Ks. Piotr Lorek: Ochrona dzieci wynika z Ewangelii, a nie tylko z przepisów
23 marca 2026 | 11:05 | Rozmawiał Tomasz Królak (KAI), tk | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. Szymon Zmarlicki /Foto GośćPrewencja w Kościele zawsze była czymś oczywistym, wynikającym z Ewangelii – Pan Jezus bardzo wyraźnie wzywa nas do ochrony najmniejszych i najsłabszych – przypomina ks. Piotr Lorek, SDB. Członek Rady przy Delegacie KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży przyznaje w rozmowie z KAI, że nie wszyscy w Kościele rozumieją powagę sytuacji i nie potrafią podjąć odpowiedzialnie zadania prewencji. Zdaniem salezjanina troska o dzieci i młodzież może stać się jednym z pól działania, na którym świeccy mogą poczuć większą współodpowiedzialność za Kościół w duchu synodalności.
Tomasz Królak (KAI): Na Jasnej Górze zakończyło się kolejne szkolenie osób odpowiedzialnych za prewencję w diecezjach i zgromadzeniach zakonnych. Jak ocenia Ksiądz obecny stan wdrażania standardów ochrony małoletnich i bezbronnych w Kościele?
Ks. Piotr Lorek, SDB: Spotkania osób zaangażowanych w system ochrony dzieci i młodzieży w Kościele, odbywają się co roku. Są to cztery grupy osób: delegaci ochrony małoletnich przyjmujący zgłoszenia o krzywdzie; duszpasterze, którzy towarzyszą osobom zranionym; kuratorzy oskarżonych czy skazanych duchownych i zakonników, którzy mają się nimi opiekować i sprawować pieczę też ze strony Kościoła; i odpowiedzialni za prewencję, a więc za organizację szkoleń i szeroko rozumianej profilaktyki przemocy w Kościele. Rok temu spotkanie dla czterech tych grup, systemów, czyli delegatów, kuratorów, duszpasterzy i odpowiedzialnych za prewencję odbyło się na Górze Świętej Anny. Mieliśmy okazję spotkać się razem, by zrozumieć pełnione funkcje oraz uczyć się pracować w zespole.
W tym roku grupa odpowiedzialnych za profilaktykę zebrała się znów na Jasnej Górze, która od kilku lat jest miejscem naszych spotkań. Ostatnie szkolenia związane były z wprowadzeniem tzw. ”ustawy Kamilka” i standardów ochrony małoletnich. Choć w Kościele mieliśmy już wcześniej wypracowane dokumenty dotyczące ochrony dzieci i młodzieży, to jednak ustawa wymagała ich dostosowania zgodnie z wymogami prawa państwowego.
Grupy specjalistów koordynowane przez Centrum Ochrony Dziecka wypracowały wzory takich standardów dla wszystkich placówek kościelnych. Teraz, zgodnie z Ustawą, nadchodzi czas ich oceny na poziomie lokalnym, by sprawdzić czy wprowadzone środki ochrony działają. W kontekście budowania w Kościele środowisk bezpiecznych, sprzyjających rozwojowi dzieci i młodzieży staramy się patrzeć szerzej niż tylko wypełnienie przepisów prawa. Najważniejszy jest duch ewangelicznej troski o każdego, szczególnie najmłodszych i bezbronnych.
Na Jasnej Górze spotkaliśmy się w uroczystość świętego Józefa, opiekuna Jezusa Chrystusa i Świętej Rodziny, by przypomnieć sobie, to, co wynika z Ewangelii. Data spotkania jest symboliczna, bo święty Józef jest tym, który chronił Pana Jezusa, otaczał Go opieką, wspierał w rozwoju. I taką rolę też mają pełnić w swoich diecezjach bądź w prowincjach zakonnych osoby odpowiedzialne za prewencję, jak również wszyscy dorośli zaangażowani w pracę z dziećmi i młodzieżą w Kościele.
KAI: Rozumiem, że jesteśmy w Kościele w Polsce na takim etapie, że nikt nie bagatelizuje znaczenia prewencji i znaczenia takich szkoleń?
Sama prewencja w Kościele zawsze była czymś oczywistym, wynikającym z Ewangelii – Pan Jezus bardzo wyraźnie wzywa nas do ochrony najmniejszych i najsłabszych. Kościół ze swojej natury powinien być miejscem bezpiecznym, przestrzenią wzrostu i pierwszej prewencji.
