Eksperci Caritas o konflikcie na Bliskim Wschodzie: na naszych oczach dochodzi do łamania wszystkich przyjętych zasad humanitarnych
20 marca 2026 | 06:00 | maj | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Parspix/ABACA/Abaca/East News52 mln dzieci nie chodzi do szkoły. Bombardowane są szpitale. Nie ma korytarzy humanitarnych i bezpiecznych miejsc ucieczki. Frontem wojny są domy i szkoły. O pełnoskalowym kryzysie humanitarnym na Bliskim Wschodzie mówili eksperci Caritas Polska podczas śniadania prasowego, które odbyło się w czwartek w siedzibie Caritas Polska w Warszawie. – Na naszych oczach dochodzi do łamania wszystkich przyjętych zasad humanitarnych – podkreślali w rozmowie z dziennikarzami.
Ireneusz Krauze, zastępca dyrektora Caritas Polska, mówił o tym, jak ważne jest zwrócenie uwagi na dramatyczną sytuację ludności cywilnej w kontekście obecnego kryzysu na Bliskim Wschodzie. – Wiele się mówi na temat działań zbrojnych, geopolityki oraz wpływu na sytuację gospodarczą. Problem kryzysu humanitarnego jakby w tym wszystkim umyka – zaznaczył.
Podkreślił też, że metoda działań Caritas Polska nie polega na bezpośrednim prowadzeniu działań ale wspieraniu lokalnych Caritas i innych organizacji pomocowych.
O tle konfliktu z perspektywy sytuacji w Iranie opowiedział Radosław Sterna, kierownik ds. pomocy humanitarnej na Bliskim Wschodzie, iranista.
Zwrócił uwagę, że Iran to kraj o wielotysięcznej historii, ciągłości granic i wyraźnej tożsamości narodowej, co odróżnia go od większości państw w regionie. Mówił również, że większość mieszkańców wyznaje szyicką wersję islamu. Ekspert przypomniał, że do lat 70. Iran utrzymywał przyjazne relacje z Izraelem. Sytuacja zmieniła się po rewolucji islamskiej. Od tego czasu konflikt narasta.
Sytuację religijno-społeczną w Libanie zarysował Dominik Derlicki, szef misji Caritas Polska w Libanie. Zwrócił uwagę, że w tym niewielkim kraju liczącym ok. 6 mln. mieszkańców współistnieją najróżniejsze religie i ich odłamy. Jeśli chodzi o islam mieszkają tam zarówno sunnici jak i szyici, ale też druzowie czy alawici. Istnieją też liczne Kościoły chrześcijańskie – wspólnoty katolickie, prawosławne, ale też ormiańskie czy syriackie. Jak wskazywał prelegent, żadna z tych grup nie ma przeważającej większości w związku z tym wypracowano pakt narodowy zapewniający pokojowe współistnienie w oparciu o podział wpływów i pewnego rodzaju parytety. – Z tego wynika słabość władzy centralnej – powiedział. Podkreślił, że podziały religijne przekładają się na podziały polityczne. Każda z polityczno – religijnych grup „ciągnie w swoją stronę” prowadząc swoją własną politykę zarówno wewnętrzną jak i zagraniczną.
Jedną z tych partii stanowi reprezentujący szyitów Hezbollah. To obecnie jeden z głównych celi izraelskich ataków. Z uwagi na to, że szyici zamieszkują głównie południe Libanu, południe stało się miejscem szczególnie niebezpiecznym, miejscem przemocy, regularnie ostrzeliwanym.
Wyjaśnił, że obecnie w Libanie mamy już ponad 800 tys. osób wewnętrznie przesiedlonych, z których przynajmniej 130 tys. przebywa w prowizorycznych schroniskach.
– Tych schronisk jest ok. 600. Otwierane one są przez rząd, bardzo często w szkołach. Caritas Polska we współpracy z Caritas Liban niesie pomoc w 96 spośród tych obiektów – powiedział.
