Rozważania Drogi Krzyżowej w Koloseum | Wielki Piątek 2026
Rok: 2026
Autor: inny
Wprowadzenie
Droga Krzyżowa wije się wąskimi uliczkami Starego Miasta Jerozolimy i pozwala nam na nowo przejść drogę Jezusa od miejsca Jego skazania do miejsca ukrzyżowania i pogrzebu, które jest zarazem miejscem Jego zmartwychwstania.
Nie jest to droga pośród ludzi pobożnych i milczących. Podobnie jak w czasach Jezusa, poruszamy się w otoczeniu chaotycznym, niespokojnym i hałaśliwym, pośród osób, które podzielają wiarę w Niego, ale także wśród takich, którzy szydzą i znieważają Go. Tak właśnie wygląda powszednie życie.
Droga Krzyżowa nie jest drogą tych, którzy żyją w świecie sterylnie pobożnym i w sposób abstrakcyjny skupionym, ale jest ćwiczeniem tych, którzy wiedzą, że wiara, nadzieja i miłość muszą być urzeczywistnione w realnym świecie, gdzie człowiek wierzący jest nieustannie wystawiany na próby i musi nieustannie przyswajać sobie styl postępowania Jezusa.
Św. Franciszek z Asyżu, którego 800. rocznica śmierci przypada w tym roku, opisuje nasze życie chrześcijańskie, zapożyczając słowa od Apostoła Piotra: przypomina nam, że „Pan nasz Jezus Chrystus, w którego ślady powinniśmy wstępować (por. 1 P 2, 21), nazwał przyjacielem swego zdrajcę (por. Mt 26, 50) i oddał się dobrowolnie tym, którzy Go ukrzyżowali” (Rnb XXII, 2: FF 56)[1]. Biedaczyna z Asyżu zachęca nas, abyśmy kierowali nasz wzrok ku Jezusowi: „Bracia, spoglądajmy na dobrego Pasterza (por. J 10, 11), który dla zbawienia swych owiec (por. Hbr 12, 2) wycierpiał mękę krzyżową” (Amm VI: FF 155)[2].
Idąc tą Drogą Krzyżową, przyjmijmy zatem zaproszenie św. Franciszka, aby podążać śladami Jezusa w sposób, który nie jest jedynie rytualny czy intelektualny, ale angażuje całą naszą osobę i całe nasze życie: „Składajcie ciała wasze w ofierze i dźwigajcie Jego święty krzyż i zachowujcie aż do końca Jego najświętsze przykazania (por. Łk 14, 27; 1 P 2, 21)” (UffPass XV,13: FF 303)[3].
Stacja I
Jezus na śmierć skazany
Z Ewangelii według św. Jana (19, 9-11)
[Piłat] Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: «Skąd ty jesteś?» Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: «Nie chcesz ze mną mówić? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić ciebie i mam władzę ciebie ukrzyżować?» Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (2 Lfed 28-29: FF 191)
Ci zaś, którzy otrzymali władzę sędziowską, niech sądzą z miłosierdziem tak, jak sami pragną otrzymać miłosierdzie od Pana. Sąd bowiem bez miłosierdzia będzie nad tymi, którzy miłosierdzia nie okażą (por. Jk 2, 13)[4].
Panie Jezu, w swej rozmowie z Piłatem demaskujesz wszelką pychę płynącą z władzy. Również dzisiaj są tacy, którzy uważają, że otrzymali nieograniczoną władzę i sądzą, że mogą jej używać i nadużywać według własnego uznania. Twoje słowa skierowane do rzymskiego namiestnika nie pozostawiają miejsca na dwuznaczność: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry” (J 19, 11).
Franciszek z Asyżu, który po prostu starał się podążać Twoimi śladami, przypomina nam, że każda władza będzie musiała zdać przed Bogiem sprawę ze sposobu, w jaki sprawowała otrzymane rządy: władzę sądzenia, ale także władzę rozpętania wojny lub jej zakończenia, władzę wychowywania do przemocy lub do pokoju, władzę podsycania pragnienia zemsty lub pojednania, władzę wykorzystywania ekonomii do uciskania narodów lub wyzwalania ich z nędzy, władzę deptania ludzkiej godności lub jej strzeżenia, władzę promowania i obrony życia lub jego odrzucania i niszczenia.
Także każdy z nas jest wezwany do odpowiedzialności za władzę, którą sprawuje w codziennym życiu. Ty, Jezu, mówisz do nas: dobrze wykorzystujcie daną wam władzę i pamiętajcie, że cokolwiek czynicie człowiekowi – zwłaszcza maluczkiemu i kruchemu – Mnie czynicie. I to przede Mną będziesz musiał pewnego dnia z tego zdać sprawę.
Módlmy się, powtarzając: Wspomnij na mnie, Jezu.
Ty, który utożsamiasz się z każdą osobą osądzaną: Wspomnij na mnie, Jezu.
Aby nie kierowały mną uprzedzenia: Wspomnij na mnie, Jezu.
Aby prawdziwą władzą była władza miłości: Wspomnij na mnie, Jezu.
