Ks. Paweł Chomiak: Kościół katolicki na Ukrainie jest wspólnotą otwartą na każdego człowieka
17 lipca 2026 | 14:41 | s. Alina Anastazja Petrauskajtė, SCM, VaticanNews, st | Łuck Ⓒ Ⓟ
Fot. Mykhaylo Kozelko - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=28446819O znaczeniu obchodzonej w tych dniach 35 rocznicy odrodzenia struktur hierarchicznych Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie, o dramatycznej przeszłości i dzisiejszym jego obliczu mówi w wywiadzie dla mediów watykańskich dyrektor Instytutu Rozwoju Badań Kościelnych, ks. Paweł Chomiak z diecezji łuckiej.
S. Alina Anastazja Petrauskajtė, SCM; VaticanNews: Rok 2026 dla wiernych Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie wiąże się z 35. rocznicą przywrócenia struktur Kościoła. Co ta rocznica oznacza?
– Przede wszystkim warto podkreślić, że nie jest to jedynie kolejna data w kalendarzu historycznym. To symbol duchowej wytrwałości, ciągłości i żywej pamięci Kościoła.
Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie nie jest zjawiskiem nowym ani sztucznie stworzonym. Jego korzenie sięgają X wieku. Źródła historyczne wskazują, że księżna Olga zaprosiła do Kijowa duchowieństwo katolickie. Choć misja ta była krótkotrwała, świadczy o historycznej obecności Kościoła rzymskokatolickiego na ziemiach ukraińskich i jego udziale w kształtowaniu ich dziejów.
Mówiąc o odrodzeniu struktur Kościoła, nie mamy na myśli odbudowy czegoś, co przestało istnieć. Chodzi raczej o rozpoczęcie nowego etapu jego działalności – z wykorzystaniem nowych możliwości i narzędzi, które pozwalają odbudowywać zaufanie społeczne oraz pełnić misję w warunkach wolności religijnej.
Odrodzenie oznacza również ponowne uznanie prawa Kościoła do obecności w życiu publicznym i wpływu na te obszary, które przez dziesięciolecia były sztucznie ograniczane przez system komunistyczny.
Chciałbym mocno podkreślić, że na Ukrainie Kościół katolicki nigdy nie przestał istnieć. Owszem, jego prawa były ograniczane, a działalność często spychana do podziemia, jednak ciągłość wspólnoty i jej struktury nigdy nie została przerwana. Dlatego obchodzimy dziś rocznicę odrodzenia oficjalnej hierarchii Kościoła rzymskokatolickiego, a nie jego powstania.
Odrodzenie to nastąpiło w styczniu 1991 roku…
– Tak. 16 stycznia 1991 roku św. Jan Paweł II przywrócił hierarchię Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie, mianując biskupów dla archidiecezji lwowskiej oraz diecezji żytomierskiej i kamieniecko-podolskiej.
Warto jednak pamiętać, że decyzję Ojca Świętego poprzedziły ważne wydarzenia historyczne. Mówiąc o odrodzeniu Kościoła katolickiego na Ukrainie, należy zachować pełny obraz sytuacji. Kościół katolicki tworzą tutaj dwa obrządki – łaciński i bizantyjski, czyli Kościół rzymskokatolicki i Ukraiński Kościół Greckokatolicki. Proces ich odradzania przebiegał równolegle, dlatego należy uwzględnić doświadczenia obu wspólnot.
W przypadku Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego przełomową datą był 4 sierpnia 1987 roku. Wówczas 23 przedstawicieli duchowieństwa i świeckich, na czele z bp. Pawłem Wasylikiem, publicznie ogłosiło zamiar prowadzenia jawnej działalności oraz dążenia do legalizacji Kościoła przez władze radzieckie. Był to decydujący krok ku wyjściu z podziemia, do którego Kościół został zmuszony po tzw. Pseudosoborze lwowskim z 1946 roku, mającym doprowadzić do jego likwidacji. Już pod koniec lat osiemdziesiątych grekokatolicy stopniowo wracali do otwartej posługi duszpasterskiej.
Jeśli natomiast chodzi o Kościół rzymskokatolicki, należy pamiętać o historycznych uwarunkowaniach politycznych. Przed II wojną światową ziemie ukraińskie były podzielone. Zachodnia część należała do II Rzeczypospolitej, gdzie Kościół mógł rozwijać się w warunkach wolności religijnej. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na terenach znajdujących się pod władzą Związku Sowieckiego.
