Kard. Radcliffe: cierpienie Ukrainy jest cierpieniem całego świata
14 marca 2026 | 15:47 | O. Jarosław Krawiec OP, s. Alina A. Petrauskaitė SCM, tom | Rzym Ⓒ Ⓟ
Fot. Andrew Medichini/Associated Press/East NewsKard. Timothy Radcliffe zakończył niedawno podróż na Ukrainę, podczas której wyraził swoje wsparcie i solidarność z lokalnym Kościołem oraz wspólnotami Zakonu Kaznodziejów. Przybył do stolicy, Kijowa, 27 lutego i odwiedził kilka miast w całym kraju. Wspominając swoje doświadczenia z podróży po ogarniętym wojną kraju, kardynał opowiedział o niektórych z najbardziej poruszających spotkań, jakie miał podczas tej wyprawy. W obliczu zniszczeń i spustoszenia powiedział portalowi Vatican News, że „spotkał się z ogromną odwagą”, ponieważ ludzie są „zdeterminowani, by pozostać na miejscu i zrobić wszystko, co w ich mocy, by budować przyszłość”. Kardynał Radcliffe podkreślił również, że „musimy pamiętać, iż cierpiący naród ukraiński to nasi bracia i siostry”.
Publikujemy wywiadu przeprowadzonego przez o. Jarosława Krawca OP dla Vatican News.
O. Jarosław Krawiec (VN): Kardynale Timothy Radcliffe, właśnie wrócił Eminencja z wizyty na Ukrainie. Czy mógłby krótko opowiedzieć, jakie miejsca odwiedził i czym zajmował się podczas podróży?
Kard. Timothy Radcliffe: Naszą podróż rozpoczęliśmy w Kijowie, co było wspaniałym doświadczeniem. Byłem głęboko poruszony, gdy odwiedziliśmy szpital wojskowy i spotkaliśmy się z niektórymi rannymi żołnierzami, a także z niezwykłym dyrektorem szpitala, Iwanem Jaworskim. Następnie udaliśmy się do Fastowa, aby odwiedzić misję św. Marcina. Inspirujące było zobaczyć tak wielu radosnych wolontariuszy oraz sposób, w jaki troszczą się o dzieci i angażują lokalną społeczność w swoje wysiłki na rzecz służby ludowi Bożemu. Chersoń był dla mnie pod wieloma względami najbardziej poruszającym miejscem. Tam widać, jak wojna niszczy życie społeczności. Pozostało tam niewielu starszych ludzi.
Jednak właśnie tam spotkaliśmy się również z ogromną odwagą – z ludźmi, którzy są zdeterminowani, by pozostać na miejscu i zrobić wszystko, co w ich mocy, by budować przyszłość. W Odessie spędziliśmy wspaniałe chwile i zostaliśmy serdecznie przyjęci przez biskupa Stanisława Szyrokoradiuka ordynariusza diecezji odesko-symferopolskiej.
Następnie wróciliśmy do Kijowa, a potem udaliśmy się do Charkowa. Charków bardzo ucierpiał, ale po raz kolejny byliśmy świadkami cudownych znaków nadziei. Widzieliśmy pracę sióstr orionistek z samotnymi matkami – miejsce pełne radości. Wzięliśmy również udział w spotkaniu z grekokatolikami podczas ich liturgii i spotkaliśmy się z biskupem Pawłem Honczarukiem, ordynariuszem diecezji charkowsko-zaporoskiej, w katedrze.
W końcu powrót do Kijowa sprawił, że poczułem się niemal jak w domu. Kiedy nadszedł czas opuszczenia Ukrainy, cieszyłem się, że wracam do domu, ale jednocześnie było mi smutno żegnać się z ludźmi, których nauczyłem się podziwiać i kochać.
