Dyplomacja Leona XIV – dystans wobec Rosji jak też wobec Stanów Zjednoczonych
12 stycznia 2026 | 16:57 | Cyprien Viet | Watykan Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican MediaPierwsze noworoczne przemówienie papieża Leona XIV do korpusu dyplomatycznego, wygłoszone 9 stycznia, stało się dla niego okazją do nakreślenia priorytetów dyplomacji Stolicy Apostolskiej na rok 2026, który, w obszarze stosunków międzynarodowych, od pierwszych dni jest burzliwy.
Ukraina, Syria, Iran, Wenezuela, Grenlandia… Na początku roku mnożą się punkty zapalne niezwykle niepewnej geopolityki światowej. W tym kontekście, przemówienie Leona XIV do dyplomatów było szczególnie wyczekiwane, tym bardziej, że – jak pokazało ogromne zainteresowanie medialne towarzyszące śmierci papieża Franciszka i konklawe – papież pozostaje kluczowym punktem odniesienia i ostoją stabilności w relacjach międzynarodowych i jest ceniony znacznie szerzej, niż tylko w świecie katolickim. Świadectwem tego jest gęsto utkana siatka dyplomatyczna, otaczająca Watykan: obecnie przy Stolicy Apostolskiej akredytowane są 184 państwa, zaś wśród nielicznych wyjątków, nie utrzymujących oficjalnych relacji dyplomatycznych, znajdują się między innymi Chińska Republika Ludowa i Korea Północna.
Spośród państw akredytowanych, 81 utrzymuje w Rzymie stałe ambasady. Burundi, Białoruś i Kazachstan dołączyły w 2025 r. do grona krajów, które w ostatnich latach otworzyły swe przedstawicielstwa, podobnie jak wcześniej Azerbejdżan czy Szwajcaria. Ale są też tendencje odwrotne: Republika Południowej Afryki zdecydowała niedawno o zamknięciu swojej ambasady z powodów ekonomicznych, aczkolwiek niedawna wizyta w Watykanie prezydenta Cyrila Ramaphosy oraz planowana podróż papieża do tego kraju, w którym katolicy są mniejszością, mogą być krokami prowadzącymi do jej ponownego otwarcia.
Już podczas swojego pierwszego publicznego wystąpienia, 8 maja ubiegłego roku, Leon XIV poruszył opinię publiczną wzywając do „pokoju nieuzbrojonego i rozbrajającego”. Pierwsze miesiące jego pontyfikatu charakteryzowały się ostrożnym stanowiskiem zarówno wobec Rosji, jak i w stosunku do Stanów Zjednoczonych, jego ojczyzny, wobec której wciąż zachowuje pewien dystans. Przyjmując kilkukrotnie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, także w Castel Gandolfo, Ojciec Święty wyraźnie pokazał, że Watykanowi zależy na rozwiązaniu konfliktu zgodnym z wolą samych Ukraińców, a nie z projekcjami mocarstw zewnętrznych.
Dyplomacja „augustiańska”
W przemówieniu do korpusu dyplomatycznego, Leon XIV przypomniał oczywiście o linii Stolicy Apostolskiej, polegającej na wspieraniu multilateralizmu i międzynarodowego prawa humanitarnego. Nakreślił jednak również własną, augustiańską drogę, proponując bardziej duchową refleksję na temat relacji między „Miastem Bożym” a „miastem ziemskim”. W perspektywie św. Augustyna „miasto ziemskie koncentruje się na dumie i miłości własnej (amor sui), na pragnieniu światowej władzy i chwały, które prowadzą do zniszczenia”, wyjaśnił papież. Dodał, że choć jego mistrz duchowy pisał te słowa w kontekście upadku Cesarstwa Rzymskiego, to jego ostrzeżenia przed „poważnymi zagrożeniami dla życia politycznego, wynikającymi z fałszywego przedstawiania historii, nadmiernego nacjonalizmu i zniekształcania ideału przywódcy politycznego” pozostają dziś niezwykle aktualne.
Zauważając, że obecny czas naznaczony jest – podobnie jak za czasów św. Augustyna – potężnymi ruchami migracyjnymi oraz „głęboką reorganizacją równowagi geopolitycznej i paradygmatów kulturowych”, Ojciec Święty wezwał do czujności i krytycznego myślenia. Potępił dewaluację słów, zauważając, że „osłabienie języka często odbywa się w imię samej wolności słowa”.
Ze stanowczością, która z pewnością zaskoczyła niektórych europejskich ambasadorów, Leon XIV zauważył, że „zwłaszcza na Zachodzie przestrzeń dla prawdziwej wolności słowa gwałtownie się kurczy. Jednocześnie rozwija się nowy język w stylu ‘orwellowskim’, który w dążeniu do coraz większej inkluzywności ostatecznie wyklucza tych, którzy nie podporządkowują się napędzającym go ideologiom”.
