Drukuj Powrót do artykułu

Dzieci bez imion i opiekunów. Caritas alarmuje o skutkach wojny w Gazie

04 lutego 2026 | 15:27 | Rafał Łączny | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Caritas Polska

Dziesiątki tysięcy dzieci w Strefie Gazy zostało bez opieki dorosłych, a część z nich utraciła całą rodzinę – alarmują przedstawiciele Caritas Polska. W rozmowie z KAI Nina Mocior oraz Radosław Sterna mówią o dramatycznych warunkach życia w obozach dla przesiedleńców, zagrożeniach zdrowotnych, braku systemowej ochrony najmłodszych oraz o potrzebie długofalowego wsparcia psychospołecznego, bez którego pomoc materialna pozostaje niewystarczająca.

Rafał Łączny (KAI): Caritas Polska wielokrotnie informowała o dramatycznej sytuacji w Strefie Gazy. Dostarczacie na miejscu rękami partnerskiej Caritas Jerozolima m.in. niezbędne zaopatrzenie, w tym koce i ciepłą odzież – choć nie tylko. W tej chwili trwa tam zima, która przyniosła ulewne deszcze i lokalne powodzie. Jak te warunki wpływają na życie ludzi mieszkających w prowizorycznych obozach i namiotach? A nie można zapomnieć, że szacunki mówią o ponad 1,5 mln przesiedlonych osób.

Radosław Sterna (Caritas Polska): Trudno nam w Polsce wyobrazić sobie spanie w temperaturze 8 stopni w nocy w prowizorycznym namiocie z plandek i blachy. Mówimy tu o ludziach skrajnie wyczerpanych, niedożywionych, bardzo osłabionych. To znacząco sprzyja wystąpieniu chociażby hipotermii. Choć żywność w Gazie pojawiła się w większej ilości w stosunku do ubiegłego roku, to sytuacja humanitarna nie poprawiła się. Znaczna część populacji Gazy tłoczy się w obozach na obszarze wielkości jednej dzielnicy bez dostępu do bieżącej wody, powszechnej opieki zdrowotnej i ciepła.

Mówi się, że sytuacja humanitarna w Gazie osiągnęła granice wytrzymałości. Czy z perspektywy Caritas można powiedzieć, że obecnie mamy do czynienia z „kryzysem w kryzysie”?

Radosław Sterna: Sytuacja humanitarna jest i była tragiczna, było wiele faz będących pogłębieniem kryzysu, kiedy wszystkim wydawało się, że sytuacja tam jest graniczna. Nie powinniśmy ulegać próbom dehumanizacji mieszkańców Gazy. Nie możemy patrzeć na tragedię tych rozmiarów z obojętnością, uznając śmierć tylu ludzi tylko za nieunikniony koszt działań wojennych. Ponowne otwarcie przejścia granicznego w Rafah 2 lutego jest promykiem nadziei na poprawę, ale jako pracownicy humanitarni widzieliśmy już wiele zerwanych porozumień i niedotrzymanych obietnic.

Jak wygląda w praktyce kwestia dostarczania pomocy humanitarnej do Strefy Gazy? Co jest dziś największą barierą w skutecznym niesieniu pomocy?

Radosław Sterna: Gaza jest postrzegana przez środowisko humanitarne jako konflikt o najwyższym ryzyku dla pracowników pomocy. Jest tu wiele elementów: bezpośrednie zagrożenie życia pracowników humanitarnych i personelu medycznego – giną oni w Gazie nieproporcjonalnie częściej niż w innych konfliktach zbrojnych. Według statystyk, w 2025 r. każdego tygodnia w Gazie ginęło 4 pracowników humanitarnych. Inna kategoria to utrudnienia administracyjne na szczeblu lokalnym – np. opóźnianie decyzji o wjeździe na teren Strefy Gazy. To miało już miejsce w poprzednich fazach konfliktu.

Jeśli chodzi o żywność, to większość transportów, które przejeżdżają przez granicę, to transporty tzw. komercyjne, więc można mówić, że jedzenie do Gazy wjeżdża, ale szkopuł tkwi w tym, że trzeba je sobie kupić – to nie są działania humanitarne. Palestyńczycy w Gazie nie mają na to środków, nie mają pracy, bo wszystko zostało zniszczone. Druga kwestia to jakość tego, co pojawia się “na rynku” – czipsy i słodycze to nie jest żywność, której potrzebują ludzie w ciężkiej fazie niedożywienia. Wjazd ciężarówek z pomocą humanitarną wciąż jest jednak blokowany.

Caritas prowadzi w Gazie placówki medyczne. W jakich warunkach one dziś funkcjonują i z jakimi problemami zdrowotnymi zgłaszają się pacjenci?

Radosław Sterna: Przede wszystkim trzeba podkreślić, że pracownicy tych punktów medycznych to mieszkańcy Gazy, którzy przebywają tam ze swoimi rodzinami i bliskimi. Mają takie same problemy, jak reszta mieszkańców – głód, brak schronienia, brak bezpiecznego miejsca. Będąc w tak dramatycznych warunkach muszą jeszcze zebrać siły i nieść pomoc innym, wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie.