Już od początku lat dwudziestych władze komunistyczne rozpoczęły systematyczne prześladowania duchowieństwa i wiernych, dążąc do całkowitego zniszczenia Kościoła rzymskokatolickiego. Represje trwały również po II wojnie światowej. Mimo to Kościoła nie udało się zniszczyć, ponieważ wiara przetrwała w sercach ludzi.
Wielu wiernych zostało zesłanych do Kazachstanu i na Syberię, wielu przez lata cierpiało z powodu wyznawania swej wiary. To właśnie oni stali się żywymi świadkami Chrystusa i przekazali kolejnym pokoleniom bezcenny dar wiary.
Dlatego, wspominając odrodzenie hierarchii Kościoła, należy z wdzięcznością mówić nie tylko o decyzjach papieskich czy wydarzeniach historycznych, ale również o zwykłych wiernych. Pomimo antyreligijnej propagandy, represji i zakazów pozostali wierni Chrystusowi i zachowali ciągłość Kościoła. Dzięki ich odwadze i wytrwałości Kościół katolicki na Ukrainie żyje i rozwija się do dziś.
A jeśli chodzi o duszpasterzy tamtych czasów – czy dla nich również był to trudny okres?
– Zdecydowanie tak. Trzeba pamiętać, że kiedy dziś myślimy o Kościele katolickim, wyobrażamy sobie rozbudowaną strukturę: liczne parafie, wielu kapłanów i otwarte kościoły. W czasach prześladowań wyglądało to zupełnie inaczej. Za działalność religijną groziła odpowiedzialność karna, a wiele osób było represjonowanych wyłącznie z powodu przynależności do Kościoła i wyznawania wiary. Wierzący nie mogli liczyć na rozwój zawodowy, ponieważ system radziecki skutecznie blokował im możliwości awansu.
W tych niezwykle trudnych warunkach posługę pełniła niewielka grupa kapłanów. Dla zobrazowania skali problemu warto przytoczyć dane statystyczne: w 1957 roku na całej Ukrainie posługiwało zaledwie 80 księży rzymskokatolickich, a z każdym kolejnym rokiem ich liczba malała.
W tym kontekście należy wspomnieć ojca Rafała Kiernickiego OFM Conv., wieloletniego proboszcza archikatedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie. Przez ponad czterdzieści lat swojej posługi jednoczył on katolików obrządku łacińskiego i bizantyjskiego, stając się symbolem wytrwałości i wierności Kościołowi. W lwowskiej katedrze posługiwał również ksiądz Zygmunt Hałuniewicz.
Na szczególne wspomnienie zasługuje także ksiądz Jan Szetela, proboszcz parafii w Nowym Mieście koło Sambora. Kiedy władze zmuszały go do opuszczenia parafii, odpowiadał, że został mianowany przez biskupa i tylko biskup może go odwołać. Ta postawa doskonale ukazuje jego głęboką świadomość kapłańską oraz niezłomną wierność Kościołowi.
Mówiąc o radzieckiej Ukrainie w jej ówczesnych granicach, nie sposób pominąć także księży Ambrożego Mickiewicza, Wincentego Witka, Jana Krapana i Franciszka Karasewicza. Byli to kapłani, którzy swoją codzienną posługą głosili Chrystusa w jedyny możliwy wówczas sposób – poprzez sprawowanie sakramentów. Dla wielu wiernych uczestnictwo we Mszy Świętej było nie tylko centrum życia religijnego, ale często również jedyną formą katechizacji.
Kapłani przemierzali setki kilometrów, by dotrzeć do jak największej liczby wspólnot. Przez wiele godzin spowiadali, udzielali chrztów i błogosławili małżeństwa. Dzięki tej pozornie zwyczajnej, codziennej posłudze podtrzymywali żywą wiarę w sercach ludzi, mimo że władze radzieckie podejmowały wszelkie działania, by ją wykorzenić. Dlatego, wspominając tych duszpasterzy, możemy z pełnym przekonaniem nazwać ich prawdziwymi bohaterami Chrystusa XX wieku.
Wspomniał Ksiądz o wydarzeniach historycznych, które poprzedziły odbudowę struktur Kościoła…
– Tak. Za moment przełomowy należy uznać maj 1984 roku, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II mianował ówczesnego rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, ks. dr. Mariana Jaworskiego, biskupem archidiecezji lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie. Decyzja ta stała się ważnym impulsem, który zapoczątkował proces odradzania się hierarchii Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie.
