Drukuj Powrót do artykułu

Gość Niedzielny: Nuncjusz nie współpracował z wywiadem PRL

16 stycznia 2009 | 11:26 | mp // ro Ⓒ Ⓟ

„Jak się okazuje, czasem pożyteczny może być nawet dokument peerelowskiego Ministra Spraw Wewnętrznych. Wspomniane zarządzenie 00/41 pochodzi z 6 maja 1972 roku i dotyczy pracy wywiadowczej Departamentu I MSW.

Wynika z niego jednoznacznie, że jeżeli ktoś został zarejestrowany jako kontakt informacyjny, na pewno nie był tajnym współpracownikiem. Taka sytuacja dotyczy ks. abp. Józefa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce” – pisze ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny Gościa Niedzielnego we wstępie do najnowszego numeru. O szczegółach piszą Andrzej Grajewski i ks. Jerzy Myszor.

Lustrowanie nuncjusza

„Fakty w sprawie nuncjusza apostolskiego abp. Józefa Kowalczyka są oczywiste, nigdy i w żadnej formie nie był informatorem organów bezpieczeństwa PRL. Będąc dyplomatą watykańskim, został zarejestrowany przez wywiad PRL jako kontakt informacyjny, a tak oznaczano źródła zewnętrzne, które nie były częścią agenturalnej sieci” – piszą na łamach Gościa Niedzielnego Andrzej Grajewski i ks. Jerzy Myszor. „W całej tej sprawie należy zwrocić uwagę na fakt, że abp Józef Kowalczyk, jako przedstawiciel obcego państwa, ma przecież obywatelstwo watykańskie, nie podlega żadnym polskim procedurom lustracyjnym, także tym ustanowionym przez polskich biskupow, i sam poprosił o zbadanie dokumentacji znajdującej się w IPN najego temat” – czytamy.

Na zaproszenie sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski bp. Stanisława Budzika, 5 stycznia 2009 roku zebrał się w Warszawie zespół ekspertow, który miał ocenić wartość dokumentow przekazywanych przez IPN Komisji Historycznej Metropolii Warszawskiej, a dotyczących nuncjusza Stolicy Apostolskiej. Jednak już po publikacji oświadczenia ekspertów kościelnych okazało się, że nie znali oni wszystkich dokumentów. 8 stycznia br. Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” omówił treść szyfrogramu, który relacjonuje informacje przekazane przez KI „Cappino”, czyli ks. prałata Kowalczyka. „Wbrew podstawowym zasadom obowiązującym przy publikacji takich dokumentów, Gmyz nie podał ani źrodła jego pochodzenia, ani
sygnatury archiwalnej. Publikację „Rzeczpospolita” zamieściła pod zawierającym insynuacje tytułem „KI „Cappino” to źrodło sprawdzone”” – czytamy na łamach Gościa. Dla zrozumienia całości tej sprawy ważne są także wyjaśnienia samego nuncjusza, ktory mówił o tym w wywiadzie dla KAI oraz Polskiego Radia. Przypomniał, że pod koniec 1982 roku do Rzymu przybyli dyplomaci polscy, którzy podjęli rozmowy ze Stolicą Apostolską na temat planowanej wizyty Jana Pawła II w 1983 roku.

„Co może powiedzieć historyk po lekturze tych dokumentów? – pytają autorzy artykułu. „Tylko tyle, że ks. Józef Kowalczyk został zarejestrowany przez wywiad PRL jako kontakt informacyjny 15 grudnia 1982 roku. Pozostała po tym kontakcie jakaś dokumentacja, która została zniszczona. Tylko tyle i nic więcej” – czytamy. Grajewski i ks. Myszor dodają: „Obecnie jednak historyk dysponuje już wiedzą ogolną na temat funkcjonowania organów bezpieczeństwa, w tym także służb działających na obszarze wywiadowczym. W fachowo opracowanym przez Filipa Musiała „Podręczniku bezpieki” na stronie 33 znajdziemy definicję kontaktu informacyjnego: „Kontakt informacyjny (…) to obywatel obcego państwa lub obywatel polski stale lub dłuższy czas mieszkający poza granicami PRL, który w ramach określonych stosunków, świadomie lub nieświadomie, przekazywał dokumenty lub informacje z zakresu bezpośrednich zainteresowań wywiadowczych Departamentu I”. W tym kontekście członkowie doraźnie powołanej komisji kościelnej sformułowali bardzo wyważony w treści wniosek. (…) Trafność tej oceny potwierdza ważny dokument, który powinien być kluczowy w debacie o sprawie abp. Kowalczyka, a który niestety w ogóle nie był cytowany” – czytamy.

