Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Sarah: apel Leona XIV do biskupów Francji powinien obowiązywać w całym Kościele

17 lipca 2026 | 15:25 | st | Watykan Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Paweł Żulewski | KAI

Kard. Robert Sarah zaapelował, by otwartość, jaką Leon XIV okazał wobec kapłanów i wspólnot związanych z tradycyjną Mszą św., nie ograniczała się do Francji, lecz stała się zasadą obowiązującą wszystkich biskupów obrządku rzymskiego. W wywiadzie udzielonym dziennikarce Diane Montagna emerytowany prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego stwierdził, że list papieża skierowany do biskupów francuskich powinien wyznaczać duszpasterski kierunek dla całego Kościoła. – To, co napisano do biskupów francuskich, powinno mieć zastosowanie do wszystkich biskupów – podkreślił pochodzący z Gwinei purpurat. Jego zdaniem nie ma podstaw do podtrzymywania niechęci wobec liturgii sprawowanej przez stulecia, uświęconej modlitwą kolejnych pokoleń wiernych i związanej z życiem wielu świętych. Wywiad, przeprowadzony 29 czerwca po zakończeniu drugiego nadzwyczajnego konsystorza pontyfikatu Leona XIV, dotyczył również synodalności, raportu Grupy Roboczej nr 9 poświęconego homoseksualizmowi, kryzysu liturgicznego, obecności Pachamamy w Watykanie oraz przyszłości Kościoła.

„To była Msza świętych”

Kard. Sarah pozytywnie ocenił zachętę Leona XIV skierowaną do biskupów Francji, aby z większą otwartością podchodzili do wiernych przywiązanych do vetus ordo. Podkreślił, że tradycyjnej Mszy św. nie można traktować jako czegoś obcego czy szkodliwego dla Kościoła.

– Jest to Msza, którą odprawialiśmy przez wieki – przypomniał, nawiązując do nauczania Benedykta XVI, zgodnie z którym to, co było święte dla poprzednich pokoleń, pozostaje święte również dzisiaj.

Zdaniem kardynała nie można „wymazać” liturgii, która przez stulecia kształtowała życie duchowe Kościoła i przyniosła owoce świętości.

– Ta Msza była odprawiana przez świętych, zrodziła bardzo wielu świętych. Dlaczego dziś miałoby to nie być możliwe? – pyta.

Apeluje jednocześnie do biskupów o bardziej ojcowskie i otwarte podejście. Przypomina, że w Kościele łacińskim współistnieją różne ryty, m.in. mozarabski i ambrozjański, dlatego trudno uzasadnić zakazywanie formy liturgicznej należącej do tradycji rzymskiej.

– Nie wiem, jaką mamy władzę, by zakazać liturgii, która była odprawiana od wieków – stwierdza.

Zdaniem kardynała wskazania Leona XIV nie powinny ograniczać się wyłącznie do Francji.

– Należy być bardziej otwartym, aby nie tworzyć podziałów bez powodu – zaznacza.

Kard. Sarah zwraca również uwagę, że wielu młodych ludzi odnajduje w tej liturgii ciszę, skupienie i poczucie sacrum.

– Po co tworzyć podziały z powodu liturgii? To nie podoba się Panu Bogu– dodaje.

Nadzieja na stopniowe odejście od Traditionis Custodes

Pytany o ograniczenia wprowadzone przez motu proprio Traditionis Custodes, kard. Sarah unika przedstawiania sprawy jako sporu między kolejnymi pontyfikatami. Przypomina, że Benedykt XVI rozszerzył możliwość sprawowania liturgii według starszych ksiąg poprzez Summorum Pontificum, papież Franciszek wprowadził ograniczenia, natomiast Leon XIV zachęca dziś do większej otwartości.

W tej sytuacji – jego zdaniem – biskupi powinni kierować się wskazaniami obecnego papieża i nie sprzeciwiać się „czemuś świętemu, czemuś pięknemu, czemuś, co sprzyja skupieniu”.

Kardynał wyraża nadzieję, że Traditionis Custodes z czasem przestanie obowiązywać, choć nie uważa za konieczne wydawania przez Leona XIV dokumentu formalnie uchylającego ten akt.

– Być może, nawet jeśli nie pojawi się dokument uchylający Traditionis Custodes, dokument ten mógłby zanikać stopniowo, dzień po dniu, rok po roku – mówi.

