Drukuj Powrót do artykułu

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: duszpasterstwo akademickie potrzebuje ofensywy

05 czerwca 2026 | 17:52 | Dawid Gospodarek, dg | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Ewa Kotowska-Rasiak/KAI

Studenci przychodzą dziś do duszpasterstw akademickich nie tyle po doświadczenie duchowe, ile po autentyczne relacje. Kościół, który przez lata był ostoją wolności, musi teraz odpowiedzieć na inne pytania – o sens, o towarzyszenie, o jakość. Ks. prof. Krzysztof Pawlina w rozmowie z KAI prezentuje wnioski ze swoich badań nad duszpasterstwami akademickimi w Polsce. Jaki jest ich potencjał, jakie wyzwania i rekomendacje dla duszpasterzy?

Dawid Gospodarek (KAI): Jak zmieniał się przez ostatnie dekady profil studentów i duszpasterstwa akademickiego – od czasów PRL-u do dziś?

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: Trudno o bezpośrednie porównania, ponieważ nikt dotąd nie prowadził systematycznych badań wśród studentów gromadzących się przy duszpasterstwach akademickich. Duszpasterstwo akademickie jest głęboko zakorzenione w tradycji Kościoła – obok duszpasterstwa dzieci i młodzieży zawsze istniało jako odrębna forma troski. Panowało przekonanie, że trafiają tam ludzie, którzy chcą czegoś więcej, że rodzi się tam inteligencja.

To właśnie skłoniło mnie do podjęcia grantu badawczego na ten temat. Zastanawiałem się – czy dzisiaj w Polsce w ogóle istnieje inteligencja? Kto do niej należy? I czy ośrodki akademickie mają świadomość swojej misji jej kształtowania? Odpowiedź, jaką przyniosły badania, nie była pokrzepiająca — ani ośrodki, ani sami studenci nie mają takiej ambicji.

Uderzyła mnie też niewielka liczba uczestników duszpasterstw. To nie są tłumy. I od razu nasuwa się pytanie: dlaczego? Czy studenci nie są zainteresowani? Czy może same ośrodki są przestarzałe i nie odpowiadają na współczesne potrzeby?

Zrobiłem te badania, żeby pokazać, że duszpasterstwo akademickie ma bogatą historię. Ale historia jest historią. Mnie interesuje współczesność.

W czasach PRL-u duszpasterstwa akademickie przyciągały też ludzi zupełnie „niekościelnych”, a nawet otwarcie z Kościołem polemizujących. Teraz tego nie widać. Co się zmieniło?

W tamtych czasach Kościół był ostoją wolności. Nie wszyscy przychodzili z wiary — przychodzili po przestrzeń, w której można było odetchnąć i usłyszeć prawdę. Dziś ta przestrzeń nie jest już deficytowa. Po trzydziestu latach wolności sami siebie nieraz zniewalamy. Jeśli chodzi o doświadczenie młodych ludzi, kiedyś przyciągało ich szukanie prawdy, wolności i wiary. Dziś na to miejsce weszło poszukiwanie relacji z drugim człowiekiem i środowiska, które odpowiada ich sposobowi myślenia.

Po tych badaniach mam wyraźne poczucie, że życie duchowe nie jest pierwszą motywacją przychodzenia do duszpasterstwa akademickiego. Istnieje ogromny deficyt relacji – ale też głęboka potrzeba autentyzmu. Studenci nie szukają znajomości powierzchownych, nasyciło ich tym środowisko medialne i codzienne życie na uczelni. Szukają czegoś prawdziwego.

