Drukuj Powrót do artykułu

Józefów: ks. Dziewiecki obala mity o miłości i nie-miłości

16 października 2015 | 12:21 | jw Ⓒ Ⓟ

Sześć rozpowszechnionych mitów o miłości przedstawił znany duszpasterz i prelegent ks. Marek Dziewięcki podczas wykładu „Czym (nie) jest miłość?” 15 października w szkole dla dziewcząt „Strumienie” Józefowie.

Nawiązując do dyskusji podczas Synodu Biskupów na temat udzielania Komunii świętej rozwodnikom żyjącym w nowych związkach, powiedział: – Jeśli ktoś nie jest wrażliwy na obecność Boga w sakramencie małżeństwa, miałby być wrażliwy na obecność Boga w Eucharystii? To by było albo schizofreniczne, albo diabelskie.

Wiele problemów w różnych relacjach bierze się z mylenia miłości z nie-miłością – zauważył ks. Dziewiecki. Dlatego żeby zrozumieć, czym jest miłość, najpierw warto wyjaśnić, czym ona nie jest. Miłość nie jest tym samym co pożądanie czy współżycie seksualne. – Jest tylko jeden rodzaj miłości, który wiąże się ze współżyciem: miłość małżeńska. Wszystkie inne rodzaje miłości poznajemy po tym, że nie łączą się ze współżyciem, także miłość między narzeczonymi – mówił ksiądz. Inny mit to przekonanie, że miłość to uczucie. Tymczasem zakochanie to stan, który zwykle trwa od kilku miesięcy do około pięciu lat i albo przemija, albo przechodzi w miłość. Poza tym gdyby miłość była uczuciem, nie można by było jej ślubować.

Kolejny mit to zrównywanie miłości z tolerancją. – Tolerancji oczekują tylko ludzie podli, przewrotni, mający coś na sumieniu. Tolerowanie złych to za dużo (bo tych trzeba upominać i bronić przed nimi siebie i innych), a tolerowanie dobrych to za mało (bo tych trzeba wspierać) – mówił ks. Dziewięcki. Miłość mylona bywa również z akceptacją i naiwnością. Zdaniem księdza ten ostatni mit rozpowszechniają najczęściej duchowni, którzy doradzają krzywdzonym żonom cierpliwość i pokorne znoszenie zła. – Dojrzała miłość jest wtedy, kiedy mówię: „Kocham cię, ale to nie daje ci prawa, żebyś mnie krzywdził” – podkreślił. Natomiast akceptowanie męża czy żony takim, jakim on (ona) jest, czyli ze wszystkimi zaletami i wadami, blokuje szansę tej osoby na rozwój. Kochający współmałżonek zachęca do stawania się lepszym. Bywa również, że za miłość uważa się „wolny związek”. – To jest sprzeczność sama w sobie. Każdy związek jakoś wiąże. Natomiast związki mogą być dobre albo złe – zauważył kapłan. Czym zatem jest miłość? Kochać kogoś to traktować go jak bezcenny skarb, za który oddałoby się życie.

Prelegent podkreślił znaczenie wierności małżeńskiej, także w niezwykle trudnej sytuacji, kiedy jest się zdradzonym małżonkiem. Zachęcał, żeby nawet wtedy, gdy żona lub – statystycznie częściej – mąż odchodzi do innej osoby, nie wchodzić w nowy związek. Wbrew dość rozpowszechnionej opinii taka sytuacja jest lepsza również dla dzieci, których wiara w miłość, poważnie nadwątlona niewiernością jednego z rodziców, może uzyskać potwierdzenie dzięki wierności i stałości drugiego. Ks. Dziewiecki nawiązał do dyskusji podczas Synodu Biskupów na temat udzielania Komunii świętej rozwodnikom żyjącym w nowych związkach. – Jeśli ktoś nie jest wrażliwy na obecność Boga w sakramencie małżeństwa, miałby być wrażliwy na obecność Boga w Eucharystii? To by było albo schizofreniczne, albo diabelskie – powiedział.

Jak kochać dzieci? Na pierwszym miejscu jest miłość między rodzicami. Nie ma nic ważniejszego niż to, że mama i tata odnoszą się do siebie nawzajem z życzliwością, czułością i szacunkiem, nawet kiedy są podenerwowani. Ks. Dziewiecki zwrócił uwagę, że „nie ma miłości na słowo honoru” – miłość musi być okazywana. Łamanie przysięgi małżeńskiej nie zaczyna się wtedy, kiedy jedno z małżonków zdradza czy bije, tylko wtedy, kiedy przestaje okazywać miłość. Dla dzieci trzeba mieć czas i cierpliwość oraz upewniać je w tym, że są kochane. Trzeba je też przyprowadzić do Boga, który jest Miłością i jako jedyny może nauczyć kochać.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.