Spędził Eminencja kilka dni na Ukrainie, a nawet odwiedziłeś Chersoń, które znajduje się na linii frontu, a także Charków w pobliżu granicy z Rosją. Jakie są najważniejsze refleksje, które wynosi Eminencja z tego czasu?
Jest jeszcze zbyt wcześnie. Potrzebuję czasu, aby to wszystko przetrawić i przemyśleć. Jednym z najpiękniejszych obrazów, jakie zapamiętałem z Chersoniu, było pieczenie chleba dla ludzi, przygotowywanego na miejscu przez lokalnych wolontariuszy. Każdego dnia w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, a tam widzieliśmy, jak ten chleb powstaje. Jednocześnie doświadczyliśmy obecności dronów i poczuliśmy, jak bardzo ludzie są narażeni na atak. Można było odczuć stres, z którym muszą żyć oraz wyczerpanie związane z codziennym znoszeniem zagrożenia przemocą.
Które spotkanie wywarło na Eminencji największe wrażenie podczas Twojego pobytu?
Jednym z najbardziej poruszających spotkań było spotkanie z dziećmi samotnych matek w Charkowie. Te dzieci tak wiele wycierpiały. Wiele z nich zastanawia się nad swoją przyszłością i tym, gdzie jest ich miejsce. Widok radości, jaką siostry im sprawiają, był czymś naprawdę cudownym. Głębokie wrażenie wywarła na mnie również rozmowa z księdzem Maksymem Padlewskim w Chersoniu, który pozostaje tam niemal sam, wiernie pełniąc posługę na pierwszej linii frontu. Dla mnie było to jedno z najbardziej poruszających i silnych przeżyć.
Podczas swojej wizyty spotkał się Eminencja również z członkami kilku wspólnot zakonnych – siostrami orionistkami, karmelitami, ojcami bazylianami i dominikanami. Jaką rolę, zdaniem Eminencji, pełnią osoby zakonne w czasach wojny?
Wspaniałą rzeczą w byciu zakonnikiem jest to, że jesteś bratem lub siostrą. W czasach wojny istnieje niebezpieczeństwo, że myślisz tylko o sobie i zamykasz się w sobie. Ale papież Franciszek wzywał nas do braterstwa, które obejmuje cały świat. Każdy zakonnik powinien być znakiem tego braterstwa, nie tylko w naszych własnych wspólnotach czy krajach, ale braterstwa całej ludzkości zjednoczonej w Chrystusie.
Spotkał Eminencja wielu ludzi w potrzebie. W jaki sposób ludzie na całym świecie mogą pomóc Ukrainie i okazać jej wsparcie? Jaka jest obecnie najważniejsza potrzeba?
Myślę, że wszyscy musimy pamiętać, iż cierpienie Ukrainy to nie tylko cierpienie jednego kraju – to cierpienie całego świata. Stoimy przed pytaniem, czy pozostaniemy światem, w którym przetrwają wolność i demokracja. Ukraina znajduje się na pierwszej linii nie tylko własnej wojny, ale także decydującego momentu dla świata. W tej chwili musimy pamiętać, że cierpiący Ukraińcy są naszymi braćmi i siostrami, tym, co prorok Izajasz nazwał „ciałem z naszego ciała i krwią z naszej krwi”.
Na Bliskim Wschodzie toczy się nowa wojna. Wielokrotnie apelowano o pokój; czy są jakieś słowa nadziei dla tych, którzy obecnie odczuwają strach?
Nadzieja jest zawsze. Za każdym razem, gdy sprawujemy Eucharystię, celebrujemy sakrament nadziei, nawet gdy wydaje się, że jej brakuje. Głęboko mnie zasmuca, widząc, jak wciąż powtarzają się te same błędy, złudzenie, że problemy można rozwiązać zabijając ludzi. Nie da się. Miejmy jednak nadzieję, że stopniowo świat zrozumie, że pokój można znaleźć tylko wtedy, gdy w obcym rozpoznamy naszego brata i siostrę.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