Warto też zauważyć, że do duszpasterstwa akademickiego trafiają trzy różne grupy osób. Pierwsza to ludzie intencjonalni – wychowani w wierze, działający wcześniej we wspólnotach, którzy po prostu dowiedzieli się, że w mieście działa takie duszpasterstwo. Druga grupa to ci, których ktoś zaprosił: „chodź, zobaczysz, może ci się spodoba”. I trzecia – ludzie przypadkowi: ktoś wcisnął im ulotkę, natknęli się na ogłoszenie. Ale samo przyjście to nie wszystko. O tym, czy ktoś zostanie, decyduje jakość pierwszego spotkania i osobowość duszpasterza – jakie relacje buduje, jakie więzi tworzy. Oferty dla ludzi niewierzących, wątpiących czy poszukujących praktycznie nie spotkałem. To pokazuje, że ośrodki akademickie wymagają pewnej renowacji – dziś są głównie dla tych, którzy już przyszli z wiarą.

Zauważa Ksiądz, że studenci w tych duszpasterstwach przychodzą często z pewnymi deficytami emocjonalnymi, trudnymi doświadczeniami z rodzinnych domów, brakiem wzorców. Czy duszpasterstwa akademickie są zdrowym środowiskiem dla takiego rozwoju emocjonalnego studentów?

Trzeba tu rozróżnić dwie sprawy. Duszpasterstwo akademickie nie jest środowiskiem terapeutycznym i jako duchowni nie powinniśmy wkraczać w obszar psychologii klinicznej – przekraczalibyśmy wtedy swoje kompetencje. Nie jesteśmy od tego.

A jednak przychodzą do nas ludzie tacy, jacy są, ze swoimi potrzebami. I ośrodek duszpasterstwa akademickiego nie może stać się ośrodkiem terapeutycznym – ale musi ten fakt uwzględniać. Jeśli dziś młody człowiek potrzebuje bardziej umocnienia emocjonalnego i psychicznego niż duchowego, powinniśmy wziąć to pod uwagę.

Badania pokazują, że sprawy duchowe mogą zacząć schodzić na dalszy plan, gdy w duszpasterstwie priorytetowe stanie się zaspakajanie oczekiwań studentów. Wszystkie spotkania i wykłady na pograniczu duchowości i psychologii cieszą się ogromną popularnością. Gorzej z samą duchowością. I tu staje przed duszpasterzami poważne pytanie: kim jesteśmy i co mamy do zaoferowania? Jesteśmy duchownymi. Możemy dać coś, czego nie da żaden psycholog ani żadna szkoła terapeutyczna. Trzeba, żeby ta propozycja duchowa była jasna i bardzo dobra jakościowo – a dziś zbyt często nie przebija się na plan pierwszy.

Badania wskazują, że młodzi chcą większej podmiotowości. Co to oznacza dla roli duszpasterza?

To dość spora zmiana. Młode pokolenie nie oczekuje, że ksiądz duszpasterz będzie ich liderem. Chcą kogoś, kto im towarzyszy – w tworzeniu wspólnoty i w życiu duchowym. To wymaga poświęcania czasu na rozmowy osobiste, bycia przy kimś, dawania przestrzeni inicjatywom, które sami podejmują. Duszpasterz nie kieruje, ale towarzyszy temu, co oni tworzą i czego doświadczają. Inspiruje, przesuwa akcenty.

My, księża, jesteśmy przyzwyczajeni do roli lidera. Czas posłuchać, czego oczekuje młode pokolenie. Nie mówią „nie” – mówią, że chcą innej pozycji księdza. I w środowisku duszpasterstwa akademickiego jest dość dobre wyczucie tego: nie każdy może być tam duszpasterzem, trafiają tam księża wybrani, z pewnymi predyspozycjami do pracy z młodzieżą.

Musimy też powiedzieć wprost: możliwości duszpasterzowania na uczelniach świeckich są ograniczone. Od czasów pandemii kontakt z uczelniami formalnie osłabł – nie są one otwarte na obecność duszpasterzy wśród studentów ani nawet na reklamowanie ośrodków duszpasterskich. To utrudnia pracę.