Jednocześnie zaznacza, że nie jest zwolennikiem sytuacji, w której jeden papież unieważnia decyzje poprzednika. – Kościół to ciągłość – podkreśla.

Zdaniem kard. Saraha nie ma potrzeby uchylania wcześniejszych przepisów, o ile nie dotyczą one kwestii doktrynalnych lub moralnych. Wystarczy, by obecny papież pozwolił na kontynuowanie dotychczasowej praktyki, dzięki czemu obowiązywanie ograniczeń stopniowo wygaśnie.

Liturgia kluczowym wyzwaniem Kościoła

Obrona tradycyjnej Mszy św. wpisuje się – zdaniem kard. Saraha – w szerszą troskę o stan liturgii w Kościele. Hierarcha ubolewa, że temat ten nie został podjęty podczas ostatniego konsystorza, mimo wcześniejszych zapowiedzi.

Jego zdaniem liturgia powinna znaleźć się w centrum przyszłych obrad Kolegium Kardynalskiego, ponieważ wyraża relację człowieka z Bogiem i stanowi fundament życia wiary.

– Jeśli nie przeżywamy liturgii w odpowiedni sposób, nie możemy mieć solidnej wiary – mówi, odwołując się do zasady lex orandi, lex credendi.

Podkreśla, że Kościół nie może koncentrować się wyłącznie na problemach społecznych czy politycznych, lecz powinien przede wszystkim troszczyć się o swoją misję, ewangelizację, kapłaństwo, sakramenty i przekaz wiary.

Jak zaznacza, liturgia ma prowadzić człowieka do oddawania czci Bogu, wsłuchiwania się w Jego głos i podporządkowania się Jego woli. Gdy ta relacja słabnie, pogarszają się także relacje między ludźmi.

Dlatego kard. Sarah przestrzega przed sprowadzaniem liturgii do „gry” lub „rozrywki”.

– Święta liturgia, a nie gra, nie spektakl – podsumowuje, podkreślając, że w centrum kultu Bożego zawsze powinien pozostawać Pan Bóg.

„Nigdy nie rozumiałem «Kościoła synodalnego»”

W wywiadzie poruszono również temat procesu synodalnego i etapu jego wdrażania. Kard. Robert Sarah przyznaje, że nigdy nie rozumiał zmiany języka, która prowadzi do mówienia o „Kościele synodalnym”. Jego zdaniem tradycja określa Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa, Matkę, Nauczycielkę i Oblubienicę. Są to określenia, które oddają jego prawdziwą naturę. – Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy nadawać mu inną nazwę – stwierdza.

Kardynał podkreśla, że termin „synodalność” w obecnym znaczeniu nie występuje ani w Tradycji Kościoła, ani w dokumentach Soboru Watykańskiego II. Przypomina, że historycznie mówiono o Synodzie Biskupów, i przestrzega przed przekształceniem synodu w zgromadzenie, na którym doktryna czy moralność mogłyby podlegać głosowaniu. – Doktryna nie jest czymś, nad czym się głosuje. Nauczania moralnego nie można poddawać pod głosowanie – jest ono otrzymane od Boga – mówi.

Zdaniem kard. Saraha pojęcie synodalności pozostaje zbyt abstrakcyjne i nie ma wystarczająco precyzyjnej definicji. Dodaje, że trudno je przetłumaczyć na wiele języków afrykańskich, a także pyta, co właściwie oznacza określenie „Kościół, który idzie”, skoro istotą Kościoła jest bycie posłanym i misyjnym.

W swoich wypowiedziach kardynał apeluje o jasne określenie znaczenia synodalności, jej kompetencji, granic i misji, przy jednoczesnym poszanowaniu doktryny, moralności oraz natury i struktury Kościoła.

Prośba o analizę raportu dotyczącego homoseksualizmu

Kard. Sarah odnosi się również do raportu przygotowanego przez Grupę Studyjną nr 9 w ramach realizacji Synodu o synodalności, dotyczącego kwestii homoseksualizmu.

Jego zdaniem papież Leon XIV powinien osobiście zapoznać się z dokumentem, zanim zezwoli na jego rozpowszechnienie w diecezjach. Kardynał podkreśla, że wszelkie propozycje muszą pozostawać wierne Objawieniu, Katechizmowi Kościoła Katolickiego oraz prawu naturalnemu.