Od 1991 roku liczba diecezji Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie wzrosła do siedmiu. Działają seminaria duchowne, w których kształcą się lokalne powołania, instytuty teologiczne oferują formację osobom konsekrowanym i świeckim, rozwijają się różnorodne formy duszpasterstwa oraz wspólnoty parafialne. Jak Ksiądz ocenia minione 35 lat w historii Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie?
– Moim zdaniem jest to przede wszystkim czas Bożej łaski. Nie sposób mówić o współczesności, pomijając wydarzenia historyczne, które ją ukształtowały. Trzydzieści pięć lat temu św. Jan Paweł II – człowiek, który osobiście doświadczył realiów systemu totalitarnego – podjął odważną decyzję o odnowieniu struktur Kościoła katolickiego na terenach ówczesnego Związku Sowieckiego.
Warto przypomnieć wizytę Michaiła Gorbaczowa w Watykanie w grudniu 1989 roku oraz późniejsze kontakty dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską. Papież podkreślał wówczas, że nie może dopuścić do sytuacji, w której miliony katolików w Związku Radzieckim pozostawałyby bez własnej struktury hierarchicznej. Był to rzeczywiście czas szczególnej łaski.
Kościół, odczytując znaki czasu, odegrał istotną rolę w procesie budowania niepodległego państwa ukraińskiego. Warto zauważyć, że struktury Kościoła rzymskokatolickiego zostały odnowione 16 stycznia 1991 roku, a więc na kilka miesięcy przed ogłoszeniem niepodległości Ukrainy – 24 sierpnia tego samego roku.
Od tamtej pory rozpoczął się intensywny proces odzyskiwania i otwierania świątyń, rozwoju działalności edukacyjnej i kulturalnej oraz odbudowy życia społecznego, w którą aktywnie włączyli się kapłani i osoby konsekrowane.
Nie można pominąć również wymiaru międzynarodowego. Kościół katolicki zaczął reprezentować Ukrainę na arenie międzynarodowej, a dyplomacja Stolicy Apostolskiej odgrywa w tym procesie niezwykle ważną rolę. Dzięki odtworzeniu hierarchii powstała Konferencja Biskupów Rzymskokatolickich Ukrainy, a wraz z nią liczne komisje duszpasterskie, troszczące się o różne obszary życia wiernych.
W ciągu tych 35 lat bardzo wielu ludzi odnalazło w Kościele swoje miejsce i swoją tożsamość. Jest to również odpowiedź na utrwalony stereotyp, że Kościół katolicki na Ukrainie jest wyłącznie „Kościołem polskim”. Nasza działalność wyraźnie ukazała jego powszechny charakter. Kościół jest wspólnotą otwartą dla każdego człowieka – niezależnie od narodowości, języka czy poglądów – zjednoczoną wokół Jezusa Chrystusa.
Nie sposób także pominąć działalności charytatywnej Kościoła, prowadzonej przez całe 35 lat jego odrodzenia, a zwłaszcza od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. To ogromna, nieoceniona pomoc i wsparcie udzielone milionom ludzi.
Księże Pawle, 35. rocznica odbudowy struktur Kościoła przypada w czasie pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Dlaczego, Księdza zdaniem, obchody tego jubileuszu są dziś tak ważne?
– Nawiązuje to do tego, o czym już mówiliśmy. Jubileusze nie są jedynie okazją do wspominania wydarzeń historycznych. Niosą ze sobą znacznie głębsze przesłanie.
Obchodząc 35. rocznicę odbudowy struktur Kościoła, uświadamiamy sobie wartość duchowego dziedzictwa, które otrzymaliśmy od naszych poprzedników. To na nas spoczywa odpowiedzialność za zachowanie i przekazanie światła wiary kolejnym pokoleniom.
Ta rocznica przypomina również, że niezależnie od dramatycznych doświadczeń, przez które przechodzimy, Kościół zawsze był, jest i pozostanie blisko ludzi. To miejsce, w którym człowiek może odnaleźć duchowe, psychiczne i emocjonalne wsparcie. Kościół towarzyszy ludziom w cierpieniu, dzieli z nimi zarówno osobiste dramaty, jak i tragedię całego narodu.
Dzisiejszy jubileusz jest także świadectwem tego, że duchowego dziedzictwa nie można zniszczyć. Zmieniają się systemy polityczne, odchodzą kolejne pokolenia polityków i przemijają ideologie, natomiast Kościół – wierny swojej misji i swojej strukturze – trwa i będzie trwał nadal.
Rozmawiała s. Alina Anastazja Petrauskajtė, SCM, VaticanNews
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