Jest jeszcze jeden problem, który uważam za zaniedbany: duszpasterstwo świata nauki, czyli profesorów. Cieszymy się, gdy przychodzą na inaugurację roku, ale na każdej uczelni jest wielu wierzących pracowników naukowych. Warto prowadzić duszpasterstwo na dwóch poziomach jednocześnie – studentów i kadry. Wtedy to środowisko harmonizuje się i synchronizuje. Tymczasem ta forma duszpasterstwa zdarza się wyjątkowo rzadko.

W książce opisuje Ksiądz zjawisko wewnętrznej sekularyzacji duszpasterstw – coraz więcej wydarzeń relacyjnych i rozwojowych, coraz mniej stricte religijnych…

Młodzi ludzie na uczelniach mają wiele atrakcyjnych propozycji. Jeśli Kościół ze swoją ofertą duchową będzie zatrzymywał się na poziomie „trzy z plusem”, nigdy się nie przebijemy. A nasz atut jest właśnie w tym, czego tamte propozycje nie mają.

Popełniliśmy błąd, myśląc, że musimy mieć wszystko to, co mają inni. Nie. Wystarczy, że będziemy mieli jedną propozycję – duchową, jakościową, jasną i na bardzo dobrym poziomie. Wtedy mamy coś do powiedzenia.

Boję się, żebyśmy nie stali się ośrodkami, które po prostu zabawiają – także duchowo. “Dobrze mi jest, bo Pan jest ze mną” – to nie jest jeszcze wydarzenie zbawcze, tylko moje przeżycie. A ja tego przeżycia szukam. Warto zapytać: czym żywimy tych ludzi w modlitwie? Czy przygotowujemy ich do znoszenia problemów, brania odpowiedzialności, znoszenia cierpienia? Do prawdziwego życia chrześcijańskiego?

Warto pamiętać, że religie wschodnie uspokajają człowieka, wyciszają go. A chrześcijaństwo ma budzić pragnienia, inspirować – to zupełnie inny kierunek. Mamy wydobywać z ludzi potencjał, a nie oferować im jedynie chwilowe ukojenie.

Jak przeciwdziałać elitaryzmowi wewnątrz wspólnot, który może odstraszać nowych uczestników?

To kwestia indywidualnego podejścia duszpasterza. Nie chodzi o rozbijanie tego, co powstało, lecz o towarzyszenie od początku procesu tworzenia wspólnoty. Właśnie tego pragną studenci – żeby duszpasterz był towarzyszem w ich rozwoju, nie reżyserem z zewnątrz.

Brak opieki na właściwym poziomie i w odpowiednim momencie może tworzyć negatywne zjawiska, których trudno się potem pozbyć. Jest jeszcze jeden problem: przyzwyczailiśmy się do myślenia, że duszpasterstwo akademickie ma pewną stabilność. Kościół jest wieczny, więc co ustanowi, to będzie. Zatem wieszamy program na pół roku i uznajemy temat za zamknięty.

Młodzi ludzie tak nie żyją. Ich rzeczywistość zmienia się dynamicznie – na uczelni, w domu, w otoczeniu. Sztuka duszpasterstwa polega na tym, żeby mieć pewien schemat, ale też umieć dostosować się do tego, co dzieje się teraz. Jeśli wybucha jakiś problem społeczny albo pojawia się ważna kwestia, to jest temat na dzisiaj – nie za dwa tygodnie, gdy – “przerabiamy tę rzecz” zgodnie z planem.

Studenci mówią też wyraźnie o języku przekazu: chcą języka nowego, zakorzenionego w Ewangelii, ale i w ich własnych problemach – nie w problemach ogólnych ani cudzych. Jeśli ktoś mówi o moich problemach, słucham. Inaczej to mowa trawa.

Duszpasterstwa kojarzą się też z poszukiwaniem drugiej połówki. Uczestnicy mówią o tym niechętnie – dlaczego?

Rodzenie się miłości między młodymi ludźmi jest zawsze sprawą delikatną, często też wstydliwą – dopóki coś się nie narodzi, nie odkrywa się swoich sekretów. Ale badania potwierdzają: jest wyraźna grupa osób, które przychodzą do duszpasterstwa akademickiego, szukając kogoś o podobnym światopoglądzie i wartościach. Wierzący szuka wierzącego. I nic w tym dziwnego.

