Mowa była m.in. o przymierzu z Bogiem – rabin podkreślił, że jest ono potrzebne grzesznikom, nie sprawiedliwym. Kardynał wyjaśnił, że w chrześcijaństwie przymierze to dar Boga przypieczętowany śmiercią Chrystusa. – Bóg nigdy nie cofa tego daru, co więcej, On jest gotów za to płacić życiem – mówił. Wspomniał również, że dwa dni wcześniej po raz szósty w życiu przyrzekał posłuszeństwo. – Co by miało sprawiać, żebym miał być posłuszny? To, że ja wiem, że On za mnie umarł i za to, co ja od Niego dostaję, On zapłacił własnym życiem – dodał. 

Temat świętości kard. Ryś podsumował słowami, że święty jest tylko Bóg, a człowiek staje się świętym dzięki Jego łasce, nie własnym zasługom.

Rozmówcy poruszyli też miejsce kobiet w Kościele – kardynał przypomniał, że nierówność płci to skutek grzechu, nie wola Boga – oraz kwestię bliskich, którzy odchodzą od wiary, przywołując przykład św. Moniki.

Ostatnia część rozmowy dotyczyła wojny. Kard. Ryś zaznaczył, że obecność duchownych przy żołnierzach nie jest poparciem dla wojny, lecz byciem blisko człowieka, który zdecydował się na nią pójść. Podkreślił, że wojna jest głęboko niemoralna i niegodziwa, a Kościół nie zna pojęcia wojny sprawiedliwej – można mówić jedynie o godziwości obrony, pod określonymi warunkami. Mówił też o potrzebie „rozbrojenia języka”, bo słowa również mogą ranić.

Rabin podzielił się osobistymi refleksjami na temat wojny w Izraelu i Gazie, śmierci Izraelczyków i Palestyńczyków oraz pytań kierowanych do Boga wobec cierpienia. Kard. Ryś odpowiedział, przywołując upadek komunizmu w Polsce, że procesy uznawane za niemożliwe potrafią się dokonać dzięki konkretnym ludziom, i wezwał, by nie wierzyć, że jednostka nic nie znaczy.

Spotkanie zakończono wspólnym śpiewem „Ose Szalom”.