Drukuj Powrót do artykułu

Dziennik: Prawo nie może przyzwalać na zabijanie

24 lutego 2009 | 09:32 | ter/hel / ro Ⓒ Ⓟ

Dziennik kontynuuje podjęty wczoraj temat eutanazji. Po opublikowanym wczoraj apelu Barbary Jackiewicz o eutanazję swojego syna. Pani Barbara nie chce, by po jej śmierci syn trafił do hospicjum. Na jej prośbę odpowiada dziś na łamach Dziennika m.in. Jarosław Gowin, autor projektu ustawy bioetycznej.

– Wobec sytuacji, w jakiej znajdują się Barbara Jackiewicz i jej syn, rozum zawodzi – mówi Jarosław Gowin. – Żadne teoretyczne i racjonalne odpowiedzi nie są w stanie sprostać jej tragizmowi. Jedynej możliwej odpowiedzi udzieliła Anna Dymna w stosunku do Janusza Świtaja, po prostu niosąc mu pomoc. Mam mocne przeświadczenie, że w istnienie człowieka wpisany jest głęboki tragizm. Tragizm polegający na zderzeniu równorzędnych wartości. Rozumiem rozpacz pani Barbary, która nie chce zostawiać swojego syna w rękach innych opiekunów, którzy na pewno nie okażą mu tyle troski i miłości co ona. Ale z drugiej strony – z całym szacunkiem dla jej uczuć – gdyby zrobić odstępstwo od zakazu eutanazji dla jej przypadku, to otwarłoby to puszkę Pandory. Przykłady krajów, które zalegalizowały eutanazję, pokazują, że wszędzie tam wiele ciężko chorych osób zostało zmuszonych do zgody na śmierć. Firmy ubezpieczeniowe, lekarze, a czasami nawet rodziny wywierają na nie presję, żeby wystąpiły o eutanazję. Wiem, że to jest argumentacja, która może nie trafiać do przekonania matce, która realnie cierpi – tu i teraz. Ale ja jestem politykiem i szukam rozwiązań, które ograniczałyby skalę zła. Zakaz eutanazji to rozwiązanie, które w większym stopniu niż jej dopuszczenie ogranicza ludzkie tragedie – czytamy. – Wiem, że nie da się pomóc temu choremu mężczyźnie, ale można pomóc jego matce. Z jej opowieści wynika, że rodzina jest pozostawiona sama sobie. I dlatego prośbę o eutanazję traktuję tak naprawdę jako rozpaczliwy apel o pomoc. Tym, którzy popierają postulat eutanazji, chcę powiedzieć, że fakt, iż ktoś nie ma szansy powrotu do świadomego życia, nie oznacza, że można mu to życie odebrać. W ten sposób wpadamy w pułapkę oceniania życia pod kątem jego jakości: życie świadome zasługuje na istnienie, a życie pozbawione świadomości – nie zasługuje. A moim zdaniem z faktu, że człowiek ma niezbywalną godność, wynika, że – pomijając sytuacje takie jak wojna czy obrona konieczna – nie można go życia pozbawiać. (…) Jeżeli mówimy o godnej śmierci, to zakładamy, że jest to istota ludzka, a nie tylko ciało. A poza tym inny człowiek nie ma prawa podejmować decyzji o śmierci osoby ludzkiej, nikt nie może dysponować jej życiem. (…) Zwolennicy eutanazji nie powinni np. przechodzić obojętnie wobec problemu, że zapewnienie komuś tzw. godnej śmierci wiąże się z tym, że innym osobom przypisuje się rolę sprawców tej śmierci. To sytuacja, moim zdaniem, moralnie niedopuszczalna. Mogę natomiast zrozumieć tych, którzy mówią: chcę skrócić cierpienie osoby, którą kocham, i w imię tej miłości zadaję jej śmierć, a następnie ponoszę za to konsekwencje prawne. (…) Nawet osoba znajdująca się w sytuacji tak skrajnej jak pani Barbara, nie może spychać w takiej sytuacji odpowiedzialności na barki innych. Tych, którzy mają przeprowadzić eutanazję, czy takich jak ja polityków, którzy mają eutanazję zalegalizować. Nie jestem bezdusznym moralistą. Mam pogańskie, wywodzące się od starożytnych Greków, poczucie tragizmu istnienia. Trudno mi zdobyć się na łatwą wiarę, że wszystko się gdzieś bilansuje. Zło jest zawsze absurdem i cierpienie jest absurdem. A jako polityk mogę jedynie ograniczać jego skalę.

Na pytanie czy przy obecnym stanie prawa Barbara Jackiewicz miałaby szansę wygrać w sądzie, Jarosław Gowin odpowiada: „Nie. Polskie prawo zakazuje eutanazji. Przyzwala tylko na niepodejmowanie uporczywej terapii, choć pod tym względem przepisy są dosyć niejasne. – A czy w kontekście przygotowywanej przez pana ustawy bioetycznej pani Barbara miałaby szansę na zakończenie życia syna? – pyta dziennikarka Dziennika. – W żadnym przypadku. Ustawa przewiduje wprowadzenie tzw. testamentu życia, czyli możliwości złożenia deklaracji, że w przypadku utraty świadomości dana osoba nie godzi się, by podejmowano wobec niej działania mające charakter terapii uporczywej. Ale, po pierwsze, to musi być deklaracja samego zainteresowanego, a nie nawet najbliższej mu osoby. Po drugie, testament życia nakazuje lekarzom, by nie podejmowali określonych działań medycznych, ale nie upoważnia ich do przerwania działań podjętych wcześniej. No i wreszcie według mojego projektu ustawy nie wolno jako terapii uporczywej traktować nawadniania i odżywania, które nie powodują dodatkowych cierpień – mówi poseł.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.