Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Ryś na spotkaniu Klubu Jagiellońskiego

03 października 2026 | 16:33 | Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej | Kraków Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Flickr

– Odchodzimy od modelu Kościoła, który jest biurem, wyłącznie administracją, strukturą, tłumem. Przechodzimy na obraz Kościoła, gdzie każdy, ponieważ jest ochrzczony, poczuwa się do jakiejś odpowiedzialności, włącza się, bo to jest jego wspólnota; nie jest tym, który do kościoła chodzi, tylko jest kimś, kto Kościół tworzy – mówił kard. Grzegorz Ryś. Metropolita krakowski rozmawiał z dr. Konstantym Pilawą w czasie spotkania „Teologia przy winie” w ramach Klubu Jagiellońskiego.

Rozmowa rozpoczęła się od polemiki kard. Grzegorza Rysia ze skojarzeniem dr. Konstantego Pilawy, który Kościół katolicki w Polsce w czasach kard. Stefana Wyszyńskiego, a potem Karola Wojtyły, określił mianem potężnego i z autorytetem społecznym, których dziś już nie ma. Metropolita krakowski sprzeciwił się stawianiu znaku równości między Kościołem masowym i potężnym. Zaznaczył, że Polacy dopiero w roku 1979 poczuli się siłą dzięki wyznawanej wierze, kiedy zobaczyli jak liczebną wspólnotę stanowią – wcześniej nie mieli takiego poczucia.

Kardynał zauważył, że gdyby Kościół był wówczas potężny, to nie byłby Kościołem męczenników i prześladowanych. Zgodził się natomiast, że Kościół był społecznym autorytetem i dawał przestrzeń wolności. Dodał, że jednak nie tęskni za tamtymi czasami, bo życie w PRL-u nie było normalne. Nie tęskni także za tym wszystkim, co dobrego wówczas działo się dzięki zaangażowaniu Kościoła, bo większość z tych aktywności nie należy do misji Kościoła (np. podziemne uniwersytety czy niezależne teatry). Równocześnie kardynał zwrócił uwagę, że dzisiejsze czasy są znacznie trudniejsze, ze względu na problem w rozeznaniu tego co jest dobre, a co złe.

Odnosząc się do tezy, że Kościół nie poradził sobie w wolnej Polsce po 1989 roku, metropolita krakowski wyraził obawę, że nikt w Polsce nie poradził sobie z wolnością. Wyjaśnił, że straszny podział, który dotyka dziś społeczeństwo jest zaprzeczeniem umiejętnego korzystania z wolności. – Dzisiaj mamy taką wolność, w której wszyscy są przeciwko wszystkim. Wystarczy powiedzieć jedno zdanie, żeby być zaatakowanym przez setki ludzi. Dożyliśmy do takiego czasu, że jest wolność, bo każdy może powiedzieć wszystko. A to nie jest żadną wolnością, bo nikt za nic nie odpowiada – mówił kardynał, dodając, że wolność jest słowem głęboko chrześcijańskim, ale w Polsce po 1989 roku nikt nie był gotowy na zmianę. Jako przykład podał powrót religii do szkół. Zaznaczył, że pomysł sam w sobie nie był zły, ale z jednej strony katecheci nie byli do tego przygotowani, a po drugie formację młodych zostawiono tylko szkole, a zaniedbano katechezę w parafiach.

Inny przykład to powrót do zakładania Akcji Katolickiej w każdej diecezji, gdy tradycyjny duchowość tego ruchu zbudowana była na obrazie Chrystusa Króla, a Sobór Watykański II wskazywał na budowanie duchowości w oparciu o obraz Chrystusa Sługi. – Można wskrzeszać Akcję Katolicką, ale trzeba pokazać jej zupełnie nową perspektywę, nową przestrzeń duchową, teologiczną i jej działania. Nie da się robić prostych kalek – zaznaczył kard. Grzegorz Ryś. – Albo chce Pan być, jako Kościół dominujący w społeczeństwie, albo na pozycji kogoś, kto służy – zwrócił się do red. Piławy.

Pytany o kwestie wykorzystywania seksualnego w Kościele, kardynał zaznaczył, że funkcją biskupa w toczących się procesach jest poznanie faktów i właściwe do nich odniesienie się – tam, gdzie jest to potrzebne należy przeprosić, wzywać do nawrócenia i pokuty. Badanie tych spraw należy zostawić kompetentnym historykom i z taką nadzieją metropolita krakowski zdecydował się otworzyć archiwa kościelne. W tym kontekście przywołał przypadki księży, którym udowodniono ciężkie przestępstwa i zauważył, że mało kto mówi, że byli tajnymi współpracownikami, co znaczy, że przez lata nie byli chronieni przez Kościół, ale przez komunistyczny aparat państwowy. – Jestem przekonany, że prawda sama się obroni – mówił metropolita.

