Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Parolin: negocjacje pokojowe wymagają wielkiej odwagi

14 lipca 2026 | 17:28 | Luzia Capuzzi, Avvenire | Watykan Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Grzegorz GALAZKA/East News

„Zawsze istnieje alternatywa dla wojny” – stwierdza w wywiadzie dla włoskiego dziennika katolickiego „Avvenire” sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin. Z najbliższym współpracownikiem Ojca Świętego rozmawiała Luzia Capuzzi.

Luzia Capuzzi: Księże Kardynale, odnalezienie, wymyślenie alternatyw dla wojny to trudne zadanie. Na pierwszy rzut oka niemal niemożliwe, wymagające odwagi. A jednak w dominującej narracji często pojęcie pokoju kojarzy się z jego przeciwieństwem…

Kard. Pietro Parolin: Pokój to odwaga. Przede wszystkim odwaga, by pokonać samych siebie. W ostatnich latach, i także niedawno, wiele autorytetów mówiło mi, iż zgadza się ze stanowiskiem Stolicy Apostolskiej w sprawie pokoju. Za każdym razem odpowiadam: więc powiedzcie to, ogłoście to, niech wasz głos będzie usłyszany i połączcie go z tymi, którzy są z wami w zgodzie. Bo odwagę do pokoju buduje się wspólnie. Oczywiście są bohaterowie, zdolni do niezwykłych i niekonwencjonalnych czynów, dokonywanych przeważnie bez większego rozgłosu. Jednak wspólny apel ma znaczenie kluczowe, aby wzmocnić tworzenie alternatyw dla przemocy.

Wspomniał Ksiądz Kardynał przykład z Ameryki Łacińskiej, kontynentu, który oboje bardzo kochamy. Czy w związku z tym, w trakcie swojej misji, jest jakiś kraj, który szczególnie zapadł Eminencji w serce?

– W trakcie mojej posługi – i za to naprawdę dziękuję Panu Bogu – przeżyłem piękne doświadczenia w wielu krajach. Pamiętam na przykład pracę w Wietnamie, mającą na celu otwarcie coraz szerszej przestrzeni również dla działalności Kościoła, tak aby zagwarantować wolność religijną. Był to bardzo interesujący okres, który sprawił, że polubiłem Wietnam. Krajem, który jednak najbardziej leży mi na sercu, jest Wenezuela, gdzie dane mi było pełnić funkcję nuncjusza apostolskiego w latach 2009–2013. Trochę zakochałem się w tej wielkiej krainie i jej mieszkańcach, zdolnych do wielkich namiętności i niezwykle hojnych w relacjach międzyludzkich.

Dlatego też zasmuca mnie ogromne cierpienie tego kraju w ostatnich latach, które doprowadziło do exodusu milionów ludzi z powodu kryzysu gospodarczego i politycznego. Potem nastąpiła interwencja Stanów Zjednoczonych, która nie poprawiła zbytnio sytuacji. A teraz to straszne trzęsienie ziemi, które spowodowało katastrofę i powinno pobudzić naszą hojność.

Rok 2026 rozpoczął się właśnie od kryzysu w Wenezueli, a od tego czasu konflikty i ogniska niestabilności się mnożą. Jak określiłby Ksiądz Kardynał obecną sytuację na świecie?

– Dramatyczna. W bardzo krótkim czasie załamał się system, który powstał po strasznych doświadczeniach dwóch wojen światowych ubiegłego wieku. Właśnie po tych ogromnych cierpieniach międzynarodowi przywódcy, począwszy od europejskich, którzy znaleźli się w samym centrum zawirowań wojennych, zrozumieli pilną potrzebę podjęcia poważnych działań, aby zapobiec powtórzeniu się podobnych tragedii. Stąd powstał system, który – mimo swoich ograniczeń – zapewnił pewien okres pokoju, choć bardziej na Starym Kontynencie niż gdzie indziej. Multilateralizm – tak nazywa się ten system – stara się wspólnie rozwiązywać spory między państwami wynikające z rozbieżnych interesów za pomocą szeregu mechanizmów. W miejsce tych mechanizmów, nagle odłożonych na bok, wkracza obecnie kultura potęgi, jak twierdzi papież Leon XIV w „Magnifica humanitas”. Siła prawa, by użyć trafnego hasła, zostaje zastąpiona przez prawo do siły.