Aby miłosierdzie przeważało nad osądem: Wspomnij na mnie, Jezu.
Aby wybierać dobro, nawet jeśli to kosztuje: Wspomnij na mnie, Jezu.
Stacja II
Jezus bierze krzyż na swe ramiona
Z Ewangelii według św. Jana (19, 14-17)
Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: «Oto wasz król!» A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj go!» Piłat powiedział do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam, dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Amm V, 7-8: FF 154)
Gdybyś był piękniejszy i bogatszy od wszystkich i gdybyś nawet cuda czynił, tak że wyrzucałbyś złe duchy, wszystko to zwraca się przeciwko tobie i nie należy do ciebie, i nie możesz się tym wcale chlubić. Lecz w tym możemy się chlubić: w słabościach naszych (por. 2 Kor 12, 5) i w codziennym dźwiganiu świętego krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. Łk 14, 27)[5].
Słowo „krzyż” wywołuje w nas reakcję raczej odrzucenia niż pragnienia. Łatwiej rodzi się w nas pokusa, żeby przed nim uciec, niż pragnienie, by go przyjąć.
Jezu, jestem pewien, że tak samo było wówczas, gdy włożono Tobie krzyż na ramiona. W Getsemani prosiłeś przecież Ojca, aby odsunął od Ciebie ten kielich, choć całym sobą pragnąłeś wypełnić Jego wolę. Krzyż był najstraszliwszą i najboleśniejszą karą, zarezerwowaną dla niewolników, dla całkowicie zdeprawowanych zbrodniarzy i przeklętych przez Boga.
A jednak przyjąłeś i niosłeś go na swoich ramionach, a potem pozwoliłeś, by on poniósł Ciebie. Nie dlatego, że był piękny lub pociągający, lecz z miłości do nas. Podnosząc jego ogromny ciężar, wiedziałeś, że podnosisz nas z ciężaru zła, które nas przytłacza, i bierzesz na siebie grzech, który rujnuje nasze życie. Przyjmując krzyż i biorąc go na swe ramiona, obejmowałeś naszą ułomność i przyjmowałeś na siebie nasze człowieczeństwo. Brałeś na siebie nasze zniewolenie, nasze zbrodnie, a nawet nasze przekleństwo.
Wybaw nas, Jezu, od lęku przed krzyżem. Daj nam łaskę podążania za Tobą tą samą drogą i nieposiadania innej chwały niż ta, która jest w Twoim krzyżu.
Módlmy się, powtarzając: Wybaw nas, Panie.
Od pragnienia ludzkiej chwały: Wybaw nas, Panie.
Od pokusy ignorowania cierpiących: Wybaw nas, Panie.
Od troski jedynie o nas samych: Wybaw nas, Panie.
Od lęku przed wytrwałością w wierności: Wybaw nas, Panie.
Od strachu przed krzyżem i od odrzucania go: Wybaw nas, Panie.
Stacja III
Jezus upada po raz pierwszy
Z Ewangelii według św. Jana (12, 24-25)
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Amm XXII, 3: FF 172)
Błogosławiony sługa, który nie jest skory do usprawiedliwiania się i znosi pokornie wstyd i naganę za winę, choćby się nawet jej nie dopuścił[6].
Twoje życie, o Jezu, było nieustannym uniżaniem się i zstępowaniem w dół. Będąc Bogiem, ogołociłeś się, żeby stać się człowiekiem. Będąc bogatym, stałeś się ubogim. A gdy dobiegła końca Twoja misja, niosąc na barkach ciężar całej ludzkości, upadłeś na twarde kamienie Via Dolorosa – drogi, którą skazani na śmierć przemierzali wobec mieszkańców Jerozolimy, zbiegających się tam, jak na widowisko.
Jest to zapowiedź jeszcze głębszego uniżenia: zejścia do królestwa piekieł, upadku w tajemnicę śmierci, w którą wszyscy upadamy u kresu tego ziemskiego życia. Twój upadek jest jednak upadkiem ziarna pszenicy, które gotowe jest umrzeć, żeby przynieść owoc.
Pomóż nam również wybierać, by pozostawać na dole, u stóp innych, zamiast próbować pozostawać na górze i panować nad nimi. Pomóż nam uczyć się drogi pokory również poprzez doświadczenie naszych upadków i upokorzeń oraz umieć znosić w pokoju doznane zniewagi i niesprawiedliwości.
Spraw, abyśmy czuli Twoją bliskość, zwłaszcza wówczas, gdy upadamy, żebyśmy zdali sobie sprawę, że to Ty podnosisz nas i ponownie stawiasz na drodze. Spraw też, abyśmy i my nauczyli się jak ziarno pszenicy zaufać ziemi, wiedząc, że śmierć – dzięki Tobie – jest łonem życia wiecznego.
Módlmy się, powtarzając: Podnieś nas, Jezu.
Kiedy upadamy z powodu naszej słabości: Podnieś nas, Jezu.
Kiedy upadamy, ponieważ ktoś nas powala: Podnieś nas, Jezu.
Kiedy upadamy z powodu złych decyzji: Podnieś nas, Jezu.
