Drukuj Powrót do artykułu

Kościelny dialog polsko-rosyjski – nadzieje i rozczarowania

25 października 2016 | 09:25 | Marcin Przeciszewski / bd Ⓒ Ⓟ

Wszystko wskazuje na to, że jeśli Rosja znajdzie się w ślepym zaułku gospodarczym, to może dojść do zmiany władzy – mówi KAI prof. Andriej Zubow, znany opozycyjny intelektualista, który przybył do Polski z okazji Kongresu Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie. Pytany o zainicjowany 4 lata temu proces pojednania polsko-rosyjskiego, wyjaśnia, że jedyną szansę może dać Rosja demokratyczna, a z Putinem i zależną od niego Cerkwią, taki dialog nie jest możliwy. Poniżej prezentujemy analizę tego problemu autorstwa KAI.

Wspólne Orędzie, podpisane 17 sierpnia 2012 r. na Zamku Królewskim w Warszawie przez patriarchę Cyryla i abp. Józefa Michalika, miało być wstępem do procesu pojednania polsko-rosyjskiego. W rok później, w dniach 27–30 listopada 2013 r. nastąpił kolejny etap tegoż dialogu, w postaci katolicko-prawosławnej konferencji: „Rola chrześcijaństwa z Polski i Rosji w Europie”, jaka odbyła się w Warszawie z udziałem 17-osobowej delegacji patriarchatu z metropolitą Hilarionem na czele, najwyższych władz polskiego Episkopatu oraz kilkudziesięciu prelegentów i ekspertów z obu stron. Te rozwijające się kontakty uległy zawieszeniu po militarnej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

Fiasko cerkiewnej autonomii

Agresja Rosji na Ukrainę stanowiła także brzemienny moment w najnowszych dziejach Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. W okresie po upadku ZSRR można było obserwować stopniowe dążenie Cerkwi do uzyskania pewnej autonomii od władzy świeckiej. Tymczasem wejście rosyjskich wojsk na Krym i oczekiwania imperialnych władz Rosji wobec Cerkwi, radykalnie zaburzyły ten proces.

W pierwszych miesiącach po agresji Cyryl starał się zbudować wizerunek rosyjskiej Cerkwi jako neutralnej i bezstronnej, bolejącej na skutek przelewu bratniej krwi, i wzywającej zwaśnione strony do dialogu. Patriarcha nie poparł więc aneksji Krymu czy zbrojnej agresji Rosji na południowo-wschodnią Ukrainę. Kiedy Władymir Putin wygłaszał na Kremlu historyczne orędzie o włączeniu Krymu do Rosji, nie było go na sali, choć pojawili się tam rosyjscy zwierzchnicy innych religii: judaizmu i islamu. Nie stać jednak Cyryla było na to, co z perspektywy nauki chrześcijańskiej jest elementarnym obowiązkiem pasterza Kościoła, mianowicie na krytykę władcy, który staje się tyranem i gwałci ludzkie prawa, w tym prawo sąsiedniego narodu do stanowienia o własnym losie.

Pozornie neutralna linia utrzymywana była przez Cyryla do momentu wyboru nowego zwierzchnika Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, co nastąpiło 13 sierpnia 2014 r. Cyryl nie ujawniał do końca kart, nie chcąc zniechęcić tej części swego Kościoła (Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej podlegającej Patriarchatowi Moskiewskiemu), której dużą część stanowią duchowni i wierni z Ukrainy. Wówczas mogłoby to zachęcić ich do wyboru osoby nieprzychylnej Moskwie i jej patriarsze. A Cerkiew na Ukrainie jest „oczkiem w głowie” Cyryla, gdyż znajduje się tam jedna trzecia parafii Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i być może większość jej wiernych, gdyż Ukraińcy są znacznie bardziej praktykujący niż Rosjanie. Gdy jednak zwierzchnikiem Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego został wybrany prorosyjsko nastawiony metropolita Onufry, Cyryl mógł odkryć swe prawdziwe karty.

Opublikował więc specjalne orędzie do ekumenicznego patriarchy Bartłomieja, zwierzchników innych Kościołów oraz instytucji międzynarodowych, będące brutalnym atakiem na Kościół greckokatolicki oraz dwa niezależne od Moskwy Kościoły prawosławne na Ukrainie. Oskarżył je za „nienawiść do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”, za liczne zbrodnie i rzekome dążenie do wyeliminowania prawosławia z ziemi ukraińskiej.

Orędzie to spotkało się z protestami na niemal całym świecie, a kijowski tygodnik „Dżerkała Tydnia” celnie zwrócił uwagę, że patriarcha Cyryl wystosowując takie orędzie „wpadł w zastawioną przez siebie pułapkę: uczestnictwa w fikcji tworzonej przez reżim putinowski” ustawiając Cerkiew jako jeden z najwierniejszych jej filarów.

