Kard. Pizzaballa: aby świętować Paschę, trzeba umieć patrzeć
12 marca 2026 | 14:43 | st | Jerozolima Ⓒ Ⓟ
Fot. Łaciński Patriarchat JerozolimyNa pokorę serca jako niezbędny warunek umożliwiający świętowanie Paschy zwraca uwagę w komentarzu do fragmentu Ewangelii (J 9,1-41) czytanego IV Niedzielę Wielkiego Postu, roku A (15 marca 2026) łaciński patriarcha Jerozolimy, kard. Pierbattista Pizzaballa OFM.
Droga Wielkiego Postu, którą proponuje nam obecny rok liturgiczny A, po niedzielach pokus i przemiany, prowadzi nas do trzech fragmentów z Ewangelii św. Jana: fragmentu o Samarytance, który usłyszeliśmy w minioną niedzielę; fragmentu o ślepym od urodzenia, który czytamy dzisiaj (J 9,1-41); oraz fragmentu o Łazarzu, który usłyszymy w następną niedzielę.
Dzisiaj znajdujemy się więc w środku tych trzech niedziel. I właśnie obecna niedziela może nam pomóc w znalezieniu klucza do interpretacji pozostałych dwóch, a jednocześnie przygotować nas do wejścia w Wielki Tydzień, aby wraz z Jezusem udać się do Jerozolimy. Dzisiejszy fragment mówi nam, że aby świętować Paschę, trzeba umieć patrzeć, widzieć to, co czyni dla nas Pan.
W poprzednią niedzielę widzieliśmy, że Samarytanka otrzymała pomoc, aby spojrzeć na swoją historię i ją przyjąć, oraz aby dostrzec, że właśnie ta historia jest miejscem spotkania z Panem, miejscem oddawania czci Panu w duchu i prawdzie. Jezus patrzy na tę kobietę nowym spojrzeniem, a to spojrzenie, które akceptuje bez potępiania, staje się dla kobiety szansą na nowy początek.
Również dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od spojrzenia: przechodząc, Jezus widzi człowieka niewidomego od urodzenia (J 9,1).
Niewidomy nie może zobaczyć Jezusa, ale Jezus go widzi. Tak zaczyna się historia uzdrowienia tego człowieka, ponieważ podobnie, jak w przypadku Samarytanki, również tutaj spojrzenie Jezusa jest wyzwalające: jeśli bowiem uczniowie, zgodnie z powszechną mentalnością religijną, byli skłonni interpretować historię tego człowieka jako historię grzechu („kto zgrzeszył … – on czy jego rodzice?” – J 9,2), Jezus interpretuje ją jako historię cierpienia i zbawienia: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9,3).
Temat grzechu, zła, powraca jeszcze kilkakrotnie w dalszej części fragmentu: w wersecie 34, po wyczerpującym przesłuchaniu niewidomego, który odzyskał wzrok, faryzeusze chcieliby zamknąć go w historii grzechu: „Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?” (J 9,34). Ten sam temat powraca również w ustach Jezusa, właśnie na zakończenie fragmentu. Zwracając się do tych samych faryzeuszy, którzy chcieli widzieć grzechy innych, ale nie swoje własne, Jezus mówi im: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: «Widzimy», grzech wasz trwa nadal” (J 9, 41).
Fragment przedstawia nam dwa rodzaje ludzi.
Z jednej strony jest ślepiec, który nie widzi i wie, że nie widzi. Z drugiej strony są faryzeusze, którzy nie widzą i nie wiedzą, że nie widzą. Grzechem nie jest bycie ślepym, ale udawanie, że się widzi, a tym samym uniemożliwianie Panu, aby nas oświecił, przemówił do nas, uzdrowił. Grzechem jest samowystarczalność, która wyklucza Boga ze swej historii.
Niewidomy, który wie, że nie widzi, jest gotowy dać się uzdrowić. Nie domaga się, nie żąda, nie usprawiedliwia się i nie oskarża. Jest posłuszny Słowu Jezusa i wyrusza w drogę, aby zostać uzdrowionym ([Jezus ]„rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc” – J 9,7). I uznaje tylko to, co się z nim stało: wcześniej nie widział, a teraz widzi („Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę” – J 9,25).
Faryzeusze natomiast, którzy nie widzą swojego grzechu, zamykają się na objawienie dzieła Bożego, pozostają ślepi. Uznanie własnego grzechu w języku Jana nie oznacza sporządzenia listy własnych błędów ani poczucia winy. Dla Jana grzech jest tylko jeden i jest nim niewiara, nie dostrzeganie w Jezusie Mesjasza, który przyszedł, aby mówić nam o Ojcu, Baranka, który bierze na siebie grzechy świata.
Punktem kulminacyjnym uzdrowienia niewidomego nie jest bowiem moment, w którym odzyskuje on wzrok po obmyciu się w sadzawce Siloam, ale moment, w którym może spojrzeć w oczy Pana i powiedzieć: „Wierzę” („Któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon” (J 9, 37-38).
Aby świętować Paschę, trzeba więc mieć pokorne serce, które pozwala się zbawić. Tylko w ten sposób można udać się do Jerozolimy i ujrzeć cud Boży: cud, dzięki któremu zło człowieka, jego oddalenie od Boga, Jezus bierze na swoje barki. W tym geście można dostrzec wieczną miłość, jaką Bóg darzy historię każdego człowieka, Boga, który jako pierwszy wierzy w człowieka i w jego możliwość rozpoczęcia nowego życia. Tak jak Samarytanka, tak jak niewidomy od urodzenia, tak jak Łazarz.
+Pierbattista Pizzaballa
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