Kiedy popadamy w rozpacz: Podnieś nas, Jezu.
Kiedy upadamy w tajemnicę śmierci: Podnieś nas, Jezu.
Stacja IV
Jezus spotyka swoją Matkę
Z Ewangelii według św. Jana (19, 25-27)
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Rb VI, 8: FF 91)
I niech jeden drugiemu z zaufaniem wyjawia swoje potrzeby, jeśli bowiem matka karmi i kocha syna swego (por. 1 Tes 2, 7), o ileż troskliwiej powinien każdy kochać i karmić swego brata duchowego![7]
To normalne, że matka jest obecna przy początku naszego istnienia. Nie jest normalne, kiedy matka jest przy nas w godzinie śmierci, ponieważ oznacza to, że życie zostało nam wyrwane: przez chorobę, wypadek, przemoc czy rozpacz. Maryja, niewiasta, z której Ty, Jezu, zostałeś zrodzony, towarzyszy Tobie również w Twojej drodze na Kalwarię i stoi z Tobą pod krzyżem.
Prosisz Ją, aby ponownie zrodziła i nadal była Matką umiłowanego ucznia, każdego z nas, Kościoła, tej nowej ludzkości, która rodzi się właśnie w godzinie, gdy oddajesz życie i umierasz. W najuroczystszej godzinie swojej misji i zanim wszystko doprowadzisz do końca, prosisz Ją nade wszystko, aby przyjęła każdego z nas; a dopiero potem prosisz nas, abyśmy Ją przyjęli. Ponieważ Matka zawsze wyprzedza. Na weselu w Kanie wyprzedziła nawet Ciebie.
O Maryjo, spójrz z czułością na każdego z nas, ale przede wszystkim na te wszystkie, zbyt liczne matki, które także dzisiaj, tak jak Ty, widzą swoje dzieci aresztowane, torturowane, skazywane, zabite. Spójrz z czułością na matki, które w środku nocy budzi wstrząsająca wiadomość, i na te, które czuwają w szpitalu przy dziecku, które gaśnie. A nam daj matczyne serce, abyśmy rozumieli i dzielili cierpienie innych, i również w ten sposób nauczyli się, co to znaczy kochać.
Módlmy się, powtarzając: Pocieszaj, o Matko.
Matki, które straciły swoje dzieci: Pocieszaj, o Matko.
Sieroty, zwłaszcza sieroty wojen: Pocieszaj, o Matko.
Migrantów, wysiedlonych i uchodźców: Pocieszaj, o Matko.
Tych, którzy znoszą tortury i niesprawiedliwą karę: Pocieszaj, o Matko.
Zrozpaczonych, którzy utracili sens życia: Pocieszaj, o Matko.
Tych, którzy umierają w samotności: Pocieszaj, o Matko.
Stacja V
Szymon z Cyreny pomaga dźwigać krzyż Jezusowi
Z Ewangelii według św. Marka (15, 21)
Niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, [tamtędy] przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Amm XVIII, 1: FF 167)
Błogosławiony człowiek, który znosi swego bliźniego z jego ułomnościami, tak jak chciałby, aby jego znoszono, gdyby był w podobnym położeniu[8].
Szymon z Cyreny nie był ochotnikiem. Nie zatroszczył się dobrowolnie o Ciebie, Jezu, aby pomóc Ci nieść krzyż. Prawdopodobnie ledwie wiedział, kim jesteś. Jednak, gdy pomagał nieść Tobie krzyż, coś w nim się zmieniło, do tego stopnia, że przekazał swoim synom, Aleksandrowi i Rufusowi, głębokie znaczenie tej przebytej z Tobą drogi, a oni staną się świadkami Twojej Paschy w pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej.
Także i dzisiaj jest wiele osób, które postanawiają uczynić coś dobrego dla innych w każdej części świata. Są tysiące wolontariuszy, którzy w ekstremalnych sytuacjach ryzykują życie, aby nieść pomoc potrzebującym pożywienia, edukacji, opieki medycznej, sprawiedliwości. Wielu z nich nawet w Ciebie nie wierzy, a jednak – choć nieświadomie – nadal pomagają Ci nieść krzyż, a opiekując się innymi ludźmi z krwi i kości, tak naprawdę – po raz kolejny – troszczą się o Ciebie.
Spraw, Panie, abyśmy i my nauczyli się ofiarowywać naszemu bliźniemu takie wsparcie, którego sami chcielibyśmy doświadczyć, gdybyśmy znaleźli się w tej samej sytuacji. Pomóż nam być ludźmi empatycznymi i współczującymi, nie tylko w słowach, ale w czynie i w prawdzie.
Módlmy się, powtarzając: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Na osoby, które spotykamy: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Na ubogich, cierpiących i odrzuconych: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Na tych, którzy pozostają samotni i bez opieki: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Na tych, którzy pozostają w tyle i upadają: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Na tych, którzy nie są wysłuchani: Uczyń nas uważnymi, Panie.
Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusa
Z Ewangelii według św. Jana (12, 20-21)
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon [Bogu] w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Pat 4: FF 269)
Przyjdź królestwo Twoje (Mt 6, 10): abyś królował w nas przez łaskę i doprowadził nas do Twego królestwa, gdzie będziemy oglądać Cię bez zasłon, miłować doskonale i w radosnym zjednoczeniu cieszyć się Tobą na wieki[9].
Ten, którego Psalmy opiewały jako „najpiękniejszego z synów ludzkich” (Ps 45, 3), ma teraz rysy cierpiącego Sługi zapowiedzianego przez Izajasza: „Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby [chciano] na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53, 2).
Weronika jest strażniczką wizerunku Twojego oblicza, Jezu. Mogła go zyskać dzięki gestowi miłosierdzia: otarła Twoją twarz pokrytą krwią i kurzem. Weronika nie przekazuje nam pamięci o pozowanym wizerunku, lecz pamięć o Mężu boleści, który uzdrowił nas przez swoje rany.
Pomóż nam, Jezu, pielęgnować pragnienie oglądania Twojego oblicza. Daj nam łaskę, którą obdarzyłeś Apostołów, by mogli ujrzeć Ciebie pełnego blasku i przemienionego. Ale przede wszystkim pomóż nam mieć uważne oko Weroniki, które potrafi Ciebie rozpoznać nawet w Twoim zdeformowanym pięknie. Uczyń nas zdolnymi do ocierania dziś Twojego oblicza, nadal pokrytego kurzem i krwią, oszpeconego każdym czynem, który depcze godność jakiejkolwiek osoby ludzkiej.
Módlmy się, powtarzając: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
Kiedy Twoje oblicze jest oszpecone: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
W każdej osobie potępionej przez uprzedzenia: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
W ubogim pozbawionym swej godności: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
W kobietach – ofiarach handlu ludźmi i zniewolonych: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
W dzieciach, którym skradziono dzieciństwo i zniszczono przyszłość: Pomóż nam rozpoznać Cię, Jezu.
Stacja VII
Jezus upada po raz drugi
Z Ewangelii według św. Jana (13, 3-5)
[Jezus], wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Rnb V, 13-14: FF 20)
Niech żaden z braci źle nie mówi ani nie czyni drugiemu; niech raczej przez miłość Ducha chętnie służą jedni drugim i będą sobie posłuszni (por. Ga 5, 13b)[10].
Całe Twoje życie, Jezu, było nieustannym pochylaniem się i uniżaniem. Kiedy obmyłeś stopy uczniom podczas Ostatniej Wieczerzy, dałeś wzór, naukę i proroctwo: wzór służby, naukę braterskiej miłości i proroctwo dawania życia. Franciszek z Asyżu był tak głęboko poruszony Twoim uniżeniem, że chciał nam zalecić wzajemne obmywanie sobie nóg, to znaczy nieustanną gotowość do służenia swoim braciom. Chciał, aby ta sama Ewangelia została mu przeczytana wieczorem, 3 października, osiem wieków temu, krótko przed śmiercią.
W Twoim umiłowaniu nas aż do końca, aż po oddanie za nas życia, zawarte jest już również proroctwo Twojego zmartwychwstania, ponieważ tak wielka miłość jest silniejsza od śmierci. Tak wielka miłość objawia ostateczny sens miłowania, jakim jest wprowadzenie nas w samo życie Boga.
Kiedy upadasz, Jezu, czynisz to, aby nas podnieść z naszych upadków. Kiedy upadasz, czynisz to, aby podźwignąć tych, którzy są przygnieceni przez niesprawiedliwość, kłamstwo, wszelkie formy wyzysku i przemocy, nędzę spowodowaną ekonomią nastawioną na indywidualny zysk zamiast na dobro wspólne. Kiedy upadasz, czynisz to, aby podnieść również mnie.
Módlmy się, powtarzając: Podnieś nas, Panie.
Kiedy przytłaczają nas nasze błędy: Podnieś nas, Panie.
Kiedy przygniata nas brzemię odpowiedzialności: Podnieś nas, Panie.
Kiedy popadamy w depresję: Podnieś nas, Panie.
Kiedy nie wywiązujemy się z naszych postanowień: Podnieś nas, Panie.
Kiedy zostajemy wciągnięci w jakiś nałóg: Podnieś nas, Panie.
Stacja VIII
Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie
Z Ewangelii według św. Łukasza (23, 27-31)
Szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?».
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Pater 5: FF 270)
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi (por. Mt 6, 10): abyśmy Cię kochali z całego serca (por. Łk 10, 27), zawsze o Tobie myśląc; z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc; całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje, szukając we wszystkim Twojej chwały i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała na służbę Twej miłości, a nie na co innego; i bliźnich naszych kochajmy jak samych siebie (por. Mt 22, 37. 39), wszystkich pociągając według sił do Twojej miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w nieszczęściu, i nikomu nie dając żadnego zgorszenia (por. 2 Kor 6, 3)[11].
