Leon XIV odwiedził Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach
08 maja 2026 | 17:06 | jol, pb, st, Vatican News PL | Pompeje Ⓒ Ⓟ
Fot. ANDREAS SOLARO/AFP/East NewsW pierwszą rocznicę swego wyboru na Stolicę Piotrową Leon XIV odwiedził Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach. Spotkał się tam z osobami korzystającymi z kościelnej pomocy charytatywnej, z chorymi i niepełnosprawnymi, modlił przy relikwiach św. Bartłomieja Longo – twórcy sanktuarium, odprawił Mszę św. i odmówił z wiernymi tradycyjną Suplikę do Matki Bożej Pompejańskiej. Po obiedzie papież odleci z Pompejów do Neapolu.
„Świątynia Miłości” i „Świątynia Wiary”
Papież przyleciał do Pompejów helikopterem. Najpierw spotkał się z osobami zaangażowanymi w dzieła charytatywne przy sanktuarium i objętymi ich pomocą.
Witając Ojca Świętego papieski delegat ds. sanktuarium pompejańskiego abp Tommaso Caputo wyraził wdzięczność, że w pierwszą rocznicę swego wyboru na Stolicę Piotrową papież odwiedza „Świątynię Miłości”, związaną z dziełem św. Bartłomieja Longo i Marianny De Fusco, którzy w 1887 roku założyli sierociniec dla dziewcząt obok Sanktuarium Matki Bożej Pompejańskiej.
„Dzisiaj, Ojcze Święty, wita Ciebie grupa dzieci, młodzieży i dorosłych przyjętych w różnych dziełach, które otaczają sanktuarium, w których realizowana jest pedagogika przesiąknięta humanizmem, wiarą, miłością i modlitwą. Dzieła te są wspierane przez ciche poświęcenie Sióstr Dominikanek Cór Różańca Świętego z Pompejów, zgromadzenia założonego przez małżeństwo Longo w 1897 roku, przez Braci Szkół Chrześcijańskich, obecnych w Pompejach od 1907 roku, przez rodziny związane z różnymi ruchami kościelnymi, przez członków Zakonu Maltańskiego, przez organizacje Miłosierdzia, aż po stowarzyszenia wolontariackie” – powiedział hierarcha. Abp Caputo podkreślił, że wizyta Ojca Świętego jest dla obecnych bodźcem w kontynuowaniu swego dzieła.
Następnie usłyszeliśmy trzy świadectwa. Pochodząca z Polski Wiktoria mówiła o tym, że prze 35 laty przyjechała do Włoch w poszukiwaniu pracy. Miała jedynie dwie ręce ogromną chęć do pracy. Pracowała bardzo ciężko, aż pewnego dnia poważnie zachorowała. Choroba sprawiła, że nie była już w stanie samodzielnie się utrzymać. Nie mogła wrócić do Polski, dlatego została we Włoszech i przez pewien czas mieszkała na dworcu w Neapolu. Pewnego dnia spotkała młodą kobietę z Afryki, która opowiedziała jej o wolontariuszach przyjeżdżających co tydzień z Pompejów, aby pomagać osobom potrzebującym – przynosili jedzenie, lekarstwa i koce. „Już od dzieciństwa czułam szczególną więź z Włochami. Bliska była mi historia Ojca Pio oraz Matki Bożej Różańcowej. Dzięki temu spotkałam Renatę, która po operacji biodra przyjęła mnie do domu «Santa Maria del Cammino» przy sanktuarium w Pompejach, poświęconego przez św. Jana Pawła II. Wróciły wtedy wspomnienia z mojej młodości, gdy spotkałam Jana Pawła II podczas jego wizyty w Polsce. Pamiętam ogromne wzruszenie i łzy, których nie potrafiłam powstrzymać. Podobne uczucia towarzyszyły mi również wtedy w Pompejach – zrozumiałam, że wszystkie moje modlitwy zostały wysłuchane. Cztery lata spędzone w Pompejach odmieniły moje życie. Po raz pierwszy naprawdę doświadczyłam rodzinnego ciepła i bezwarunkowej miłości. Poznałam także moich «przybranych wnuków» – Costantina i Stefano – którzy stali się dla mnie ogromnym wsparciem i przywrócili mi radość życia” – wyznała pochodząca z Polski kobieta. „Dziękuję Bogu za spotkanie tej wyjątkowej wspólnoty. Dzięki niej zrozumiałam, że rodzina to nie tylko więzy krwi, ale przede wszystkim ludzie zjednoczeni wiarą i miłością. Wierzę, że wiara uratowała mnie zarówno duchowo, jak i fizycznie. Jestem ogromnie wdzięczna Matce Bożej Różańcowej, której codziennie powierzam swoje życie podczas modlitwy w Sanktuarium” – dodała Wiktoria. Wyraziła też wdzięczność abp. Caputo, który jest dla obecnych tam osób jak ojciec, zawsze gotowy do modlitwy, wsparcia i obecności.