W kontekście bardzo restrykcyjnych interpretacji laickości państwa w krajach takich jak Belgia czy Francja, papież szczególnie stanowczo bronił wolności religijnej i wolności sumienia, zwłaszcza w odniesieniu do ustaw liberalizujących aborcję i eutanazję. „Społeczeństwo jest zdrowe i naprawdę się rozwija tylko wtedy, gdy chroni świętość życia ludzkiego i aktywnie działa na rzecz jego promowania” – ostrzegł Ojciec Święty. Niemniej jednak, sprawy będące przedmiotem wspólnego zainteresowania, przede wszystkim sytuacja w Ziemi Świętej i na Ukrainie, nadal sprzyjają współpracy Watykanu z krajami europejskimi.
Wenezuela – temat szczególnie ważny
Jednymi z najbardziej oczekiwanych były papieskie słowa dotyczące Wenezueli, kilka dni po ujęciu prezydenta Nicolása Maduro przez amerykański oddział specjalny. Leon XIV ograniczył się jednak do powtórzenia wezwania wygłoszonego podczas południowej modlitwy Anioł Pański 4 stycznia, apelując o „poszanowanie woli narodu wenezuelskiego oraz o ochronę praw człowieka i praw obywatelskich wszystkich osób, zapewniając stabilną i zgodną przyszłość”.
Ostrożność papieża w wypowiedziach publicznych nie oznacza jednak, że kwestia wenezuelska jest dla Watykanu drugorzędna. Kraj ten jest bowiem centralnym punktem zainteresowania dyplomacji watykańskiej, a dwóch wysokich rangą watykańskich dyplomatów doskonale zna ten kraj.
Bardzo dyskretny substytut d.s. ogólnych w Sekretariacie Stanu, abp Edgar Peña Parra, jest wszakże Wenezuelczykiem. Przede wszystkim jednak kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, był w tym kraju nuncjuszem apostolskim w latach 2009–2013 – i to wówczas udało mu się przeciwstawić ówczesnemu prezydentowi Hugo Chávezowi, dążącemu do stworzenia narodowego Kościoła odłączonego od Rzymu. Populistyczny lider cieszył się sympatią około jednej trzeciej duchowieństwa, uważanego za „czawistowskie”, jednakże nuncjuszowi udało się utrzymać wolność Kościoła. Abp Parolin reprezentował też Watykan na pogrzebie prezydenta Cháveza, co pozwoliło mu spotkać hiszpańskiego następcę tronu, Filipa, który rok później został królem. Nicolás Maduro był wprawdzie spadkobiercą władzy i linii politycznej Cháveza, ale nie przejął jego charyzmy ani zdolności do tego, by zapobiec instytucjonalnemu i gospodarczemu upadkowi kraju, skądinąd bogatego w zasoby ropy naftowej, a jednak pogrążonego w głodzie.
Od kilku miesięcy prezydent USA Donald Trump działał otwarcie na rzecz obalenia reżimu w Caracas. Amerykański Washington Post ujawnił 9 stycznia, że tuż przed Bożym Narodzeniem miały odbyć się rozmowy z udziałem Watykanu w celu zorganizowania bezkrwawego odejścia Nicolása Maduro. Watykan tego nie potwierdził – z definicji tego rodzaju informacje są tajne – ale jest prawdopodobne, że takie negocjacje miały miejsce. Ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej, Brian Burch, jest podejrzewany o celowe ich ujawnienie, co zostało w Watykanie przyjęte z dezaprobatą. Kilka dni po upadku Maduro, szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio poinformował, że rozmawiał telefonicznie z kard. Parolinem o „pilnych wyzwaniach”, jakie dziś kształtują sytuację międzynarodową, zwłaszcza o kryzysie humanitarnym w Wenezueli.
Podczas ostatniej porównywalnej operacji USA w Ameryce Łacińskiej Stolica Apostolska była zaangażowana w sposób bardzo bezpośredni, choć niezamierzony: obalony w grudniu 1989 r. podczas operacji wojskowej zleconej przez George’a Busha seniora prezydent Panamy Manuel Noriega schronił się w nuncjaturze apostolskiej, gdzie przebywał aż do poddania się 3 stycznia 1990 r. – dokładnie 36 lat przed upadkiem Maduro. Stany Zjednoczone nie odważyły się wówczas ostrzelać watykańską ambasadę, ale zastosowały pewną formę „bombardowania dźwiękowego”: rozstawiły wokół nuncjatury potężne głośniki, emitujące ogłuszającą muzykę rockową. Zmusiło to obalonego lidera do poddania się, ku wielkiej uldze personelu niewielkiej nuncjatury, wciągniętego w kryzys polityczny przekraczający jej możliwości.
Proroczy głos papieża
Obecna w najbardziej zapalnych miejscach świata — jak Iran, gdzie podczas zmiany reżimu w 1979 r. ówczesny nuncjusz był jednym z nielicznych ambasadorów, którzy pozostali na miejscu, zapewniając ciągłość dyplomatyczną — Stolica Apostolska będzie nadal odgrywać swoją ważną rolę w roku 2026. Nawet bez natychmiastowych rezultatów, papież zachowa swój szczególny, proroczy głos na arenie międzynarodowej, nadal broniąc głównych filarów dyplomacji watykańskiej: promocji pokoju i dialogu, obrony życia oraz wsparcia dla wolności sumienia i wolności religijnej.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