Jezu, niewiasty od początku Twojego nauczania zawsze szły za Tobą, były przy Tobie i usługiwały Ci. Są tutaj również teraz, także pod krzyżem. Kobiety są tam, gdzie jest cierpienie lub potrzeba: w szpitalach i domach opieki, we wspólnotach terapeutycznych i schroniskach, w domach rodzinnych z najbardziej kruchymi dziećmi, w najbardziej odległych placówkach misyjnych, gdzie otwierają szkoły i przychodnie, w strefach wojny i konfliktów, aby ratować rannych i pocieszać ocalałych.
Niewiasty potraktowały Cię poważnie; potraktowały poważnie również Twoje surowe słowa: od wieków płaczą nad sobą i swoimi dziećmi: zabranymi i uwięzionymi podczas demonstracji, deportowanymi przez pozbawioną współczucia politykę, rozbitkami desperackich podróży nadziei, wymordowanymi w strefach wojny, unicestwianymi w obozach zagłady.
Niewiasty wciąż płaczą. Daj też każdemu z nas, Panie, serce współczujące, serce matczyne i zdolność odczuwania cierpienia cudzego jak własnego. Daj nam, Panie, również łzy, aby nasze sumienie nie rozpłynęło się we mgle obojętności i abyśmy pozostali ludzcy.
Módlmy się, powtarzając: Obdarz nas łzami, Panie.
Aby opłakiwać katastrofy wojen: Obdarz nas łzami, Panie.
Aby opłakiwać masakry i ludobójstwa: Obdarz nas łzami, Panie.
Aby płakać wraz z matkami i żonami: Obdarz nas łzami, Panie.
Aby opłakiwać cynizm tyranów: Obdarz nas łzami, Panie.
Aby opłakiwać naszą obojętność: Obdarz nas łzami, Panie.
Stacja IX
Jezus upada po raz trzeci
Z Ewangelii według św. Jana (14, 6-7)
Odpowiedział Jezus [Tomaszowi]: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Rnb XXIII, 3: FF 64)
I dzięki Ci składamy, że jak stworzyłeś nas przez Syna Twego, tak przez świętą miłość Twoją, którą nas umiłowałeś (por. J 17, 26), sprawiłeś, że On, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, narodził się z chwalebnej zawsze Dziewicy, błogosławionej, świętej Maryi i przez Jego krzyż i krew, i śmierć zechciałeś nas wykupić z niewoli[12].
Ty, który „narodziłeś się dla nas w drodze” (Św. Franciszek, UffPass XV, 7: FF 303)[13], teraz po raz trzeci upadasz na drodze cierpienia, która prowadzi Cię na Kalwarię.
Twój potrójny upadek przypomina nam, że nie ma takiego naszego upadku, w którym nie byłbyś u naszego boku. Tak, ponieważ jesteś przy nas w każdej naszej słabości; możesz i chcesz nas podnieść z każdego naszego upadku, ponieważ pragniesz, aby każdy z nas wraz z Tobą mógł dotrzeć do Ojca i znaleźć życie – to prawdziwe, wieczne, którego nic i nikt nie będzie mógł nam wydrzeć.
Gdy idziemy Twoimi śladami, nie ma znaczenia, ile razy upadamy; liczy się tylko to, że Ty jesteś u naszego boku i jesteś gotów podnieść nas ponownie, niezliczoną ilość razy, ponieważ Twoja miłość, Twoje przebaczenie i Twoje miłosierdzie są nieskończenie większe niż nasza kruchość.
Wspieraj nas w naszej niewierze i daj nam łaskę wiary w to, że możesz nas podnieść.
Módlmy się, powtarzając: Jezu, posługuj się nami.
Aby podnosić wszystkich, którzy upadają: Jezu, posługuj się nami.
Aby podnosić tych, którzy pozostają na ziemi: Jezu, posługuj się nami.
Aby podnosić najsłabszych: Jezu, posługuj się nami.
Aby podnosić tych, o których myślimy, że „sami są sobie winni”: Jezu, posługuj się nami.
Aby podnosić tych, którzy zdają się bezpowrotnie straceni: Jezu, posługuj się nami.
Stacja X
Jezus z szat obnażony
Z Ewangelii według św. Jana (19, 23-24)
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza jedna część; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty moje, a o moją suknię rzucili losy. To właśnie uczynili żołnierze.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (LOrd, 28-29: FF 221)
Patrzcie, bracia, na pokorę Boga i wylewajcie przed nim serca wasze (Ps 61, 9), uniżajcie się i wy, abyście zostali wywyższeni przez Niego (por. 1 P 5, 6; Jk 4, 10). Nie zatrzymujcie więc niczego z siebie dla siebie, aby was całych przyjął Ten, który cały wam się oddaje[14].
Jezu, Ty sam wybrałeś ogołocenie z boskiej chwały, aby przyoblec „prawdziwe ciało naszego człowieczeństwa i naszej ułomności” (Św. Franciszek, 2 Lfed 4: FF 181)[15]. A teraz zdziera się z Ciebie szaty, w okrutnej próbie upokorzenia Cię i odarcia również z ludzkiej godności.