Ale czy pokój jest naprawdę możliwy, czy też jest to tylko naiwne marzenie i musimy pogodzić się z wojną?

– Wojna, jak stwierdza Sobór [Watykański II], wynika z głębokiej nierównowagi istniejącej w sercu człowieka. Pierwszym zobowiązaniem jest zatem nieustanne nawracanie się z egoizmu, który przenika nas jako jednostki i jako wspólnotę. Pokój jest jednak możliwy, musimy w to wierzyć. Jest to jednak codzienna, rzemieślnicza praca, jak mawiał papież Franciszek. Nie ma tu zatem wielkich firm ani produkcji seryjnej. Jest to praca każdego z nas polegająca na ciągłym przezwyciężaniu konfliktu i przekształcaniu go w okazję do rozwoju relacji międzyludzkich i społecznych.

Na czym polega sekret bycia dobrym negocjatorem?

– Postawa zaufania wobec rozmówcy. Przekonanie, że razem z nim można coś zbudować. Postawa przeciwna podważa podstawy wszelkich negocjacji. Oczywiście trzeba też być bardzo lojalnym. Negocjator mówi to, co może powiedzieć, i tylko tyle, ile może, nie składa próżnych obietnic, opiera się na faktach i właśnie na ich podstawie stara się budować relacje z innymi w dobrej wierze. Wnosi do dialogu silny wymiar ludzki, wykraczając poza zwykłe role. Jedynie humanizm pozwala nam naprawdę zbliżyć się do innych, nawiązać kontakt, znaleźć wspólną nutę.

Czy są jakieś negocjacje, które szczególnie wystawiły Księdza Kardynała na próbę?

– Obecne negocjacje – które, niestety, jeszcze nie mają miejsca – dotyczące zakończenia wojny na Ukrainie, trwającej od ponad pięciu lat. W międzyczasie Stolica Apostolska jest bardzo zaangażowana w pomoc humanitarną, w sprowadzanie ukraińskich dzieci z Rosji oraz w wymianę jeńców.

Wspomniał Eminencja o Ukrainie. Który z wielu regionów świata rozdartych przemocą niepokoi Księdza Kardynała najbardziej?

– Bliski Wschód, gdzie nie udaje się rozwiązać podstawowego problemu, jakim jest sytuacja Palestyńczyków. Stolica Apostolska już co najmniej dziesięć lat temu podpisała porozumienie z Palestyną, uznając w praktyce koncepcję dwóch państw. Teraz, po tragedii w Strefie Gazy, wiele innych krajów poszło w jej ślady. Sytuacja na miejscu staje się jednak coraz trudniejsza: terytorium Zachodniego Brzegu, gdzie powinno powstać państwo palestyńskie, ulega erozji przez zasiedlanie osadników izraelskich. Jest to niezwykle złożona sytuacja, w której trudno znaleźć wyjście. Nie oznacza to jednak, że go nie ma. Być może musimy wykazać się większą kreatywnością.

Ale czy wojna może być „sprawiedliwa”?

– W encyklice „Magnifica humanitas” papież stwierdza, że pojęcie to wymaga dogłębnego przemyślenia. W interpretacji katolickiej „wojna sprawiedliwa”, czyli moralnie uzasadniona, to wojna w ramach samoobrony, o ile spełnia ona szereg warunków, przede wszystkim zasadę proporcjonalności. Obecność broni masowego rażenia zmienia jednak tę perspektywę i wymaga nowej refleksji. Nie zapominajmy też, że wojny są podsycane również przez ogromne interesy gospodarcze, zwłaszcza w zakresie zbrojeń. Wielu czerpie korzyści z rozprzestrzeniania się konfliktów.

Jaką radę dałby Ksiądz Kardynał tym, którzy chcą angażować się na rzecz pokoju?

– Aby nie poddawali się pesymizmowi ani lękowi przed niepowodzeniem. Aby wierzyli w Ewangelię: nic z zasianego dobra nigdy nie idzie na marne. Każdy gest dobroci, każdy gest miłości, każdy gest miłosierdzia znajdzie swoje miejsce.

Rozmawiała Luzia Capuzzi

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.