Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Timothy Radcliffe OP: Kościół, który jest nieszczęśliwy, nie potrafi głosić Ewangelii

09 stycznia 2026 | 06:00 | The Telegraph, dg | Londyn Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Rex Features/East News

– Kościół, który jest nieszczęśliwy, nie może głosić Ewangelii – mówi kard. Timothy Radcliffe OP, dominikanin, były generał Zakonu Kaznodziejskiego, a od 2024 r. kardynał. W rozmowie z The Telegraph poruszył m.in. kwestie synodalności, konklawe po śmierci papieża Franciszka, relacji Kościoła do osób LGBT oraz debatę o święceniach kobiet.

Kardynał Timothy Radcliffe OP, jeden z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych kaznodziejów katolickich, łączy w swojej refleksji otwartość na dialog z mocnym zakorzenieniem w tradycji Kościoła. Jak podkreśla, kluczowym wyzwaniem dla wspólnoty wierzących pozostaje dziś jedność i zdolność do głoszenia Ewangelii bez lęku, ale i bez rezygnacji z prawdy. – Kościół, który jest nieszczęśliwy, nie może głosić Ewangelii – podkreśla dominikanin.

Doświadczenie konklawe i wybór Leona XIV

Kard. Radcliffe wspomina udział w konklawe po śmierci papieża Franciszka. Jak zaznacza, rzeczywisty przebieg tego wydarzenia różnił się od medialnych wyobrażeń. – Atmosfera była bardzo braterska. Byliśmy odcięci od mediów i bieżących informacji. Nie patrzyliśmy na siebie jak na wrogów i rywali. Żartowaliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nie było poczucia politycznej walki – mówi.

Wyjaśnia, że wybór papieża Leona XIV miał służyć zarówno kontynuacji pontyfikatu Franciszka, jak i odbudowie jedności w Kościele. – Wybraliśmy go częściowo po to, by przyciągnąć z powrotem tych, którzy czuli się zaniepokojeni lub zrażeni stylem Franciszka, a częściowo po to, by iść dalej drogą, którą on wyznaczył. Papież Leon potrafi jedno i drugie: jednoczyć i prowadzić naprzód – podkreśla. Zauważa, że Leon XIV jest osobą bardzo „głęboko spokojną”: „naprawdę czujesz, że to człowiek skupiony na Bogu. Nie reaguje impulsywnie, słucha i ma wielką zdolność mediacji”. Dodaje, że doświadczenie zakonne zakorzenia we wspólnocie.

Z humorem zdradza, że sam nie głosował na siebie na konklawe i nie chciał być papieżem nie tylko ze względu na wiek: „Rolą papieża jest utwierdzanie jedności Kościoła, a ja nie byłbym postrzegany jako osoba jednocząca – głównie dlatego, że lęk, jak sądzę, często sprawiał, że ludzie nie rozumieli, czego broniłem”.

Dziedzictwo papieża Franciszka

Kard. Radcliffe wspomina swoją osobistą trwałą przyjaźń z papieżem Franciszkiem. W 2016 roku, kiedy dominikanin wracał do zdrowia po operacji szczęki, po diagnozie raka, wziął udział w konferencji w Rzymie z papieżem. „Podszedł i oparł czoło na moim czole na jakieś 30 sekund. Nic nie powiedział. To było piękne” – mówił.

Podkreślając znaczenie bezpośredniego spotkania dla Franciszka zaznaczył: „On kochał przebywać z ludźmi”. Stwierdził, że sekretem Franciszka było spotkanie.

Jednocześnie przyznaje, że styl pontyfikatu Franciszka budził w części Kościoła niepokój. – Nienawidził klerykalizmu, czyli przekonania, że duchowieństwo stanowi uprzywilejowaną kastę. Nazywał to wręcz trucizną – zaznacza dodając, że jego wizją była synodalność, czyli wspólne rozeznawanie drogi Kościoła, przywrócenie biskupa diecezji a duszpasterza wiernym. „To było dla wielu osób trudne” – zaznacza.

Dominikanin

Kardynał opowiedział o drodze swojego powołania, tożsamości dominikańskiej, braterstwie. Podkreśla, że ma 5500 braki, a w zakonie, gdzie doprowadziło go szukanie prawdy, odnalazł wolność.