To próba, która powtarza się nieustannie, również w naszych czasach. Praktykują ją reżimy autorytarne, gdy zmuszają więźniów, by przebywali półnadzy w pustych celach lub na dziedzińcach. Stosują ją oprawcy, którzy nie poprzestają na zdzieraniu szat, ale zdzierają również skórę i ciało. Stosują ją ci, którzy dopuszczają i używają różnych form przeszukiwania i kontroli, nie respektując godności osoby. Stosują ją gwałciciele i dopuszczający się wykorzystania, którzy traktują ofiary jak przedmioty. Stosuje ją przemysł rozrywkowy, gdy eksponuje nagość, aby zdobyć kilku dodatkowych widzów. Stosuje ją świat informacji, gdy obnaża osoby przed opinią publiczną. Niekiedy robimy to również my, kierowani ciekawością, która nie szanuje ani wstydu, ani intymności, ani prywatności innych.
Przypominaj nam, Panie, że za każdym razem, gdy nie szanujemy godności innych, osłabia się nasza własna godność, a za każdym razem, gdy akceptujemy lub przyjmujemy nieludzkie postawy wobec jakiegokolwiek człowieka, sami stajemy się mniej ludzcy.
Módlmy się, powtarzając: Przyoblecz nas, Jezu.
W Twoją nieskończoną pokorę: Przyoblecz nas, Jezu.
W szacunek dla każdej istoty ludzkiej: Przyoblecz nas, Jezu.
W ducha współczucia: Przyoblecz nas, Jezu.
W odnowione poczucie wstydu: Przyoblecz nas, Jezu.
W siłę do obrony godności każdej osoby: Przyoblecz nas, Jezu.
Stacja XI
Jezus przybity do krzyża
Z Ewangelii według św. Jana (19, 17-19)
[Jezus] dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król żydowski».
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Cant 23-26: FF 263)
Pochwalony bądź, mój Panie, przez tych, którzy przebaczają dla Twej miłości i znoszą słabości i prześladowania. Błogosławieni ci, którzy je zniosą w pokoju, ponieważ przez Ciebie, Najwyższy, będą uwieńczeni[16].
Przybity do krzyża jak złoczyńca, ale z tytułem, który objawia Twoje królowanie, o Jezu, ukazujesz nam, czym jest autentyczna władza. Nie jest nią władza tych, którzy uważają, że mogą rozporządzać życiem innych, skazując ich na śmierć, ale jest to władza tych, którzy naprawdę mogą zwyciężyć śmierć, oddając życie, i mogą dać życie, także wtedy, gdy godzą się na śmierć. Objawiasz, że prawdziwa władza nie należy do tych, którzy stosują siłę i przemoc, aby narzucić swoją wolę, ale do tych, którzy są w stanie wziąć na siebie zło ludzkości – nasze, moje – i unicestwić je mocą miłości, która objawia się w przebaczeniu. Ty jesteś Królem i królujesz z krzyża: nie posługujesz się pozorną potęgą armii, ale pozorną bezsilnością miłości, która pozwala się przybić do krzyża. Jesteś Królem, a Twój krzyż staje się osią, wokół której obraca się historia i cały wszechświat, aby nie pogrążyć się w piekle niezdolności do miłowania.
Ty, ukrzyżowany Królu, przypominasz nam, że jeśli chcemy mieć udział w Twoim królowaniu, musimy również nauczyć się przebaczać z miłości do Ciebie i znosić w pokoju trudności życia, ponieważ nie zwycięża umiłowanie siły, lecz siła miłości.
Módlmy się, powtarzając: Naucz nas miłować.
Kiedy doznajemy niesprawiedliwości: Naucz nas miłować.
Kiedy pragniemy zemsty: Naucz nas miłować.
Kiedy jesteśmy kuszeni przemocą: Naucz nas miłować.
Kiedy uznajemy przebaczenie za niemożliwe: Naucz nas miłować.
Kiedy czujemy się przybijani do krzyża: Naucz nas miłować.
Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu
Z Ewangelii według św. Jana (19, 28-30)
Potem Jezus, świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Dokonało się!» I skłoniwszy głowę, oddał ducha.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (2Lfed 11-13: FF 184)
Wola zaś Ojca była taka, aby Syn Jego błogosławiony i chwalebny, którego nam dał i który narodził się dla nas, ofiarował siebie samego przez własną krew jako ofiara i żertwa na ołtarzu krzyża nie za siebie, przez którego stało się wszystko (por. J 1, 3), ale za nasze grzechy, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady (por. 1 P 2, 21)[17].
„Dokonało się!”. Nie oznacza to, że wszystko się skończyło, ale że cel, dla którego Ty, Jezu, stałeś się jednym z nas, został zrealizowany: wypełniłeś misję, którą powierzył Ci Ojciec, teraz możesz powrócić do Niego i zabrać nas ze sobą.
Od tej chwili wiemy, że pozwalając się pociągnąć ku Tobie i wznosząc nasz wzrok ku Tobie, stajemy przed Tym, który nas pojednuje, który spłaca nasz „dług”, który wprowadza nas do Przybytku, jakim jest samo życie Boga. Stoimy przed Tym, który –wypełniając cel Wcielenia – daje nam możliwość urzeczywistnienia głębokiego sensu naszego życia, abyśmy mogli stać się dziećmi Bożymi i byli arcydziełem Boga.