Poinformował, że Caritas Polska przeznaczyła na ten cel 100 tys. dolarów amerykańskich. Dzięki temu zapewniana jest: pomoc żywnościowa w postaci ciepłych posiłków lub paczek żywnościowych (prowizoryczne schroniska nie są przystosowane do przygotowywania posiłków, często nie mają kuchni itp.), pomoc medyczna w postaci konsultacji lekarskich, diagnostyki i lekarstw oraz wsparcie psychologiczne. – Zapewniamy też artykuły pierwszej potrzeby, jak paczki higieniczne, materace czy koce – wyjaśnił.
Dominik Derlicki dodał w rozmowie z KAI, że Caritas Polska działa przez lokalnych partnerów – w przypadku Libanu jest to Caritas Liban, ale również mniejsze organizacje, zwłaszcza chrześcijańskie.
Poinformował, że na miejscu pracują setki a nawet tysiące miejscowych pracowników humanitarnych, lokalnych wolontariuszy czy pracowników organizacji pozarządowych. Podkreślił, że w obecnej sytuacji ta pomoc wiąże się z narażeniem życia. – Już są ofiary śmiertelne wśród pracowników medycznych i pracowników humanitarnych w Libanie – powiedział. Dodał, że także pracownicy organizacji pomocowych dotknięci są skutkami kryzysu; również ich domy zostały zniszczone, a oni sami musieli uciekać. Wielu z nich obecnie, w trudnych warunkach w jakich się sami znaleźli, nadal pomaga innym.
Dominik Derlicki podkreślił, że choć mamy już do czynienia z pełnoskalowym kryzysem humanitarnym obecnie rynki funkcjonują, tzn. wciąż na miejscu można coś kupić. Oznacza to, że najlepszym sposobem wsparcia potrzebujących jest przekazywanie środków finansowych dla konkretnych rodzin, które następnie mogą je wykorzystać zgodnie z własnymi potrzebami. Przypomniał o funkcjonującym od 2021 r. w Libanie programie Rodzina Rodzinie, który jest znakomitą formą wsparcia.
Nina Mocior, ekspert programowy ds. pomocy humanitarnej i rozwojowej w Caritas Polska mówiła o zmianie, jaka się dokonała w ciągu ostatnich lat w sposobie prowadzenia wojny. Zwróciła uwagę na niebezpieczną normalizację prowadzenia działań zbrojnych kosztem cywilów i bez zwracania uwagi na cywilów. – Na naszych oczach dochodzi do łamania wszystkich przyjętych zasad humanitarnych – podkreśliła.
Poinformowała, że obecnie w wyniku kryzysu na Bliskim Wschodzi 52 mln dzieci nie chodzi do szkoły i bombardowane są tysiące ośrodków medycznych. – Nie można dostarczać pomocy bo nie ma korytarzy humanitarnych. Frontami tej wojny są domy i szkoły. Nie ma bezpiecznych miejsc ucieczki, wiele krajów nie ma systemów alarmowych – powiedziała ekspertka.
Zwróciła uwagę na kryzysy medyczne, na zatrzymanie programów szczepionkowych i w związku z tym epidemie wśród dzieci i występowanie chorób, które dawno zostały uznane za opanowane. Mówiła o braku leków przeciwbólowych i o konieczności dokonywania wyborów, dla kogo mają być przeznaczone.
Podkreśliła, że konsekwencje obecnej sytuacji odczuwalne będą przez całe lata, również w wymiarze psychicznym, z uwagi na konsekwencje przeżytej traumy. – Wiele dzieci w Gazie ma myśli samobójcze. Bardzo wielu z tych ludzi nie chce żyć – powiedziała Nina Mocior. Podkreśliła też, że wielkimi a często niezauważanymi ofiarami wojny są obok dzieci również ludzie starzy, chorzy i samotni.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