Wiele zakonów prowadzi działalność typowo prewencyjną, wychowawczą, opiekuńczą nad dziećmi i młodzieżą, które są wpisane w ich misję. Podczas naszego szkolenia siostra salezjanka dzieląc się propozycjami organizacji szkoleń w swojej prowincji zaznaczyła, że ochrona dzieci najpierw wynika z Ewangelii, naszych zakonnych konsytuacji i charyzmatu, a dopiero później z innych przepisów. System prewencyjny jest metodą wychowawczą oraz stylem naszej duchowości i życia.
W związku z sytuacją społeczną i po wejściu „ustawy Kamilka”, głos o potrzebie bezpiecznych środowisk wybrzmiewa jeszcze mocniej w Kościele. Myślę, że wszyscy zgadzamy się co do tego, że prewencja jest konieczna. Chodzi natomiast o to, by prowadzić ją dobrze, ciągle się ucząc i korygując błędy.
KAI: Czy są jakieś obszary, w których wprowadzanie standardów prewencyjnych mogłoby wyglądać na obecnym etapie lepiej?
Wciąż, mimo starań, ten temat jest dla nas trudny i niekiedy bronimy się przed nim. W wielu środowiskach kościelnych jesteśmy zmęczeni kolejnymi bolesnymi doniesieniami medialnymi; panuje poczucie, że to znowu trzeba reagować na wyrządzoną krzywdę i dopierać ataki nieprzychylnych środowisk.
My, środowisko zaangażowane w prewencję, patrzymy na profilaktykę jako coś bardzo pozytywnego. Do zrobienia jest bowiem dużo dobrych rzeczy: budowania kolejnych środowisk zajmujących się bezpiecznym duszpasterstwem, szkolenie osób, wychowywanie i edukacja młodych, spotkania i warsztaty dla różnych grup. I to się w Kościele dzieje, tak za sprawą oddolnych działań lokalnych wielu osób, ale również dzięki wsparciu systemu ochrony, który działa w polskim Kościele.
Trudno czasem przełożyć to wszystko, co chcielibyśmy zrobić na poziomie diecezji czy prowincji zakonnych na lokalne placówki, bo tam są konkretni ludzie, z którymi najpierw trzeba się spotkać, porozmawiać, przekonać, przeszkolić, na co potrzeba czasu i wysiłku. Jeśli to się udaje, to wtedy przynosi określone dobro.
Trudne jest przejście z poziomu prawa kościelnego czy państwowego na życie konkretnej parafii i uświadomienia wspólnocie lokalnej, co tam powinno się wydarzyć, kto i co powinien zrobić, jak się zachować. Wprowadzanie przepisów dotyczących standardów ochrony małoletnich łatwiej i szybciej wychodzi w placówkach oświatowych czy wychowawczych prowadzonych przez Kościół. W parafiach działamy troszeczkę inaczej, one są otwarte na wszystkich ludzi, w tym także na dzieci i młodzież, ale nie tylko na nich, więc zrozumienie i wprowadzanie tych szczegółowych przepisów też jest trudniejsze. Ale myślę, że nie chodzi tylko o przepisy ale raczej o pobudzenie ducha troski o najmłodszych w Kościele.
KAI: W minionych latach bywało z tym różnie: plakaty przygotowane przez inicjatywę “Zranieni w Kościele” budziły opór, w części parafii w ogóle ich nie wywieszono. Nie dostrzegano jakby, że kwestia prewencji wynika, jak Ksiądz zauważył, z samej Ewangelii. Dziś atmosfera jest już chyba zupełnie inna? Jak ją Ksiądz ocenia?
Obserwując ten proces od kilku lat widzę, że sytuacja powoli się zmienia. Kiedy w różnych parafiach mówiliśmy o standardach ochrony małoletnich i rozdawaliśmy materiały dotyczące standardów, jakie powinny być wprowadzone w każdej parafii, to proboszczowie brali te wskazania, ze świadomością, że w tej chwili po prostu trzeba to zrobić.
Znam przykłady parafii, gdzie proboszczowie są bardzo otwarci i włączają temat prewencji w normalną działalność duszpasterską. Na przykład organizują spotkania tematyczne dla rodziców dzieci i młodzieży przygotowujących się do sakramentów oraz samej dla młodzieży. Mówią otwarcie o standardach, zadbali o szkolenie wszystkich zaangażowanych na rzecz dzieci i młodzieży. Przedstawiają osoby zaufania w parafii, zamieścili w widocznym miejscu wersję standardów dostosowaną do najmłodszych i wszystko działa transparentnie. To dobre wzorce, które mogą być inspiracją dla innych. Zwłaszcza, że nie wszyscy jeszcze potrafią się otworzyć i podjąć odpowiedzialnie to zadanie.
