Ks. Magierski w Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom
10 września 2026 | 15:13 | rozmawiała Anna Rasińska, ar | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Paweł Kłys– Mitem jest przekonanie, że pytając wprost o myśli samobójcze, możemy kogoś popchnąć do odebrania sobie życia. Takie pytanie może sprawić, że osoba w kryzysie wreszcie powie o tym, z czym od dawna zmaga się w samotności – podkreśla ks. Jarosław Magierski, pomysłodawca i koordynator Papageno Team. Z okazji obchodzonego dziś Światowego Dnia Zapobiegania Samobójstwom w rozmowie z KAI duchowny mówi m.in. o sygnałach kryzysu suicydalnego, samotności młodych ludzi oraz roli bliskości, wspólnoty i Kościoła w niesieniu pomocy osobom zagrożonym samobójstwem.
Anna Rasińska (KAI): Na początek proszę powiedzieć, czym zajmuje się Papageno Team i na czym polega Księdza praca z osobami w kryzysie samobójczym oraz ich bliskimi?
ks. Jarosław Magierski: Strefa Wsparcia i Duszpasterstwo Papageno Team są odpowiedzią na współczesne wyzwania, które dotyczą także wspólnoty Kościoła katolickiego. Jeśli Kościół chce towarzyszyć człowiekowi, powinien robić to holistycznie, troszcząc się nie tylko o jego rozwój duchowy, ale także dostrzegając jego kondycję psychiczną i emocjonalną. Jednym z najbardziej palących wyzwań są dziś kryzysy psychiczne, niekiedy związane z utratą motywacji i chęci do życia. Staramy się towarzyszyć osobom znajdującym się w kryzysie presuicydalnym lub suicydalnym w różnych obszarach ich codziennego funkcjonowania. Papageno Team tworzą duchowni, psychiatrzy, psychologowie i terapeuci. Każdy z nas, wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie, stara się pomagać tym osobom odzyskiwać nadzieję i siłę do mierzenia się z codziennością.
Co najczęściej stoi za kryzysem osób, które szukają u Księdza pomocy?
Najczęściej powtarzają się samotność i poczucie niezrozumienia. Człowiek może funkcjonować w rozbudowanej sieci relacji, mieć możliwość stałego kontaktu z innymi, a jednocześnie po odłożeniu telefonu czy zamknięciu laptopa doświadczać wyizolowania, odrzucenia i osamotnienia.
Podobnych kryzysów doświadczają także seniorzy, u których samotność wiąże się często z kurczącym się kręgiem bliskich osób i różnicą pokoleń. Szczególnie dużo mówi się jednak dziś o dzieciach i młodzieży, bo to właśnie w tej grupie poczucie niezrozumienia, odrzucenia i osamotnienia bardzo często łączy się z kryzysem psychicznym i utratą motywacji do życia.
Z czego wynika dziś to poczucie samotności wśród młodych? Czy rzeczywiście kiedyś było pod tym względem inaczej?
Myślę, że problem był obecny zawsze, tylko mniej się o nim mówiło. Różnica polega jednak na tym, że dzieci i młodzież spędzały kiedyś znacznie więcej czasu razem, tworząc realne grupy rówieśnicze. Były wspólne podwórka, place zabaw, osiedla… Przestrzenie, w których budowało się relacje i zaufanie. Dziś wiele tych relacji przeniosło się do świata wirtualnego. Młodzi ludzie często funkcjonują za pośrednictwem komunikatorów i mediów społecznościowych, gdzie trudniej o pełne, swobodne wyrażanie emocji. Do tego dochodzi nieustanne zderzanie się z wyidealizowanym obrazem szczęścia, piękna i sukcesu prezentowanym m.in. na TikToku czy Instagramie. To może rodzić frustrację, poczucie bycia gorszym i niedopasowanym. Jeśli dochodzi do tego hejt i negatywne reakcje innych, cierpi samoocena. W konsekwencji może pojawić się także lęk przed budowaniem relacji w świecie realnym i przed kolejnym odrzuceniem, oceną czy niezrozumieniem.