W ostatnich miesiącach 2025 r. w 4 punktach medycznych prowadzonych przez Caritas Jerozolima przy wsparciu Caritas Polska i polskiego MSZ, wykonano ponad 7 tys. konsultacji medycznych, z czego ok. połowa dotyczyła infekcji dróg oddechowych, a kolejnym najczęstszym problemem były infekcje skóry i choroby układu pokarmowego. Ta pomoc dla mieszkańców Gazy jest oczywiście nieodpłatna, jednak trzeba pamiętać, że w ośrodkach są olbrzymie kolejki, tam nie ma komfortu wyboru, gdzie i u kogo chcemy się leczyć. Te placówki i usługi są monitorowane, mamy dość szczegółowe dane, dlatego wiemy, że pomoc potrzebna i skuteczna na tyle, na ile pozwalają możliwości.

Szczególnie dramatyczna jest sytuacja dzieci – według różnych szacunków ponad 50 tys. z nich pozostaje bez opieki dorosłych. Co to oznacza w codziennym życiu i jakie zagrożenia są dziś dla nich największe?

Nina Mocior (Caritas Polska): Dziesiątki tysięcy dzieci w Gazie straciło rodziców, w tym przynajmniej kilka tysięcy z nich straciło ich oboje, więc zostali bez jakiejkolwiek opieki. To jedna z największych fal osierocenia dzieci we współczesnych konfliktach zbrojnych. Dzieci bez opieki są jeszcze bardziej narażone na brak regularnego dostępu do żywności i wody, brak opieki medycznej i szczepień, niedożywienie, choroby. Każde z tych dzieci ma historię straty i żałoby i często straciło członków rodziny lub zostało rozdzielone z nią w chaosie ewakuacji i bombardowań. Takie dziecko zostaje pozbawione ramy rozwojowej, którą jest bycie dzieckiem – spontanicznym, uczącym się, niewinnym i dostającym pomoc od dorosłych, bawiącym się i śmiejącym, dostającym emocjonalnie bezpieczne środowisko. Najsilniejszym czynnikiem ochronnym jest stała i przewidywalna relacja z dorosłym – co oznacza przewidywalność, bezpieczeństwo i przestrzeń na realizację zadań rozwojowych. Żadna ilość jedzenia, leków czy lekcji w szkole nie zatrzyma tych głębokich szkód psychicznych.

Czy w obecnych warunkach możliwe jest zapewnienie tym dzieciom choć minimalnej ochrony czy raczej chodzi o minimalizowanie szkód w sytuacji bez precedensu?

Nina Mocior: Wszystkie dzieci w Gazie potrzebują wsparcia psychospołecznego z powodu traumy, nasilonego stresu, lęku i utraty bliskich. W obecnej sytuacji nie ma jeszcze instytucjonalnego programu wsparcia, który objąłby wszystkie dotknięte traumą dzieci na tym obszarze. Po zakończeniu leczenia fizycznych obrażeń dzieci te często nie mają do czego i do kogo wrócić, bo np. dowiadują się, że cała rodzina zginęła. Brak opieki instytucjonalnej sprawia, że pozostają w szpitalach tygodniami lub trafiają na ulicę. Personel medyczny i pracownicy organizacji humanitarnych nierzadko stają się ich jedynymi opiekunami – nie z wyboru, lecz z konieczności. Często nie ma możliwości odnalezienia krewnych ani ustalenia, czy ktokolwiek z rodziny jeszcze żyje. W przypadku najmłodszych dzieci problem jest jeszcze bardziej dramatyczny: nie mówią, są w szoku lub są zbyt straumatyzowane, by się komunikować. Niekiedy nie da się nawet zarejestrować ich imienia i nazwiska, bo mowa też o maluchach, które jeszcze nie mówią, ale już stały się dziećmi bez tożsamości, bez historii, bez dorosłych, którzy mogliby zabrać głos w ich imieniu. Te dzieci nie potrzebują wyłącznie leczenia. Potrzebują opieki, ochrony, stabilności i długoterminowego wsparcia psychologicznego. Przede wszystkim jednak potrzebują, by świat ich nie zostawił samych. Po raz drugi. Po raz kolejny.

Przejdźmy do Zachodniego Brzegu, gdzie Caritas Polska również angażuje się w pomoc tamtejszej społeczności. Caritas koncentruje się tam na wsparciu mikroprzedsiębiorstw. Dlaczego właśnie ten kierunek pomocy jest dziś tak istotny?

Radosław Sterna: Na Zachodnim Brzegu nie toczą się regularne walki, natomiast turystyka, która była podstawą tamtejszej gospodarki, jest w zaniku. Ludzie nie mają się z czego utrzymać, zdobycie i utrzymanie pracy jest bardzo trudne, chociażby ze względu na liczne checkpointy, przez które podróż zajmującą normalnie 30 minut pokonuje się czasem w kilka godzin. To bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie.

