Drukuj Powrót do artykułu

Dyrektor Caritas Spes: niech Polska będzie dla Ukrainy Dobrym Samarytaninem

22 lutego 2026 | 17:06 | Krzysztof Tomasik | Kijów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Caritas Spes Ukraina

„Najbardziej jest nam potrzebna empatia i pamięć, że Polska ma sąsiada, który bardzo cierpi i jest dla nas Dobrym Samarytaninem. Od czterech lat odczuwamy wobec Polaków ogromną wdzięczność. Ze strony Polski doświadczamy ogromnego miłosierdzia, wsparcia i braterstwa” – mówi ks. Wiaczesław Gryniewicz. W rozmowie z KAI dyrektor operacyjny Caritas-Spes Ukraina mówi m. in. o sytuacji w kraju po czterech latach rosyjskiej agresji, czy świat wystarczająco pomaga Ukrainie i jakie są najważniejsze potrzeby.

Krzysztof Tomasik (KAI): Mija czwarty rok wojny. Jak Ksiądz ocenia obecną sytuację w Ukrainie?

Ks. Wiaczesław Gryniewicz: Obecna sytuacja w Ukrainie podobna jest do losu narodu wybranego, który kroczy po pustyni, żeby dojść do ziemi obiecanej. Mój naród też kroczy tylko nie w upale, nie przez doświadczenia, które napotyka na swojej drodze, jak to ma miejsce w kontekście wydarzeń biblijnych, ale w kontekście zimy i mrozów, bombardowań, zniszczeń i strachu. Wierzę, że nadzieja ukraińskiego narodu, która mnie buduje, doprowadzi do tego, że Pan Bóg da nam to, o czym marzymy. Pragniemy spokoju, możliwości planowania jutra, powrotu naszych żołnierzy do rodzin, normalności. Nadal musimy być przygotowani na wszystko i być mocni, wytrwali oraz wierzyć w to, że taki dzień nastąpi i będziemy się czuć lepiej.

Jak atmosfera panuje w społeczeństwie ukraińskim? Więcej optymizmu, czy rezygnacji?

Odnosząc się do początków wojny nastroje ludzi, atmosfera społeczna bardzo się nie zmieniły. Na wszystkich płaszczyznach życia napotykamy trudności. Jesteśmy w stanie narzekać na ulicy, które są nieposprzątane ze śniegu, chodniki w lodzie w Kijowie. Ale to nie jest takie narzekanie, które powoduje jakiś bunt, ponieważ rozumiemy, że w obecnej sytuacji to nie od nas, nie od naszej władzy większość spraw zależy. Rozumiemy, że to po prostu agresor nadaje naszemu codziennemu życiu negatywny sens i bardzo by się cieszył, gdyby ludzie wychodzili w buncie na ulice. Takich negatywnych nastrojów nie widzę. Ale co jest  charakterystyczne, to że na przykład widać mocne niezadowolenie w kontekście skandali korupcyjnych. Myślę, że jest to dobry znak, że ludzie nie dzielą się już na tych stojących po stronie Rosji czy Ukrainy. W pewnym sensie paradoksalnie wojna przyniosła pozytywny efekt, że jesteśmy jednolitym społeczeństwem, wiemy, kto jest agresorem, a kto jest ofiarą. Teraz czekamy wiosny, która przyniesie nam ciepło, a wraz z nim, jak to też bywa o tej porze roku, jakieś nadzieje.

Jak podsumuje ksiądz pracę Caritas Spes po czterech latach wojny? 