Patriarcha Cyryl głosi przy każdej okazji typowo imperialną ideologię „Ruskiego świata”, nadając jej namaszczenie religijne. W ten sposób wspiera neoimperialne dążenia Putina, uzasadniając językiem religijnym wcielanie do Rosji tych wszystkich terytoriów, na których żyje licząca się mniejszość rosyjska. Koncepcja „Ruskiego Świata” zakłada istnienie jednego „prawosławnego narodu”, który zamieszkuje dziś nie tylko Federację Rosyjską, ale i Białoruś, Ukrainę czy nawet Mołdawię. Szczególną i „opatrznościową” rolę w „Ruskim Świecie” mają odgrywać naród i język rosyjski oraz tradycyjne „wartości rosyjskie”. Ideologia ta nawiązuje do XIX-wiecznych teorii Świętej Rusi, którą cechuje szczególna, przewodnia oczywiście, misja wśród słowiańszczyzny.

Wobec tych wszystkich faktów, patriarchę Cyryla można uznać współwinnym faktu, że wojna przeciwko Ukrainie, cieszy się wśród Rosjan poparciem, jakiego nie miała chyba żadna z zaborczych wojen prowadzonych zarówno przez Imperium Rosyjskie, jak i ZSRR.

Dalszy kształt dialogu?

Dążenie do pojednania polsko-rosyjskiego jest celem wciąż szczytnym i aktualnym. Nakaz budowania jedności wynika wprost z Ewangelii, a w czasach współczesnych z nauczania Soboru Watykańskiego II. Priorytety zatem – niezależnie od zmiany sytuacji w Rosji – pozostają te same. Pytanie, jak w nowej sytuacji winny być one realizowane?

Po pierwsze, trzeba być świadomym, że pojednanie polsko-rosyjskie jest procesem żmudnym, który wymagać będzie zaangażowania zapewne kilku pokoleń. Musimy mieć świadomość, że pojednanie polsko-rosyjskie nie będzie możliwe, o ile państwo (a w ślad za tym społeczeństwo) rosyjskie nie dokona rozliczenia z komunizmem i jego zbrodniami – o ile Rosja nie przyzna, że bywała agresorem wobec innych narodów, a nie tylko ich „wyzwolicielem”. Pomimo upadku ZSRR – i pięknego gestu Jelcyna w postaci przyznania się do zbrodni katyńskiej – nic takiego w szerszym zakresie dotąd nie nastąpiło. Federacja Rosyjska za jeden z „dogmatów” swej polityki wewnętrznej uznaje „kontynuację służb” i pełne bezpieczeństwo ich agentów: obecnych jak i tych z okresu ZSRR. A skoro tak, to nie może być mowy o otwarciu archiwów, co jest niezbędnym warunkiem do wiarygodnych badań źródłowych i obiektywnej oceny historii. Dlatego we Wspólnym Orędziu z 2012 r. padł postulat badań naukowych i dyskusji historyków z obu stron. Chodzi o to, aby możliwe stało bardziej obiektywne, wolne od resentymentów spojrzenie na wspólną historię i jej dramaty.

Dziś ani państwo, ani Cerkiew rosyjska nie są przygotowane do procesu pojednania z Polską, dlatego, że nieodłącznym i niezbędnym elementem pojednania jest gotowość do wyrażenia skruchy i wypowiedzenia magicznego słowa „przepraszam”. Cerkiew argumentuje jednak, że skoro sama była ofiarą totalitaryzmu, to trudno, aby za cokolwiek miała przepraszać. Nie dojrzała do roli uniwersalnego autorytetu moralnego, gotowego zauważyć błędy także własnego narodu i pomóc mu w procesie samooczyszczenia.

W tej sytuacji – trzeba skonstatować – na spełnienie podstawowych warunków pojednania z innymi narodami, w tym z Polską, nie ma warunków w Rosji rządzonej przez Putina. Jedyną szansę rozliczenia z komunizmem – i w ślad za tym na pojednanie polsko-rosyjskie – spełnić może Rosja bardziej demokratyczna, zdolna do spojrzenia na siebie z krytycznym dystansem.

Wyjątkiem są niewielkie kręgi rosyjskich intelektualistów, w tym i prawosławnych, którzy dostrzegają potrzebę budowy Rosji demokratycznej, otwartej na świat i wolnej od totalitarno-imperialnego dziedzictwa. Kręgi te wymagają szczególnego wsparcia, gdyż są jedynym środowiskiem cerkiewnym, które opowiada się za rozwojem Rosji w kierunku korzystnym dla Europy. Po drugie są też niemal jedynym rosyjskim środowiskiem religijnym faktycznie, a nie okazjonalnie, zainteresowanym dialogiem z Polską oraz z Kościołem katolickim. Takie myślenie cechuje środowisko ukształtowane przez słynnego ojca Aleksandra Mienia, znanego duszpasterza moskiewskiej inteligencji, skrytobójczo zamordowanego w 1991 r.

