolenie, przez co jedność staje się niemożliwa. Istnieje jednak trzeci sposób zmierzenia się z konfliktem, bardziej skuteczny: polega on na przyjęciu konfliktu, rozwiązaniu go i przemienieniu w ogniwo łączące z nowym procesem. «Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój» (Mt 5, 9)” (Adhort. apost. Evangelii gaudium, 227). Angola może się bardzo rozwinąć, jeśli przede wszystkim wy, którzy sprawujecie w tym kraju władzę, uwierzycie w różnorodność jej bogactwa. Nie lękajcie się sprzeciwu, nie gaście wizji młodych ani marzeń starszych, umiejcie zarządzać konfliktami, przekształcając je w drogi odnowy. Przedkładajcie dobro wspólne nad dobro partykularne, nigdy nie utożsamiając własnej strony z całością. Historia przyzna wam wówczas rację, nawet jeśli w danym momencie ktoś będzie wam wrogi.
Mówiłem o radości i nadziei, które charakteryzują wasze młode społeczeństwo. Zazwyczaj uważa się je za uczucia osobiste, prywatne. Tymczasem są one siłą intensywną i ekspansywną, która przeciwstawia się wszelkiej rezygnacji i pokusie zamknięcia się w sobie. Despoci i tyrani ciała i ducha chcą uczynić dusze biernymi, a namiętności smutnymi, skłonnymi do bezczynności, uległymi i podporządkowanymi władzy. W smutku jesteśmy bowiem zdani na pastwę naszych lęków i naszych koszmarów, szukamy schronienia w fanatyzmie, uległości, medialnym zgiełku, mirażu złota czy w micie tożsamości. Niezadowolenie, poczucie bezsilności i wykorzenienia dzielą nas, zamiast nas łączyć, szerząc klimat obojętności wobec spraw publicznych, pogardę dla nieszczęścia innych i zaprzeczanie wszelkiemu braterstwu. Taki rozdźwięk rozbija podstawowe relacje, jakie każdy utrzymuje z samym sobą, z innymi i z rzeczywistością. Jak zauważył również Papież Franciszek: „Najlepszym sposobem, by panować i posuwać się naprzód bez ograniczeń, jest sianie rozpaczy i budzenie ciągłej nieufności, nawet jeśli jest to zakamuflowane pod maską bronienia pewnych wartości. Dzisiaj w wielu krajach stosowany jest polityczny mechanizm jątrzenia, rozdrażniania i polaryzacji” (Enc. Fratelli tutti, 15).
Od tej alienacji wyzwala nas prawdziwa radość, którą nie bez powodu wiara uznaje za dar Ducha Świętego. I – jak napisał św. Paweł – „owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój” (Ga 5, 22). Radość jest bowiem tym, co wzmaga życie i popycha ku otwartej przestrzeni życia społecznego: każdy raduje się, rozwijając swoje zdolności relacyjne, zdając sobie sprawę, że przyczynia się do dobra wspólnego i widząc, że jest uznawany za osobę wyjątkową i godną, we wspólnocie spotkań, które się mnożą i poszerzają ducha. Radość potrafi wytyczać ścieżki nawet w najciemniejszych obszarach stagnacji i udręki. Zbadajmy więc nasze serca, najdrożsi, ponieważ bez radości nie ma odnowy; bez wnętrza nie ma wyzwolenia; bez spotkania nie ma polityki; bez drugiego człowieka nie ma sprawiedliwości.
Razem możecie uczynić z Angoli projekt nadziei. Kościół katolicki, którego działalność na rzecz kraju – jak wiem – tak bardzo cenicie, pragnie być zaczynem w cieście i sprzyjać rozwojowi sprawiedliwego modelu współżycia, wolnego od niewoli narzucanej przez elity dysponujące dużymi środkami pieniężnymi i fałszywymi radościami. Tylko razem będziemy mogli pomnożyć talenty tego wspaniałego narodu, aż po miejskie peryferie i najodleglejsze regiony wiejskie, gdzie tętni jego życie i przygotowuje się jego przyszłość. Usuńmy przeszkody na drodze do integralnego rozwoju ludzkiego, zmagając się i żywiąc nadzieję razem z tymi, których świat odrzucił, ale których Bóg wybrał. Tak bowiem zrodziła się nasza nadzieja: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118, 22) – Jezus Chrystus, pełnia człowieka i historii.


