Drukuj Powrót do artykułu

John Prevost o swoim bracie papieżu: głosząc Ewangelię, nigdy nie boi się mówić tego, co należy.

08 maja 2026 | 12:41 | Jol, Famille Chrétienne | Chicago Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Obed Lamy/Associated Press/East News

„To nasi rodzice byli źródłem naszej wiary” – mówi John Prevost, wspominając dzieciństwo w Chicago, kiedy wykuwały się ich charaktery. Podkreśla, że rodzice uczyli ich przykładem życia, sami codziennie odmawiali różaniec, ale nie zmuszali do tego synów na siłę. Wyznaje, że jego młodszy brat, mocno przekonany o wyborze kapłaństwa, był dla niego swego rodzaju „oknem na inny świat”.

Chociaż jego brat Robert jest teraz papieżem, John Prevost pozostaje z nim w bardzo bliskich relacjach i w rozmowie z francuskim tygodnikiem „Famille Chrétienne” zdradza kilka mało znanych szczegółów.

Samuel Pruvotm „Famille Chrétienne”: Jak przeżywa Pan rozłąkę z bratem od czasu jego wyboru na Następcę Piotra?

John Prevost: Nadal rozmawiamy ze sobą codziennie! Czekam na jego telefon, który nigdy nie przychodzi o tej samej porze. Najtrudniejsza dla mnie jest fizyczna rozłąka. Aby go zobaczyć na żywo, muszę pojechać… do Watykanu! Wcześniej zawsze udawało nam się spotkać w Chicago, nawet gdy był misjonarzem lub biskupem w Peru. Podobnie było, gdy był przełożonym augustianów – zawsze znajdował sposób, by zatrzymać się w domu. Teraz to już koniec…

Ale o czym rozmawiacie ze sobą każdego dnia?

Kiedy rozmawiamy przez telefon, gramy w Words with Friends! [Gra słowna online dla dwóch graczy, podobna do Scrabble, przyp. red.] To gra online, która ćwiczy pamięć. Często go pokonuję! Podczas gry pytam go: „Kogo dzisiaj spotkałeś?”; „Co jadłeś?”.

Jak odebrał Pan ostatnią wymianę jego opinii z Donaldem Trumpem?

Mój brat nie jest politykiem, tylko pasterzem. Nie stara się zyskać popularności za pomocą takich czy innych wypowiedzi. Wszyscy wiedzą, że papież nigdy nie próbował odpowiadać prezydentowi Trumpowi wprost. Znam go: naprawdę nie jest typem osoby, która angażuje się w osobiste ataki. Sam wyjaśnił w Afryce, że jego wystąpienia były przygotowywane z dużym wyprzedzeniem i nie można ich było rozumieć jako bezpośrednich odpowiedzi na słowa amerykańskiego prezydenta.

Czy Pana brat, mimo tak pokojowego usposobienia, jest jednak zdolny do mocnych słów?

Jedyne, co go interesuje, to głoszenie wartości Ewangelii. Robiąc to, nigdy nie boi się mówić tego, co należy, nawet jeśli może to kogoś zdenerwować. Zawsze potrafi powiedzieć prawdę, kiedy trzeba. Ma w sobie coś z proroka, co świat właśnie odkrywa. Na początku pontyfikatu poświęcił trochę czasu na obserwację. Teraz widzimy, jak stopniowo rozwija pewne kluczowe idee. Nie będziemy zawiedzeni, bo ma mnóstwo pomysłów!

Jak wyglądała wasza niedziela w Dolton w latach 60.?

Chodziliśmy do kościoła całą rodziną i zakładaliśmy niedzielne ubrania. Nie musieliśmy zakładać krawatów, bo nosiliśmy je w szkole, razem z mundurkami.

Czy dom był dla was domowym kościołem?

Tak. Nasi rodzice byli źródłem naszej wiary. Dla nas wszystko zaczęło się w domu. Tata i mama nie snuli wielkich teorii. Byli bardzo konsekwentni w swoim życiu i umieli nas wychowywać. Modliliśmy się przed każdym posiłkiem. Każdego wieczoru rodzice modlili się razem na różańcu. Często dołączaliśmy do nich, ale zawsze z własnej woli.

Czy życie polityczne w Ameryce miało wpływ na wasze dzieciństwo?

Bardzo dobrze pamiętam mszę pogrzebową prezydenta Kennedy’ego [w 1963 r., Robert miał 8 lat, John 9 lat, przyp. red.]. Wszystkie szkoły katolickie były zamknięte. Nadal widzę siebie z moimi dwoma braćmi, siedzących przed kolorowym telewizorem w salonie.

A wojna w Wietnamie, która w tamtych czasach polaryzowała całe amerykańskie społeczeństwo?

Wojna w Wietnamie? Trudno nam było zrozumieć, co się dzieje. Pamiętam natomiast konwencję Demokratów, która odbyła się w Chicago w 1968 roku. Doprowadziła ona do poważnych aktów przemocy i było to dla nas czymś imponującym. Nie byliśmy jeszcze wówczas w stanie pojąć sensu tego dramatu. [Demonstracje zorganizowane przez ruchy pacyfistyczne zostały brutalnie stłumione przez policję, przyp. red.]

Bardzo podkreśla Pan „działanie Ducha”, by zrozumieć niezwykłą drogę papieża. Dlaczego?

Szczerze mówiąc, zawsze czułem w nim lub wokół niego coś nadprzyrodzonego. Rodzaj okna na inny świat. Jak człowiek może wiedzieć w tak młodym wieku, że zostanie księdzem? Nie wiem, jak ta pewność się w nim zrodziła, ale zawsze czuł powołanie. Wezwanie z góry, na które zawsze odpowiadał. Przez całe życie mówił „tak” Bogu. Dla mnie nie ma wątpliwości, że tajemnicza siła popycha go do dalszego działania.

Jaka jest, Pana zdaniem, główna cecha charakteru Pana brata?

To człowiek, który potrafi słuchać. Zanim się o czymś zdecyduje, zwykle długo słucha. Nie improwizuje na podstawie własnych odczuć, ale stara się zrozumieć potrzeby rozmówcy. To wymaga bardzo otwartego i uważnego umysłu. Ale kiedy już odpowiada, jego słowa nigdy nie są niepewne ani nieprecyzyjne.

Czy sądzi Pan, że papież Leon będzie mógł wkrótce powrócić do Chicago?

Uważam, że podróż do Stanów Zjednoczonych jest dla niego naprawdę ważna. Nie znam jednak oczywiście daty ani miejsc… Chicago, czemu nie?! Ale nasza parafia św. Judy w New Lenox będzie zdecydowanie za mała, by go przyjąć! (Śmiech.)

Rozmawiał Samuel Pruvot, Famille Chrétienne

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.