Wspomniał Ksiądz o znaczeniu realnych relacji. Jaką rolę w kondycji psychicznej młodych odgrywa dziś bliskość z rodzicami?
Tak, jak głosi popularna w sieci piosenka „Kiedyś ludzie mieli mniej, ale żyli bliżej siebie” – to proste przesłanie, w którym jest naprawdę sporo racji . Dziś dzieci często mają bardzo dużo, rodzice starają się zapewnić im wszystko to, czego sami kiedyś nie mieli. W tym wszystkim może jednak brakować tego, co najcenniejsze: bliskości i przestrzeni zaufania. Młody człowiek potrzebuje dorosłego, któremu może zaufać, ale także takiego, którego słowa są spójne z jego zachowaniem. Trudno wymagać od dziecka przestrzegania określonych zasad, jeśli widzi ono, że rodzic sam ich nie stosuje. To również jedno z ważnych wyzwań wychowawczych.
Kolejnym problemem, który Ksiądz sygnalizuje, jest pewien negatywizm. Poczucie bycia z góry na straconej pozycji, choć przecież ich życie dopiero się zaczyna. Skąd takie nastawienie u młodych ludzi?
Mam wrażenie, że mamy dziś do czynienia z pokoleniem „starych młodych”. Wiele rzeczy, na które wcześniejsze pokolenia musiały długo czekać, zapracować i do których stopniowo dorastały, młodzi otrzymują znacznie wcześniej, często niemal „na tacy”. W efekcie 17- czy 18-latek może mieć już za sobą wiele doświadczeń i dostęp do dóbr, które kiedyś wymagały czasu, wysiłku i odpowiedzialności. Nie chodzi o to, by obrażać się na współczesność czy cofać jej osiągnięcia, ale o wychowanie do wartości i szacunku wobec tego, co się otrzymuje. Problem pojawia się również wtedy, gdy młody człowiek dorasta pod kloszem, w przekonaniu: „mnie się należy”. Taka mentalność sprawia, że coraz mniej rzeczy jest w stanie go ucieszyć czy zaskoczyć, bo bardzo wiele dostał już na początku dorosłego życia. Wiele z takich osób bardzo często traci poczucie sensu życia. Zaczyna egzystować z dnia na dzień niejednokrotnie szukając jednocześnie coraz ostrzejszych bodźców. A to nie może przynieść czegoś dobrego.
Co Kościół może dać osobie w kryzysie samobójczym, czego nie zawsze daje system ochrony zdrowia?
Najcenniejszą przestrzenią, jaką Kościół może zaoferować, są wspólnotowość i czas oraz poczucie sensu i sprawczość. Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście potrafimy budować Kościół jako wspólnotę otwartą, w której człowiek nie jest oceniany, lecz przyjmowany i otaczany troską. Osoba w kryzysie potrzebuje miejsca, w którym może się otworzyć, powiedzieć o tym, co przeżywa, i nie spotka się z etykietowaniem, odrzuceniem czy pouczaniem. Wartością Kościoła powinna być właśnie wspólnota, która towarzyszy, a nie ocenia. Dlaczego wspólnota Kościoła ma szanse dawać pomoc? Bo człowiek w kryzysie przychodzi do niej właśnie po moc!
W naszym duszpasterstwie staramy się przyjmować przede wszystkim człowieka, niezależnie od jego światopoglądu, wieku, płci czy tego, czy przeżywa kryzys wiary albo uważa się za osobę niewierzącą. Chcemy być przy nim z szacunkiem dla jego indywidualności i dać mu poczucie, że nie jest sam. Jeśli dzięki temu na nowo odkryje wiarę, będzie to dodatkowy owoc. Jeśli nie, najważniejsze jest, by doświadczył obecności, opieki i towarzyszenia, których w danym momencie potrzebuje.
Jakich sygnałów nie powinniśmy bagatelizować u osoby, która może znajdować się w kryzysie samobójczym?
