Kard. Ryś w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym: tym, co ze szpitali czyni miejsca pokrzepienia, jest miłość
10 stycznia 2026 | 17:21 | pra | Kraków Ⓒ Ⓟ
– Miłość zmienia wzrok. Inaczej widzisz człowieka, inaczej go też rozumiesz, kiedy go kochasz. Ale to wszystko jest od Ducha. Moc Ducha to jest kochać – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas wizyty w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.
Na początku Mszy św. kapelan ks. Lucjan Szczepaniak SCJ przypomniał historię, jak kiedyś kard. Franciszek Macharski miał odwiedzić Szpital w Prokocimiu, ale musiał wylecieć do Rzymu i nie miał pewności czy zdąży wrócić do Krakowa. Wtedy w zastępstwie polecił ks. Grzegorza Rysia – ówczesnego rektora seminarium, którego nazwał „bardzo dobrym człowiekiem, kapłanem, naukowcem”, ale też „bardzo wrażliwym na cierpienie drugiego człowieka”. Kard. Macharski ostatecznie zdążył na wizytę do szpitala, więc ks. Szczepaniak wtedy nie zadzwonił do ks. Rysia. Tamto zaproszenie doszło do swoistego finału dopiero teraz, gdy kard. Grzegorz Ryś został metropolitą krakowskim.
Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego prof. Wojciech Cyrul prosił kard. Grzegorza Rysia o przewodniczenie modlitwie, aby „nasze serca umacniały się w wierze i nasze przekonanie, że to, co robimy, służy nie tylko nam, ale też dzieciakom, które naprawdę tutaj potrzebują wsparcia, wszelkiego, również myślę, że tego duchowego”. W imieniu personelu szpitala metropolitę powitał doktor Andrzej Grudzień. – Witamy w miejscu szczególnym, gdzie 24 godziny na dobę pełni dyżur Najważniejszy z Lekarzy, który wspiera i podtrzymuje nas w naszych powołaniach – mówił lekarz.
Kardynała powitały także dzieci – Piotruś przekazał rysunki przygotowane na oddziałach, mama Julii ofiarowała kwiaty przygotowane przez córkę, a Weronika zaśpiewała piosenkę Małego TGD „Niezawodny”.
Metropolita krakowski zwrócił uwagę na wielość nawiązań do kard. Franciszka Macharskiego. Przypomniał, że nosi jego krzyż pektoralny. Zauważył, że na Franciszkańskiej 3 jest galeria portretów biskupich, a kard. Macharski miał taki namalowany ręką dziecka „taka przejściówka między portretem a karykaturą”. W tym kontekście kard. Ryś podziękował za rysunki od dzieci. – Weroniczko, bardzo ci dziękuję. Będzie wisieć koło innych portretów biskupich. Wejdziesz do historii sztuki polskiej – mówił z uśmiechem kardynał. Zaznaczył, że kwiaty zostawi Matce Boskiej, która w kaplicy w Prokocimiu ma szczególne miejsce. – Tylko kard. Franciszek mógł mieć takie wyczucie, że obraz w szpitalu powinien być koronowany – dodał kard. Grzegorz Ryś.
W czasie homilii metropolita krakowski zwrócił uwagę, że Kafarnaum – Miasto Jezusa – znaczy „miejsce pokrzepienia”. – Jezus swoim miastem czyni takie miejsce, gdzie ludzie potrzebują pokrzepienia. On to widzi jako swoją misję. Jest skierowany do tych, którzy się mają źle i którzy potrzebują siły – mówił kardynał.
Zauważył, że to dlatego tak pięknie Jezus odnajduje się w proroctwie Izajasza, które odczytał w synagodze w Nazarecie, a które na Nim się wypełniło. – Jezus ma w optyce ludzi, którzy są ubodzy, chorzy, połamani przez cierpienie, którzy są zniewoleni na wiele sposobów. On ma taki wzrok, że właśnie ich najpierw widzi. To są ludzie, którzy dla Niego są najważniejsi – podkreślał metropolita.
Zaznaczył, że do pokrzepienia człowieka cierpiącego nie wystarczy słowo, ale potrzebna jest „moc Ducha”. – Mocą Ducha jest miłość – stwierdził kard. Ryś. – Miłość sprawia, że widzisz człowieka cierpiącego. Miłość sprawia, że chcesz się uczyć, żeby mu pomóc – zwrócił uwagę na wysiłek lekarzy. – Miłość zmienia wzrok. Inaczej widzisz człowieka, inaczej go też rozumiesz, kiedy go kochasz. Ale to wszystko jest od Ducha. Moc Ducha to jest kochać – dodawał.
Podkreślił, że miłość jest taką mocą, która „pozwala trwać przy człowieku także wtedy, kiedy już nie możesz pomóc”. – Nie możesz pomóc, ale jesteś – mówił metropolita i przypomniał ostatnią Mszę św. sprawowaną przy łóżku szpitalnym kard. Franciszka Macharskiego na dzień przed jego śmiercią. Zaznaczył, że wszyscy mówili, że to nie ma sensu, bo z kardynałem nie ma żadnego kontaktu. Ale bardzo o to prosiła siostra zakonna, która kochała księdza kardynała. – To właśnie miłość jej mówiła „odpraw tę Mszę” – relacjonował kard. Ryś. – Jak doszliśmy do przeistoczenia, to wszystkie te czytniki, które odczytywały kardynalskie tętno, ciśnienie, co tam jest możliwe, wszystkie oszalały. Mówili, że nie ma z nim kontaktu. A on na tej Eucharystii był jako najważniejszy celebrans – zaznaczył kard. Ryś dodając, że to doświadczenie pomogło mu w ostatnich dniach życia jego taty, którego odwiedzał, choć nie było z nim kontaktu
– Chwała Bogu za to, jak dzisiaj szpitale wyglądają, jak są wyposażone, jak ludzie są w nich kompetentni. To są rzeczy zupełnie niesłychane. Ale to, co ze szpitali czyni miejsca pokrzepienia, to jest miłość, to jest moc Ducha – zakończył i życzył, by personel Szpitala Uniwersyteckiego się tego trzymał.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


