Informacje

10 grudnia 2010 | 16:15

Jerzy Stuhr

Zatrzymałem się niedawno w przepięknej, średniowiecznej katedrze w Orvieto. Pomyślałem, że to właśnie jest mój Kościół: wyzbyty wszelkich ozdób, pozwalający mi rzeczywiście się skupić i oddać głębokiej refleksji, nie zaś podziwiać złoto, feretrony, obrazy.

10 grudnia 2010 | 16:14

Ojciec Jacek Salij OP

Norwid jak zwykle jest bezbłędny. W wierszu pt. „Rzeczywistość i marzenia” pisze: „W trzeźwej trwaj mierności”. Bo niebezpiecznie jest poddać się marzeniom, które nas źle nastawiają do tego, co mamy już teraz.

10 grudnia 2010 | 16:14

Paweł Milcarek

Nie jest mi potrzebny „Kościół moich marzeń”, nie mam zamiaru prorokować na temat „Kościoła przyszłości”. Pamiętam wiele tekstów na ten temat – zwłaszcza tych pisanych w latach 60. i 70. wieku XX – i drżę, żeby nie popełnić niczego tak śmiesznego jak tamte wyobrażenia, które zresztą pozwalały oderwać się „duchowi soboru” od litery Vaticanum II – i uciekać od rzeczywistości.

10 grudnia 2010 | 16:13

Biskup Wiktor Skworc

Kościół z marzenia nie jawi mi się bynajmniej jako antyteza Kościoła realnego istnienia, dlatego mojego opisu Kościoła marzeń nie należy odczytywać jako jakiegoś „wotum nieufności” względem rzeczywistości kościelnej tu i teraz.

10 grudnia 2010 | 16:13

Szymon Hołownia

To Kościół ludzi świadomych, kim są. Kościół ludzi zainteresowanych nie tylko tym, jakie są argumenty w sprawie in vitro i antykoncepcji, ale przede wszystkim, kim jest Bóg w którego wierzą.

10 grudnia 2010 | 16:12

Elżbieta Adamiak

Kościół, o jakim marzę słucha. Słucha Boga w Jego słowie spisanym – Biblii. Słucha człowieka, kobiet i mężczyzn, bo w nich odnajduje obraz i podobieństwo Boże. Wtedy gdy jest to trudne – bo zaprzecza się godności ludzkiej – wyraźnie staje po stronie krzywdzonych. Słucha świata w jego pięknie i w jego cierpieniu, odnajdując w nim znaki czasu, ślady działania Boga.

10 grudnia 2010 | 16:12

Leszek Mądzik

Chciałbym, aby nastąpiło zintegrowanie wiernych ze strukturą Kościoła, bo grozi nam myślenie typu: jestem wierzący, ale Kościół instytucjonalny nie jest mi do tej wiary potrzebny.

10 grudnia 2010 | 16:11

Ojciec Jan M. Bereza OSB

Marzy mi się Kościół, który jest domem i wspólnotą dla wszystkich. Kościół, który: główną uwagę poświęca temu, co jest ludziom wspólne i co prowadzi ich do dzielenia wspólnego losu; nie odrzuca tego, co jest w innych religiach prawdziwe i święte.

10 grudnia 2010 | 16:11

Paweł Woldan

Marzę o Kościele, który głosi Ewangelię również poprzez kulturę, organizując spotkania, wykłady, pokazy filmowe, spektakle teatralne. Marzę o Kościele, dla którego kultura jest ważną formą ewangelizacji.

10 grudnia 2010 | 16:10

Jan Pospieszalski

Moje marzenia o Kościele są niewyszukane. Kult boży i głoszenie Słowa Bożego – to zadania niezmienne i wystarczy je dobrze wypełniać. Niewiele jest miejsc, gdzie należytą uwagę poświęca się muzyce i przygotowaniu niedzielnych celebracji. Status zawodowy organistów plasuje ich gdzieś między sprzątaczką a kościelnym. Schole często działają bez nadzoru, nie mając szans na podnoszenie poziomu.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.