Dodatkowo prowadzenie biznesu, nawet niewielkiego, tworzy miejsca pracy, ale niesie ze sobą także inną wartość, często pomijaną, zwłaszcza w przypadku firm działających w małych miejscowościach na uboczu. Taka działalność wzmacnia lokalne społeczności, ponieważ tworzy fizyczne miejsca, do których można się udać, jak salony fryzjerskie, kawiarnie itp. i spędzić tam czas w gronie znajomych, czy po prostu otrzymać usługę, po którą w przeciwnym razie trzeba byłoby jechać dalej, do miasta. W dobie wielkich migracji i niestabilności gospodarczej to bardzo znacząca pomoc, bo pomaga całym rodzinom pozostać w miejscu, z którego się wywodzą i ochronić dzieci przed erozją kulturową.

Jakie są reakcje ludzi, którzy otrzymują takie wsparcie – czy daje im ono realną szansę na utrzymanie rodzin i zachowanie godności?

Radosław Sterna: Regularnie odwiedzamy naszych podopiecznych, rozmawiamy z nimi i ich rodzinami, widzimy, jak te mikro biznesy działają i rozwijają się. Wizytujemy mikroprojekty realizowane również poza Palestyną, gdzie dopiero je uruchomiliśmy, i z radością odnotowujemy, że około 90% z nich dalej funkcjonuje po 3 latach działania.

To jest realna pomoc, która przywraca godność, daje poczucie sprawczości i kontroli nad swoim życiem, ale też pozwala wspierać rodzinę. W tradycyjnych społecznościach bliskowschodnich to bardzo ważne, ponieważ instytucja rodziny jest tam bardzo silna – często to rodzina pełni funkcje, które na Zachodzie przejęło państwo. Dlatego odbiorcy tego programu są naprawdę wdzięczni Caritas i jej darczyńcom za umożliwienie pracy w godny sposób.

Czego dziś najbardziej potrzebują mieszkańcy Gazy i Zachodniego Brzegu oraz sama Caritas, by skutecznie kontynuować swoją misję?

Radosław Sterna: Mieszkańcy Gazy i Zachodniego Brzegu potrzebują przede wszystkim sprawiedliwości i rozwiązania konfliktu, który trwa od lat i zabija kolejne pokolenia. To mogą zagwarantować wyłącznie naciski opinii publicznej, dlatego im więcej mówi się nie tylko o podłożu tego konfliktu, ale też o jego dramatycznych skutkach, im więcej “obrazków” z Gazy ujrzy świat, tym większa szansa, że polityczny impas ustąpi miejsca konkretnym rozwiązaniom, które zatrzymają tę spiralę przemocy i pozwolą dzieciom po obu stronach dorastać bez strachu przed kolejnym dniem.

Caritas będzie dalej pomagać Palestyńczykom odzyskiwać godność i kontrolę nad własnym losem. Nasza pomoc jest możliwa w ogromnej mierze dzięki hojności wierzących w Polsce. Chcemy też kierować uwagę opinii publicznej na to, co dzieje się w Gazie, na ogromne obciążenie pracowników humanitarnych i przede wszystkim uwrażliwiać na drugiego człowieka.

Na zakończenie. Czy mimo tego wszystkiego co dzieje się w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu widzi Pan jakiekolwiek oznaki nadziei?

Radosław Sterna: Widzę, że stopniowo zwiększa się świadomość Polaków na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jest to też tendencja globalna. To dobry znak. Sytuacja Palestyńczyków jest niezwykle ciężka, ale to ludzie głębokiej wiary, zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie, i jest to coś, czego możemy się od nich uczyć. Z tą wiarą zawsze idzie nadzieja.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

*
Nina Mocior – ekspert ds. pomocy humanitarnej i rozwojowej w Caritas Polska. Specjalistka z ponad 15-letnim doświadczeniem w zakresie pomocy humanitarnej, zarządzania projektami oraz wsparcia psychologicznego, szczególnie w kontekście kryzysów migracyjnych i wojennych. Pracowała na terenach objętych konfliktami zbrojnymi, takich jak Jemen, Syria, Irak, Sudan Południowy czy Somalia, gdzie zarządzała programami humanitarnymi w kryzysowych warunkach. Organizowała wsparcie dla osób zmuszonych do ucieczki z terenów objętych wojną, jak również programy pomocy w obozach uchodźców w Iraku, Syrii, Kenii i Somalii. Jest specjalistką w zakresie psychotraumatologii i psychologii kryzysowej. Obecnie jest zaangażowana w realizację programu wsparcia psychospołecznego i psychologicznego dla dzieci oraz kobiet z doświadczeniem traumy w rejonie Tigraj w Etiopii.

**
Radosław Sterna jest kierownikiem ds. pomocy humanitarnej Caritas Polska na Bliskim Wschodzie. Odpowiada za koordynację działań pomocowych organizacji m.in. w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, realizowanych we współpracy z lokalnymi strukturami Caritas oraz partnerami międzynarodowymi. Wcześniej był związany z działaniami Caritas Polska w Jemenie. W ramach swojej pracy koordynuje także realizację programu „Rodzina-Rodzinie” w regionie Bliskiego Wschodu, polegającego na systematycznym wsparciu finansowym najbardziej potrzebujących rodzin dotkniętych skutkami konfliktów i kryzysów humanitarnych.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.