Jesteśmy wierni swojej misji, temu, do czego zostaliśmy powołani 30 lat temu. Jesteśmy wierni temu, co robiliśmy w ciągu tych lat. Przede wszystkim w kontekście wojny jesteśmy skuteczni, rozpoznawalni, godni zaufania i gotowi dalej nieść pomoc ludziom na tyle, na ile pozwalają warunki i nasze doświadczenie. Miarą naszego zaangażowania jest przede wszystkim wdzięczność z jaką się wszędzie spotykamy, szczególnie wobec Polaków. Co warte podkreślenia Ukraińcy nie postrzegają Polski przez pryzmat polityki, czy zaszłości historycznych. Owszem gdzieś to się pojawia w mediach, ale między ludźmi, na co dzień nie odgrywa to żadnej roli. Gdy słyszą, że pomoc jest od Polaków, a nawet gdy słyszą na ulicy język polski, to zawsze w reakcjach kryje się ogromna wdzięczność. Do pomocy materialnej dodajmy modlitwy w intencji Ukrainy i pokoju, wszelkie głosy wsparcia, w których Polacy pytają się jak dajecie sobie radę, czego wam potrzeba. Codzienna pamięć o Ukrainie jest naprawdę ogromnie ważna i  cenna. Za to też wyrażamy ogromną wdzięczność Polaków.

Jaki jest wymiar materialny pomocy  dla Ukrainy? 

Wśród naszych partnerów Polska jest jednym z liderów. Od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku otrzymujemy bezpośrednią pomoc humanitarną: produkty żywnościowe, materiały higieniczne i leki. Na przykład ogromnym wsparciem jest dla nas inicjatywa Caritas Polski Rodzina Rodzinie, w ramach której ludzie mogą otrzymać finansową pomoc i sami zdecydować na co przede wszystkim potrzebują wydać pieniądze i tym samym móc sobie zabezpieczyć prosty i zwyczajny byt. Ponadto organizujemy i wspieramy centra dla dzieci, tak potrzebne, szczególnie wobec ciężkich mrozów. Tu, szczególnie ważne są generatory i żywność. Ostatnio otrzymaliśmy to dzięki wsparciu archidiecezji krakowskiej.

Teraz niezwykle ważne są Punkty Niezłomności, które działają one m.in. w Kijowie, Charkowie, Odessie, Chersoniu, Czernihowie, Słowiańsku, Sumach i Zaporożu i są miejscami realnego wsparcia dla tysięcy osób. Są to stacjonarne i mobilne centra, w których można się ogrzać, zjeść ciepły posiłek, napić się herbaty lub kawy oraz naładować telefon, by skontaktować się z bliskimi. Każdego dnia wydajemy setki gorących posiłków, często jedynych, jakie mieszkańcy mają możliwość zjeść, ponieważ w domach brakuje prądu do podgrzania jedzenia. W punktach przekazywana jest także pomoc rzeczowa, w tym śpiwory, koce i odzież termiczna.

Ważne jest to, że w ramach różnych projektów możemy swobodnie rozmawiać o  naszych potrzebach. Tak jest z Caritas Polska. Wojna to niezwykle dynamiczny czas, który codziennie przynosi nowe problemy i musimy być gotowi na ich rozwiązywanie. Jednego dnia może to być zbombardowany szpital dla dzieci, kolejnego dnia konsekwencje nalotów na Kijów, Charków, a nieraz to może być tak, jak w Chersoniu, że trzeba jechać i pomagać ludziom wypompowywać wodę z zalanych wodą domostw.

Czyli świat wystarczająco pomaga Ukrainie?

Myślę, że niewystarczająco. Wielu partnerów z zagranicy, a nieraz mówią to wprost, wydaje się być zmęczeni wojną w Ukrainie. Podobnie jak wielu ludzi na całym świecie. Więc zawsze mówię, że nie możemy być nigdy zmęczeni w pomaganiu ludziom, ponieważ to my mamy prawo być zmęczeni i mówić o tym oraz oczekiwać kontynuacji pomocy, ponieważ potrzeby są przeogromne.

Widzę też, że część naszych partnerów bardziej by chciała myśleć już o przyszłości, tą przyszłość jakoś implementować w naszą codzienność, czyli kwestiami odbudowy. Jest to jakieś forma psychologicznego wsparcia. Ale niektórzy mówią też wiele o budowaniu pokoju, i to nie tylko w kontekście relacji u nas w kraju, ale i z Rosją.