KAI: Dlaczego?
Nie wszyscy jeszcze rozumiemy powagę sytuacji w jakiej jesteśmy. Inna rzecz, to ogrom spływających do parafii różnego rodzaju informacji, które przytłaczają swoją ilością i wymogami biurokratycznymi. Są duszpasterze, którzy z tym czują się osamotnieni lub z różnych względów trudno im za wszystkim nadążyć.
Nieocenioną pomocą mogą stać się ludzie świeccy. Jeśli proboszcz zaprosi do współpracy kompetentnych świeckich i wykorzysta wsparcie np. rady parafialnej czy innych grup, to może liczyć na konkretną pomoc. Troska o dzieci i młodzież może stać się jednym z pól działania, na którym świeccy mogą poczuć większą współodpowiedzialność za Kościół w duchu synodalności.
Istotna jest rola całej wspólny, ogólnoparafialna świadomość, że chodzi o coś więcej niż tylko spełnienie samych formalności, ale o budowanie parafii bezpiecznej dla osób młodych i bezbronnych.
KAI: Jakie działania powinny stać się standardem w każdej parafii w najbliższym czasie?
Każda parafia już od dwóch lat jest zobligowana do weryfikowania osób dopuszczonych do pracy z małoletnimi, wyznaczenia osób zaufania i odpowiedzialnych za wdrażanie standardów, określenie kodeksów zachowań, procedur postępowania. Obecnie jesteśmy w momencie oceny czy obowiązujące standardy ochrony małoletnich działają. Będziemy więc pytać siebie czy standardy się sprawdzają, czy z nich korzystamy, czy rzeczywiście służą nam jako pomoc i punkt odniesienia przy organizowaniu zajęć, wyjazdów, wypoczynku. To jest okazja do tego, żeby zrobić krok naprzód, bo Kościół miał już wcześniej normy, kodeksy, procedury. Niemniej tzw. „ustawa Kamilka” niejako wymusiła ich okresowe sprawdzanie i dostosowywanie do obecnych potrzeb.
Centrum Ochrony Dziecka przygotowuje narzędzia, które umożliwią dokonanie takiej oceny w Kościele. Na tej podstawie osoby odpowiedzialne za konkretne placówki zajmujące się dziećmi i młodzieżą, będą mogły ocenić jak to u nich działa; czy dzieci, młodzież, dorośli, wychowawcy, wiedzą, jak posługiwać się wypracowanymi standardami i czy to służy bezpieczeństwu. Nie będzie to więc odgórna kontrola, lecz samoocena tego, czy u nas jest bezpiecznie i co jeszcze możemy zrobić, żeby to bezpieczeństwo poprawić .
KAI: Bardzo istotna okazuje się współpraca środowisk Kościoła z instytucjami społecznymi, które stawiają sobie podobne cele, a myślę choćby o Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Tak, to ważna sprawa. W tym roku Kościół włączył się w ogólnopolską kampanię “Dzieciństwo bez Przemocy”. Korzystamy też z dobrych rozwiązań, doświadczenia, szkoleń i pomocy kompetentnych osób w ich szeregach. Kościół jest otwarty na wszelkie dobre praktyki oraz na instytucje, które pracują dla dobra dzieci i młodzieży.
W samym Kościele bardzo dużą rolę odgrywa Centrum Ochrony Dziecka, organizujące choćby studia podyplomowe z profilaktyki przemocy seksualnej wobec dzieci i młodzieży, które ukończyło już około 200 osób. Podejmują one dalszą drogę szkoleń, by profesjonalnie działać na rzecz ochrony dzieci i młodzieży.
Wiele osób świeckich, konsekrowanych, duchownych pracuje też w konkretnych placówkach prowadzonych przez Kościół. Na co dzień zajmują się pracą na rzecz innych, a oprócz tego dalej się szkolą i pomagają szkolić innych. Cenną pomoc realizuje Fundacja Świętego Józefa KEP, która pomaga osobom skrzywdzonym, wspiera osoby zaangażowane w system ochrony małoletnich w Kościele i podejmuje wiele pozytywnych inicjatyw.
KAI: Czy można próbować zmierzyć skuteczność wdrożonych procedur? Czy na przykład, można byłoby mówić o takiej skuteczności, gdyby okazało się, że od chwili wdrożenia standardów i wprowadzenia systematycznych szkoleń na temat ochrony małoletnich w Kościele odnotowano mniejszą liczbę zgłoszeń o przestępstwach seksualnych ?