Ostrzega także przed narzucaniem całemu Kościołowi powszechnemu perspektywy właściwej wyłącznie kulturze Zachodu. Porównuje to ryzyko do napięć wywołanych przez dokument Fiducia Supplicans i apeluje, by nie dopuścić do powtórzenia podobnej sytuacji. – Ojciec Święty powinien naprawdę przeanalizować ten dokument, zanim zezwoli na jego opublikowanie dla całego świata – mówi.

Zdaniem kard. Saraha tekst powinien zostać zweryfikowany przez kompetentne osoby wierne doktrynie i świadome kulturowej różnorodności Kościoła.

Kardynał wyraża jednocześnie zaufanie do roztropności Leona XIV i przekonanie, że papież nie dopuści do publikacji dokumentu, który nie został wcześniej dokładnie przeanalizowany i zatwierdzony.

Pachamama i „pogaństwo wkraczające do Kościoła”

W końcowej części wywiadu kard. Sarah nawiązuje do swojej nowej książki 2050, wydanej w języku francuskim. Publikacja poświęcona jest kryzysowi wiary, kapłaństwu, liturgii, rodzinie oraz zdolności Kościoła do pozostania światłem dla świata w perspektywie najbliższych dwudziestu pięciu lat.

Mówiąc o inkulturacji, kardynał podkreśla, że żadna kultura nie jest w stanie objąć ani podporządkować sobie tajemnicy Eucharystii. Jak zaznacza, to nie Ewangelia powinna dostosowywać się do kultur, lecz kultury powinny być oczyszczane przez Chrystusa.

W tym kontekście krytykuje obecność elementów pogańskich w życiu Kościoła i przypomina wydarzenia związane z figurą Pachamamy podczas Synodu dla Amazonii w 2019 roku.

Kard. Sarah wyznaje, że zastanawiał się wówczas, dlaczego nie wybrano wizerunku Matki Bożej czczonej w Ameryce Łacińskiej, na przykład Matki Bożej z Guadalupe, aby towarzyszył obradom synodu. Jak twierdzi, zamiast tego „przywieziono bożka Inków”, który został wniesiony do bazyliki św. Piotra, a następnie przeniesiony w procesji do Auli Pawła VI. – Pachamama pozostawała tam przez cały czas trwania synodu – wspomina.

Kardynał zestawia tę sytuację z doświadczeniami misjonarzy w Afryce, którzy zachęcali nowych chrześcijan do porzucenia i zniszczenia bożków związanych z ich dawnymi wierzeniami. – A teraz wnosimy Pachamamę do bazyliki – ubolewa.

Zdaniem kard. Saraha wydarzenia te pokazują niebezpieczeństwo przenikania elementów pogańskich do życia Kościoła pod pozorem inkulturacji.

„Kościół należy do Chrystusa; nie jest nasz”

Pomimo krytycznej diagnozy kardynał odrzuca pesymistyczną wizję przyszłości. Podkreśla, że także w 2050 roku Kościół pozostanie światłem, ponieważ nie należy do ludzi, biskupów ani nawet papieża, lecz do Chrystusa.

Kard. Sarah krytykuje tendencję do definiowania Kościoła według kategorii charakterystycznych dla poszczególnych epok, takich jak „Kościół synodalny”, „Kościół dla ubogich” czy inne formuły mające – jego zdaniem – przedefiniować jego tożsamość.

– Kościół nie jest mój. Żaden papież nie może powiedzieć: „Chcę takiego Kościoła”, ponieważ papież jest jedynie skałą, na której Chrystus buduje swój Kościół. Kościół należy do Chrystusa; nie jest nasz – stwierdza.

Purpurat wyraża przekonanie, że Kościół nadal będzie światłem Jezusa Chrystusa. Dodaje jednak, że wymaga to nawrócenia ludzi do Chrystusa, a nie dostosowywania Chrystusa do współczesnych idei. – To my musimy nawrócić się do Chrystusa. To nie Chrystus ma nawrócić się do nas, do naszych idei czy naszej zmiany paradygmatu – podkreśla.

Wywiad kończy słowami nadziei:  – Chrystus nie opuści swojego Kościoła. Pozostanie z nim aż do końca świata.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.