Przede wszystkim każdej wyraźnej zmiany w zachowaniu i funkcjonowaniu osoby, którą znamy. Jeśli widzimy, że coś jest inne niż dotychczas, warto się zainteresować, zapytać, co się dzieje, i nawet jeśli początkowo zostaniemy zbyci, wrócić do tego tematu. Niepokojące mogą być także wypowiedzi świadczące o poczuciu bezwartościowości czy bycia ciężarem dla innych, np. „beze mnie byłoby wam lepiej”, „tylko wam przeszkadzam”, „nikt by nie zauważył, gdybym zniknął”. Takie słowa, nawet wplecione mimochodem w rozmowę, mogą wskazywać na rodzący się lub już istniejący poważny kryzys.
Szczególnie u młodych osób sygnałem ostrzegawczym mogą być również zachowania ryzykowne. Kryzys psychiczny czy depresyjny nie zawsze musi objawiać się smutkiem, wycofaniem czy brakiem energii. Czasem może przyjmować wręcz przeciwną formę – gwałtownych, impulsywnych zachowań, wchodzenia w niebezpieczne sytuacje czy podejmowania ryzyka, – to wspomniane przeze mnie wcześniej szukanie ciągle ostrzejszych bodźców. W takiej sytuacji nie powinniśmy zatrzymywać się wyłącznie na samym wybryku czy ocenie zachowania, ale próbować dotrzeć do tego, co za nim stoi i dlaczego młody człowiek zdecydował się właśnie na taki styl bycia. Warto zwracać uwagę również na porządkowanie swoich spraw, oddawanie rzeczy czy przekazywanie komuś opieki nad zwierzęciem. Pojedynczo mogą wydawać się niepozorne, ale zestawione razem mogą tworzyć obraz poważnego kryzysu.
Jeżeli dostrzegamy takie sygnały, warto pytać wprost, czy dana osoba ma myśli samobójcze lub myślała o odebraniu sobie życia. To mit, że takim pytaniem można kogoś popchnąć do samobójstwa. Przeciwnie – może ono dać tej osobie przestrzeń, by po raz pierwszy powiedziała o tym, z czym sama sobie nie radzi.
Jak powinniśmy reagować, kiedy widzimy, że ktoś bliski przeżywa poważny kryzys? Gdzie przebiega granica między wsparciem ze strony rodziny czy przyjaciół a koniecznością sięgnięcia po profesjonalną pomoc?
Ja zawsze odwołuję się tutaj do pewnej „sztafetowości”. Najpierw trzeba dowartościować tych, którzy są obok. Pierwszą pomocą emocjonalną bardzo często jest po prostu druga osoba – przyjaciel, kolega, znajomy… Ktoś uważny i empatyczny, przy kim można usiąść i powiedzieć o tym, co się przeżywa. Czas i obecność drugiego człowieka są niezwykle ważne.
Jeśli jednak kryzys się pogłębia i sama obecność, empatia czy przyjaźń już nie wystarczają, potrzebna jest profesjonalna pomoc. Wtedy bliska osoba może nie tylko zachęcić do kontaktu z psychologiem czy terapeutą, ale też realnie pomóc: poszukać specjalisty, zadzwonić, umówić wizytę, zawieźć czy po prostu towarzyszyć. Samo powiedzenie komuś: „powinieneś poszukać psychologa” często niewiele daje, szczególnie gdy człowiek w kryzysie nie ma już siły, żeby samodzielnie to zorganizować.
Natomiast jeśli mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem życia lub zdrowia, trzeba bezwzględnie dzwonić pod numer 112 i wezwać pomoc. Jeśli jest taka możliwość, można też zawieźć osobę w kryzysie do najbliższej placówki, gdzie otrzyma natychmiastową pomoc.
***
Ks. Jarosław Magierski – duchowny archidiecezji łódzkiej, suicydolog, psychotraumatolog i mediator. Pomysłodawca i koordynator Papageno Team – pierwszego w Polsce katolickiego duszpasterstwa i strefy wsparcia dla osób w kryzysie samobójczym. Jest stowarzyszony m.in. z Polskim Towarzystwem Suicydologicznym i Polskim Towarzystwem Zapobiegania Samobójstwom. Zajmuje się prewencją i postwencją suicydalną oraz wsparciem osób w kryzysie i ich bliskich.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