Ale powróćmy do codzienności. Na przykład naszego przedstawicielstwa w Chersoniu, gdzie dwie osoby, codziennie, w czasie nieustannych ataków dronami i rakietami, chodzą do szpitala, gdzie jest między innymi wielu rannych i im pomagają. Te dwie osoby mają 160 podopiecznych którymi się zajmują. Proszę sobie wyobrazić ich ogromną pracę. Czasami nie mamy wystarczających środków dla wszystkich potrzebujących. To boli, że niektórzy myślą już o tym, co będzie po wojnie, wymyślają jakieś projekty, a my jesteśmy przecież w środku wojny, która wnosi wszelkie negatywne „nowości” w naszą codzienność.

Jak wygląda wasza współpraca z Caritas Ukraina? 

Jest to nasza bratnia organizacja i współpracujemy na co dzień. Pilnujemy też tego, żeby w regionach, w których my jesteśmy i Caritas Ukraina, jedni obok drugich, rozwijać bratnie relacje, które są konieczne, aby świadczyć, że mamy wspólną misję, świadczyć o tożsamości Caritas, która jest instytucją Kościoła katolickiego i to nas łączy i jednoczy.

Oczywiście koordynujemy naszą pracę tak, żeby nasze wysiłki się nie pokrywały zdając sobie doskonale sprawę, że jesteśmy od siebie zależni. Ukraińcy dobrze znają Caritas i my jesteśmy współodpowiedzialni za jej dobre imię, które jesteśmy powołani promować.

Czego najbardziej potrzebuje obecnie Caritas Spes ze strony Polski, ze strony polskiego Kościoła? 

Myślę, że najbardziej jest nam potrzebna empatia i pamięć, że Polska ma sąsiada, który bardzo cierpi i jest dla nas dobrym Samarytaninem. Ukraina przede wszystkim pragnie wolności. O tym pragnieniu Polska dobrze wie ze swojej historii. Ukraina chce mieć możliwość decydowania o swojej przyszłości, co jest chyba proste i zrozumiałe, ale okazuje się, że nie na tyle, jak myśleliśmy. Są to wartość, za które teraz przelewamy krew, oddajemy życie. Są to fundamentalne wartości, podstawa do porozumienia między ludźmi, tym bardziej, gdy trzeba pomóc słabszemu, który cierpi. Od czterech lat odczuwamy wobec Polaków ogromną wdzięczność. Ze strony Polski doświadczamy ogromnego miłosierdzia, wsparcia i braterstwa.

I nich nam nie przeszkadzają w tym trudne zaszłości historyczne w naszych relacjach. 

Tak. One cały czas odgrywają jakąś rolę w naszych wzajemnych stosunkach, ale musimy to uporządkować i nie wykorzystywać do naszych codziennych relacji. Jest to bardzo trudny temat i myślę, że musimy znaleźć taki moment, aby spotkać się na spokojnie, jak to się odbywa w rodzinie, i normalnie dojść do porozumienia. W tym kontekście odwołam się do naszej trudnej codzienności. Otrzymaliśmy informację, że tato naszego kolegi zaginął na froncie. Nie ma żadnych wieści, co się z nim dzieje. Z tego powodu my i nasi koledzy w Chersoniu cierpią. Ja sam nieraz nie mam czasu dla swoich bliskich, żeby zadzwonić do nich i spokojnie porozmawiać. Rozumiem i z całym szacunkiem podchodzę do tematu naszej trudnej historii. Rozumiem, że jest to ważne, ale po prostu w obecnej sytuacji nie mamy możliwości znalezienia przestrzeni, żeby spotkać się i w dialogu szukać porozumienia w tych trudnych kwestiach. Teraz jesteśmy przede wszystkim zaangażowani w ratowanie ludzkiego życia we wszystkich jego wymiarach.

Dziękuję za rozmowę.

 Rozmawiał Krzysztof Tomasik

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.