Konstanty Pilawa zapytał o wizerunek Karola Wojtyły, który w tym kontekście kreowany jest przez media zarzucające mu ukrywanie przestępstw duchownych. Kardynał zaznaczył, że nikt na świecie nie rozumie tego, co dzieje się w Polsce w odniesieniu do papieża. Przypomniał proces, który Ojciec Święty zapoczątkował w roku 2000, gdy wezwał Kościół do rachunku sumienia i pierwszy raz w historii, na taką skalę, apelował o rozliczenie z własną przeszłością w sprawach tak bolesnych jak przemoc w imię wiary, antysemityzm czy pogarda wobec kobiet. Metropolita zaznaczył, że wydarzyło się to przy dużym oporze kardynałów.

– Mam przekonanie, że mierzymy, zwłaszcza Karola Wojtyłę, naszą dzisiejszą wiedzą na temat pedofilii, tego jak z nią walczyć i jak pomagać osobom poszkodowanym. On był na pewno wielkim człowiekiem, ale czy miał wyprzedzać epokę o pół wieku takim rozumieniem? Sądzę, że nie – mówił kard. Grzegorz Ryś, dodając, że pierwszy raz z tematem pedofilii zetknął się jako biskup pomocniczy, a przecież wcześniej był w archidiecezji klerykiem, księdzem, profesorem na uczelni czy rektorem seminarium. – Czy to była wina tamtego Kościoła? Proszę mi pokazać taką przestrzeń w świecie, gdzie ta świadomość była większa i konsekwentnie realizowana, przekładana na postępowania, na działania wewnętrzne – zwracał uwagę kard. Ryś. Podkreślił, że Karol Wojtyła miał niesłychaną zdolność uczenia się i jako papież poznawał przestrzeń tego zła, jak i właściwego reagowania na nie.

Pytany o komisje: ogólnopolską i diecezjalną ds. wykorzystania seksualnego przez duchownych kardynał zauważył, że bardzo trudno jest znaleźć kompetentnych członków do pracy w takich komisjach. Jeśli chodzi o komisję archidiecezjalną, metropolita poinformował, że zaczęła swoją pracą od badania teczek z dokumentami biskupów.

Kard. Ryś został zapytany także o to, z czym wiąże nadzieje na przyszłość w polskim Kościele katolickim. Odpowiedział, że liczy na to, iż Kościół będzie funkcjonował „w żywych, braterskich, małych wspólnotach”, ale nie dlatego, że „zostanie zredukowany do małej trzódki”. – To wcale nie musi być wynik zewnętrznych okoliczności. Przeciwnie, to powinien być wynik świadomego, wolnego wyboru Kościoła. Tworzymy wokół Ewangelii, wokół Eucharystii konkretne, braterskie wspólnoty ludzi. Odchodzimy od modelu Kościoła, który jest biurem, wyłącznie administracją, strukturą, tłumem. Przechodzimy na obraz Kościoła, gdzie każdy, ponieważ jest ochrzczony, poczuwa się do jakiejś odpowiedzialności, włącza się, bo to jest jego wspólnota; nie jest tym, który do kościoła chodzi, tylko jest kimś, kto Kościół tworzy – opisywał kardynał, wyjaśniając, że w tym modelu wszyscy mogą się odnaleźć dzisiaj, a nie dopiero wtedy, kiedy Kościół zostanie zredukowany do jednej dziesiątej aktualnej liczby. Zaznaczył, że temu służy tzw. proces synodalny w Kościele. Podkreślił, że ten proces nie kłóci się wizją Kościoła tzw. masowego czy ludowego.

Zwrócił uwagę, że poważnym problemem jest utrata w Polsce przekazu wiary między pokoleniami, w rodzinie. Zauważył także, że nadużyciem jest przeciwstawianie Soboru Watykańskiego II tradycji w Kościele, bo Sobór do tej tradycji należy. – Trzeba czytać całą tradycję Kościoła w świetle nauczania Soboru. Wtedy jesteśmy w Kościele. To, co mnie bardzo niepokoi to odrzucenie Soboru – dziś nie brakuje takich postaw, które obwiniają Sobór o wszystko – zaznaczył metropolita krakowski.

– Sobór nie był odejściem od tradycji. Był powrotem do tego nurtu tradycji, który jest najstarszy i który wyznacza miarę – dodawał. Pytany, czy „Kościół otwarty, progresywny nie robi symetrycznego błędu i uważa, że tradycja Kościoła sprowadza się do Soboru Watykańskiego II, zapominając o tym, co było wcześniej”, odpowiedział, że „Kościół otwarty to jest Kościół miłosierny, nie ma innego Kościoła otwartego – Kościół zamknięty to jest Kościół niemiłosierny”.

Zauważył, że widzi jak „otwarty Kościół, z którym go ludzie kojarzą, potrafi być zamknięty na inne głosy”. Zakończył myślą ks. Józefa Tischnera: „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.