Ponadto z przeprowadzonych badań wynika też inny istotny problem: wielu studentów nie wie, po co studiuje. Studiuje, bo tak trzeba. Tymczasem duszpasterstwo akademickie powinno pomagać młodemu człowiekowi odkryć cel jego życia i sens jego studiów. Jeśli tylko duchowo pocieszamy, nie pomagając w tym głębszym zorientowaniu, duszpasterstwo traci dużą część swojego sensu.

Studenci, uczestnicy, duszpasterstw wydają się ostrożni w manifestowaniu swojej wiary w środowiskach poza duszpasterstwem. Skąd ta powściągliwość i czy można ją przełamać?

Dotyka pan bardzo ważnego problemu. Młodzi, nawet jeśli wyznają określone wartości, prawie się nimi nie dzielą w swoim otoczeniu. Powód jest prosty: presja środowiskowa jest najczęściej negatywna i odrzucająca. Ludzie nie chcą być stygmatyzowani. Zdarza się, że ktoś może i chciałby zaprosić kolegę czy koleżankę do duszpasterstwa, ale boi się wyśmiania.

Można też spojrzeć na to od drugiej strony. Jestem zdania, że jeśli ktoś wyznaje wiarę, to za tą wiarą powinna iść jakość człowieczeństwa. Gdy w człowieku brak integracji wiary i życia, to inni to widzą, patrzą na tego wierzącego i mówią sobie: „nie chciałbym taki być”. Zatem taką wiarą można wręcz drugiego odstraszyć.

Przytoczę tu pewną anegdotę, choć opartą na prawdziwym wydarzeniu. W domu akademickim mieszkało w jednym pokoju dwóch chłopaków. Każdy gdzieś chodził, uprawiał jakiś sport, ale niewiele z sobą rozmawiali. I kiedy przyszła pielgrzymka studentów na Jasną Górę, obaj wsiedli do tego samego autokaru. Spojrzeli na siebie i jeden zapytał: „Dlaczego mi nie powiedziałeś, że też należysz do Akademickiego?” A ten drugi: „A pytałeś? Nie wiedziałem, co myślisz o tych sprawach.” Dwóch bliskich sobie ludzi, którzy milczeli na wszelki wypadek. To jest znak dla nas wszystkich, że nasza misja jest trochę przymknięta – właśnie na wszelki wypadek.

Jakie są Księdza pastoralne postulaty dla duszpasterzy akademickich?

Pierwsza rzecz: potrzebna jest ofensywa pozytywna. Brakuje dynamiki i to odczuwam jako najpilniejszą potrzebę.

Druga: propozycja musi być konkretna i skrojona pod dane środowisko studenckie, na odpowiednim poziomie intelektualnym.

Trzecia: musi być propozycja skierowana do ludzi niekoniecznie wierzących – poszukujących, szukających sensu. Proszę zauważyć: nauka odpowiada na wiele pytań, ale kiedy przychodzi do pytania o sens, zatrzymuje się bezradna. Duchowość i wiara próbują dać odpowiedź na pytanie o sens życia. To nasz atut, którego żadna nauka nie posiada. Tę propozycję powinniśmy kierować konkretnie do ludzi nauki.

Czwarta: powinniśmy większym zainteresowaniem otoczyć duszpasterstwo świata nauki – profesorów i pracowników uczelni.

_______
Ks. prof. Krzysztof Pawlina – prezbiter archidiecezji warszawskiej, rektor Akademii Katolickiej w Warszawie, badacz życia religijnego młodego pokolenia Polaków, poeta, autor książek.

Więcej informacji o projekcie badawczym pt. „Działalność Duszpasterstwa Akademickiego w Polsce. Diagnoza i propozycje zmian” znaleźć można na stronie: https://akademiakatolicka.pl/projekt-da/

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.