Ma dobre relacje ze współbraćmi. Zmywa naczynia i robi zakupy spożywcze w dzień, który mu przydzielono. Pokazał nawet dziennikarce swoją kartę lojalnościową dużego marketu. – Nie ma na niej napisu „Jego Eminencja” – i dobrze, wolę „Timothy” – to, jak mówi, „jest moje imię chrzcielne i najwyższy zaszczyt, jaki posiadam. Nie znoszę, kiedy ktoś nazywa mnie »kardynałem«”.

Zdradził, że wkrótce po święceniach kapłańskich w 1971 r. zakochał się w kobiecie. „To był trudny moment” – mówi. „Nagle pomyślałem: »Oto ktoś, kogo kocham z głębi serca«. Co miałem zrobić?”. Zaprosił ją do klasztoru, myśląc: „Bracia muszą wiedzieć, kim jestem – kocham ją – a ona musi wiedzieć, kim jestem, jednym z braci. Utwierdziłem się w przekonaniu, że moim powołaniem jest pozostać zakorzenionym w zakonie”. Pozostają do dziś dobrymi przyjaciółmi.

„Wszyscy są mile widziani”

„Wszyscy są mile widziani” to dla niego bardzo istotne sformułowanie. Kard. Radcliffe od lat znany jest z duszpasterskiej otwartości wobec osób marginalizowanych, w tym środowisk LGBT, dla których odprawiał nabożeństwa. Jak podkreśla, jego postawa nie była próbą zmiany nauczania Kościoła, nie robił nic radykalnego, tylko realizował ewangeliczną gościnność. – Nie walczyłem o prawa kogokolwiek. Mówiłem po prostu: „jesteście u siebie”. Każdy ma swoje miejsce w Kościele – tłumaczy. Wspominając przeciwników straszących piekłem wyjaśniał, że ludzie boją się chaosu, „tego, że coś się zawali. Żyjemy w społeczeństwie chcącym kontroli, ale Jezusowi nie chodzi o kontrolę. Powiedział, żeby usiąść i zjeść z celnikiem i prostytutkami”.

Przypomina doświadczenia z lat 80., związane z kryzysem AIDS, które ukształtowały jego duszpasterską wrażliwość. – Widziałem ludzi pozostawionych samym sobie ze strachu i niewiedzy. To było sprzeczne z Ewangelią – podkreśla.

Pytany o osoby identyfikujące się jako transpłciowe, kard. Radcliffe apeluje o postawę towarzyszenia, ale jednocześnie zaznacza znaczenie antropologii chrześcijańskiej. – Myślę, że istnieje bardzo niewielka grupa osób, które rzeczywiście cierpią z powodu dysforii płciowej. Te osoby trzeba przyjąć i im towarzyszyć – mówi.

– Nie sądzę, by ktokolwiek mógł po prostu powiedzieć: „mam prawo stwierdzić, że jestem kobietą”. Nasza biologia jest czymś fundamentalnym. Odkrywamy, kim jesteśmy, w procesie życia, a nie przez samą deklarację. Wolność nie polega na dowolnym wyborze tożsamości – dodaje.

Święcenia kobiet

Odnosząc się do debaty o święceniach kobiet, kard. Radcliffe wyraził osobistą otwartość na to, jednak wskazuje na konieczność uwzględnienia perspektywy Kościoła powszechnego. – W wielu Kościołach Afryki biskupi są bardzo wrażliwi na niesprawiedliwość społeczną i los ubogich, a jednocześnie zdecydowanie sprzeciwiają się święceniom kobiet. Byłoby arogancją Zachodu uznawać własną wizję postępu za jedyną właściwą – zaznacza. Dodaje, że zna abp Sarah Mullay,, wybraną na anglikańską arcybiskupkę Canterbyry, i uważa że jest wspaniała.

Podkreśla również rolę kobiet w Kościele. – Po raz pierwszy w historii kobiety stoją na czele dwóch watykańskich dykasterii. Jeśli spojrzymy na edukację i opiekę zdrowotną, to właśnie siostry zakonne odegrały w tych dziedzinach na świecie kluczową rolę. W przeszłości mieliśmy wielkie przeorysze, przed którymi biskupi drżeli z przerażenia. Pogląd, że kobiety były biedną, uciskaną mniejszością, jest fałszywy” – mówi dodając, że święcenia kapłańskie nie są priorytetem, a zmiana wymaga zgody całego Kościoła: „Jeśli ksiądz zostaje wyświęcony, aby reprezentować cały Kościół, to cały Kościół musi się z tym zgodzić”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.