Pomóż nam, Panie, przyjąć dar Ducha Świętego, którego wylałeś na nas już w godzinie swojej śmierci na krzyżu, i spraw, abyśmy wraz z Tobą mogli przejść z tego świata do Ojca.
Módlmy się, powtarzając: Daj nam swego Ducha, Panie.
Abyśmy stali się nowymi stworzeniami i żyli w Bogu: Daj nam swego Ducha, Panie.
Abyśmy doświadczyli, że nasz dług został wymazany: Daj nam swego Ducha, Panie.
Abyśmy mogli modlić się: „Abba, Ojcze”: Daj nam swego Ducha, Panie.
Abyśmy przyjmowali każdą osobę jako brata i siostrę: Daj nam swego Ducha, Panie.
Abyśmy odkryli ostateczny sens życia: Daj nam swego Ducha, Panie.
Stacja XIII
Jezus zdjęty z krzyża
Z Ewangelii według św. Jana (19, 38-39)
Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz krył się z tym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa nocą, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (Cant 27-31: FF 263)
Pochwalony bądź, Panie mój, przez naszą siostrę śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może. Biada tym, którzy umierają w grzechach śmiertelnych; Błogosławieni ci, których śmierć [zastanie] w Twej najświętszej woli, albowiem śmierć druga nie wyrządzi im krzywdy (por. Ap 2, 11; 20,6)[18].
Jezus właśnie umarł, a Jego śmierć już zaczyna przynosić pierwsze owoce. Józef z Arymatei i Nikodem, którzy byli uczniami Jezusa, ale w ukryciu, ponieważ bali się ujawnić, teraz znajdują odwagę, by udać się do Piłata i poprosić o ciało Pana. W ten sposób spełniają gest ludzkiego współczucia, zdejmując skazańca z krzyża i grzebiąc Go z godnością i szacunkiem.
Nie powinno się zdarzać, by jakiekolwiek ciała pozostawały niezwrócone bliskim i niepochowane: matki, krewni i przyjaciele skazanych nigdy nie powinni być zmuszani do upokarzania się przed władzami, by odzyskać zmasakrowane szczątki swojego bliskiego. Ciało zmarłego także zachowuje godność osoby i nie może być profanowane, ukrywane, niszczone, niezwrócone ani pozbawione należnego pogrzebu. Nie tylko ciało osoby prawej, ale nawet ciało przestępcy zasługuje na szacunek.
O Jezu, zostałeś niesprawiedliwie pojmany, torturowany, osądzony, skazany i zabity, ale Twoje ciało zostało zwrócone i uczczone; spraw, aby nasze czasy, które utraciły szacunek dla żywych, zachowały przynajmniej szacunek dla zmarłych.
Módlmy się, powtarzając: Naucz nas współczucia.
Abyśmy odczuwali cierpienie więźniów: Naucz nas współczucia.
Abyśmy byli solidarni z więźniami politycznymi: Naucz nas współczucia.
Abyśmy rozumieli rodziny zakładników: Naucz nas współczucia.
Abyśmy opłakiwali zmarłych pod gruzami: Naucz nas współczucia.
Abyśmy okazywali szacunek wszystkim zmarłym: Naucz nas współczucia.
Stacja XIV
Jezus złożony do grobu
Z Ewangelii według św. Jana (19, 40-42)
[Józef z Arymatei i Nikodem] zabrali więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A w miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.
Z pism św. Franciszka z Asyżu (2Lfed 61-62: FF 202)
Temu zaś, który tyle wycierpiał za nas, wyświadczył nam tyle dobra i wyświadczy w przyszłości, niech wszelkie stworzenie, które jest w niebie, na ziemi, w morzu i przepaściach, oddaje jako Bogu sławę, chwałę, cześć i błogosławieństwo (por. Ap 5, 13), ponieważ On jest naszą mocą i siłą, On sam jest dobry, sam najwyższy, sam wszechmocny, godny podziwu, sam przesławny i święty, godny chwały i błogosławiony przez nieskończone wieki wieków. Amen[19].
Wszystko zaczęło się w ogrodzie, w Edenie, który prarodzice otrzymali w darze i pod opiekę, a z którego zostali wygnani za to, że nie zaufali Bogu. Wszystko zaczyna się od nowa w ogrodzie, gdzie Jezus został pochowany i gdzie zmartwychwstał – w miejscu, w którym dawne stworzenie, kruche i śmiertelne, przemienia się w nowe stworzenie, które uczestniczy w życiu samego Boga. Miejsce to jest bramą, przez którą Jezus zstąpił do otchłani, i wejściem do Raju, już nie ziemskiego i tymczasowego, lecz niebiańskiego i ostatecznego. Jest to miejsce ostatniego gestu współczucia i ostatnich łez wylanych na ciało zmarłego Chrystusa. To miejsce pierwszego spotkania z Nim – Zmartwychwstałym, żyjącym teraz na zawsze, dającym się rozpoznać jedynie wówczas, gdy wzywa nas po imieniu lub otwiera nam oczy; Zmartwychwstałym, którego nie można zatrzymać. To także miejsce, w którym Maria Magdalena otrzymuje polecenie ogłoszenia, że śmierć została pokonana, ponieważ Jezus z Nazaretu zmartwychwstał, jest Panem, jest Żywym, który już nie może umrzeć.