„Chodzi o zarządzenie nr 00/41 z 6 maja 1972 r. Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie pracy wywiadowczej Departamentu I MSW, która obowiązywała także w okresie, gdy ks. Kowalczyk został zarejestrowany jako kontakt informacyjny. Jednoznacznie z niego wynika, że zarejestrowanie kogoś jako kontaktinformacyjny wykluczało możliwość traktowania takiej osoby jako źrodła o charakterze agenturalnym, a więc tajnego współpracownika” – piszą Grajewski i ks. Myszor. Dodają: „Pozostaje otwarte pytanie, dlaczego „Rzeczpospolita”, która tak gorliwie zajmowała się lustrowaniem nuncjusza apostolskiego, nigdy nie zacytowała dokumentu, który niepozostawia żadnych wątpliwości co do charakteru rejestracji ks. prałata Kowalczyka”.

W dalszej części artykułu o tym, jak działał Departament I MSW ikim był „Pietro”. „Sprawą kluczową jest więc fakt, że ks. prałat Kowalczyk, przychodząc na oficjalne rozmowy, wiedział, że jego partnerem jest II sekretarz ambasady oraz członek Zespołu ds. Stałych Roboczych Kontaktow dr Edward Kotowski, który był jego oficjalnym partnerem w negocjacjach o istotnych sprawach dla relacji między rządem PRL a Stolicą Apostolską. Nie mogł natomiast wiedzieć, że jego interlokutorem jest nie dyplomata Kotowski, lecz oficer wywiadu „Pietro”. W sposób oczywisty wypływa stąd wniosek, że został przez „Pietro” bez swojej wiedzy potraktowany jako kontakt informacyjny. Tego rodzaju kontaktów żadną miarą nie można zakwalifikować jako jakąkolwiek formę współpracy z organami bezpieczeństwa PRL” – czytamy.

„Trzeba dodać, że pełne insynuacji i niekompetentne teksty w „Rzeczpospolitej”, których autor w żadnym miejscu jednoznacznie nie wyjaśnił, że rejestracja ks. prałata Kowalczyka w takiej formie wyklucza wobec niego jakiekolwiek podejrzenie o świadomą współpracę z SB, wyrządziły wielką krzywdę zasłużonemu dyplomacie Stolicy Apostolskiej, jednemu z zaufanych współpracowników Jana Pawła II, niewiele także mają wspólnego z rzetelnym obrachunkiem ze smutną spuścizną czasów PRL” – komentują autorzy artykułu.

Nie było współpracy z wywiadem PRL [komentarz dr. Piotra Gontarczyka]

Dr Piotr Gontarczyk, p.o. zastępcy dyrektora Biura Lustracyjnego IPN, komentuje: „Fakt rejestracji arcybiskupa Kowalczyka w charakterze kontaktu informacyjnego w żadnym razie nie może być traktowany jako dowód jego współpracy z wywiadem PRL. Instrukcja operacyjna wywiadu z 1972 r., na podstawie której dokonywano podobnych rejestracji, wyraźnie wskazywała, że chodzi o osoby, ktorym nigdy nie proponowano współpracy i które nie miały świadomości, że ich rozmowca (z reguły funkcjonariusz wywiadu pracujący „pod przykryciem” na placówce PRL za granicą) jest funkcjonariuszem SB. Więcej nawet: ta instrukcja możliwość taką raczej przekreślała. Fakt istnienia informacji ze źrodła „Cappino” również niczego nie przesądza, bowiem mogły to być informacje uzyskane w czasie zwykłej rozmowy z funkcjonariuszem wywiadu, który oficjalnie występował przed rozmowcą jako pracownik dyplomata PRL. Tu nie ma żadnych dowodów agenturalnej współpracy”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.