Pięknym tego dowodem był list grupy intelektualistów należących do Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (z Rosji i diaspory), ogłoszony 7 marca 2016 r. z okazji 70. rocznicy „pseudosynodu lwowskiego”, na mocy którego Ukraiński Kościół Greckokatolicki został zlikwidowany i wcielony do rosyjskiej Cerkwi. Autorzy listu proszą o „przebaczenie za wszystkie niesprawiedliwości, których grekokatolicy byli ofiarami pod osłoną Kościoła prawosławnego”. Intelektualiści ci stwierdzają, że czują się „odpowiedzialni za pełne winy milczenie, jakie otacza zniszczenie tego Kościoła przez reżim sowiecki przy udziale Patriarchatu Moskiewskiego”.

Dokument ten – choć będący dziełem zaledwie kilkunastu intelektualistów prawosławnych – ma charakter historycznego przełomu i rodzi nadzieje na przyszłość. Są bowiem w Rosji środowiska pragnące autentycznego oczyszczenia i rozliczenia rosyjskiej historii oraz pojmujące rosyjską tożsamość w oderwaniu od narzucanej od wieków wizji imperialnej.

Społeczeństwo obywatelskie

Jeśli spojrzymy na historię Rosji, bez trudu zauważymy, że samodzierżawie czyli system zbudowany na absolutnej supremacji centralnej władzy państwowej rozwinął się w tym kraju dlatego, że w Rosji nigdy nie zaistniała naturalna dla Europy tkanka społeczna, opierająca się na równowadze wielu podmiotów. Okazja taka co prawda pojawiła się dwukrotnie w historii Rosji, ale tylko na chwilę. Takie cechy miał okres 1905–1917, ale został przerwany rewolucją bolszewicką. Po raz drugi szansa na demokratyzację Rosji i powstanie tam wielobiegunowego społeczeństwa obywatelskiego nastąpiła w okresie rządów jelcynowskich. Wiązał się on jednak ze spadkiem pozycji Rosji na arenie międzynarodowej oraz wewnętrznym kryzysem gospodarczym, co wyzwoliło na nowo nostalgię za silną Rosją.

Musimy wiedzieć, że poczucie narodowej dumy jest jednym z kluczy do rosyjskiej duszy. Władymir Putin ten klucz rozpoznał i świetnie się nim posługuje, proponując wizję odbudowy imperialnej Rosji. A narzuca ją tym łatwiej, że nie ma w Rosji liczących się środowisk, które byłyby w stanie wypracować inną, równie atrakcyjną wizję rozwoju Rosji i jej obecności w Europie.

Na tym tle widać ogromną potrzebę budowy autentycznego społeczeństwa obywatelskiego, choć stara się to maksymalnie utrudnić obecny reżim. Dlatego właśnie pomoc Rosjanom w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego jest dziś niezbędna. Jest niezbędna z punktu widzenia głębiej pojmowanego dobra samej Rosji, interesów Europy i Polski. Może w tym pomóc wymiana intelektualna, programy edukacyjne, stypendia, budowanie sieci kontaktów i inne elementy. Należy więc promować naturalne partnerstwo różnych środowisk umożliwiające przekazywanie doświadczeń pomiędzy organizacjami pozarządowymi z Polski czy innych krajów Europy z rosyjskimi.

W tej przestrzeni może i powinien być kontynuowany dialog pomiędzy polskim katolicyzmem a rosyjskim prawosławiem. Planując dalszą współpracę, trzeba wziąć pod uwagę, że Kościół w Polsce ma olbrzymie doświadczenie w zakresie uruchamiania oddolnych inicjatyw, przez co stał się kolebką społeczeństwa obywatelskiego. Rosyjski Kościół Prawosławny – jeśli zechciałby z tych doświadczeń skorzystać – mógłby odegrać ważną rolę w tej sferze na gruncie rosyjskim. A bez istnienia w Rosji takiego czynnika jak społeczeństwo obywatelskie, trudno jest mówić o polsko-rosyjskim pojednaniu.

Ponadto, dialog Kościołów może pomóc w przekazywaniu na Wschód nauki wypracowanej przez Sobór Watykański II w zakresie relacji ze światem współczesnym czy nowej ewangelizacji, co może okazać się pomocne dla prawosławia. Z kolei Kościół katolicki od Kościołów wschodnich może wiele zyskać w sferze liturgii czy duchowości. Są to bardzo istotne argumenty za kontynuacją dialogu Kościoła katolickiego w Polsce z rosyjskim prawosławiem.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.