Irak obawia się nowego exodusu chrześcijan. „Nikt nie jest bezpieczny”
07 marca 2026 | 14:25 | jol, Avvenire | Irbil Ⓒ Ⓟ
Fot. Gariwo FoundationW irackim Kurdystanie rosną obawy przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Region ten zagrożony jest atakiem rakietowym ze strony Iranu. „Nikt nie jest bezpieczny, rośnie strach wśród chrześcijańskich rodzin, niektóre już uciekają” – mówi ks. Ghazwan Baho. Podkreśla, że „w obecnej sytuacji, ziemia ta może opustoszeć z chrześcijan”.
Kiedy Teheran grozi atakiem na „wszystkie obiekty” w regionie irackiego Kurdystanu, naraża na niebezpieczeństwo większość starożytnej społeczności chrześcijańskiej w tym kraju. Iracki kapłan wyznaje, że „w Alkosz chroni się coraz więcej chrześcijańskich rodzin, które uciekły przed bombami, a to oznacza, że wyznawcy Chrystusa nie są już bezpieczni”. Ks. Ghazwan Baho jest proboszczem chaldejskiego kościoła św. Jerzego w Alkosz. Jego wspólnota znajduje się w samym sercu Równiny Niniwy, 45 kilometrów od Mosulu, który przez dziesięć lat był bastionem fundamentalistów z Pastwa Islamskiego, i niedaleko granicy z Syrią.
Atakowany Irbil, gdzie mieszka najwięcej chrześcijan
„Kilka dni temu irańskie rakiety uderzyły w amerykańskie bazy wojskowe w Irbilu, który jest obecnie najbardziej niebezpiecznym dla nas obszarem” – wyjaśnia kapłan, który po kapitulacji fundamentalistów z Państwa Islamskiego uczestniczył w odbudowie wiosek chrześcijańskich. „Dron zniszczył również kaplicę obok kompleksu sióstr zakonnych w miasteczku Ankawa, z którego uciekły rodziny, które znam”. Ks. Ghazwan przypomina, że jeszcze niedawno chrześcijanie z północy oblężonej przez islamskich fundamentalistów uciekali w regionu Irbilu, gdzie obecnie znajduje się najliczniejsza społeczność chrześcijańska w Iraku. „Panuje strach, ale w tej chwili największą obawą jest to, że w Kurdystanie nie ma już miejsca, gdzie chrześcijanie mogliby żyć bezpiecznie, i że ten kolejny konflikt skłoni ich do opuszczenia Iraku na zawsze” – zauważa iracki kapłan.
Obawa przed dalszą eskalacją przemocy
Ks. Ghazwan opowiada, że w parafiach regionu wierni nie przestają modlić się o pokój, ale lokalne władze zwróciły się z prośbą o „unikanie zgromadzeń”. „W Irbilu odwołano piątkowe katechezy, ponieważ szkoły są zamknięte od kilku dni, my na razie nadal prowadzimy działalność w parafii” – mówi kapłan. Wyznaje, że chociaż na Alkosz nie spadły jeszcze rakiety, niebo nad miastem nieustannie przecina smuga dronów lecących na południe. „Jeśli jednak skończy się benzyna lub olej napędowy, wiemy, że mogą nas zaatakować w każdej chwili – wyjaśnia – i tak żyjemy każdego dnia, już od wielu lat”. Wspólnota parafialna ks. Ghazwana była jedyną, która w 2014 roku uniknęła furii fundamentalistów z Państwa Islamskiego. „Natomiast kościół oddalony od nas o dziesięć kilometrów, odbudowany po zniszczeniu przez islamistów kilka dni temu został trafiony dwoma irańskimi rakietami, ponieważ znajduje się w pobliżu amerykańskiej bazy wojskowej” – relacjonuje iracki kapłan.
Wspomnienie wizyty papieża Franciszka
„W tej sytuacji bliskość papieża Leona XIV wobec ludności cierpiącej z powodu eskalacji działań wojskowych na Bliskim Wschodzie jest bardzo ważnym wsparciem” – mówi ks. Ghazwan, który w czasie panowania Państwa Islamskiego nigdy nie opuścił Iraku, mimo że miał możliwość wyjazdu do Włoch. Podczas rozmowy wspomina dzień 7 marca 2021 r., kiedy to wśród ruin Mosulu miał okazję opowiedzieć papieżowi Franciszkowi, przebywającemu z wizytą apostolską w tym kraju, o oporze chrześcijan w latach ucisku ze strony islamskiego kalifatu. „Razem modliliśmy się o pokój i odbudowę naszych miast – wspomina. – Od tego momentu wszystkie społeczności regionu odrodziły się, a chrześcijanie odzyskali odwagę, by powrócić do życia w Mosulu”.
Zagrożona obecność chrześcijan
Ks. Ghazwan zauważa, że w tej chwili potrzebna jest modlitwa Leona XIV, aby „dać nadzieję mieszkańcom Ankawy”, ponieważ „gdyby uciekli z kraju, oznaczałoby to zmniejszenie liczby chrześcijan w Iraku o jedną czwartą”. Kapłan dodaje zarazem, że jeżeli Irak otwarcie wejdzie w konflikt w Zatoce Perskiej, to „wkrótce chrześcijanie nie będą już obecni w tym kraju”. Teraz gdy operacje wojskowe Iranu grożą rozszerzeniem się na całe terytorium Kurdystanu, strach rośnie. „Możemy tylko modlić się i mieć nadzieję, że ta gehenna jak najszybciej się skończy”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