Nie jestem w stanie dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast samo wprowadzenie działań profilaktycznych i procedur, które zaczynają działać, na pierwszy rzut oka nie wiąże się ze zmniejszeniem liczby zgłoszeń. Być może jest wręcz przeciwnie – zgłoszeń może być nawet więcej i to właśnie mogłoby dowodzić, że reagujemy właściwie i procedury działają.
Oczywiście żal, że do sytuacji krzywdy w ogóle dochodzi, ale dobrze, że się nimi zajmujemy, że reagujemy właściwie i chcemy im przeciwdziałać. Trudno więc w tym momencie powiedzieć czy ta korelacja bezpośrednio zachodzi. Będzie to można ocenić za kilka lat. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego corocznie opracowuje taki raport na zlecenie z Biura Delegata ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży KEP i Fundacji Świętego Józefa. Te wyniki są upubliczniane i już teraz można je analizować. Jednak w tej chwili, także z uwagi na to, że różne inne czynniki wchodzą w grę, trudno byłoby w mierzalny sposób oceniać skuteczność systemu prewencji.
Być może po jakimś czasie okaże się, że od momentu, kiedy zaczęto wprowadzać standardy, liczba zgłoszonych przypadków krzywdy zaczęła się stopniowo zmniejszać, co uwiarygodniłoby tezę (gdyby ktoś ją wówczas postawił), że system przyniósł konkretne efekty. Ale na to potrzeba czasu i przebadania różnych spraw: zarówno bieżących przypadków przemocy, jak i tych, które miały miejsce w przeszłości a badane są teraz, itd.
Są to więc złożone procesy, wymagające odniesienia się do nich przez ekspertów różnych dziedzin. Ja wierzę w skuteczność i sens profilaktyki oraz w to, że mamy jako dorośli realny wpływ na polepszanie bezpieczeństwa i właściwego rozwoju dzieci i młodzieży.
KAI: Czy zdaniem Księdza, program prewencji i pomocy realizowany przez Kościół – głównie za sprawą Biura Delegata KEP, Centrum Ochrony Dziecka i Fundację św. Józefa – wymaga jakichś nowych form czy te obecne są wystarczające?
Myślę, że cały czas jesteśmy w drodze: pojawiają się nowe inicjatywy, dokonywana jest ocena obecnie stosowanych sposobów, dyskutujemy, próbujemy odpowiadać na bieżące potrzeby i wyzwania. Ten proces wciąż się toczy, choć stosunkowo wolno, bez widocznych i szybkich efektów.
W Kościele jest bardzo dużo ludzi dobrej woli, otwartych i chętnych do tego, żeby w to dzieło się włączyć. Choć temat jest wymagający i trudny, to chcąc być wiernymi Ewangelii uważamy to za nasze podstawowe zadanie. Wiemy, że trzeba to po prostu dalej robić. Wiele rzeczy w profilaktyce jest robionych coraz bardziej profesjonalnie i dobrze, i to zarówno na tym poziomie lokalnym, wśród dzieci, młodzieży, środowisk kościelnych, ale również na poziomie diecezjalnym i w poszczególnych prowincjach zakonnych.
KAI: Powiedział Ksiądz, że co do procesu prewencji w Kościele nie wszyscy jeszcze rozumiemy powagę sytuacji. Ustanowienie przez Episkopat “Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce” wpłynie na niezbędną przemianę mentalności?
Dla mnie najważniejsze jest prawda, dobro i spokój pracy. Ta Komisja mogłaby zbadać, opisać historycznie to, co było do tej pory, wyciągnąć wnioski, wskazać rekomendacje i w ten sposób zamknąć pewien rozdział. Byłoby to uspokojeniem i oczyszczeniem służącym przyszłości i obecnej pracy, także tej prewencyjnej. Bo kiedy toczy się cały czas dyskusja na ten temat, i co chwilę wychodzą na jaw nowe przypadki wykorzystywania seksualnego jest to obciążając dla wszystkich.
Myślę, że tam gdzie jest odwaga i prawda, gdzie jest szukanie dobra dzieci i młodzieży, Kościół zawsze się obroni.
***
Ks. Piotr Lorek jest przedstawicielem odpowiedzialnych za prewencję w Radzie przy Delegacie KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. W zakonie księży salezjanów pełni funkcję wikariusza Inspektora i Delegata ds. Ochrony Małoletnich Inspektorii Wrocławskiej.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