Od tamtej pory również my jesteśmy pogrzebani – dzięki chrztowi – wraz z Jezusem w tym samym ogrodzie, z pewną nadzieją, że Ten, który wskrzesił Chrystusa z martwych, obdarzy życiem również nasze śmiertelne ciała przez swojego Ducha, który w nas mieszka (por. Rz 8, 11). Dziękujemy Ci, Panie, że dałeś pewny fundament naszej nadziei na życie wieczne.
Módlmy się, powtarzając: Przyjdź, Panie Jezu.
Abyś znów przechadzał się z nami po Ogrodzie: Przyjdź, Panie Jezu.
Aby otrzeć łzy z naszych oczu: Przyjdź, Panie Jezu.
Aby dać nam pewną nadzieję: Przyjdź, Panie Jezu.
Aby odsunąć kamień, który przygniata nasze serce: Przyjdź, Panie Jezu.
Abyśmy mogli ujrzeć Raj: Przyjdź, Panie Jezu.
OJCIEC ŚWIĘTY:
Słowo końcowe i błogosławieństwo
Na zakończenie tej Drogi Krzyżowej uczyńmy również naszą tę modlitwę, za pomocą której św. Franciszek zachęca nas do przeżywania naszego życia jako drogi stopniowego angażowania się w relację miłości, która jednoczy Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Wszechmogący, wiekuisty, sprawiedliwy i miłosierny Boże, daj nam nędznym czynić dla Ciebie to, o czym wiemy, że tego chcesz i chcieć zawsze tego, co się Tobie podoba, abyśmy wewnętrznie oczyszczeni, wewnętrznie oświeceni i rozpaleni ogniem Ducha Świętego, mogli iść śladami umiłowanego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa i dojść do Ciebie, Najwyższy, jedynie dzięki Twej łasce, który żyjesz i królujesz, i odbierasz hołd w doskonałej Trójcy i prostej Jedności, Bóg wszechmogący przez wszystkie wieki wieków. Amen. (LOrd 50-52: FF 233)[20].
Zakończmy starożytnym błogosławieństwem biblijnym (por. Lb 6, 24-26), którym św. Franciszek zwykł błogosławić braci i wszystkich ludzi, do tego stopnia, że stało się ono „jego” błogosławieństwem (por. BfL: FF 262)[21].
Pan z wami.
℟. I z duchem twoim.
Niech Pan was błogosławi i strzeże.
℟. Amen.
Niech Bóg rozpromieni swoje oblicze nad wami i obdarzy was swoją łaską.
℟. Amen.
Niech zwróci ku wam oblicze swoje i obdarzy was swoim pokojem.
℟. Amen.
Błogosławieństwo Boga wszechmogącego, Ojca ✠ i Syna ✠ i Ducha ✠ Świętego, niech zstąpi na was i pozostanie z wami na zawsze.
℟. Amen.
[1] Reguła niezatwierdzona, 22, 2: Źródła Franciszkańskie, red. R. Prejs, Z. Kijas, Kraków 2005, s. 117.
[2] Napomnienia, 6: Tamże, s. 199.
[3] Oficjum o Męce Pańskiej, XV, 13: Tamże, s. 392.
[4] List do wiernych (redakcja II), 28-29: Tamże, s. 237.
[5] Napomnienia, 5, 7-8: Tamże, s. 199.
[6] Napomnienia, 22, 3: Tamże, s. 204.
[7] Reguła zatwierdzona, 6, 8: Tamże, s. 132.
[8] Napomnienia 18, 1: Tamże, s. 203.
[9] Wykład modlitwy Ojcze nasz, 4: Tamże, s. 356.
[10] Reguła niezatwierdzona, 5, 13-14: Tamże, s. 103.
[11] Wykład modlitwy Ojcze nasz, 5: Tamże, s. 356.
[12] Reguła niezatwierdzona, 23, 3: Tamże, s. 121.
[13] Oficjum o Męce Pańskiej, XV, 7: Tamże, s. 392.
[14] List skierowany do całego zakonu, 28-29: Tamże, s. 259.
[15] List do wiernych – redakcja II, 4: Tamże, s. 235-236.
[16] Pieśń słoneczna, 23-26: Tamże, s. 348-349 [w tłum. pol.: 10-11].
[17] List do wiernych – redakcja II, 11-13: Tamże, s. 236.
[18] Pieśń słoneczna, 27-31: Tamże, s. 349 [w tłum pol. 12-13].
[19] List do wiernych – redakcja II, 61-62: Tamże, s. 239-240.
[20] List skierowany do całego zakonu, 50-52: Tamże, s. 262.
[21] Por. Błogosławieństwo dla brata Leona: Tamże, s. 341-342.
st