Następnie Serena, matka dwóch córek, po doświadczeniu toksycznego związku trafia do Casa Emanuel – domu rodzinnego w Pompejach, gdzie otrzymuje wsparcie i możliwość odbudowania relacji z młodszą córką. Choć zmaga się z bólem rozłąki ze starszym dzieckiem, stopniowo odzyskuje siłę, uczy się świadomego macierzyństwa i zaczyna od nowa budować swoje życie.
Wreszcie małżonkowie Tommaso i Pina, rodzice dwojga dzieci: 17-letniego syna Matteo i 4-letniej córki Marii Rosarii z Oazy Dziewicy Uśmiechu opowiedzieli o swoim doświadczeniu rodziców adopcyjnych, którzy przyjęli dwoje dzieci głęboko niepełnosprawnych, pomimo trudności prawnych. Zawierzyli je także Matce Bożej z Pompejów.
„Cieszę się, że mogę rozpocząć tę wizytę duszpasterską śladami św. Bartłomieja Longa, którego miałem radość kanonizować 19 października ubiegłego roku. Nazywał on Dolinę Pompejów «miejscem miłości, która ogrzewa serce», «triumfem wiary i miłości bliźniego» – cnót, które określał jako «dwa skrzydła złączone w jednym locie»” – przypomniał w swoim przemówieniu Ojciec Święty.
Stwierdził, że w Pompejach „Świątynia Miłości” i „Świątynia Wiary” wzajemnie się wspierają. „Modlitwa podtrzymuje gościnność, serdeczność, służbę i hojność tak wielu osób – w ośrodkach wychowawczych, domach rodzinnych oraz w jadłodajni dla ubogich, noszącej imię papieża Franciszka. A miłość dokonuje cudów, które wykraczają daleko poza wszelki wysiłek i oczekiwania: w ciałach cierpiących, a jeszcze bardziej w duszach” – podkreślił Leon XIV.
Zauważył, że kiedy św. Bartłomiej po raz pierwszy przybył do Doliny Pompejów, zastał ziemię dotkniętą wielką nędzą, zamieszkaną przez nielicznych bardzo ubogich rolników, nawiedzaną przez malarię i bandytów. „Potrafił jednak dostrzec w każdym oblicze Chrystusa: w dorosłych i dzieciach, a szczególnie w sierotach i dzieciach więźniów, którym swoją czułością pozwalał odczuć bicie serca Boga” – wskazał papież.
Przekonywał, że miłość może prowadzić ku dobru „nawet najbardziej trudnych chłopców i dziewczęta, oraz że w każdej dziedzinie działania tylko miłość bliźniego zapewnia zwycięstwa pewne, wielkie i trwałe”. Dzięki temu utworzył tu centrum życia chrześcijańskiego i pobożności wobec Najświętszej Maryi Panny, znane na całym świecie.
Leon XIV zaznaczył, że podstawą tego dzieła jest modlitwa, zwłaszcza Różaniec Święty, który jest „ukrytym motorem, który czyni możliwym całą resztę.” Papież zachęcił zatem do podtrzymywania i szerzenia tej modlitwy, dzięki której, kontemplując tajemnice życia Jezusa prostymi i macierzyńskimi oczami Maryi, „to, czego On dokonał”, przenika do naszych serc i przemienia nasze życie.
„Niech to będzie wasz program życia: być ludźmi modlitwy, aby niczym czyste i pokorne zwierciadła odbijać światło pochodzące od Boga. W ten sposób będziecie podtrzymywać gestami i słowami płomień miłości rozpalony przez św. Bartłomieja i staniecie się, poprzez służbę, dialog i życie wiary, wiarygodnymi wzorami oraz mądrymi przewodnikami dla tej wspaniałej młodzieży” – zachęcił Ojciec Święty duszpasterzy, opiekunów i wychowawców.
A podopiecznych zachęcił do zaufania Jezusowi – „Przyjacielowi, który nigdy nas nie opuszcza ani nie odrzuca; Bratu, który nas rozumie i zawsze idzie z nami”.
Wasza modlitwa wznosi się prosto do Nieba
Z kolei podczas spotkania z chorymi niepełnosprawnymi w bazylice papież zwrócił uwagę, że mogą oni zmienić świat „poprzez ofiarowanie waszych wyrzeczeń, za zbawienie dusz, pokój na świecie, spokój w rodzinach i społecznościach”.
„W tym sanktuarium czujcie się jak w domu. Tak jak w każdym sanktuarium maryjnym, chorzy i cierpiący są najbliżej serca Matki. Przyzywamy Ją jako Salus infirmorum, «Uzdrowienie chorych». Pod Jej płaszczem módlmy się dzisiaj razem: ja modlę się za was, a wy módlcie się za papieża i w jego intencjach; wasza modlitwa wznosi się prosto do Nieba! Św. Bartłomiej Longo mówił, że ten, kto szerzy Różaniec, jest zbawiony, a wy z pewnością należycie do najbardziej gorliwych krzewicieli tej pięknej modlitwy” – zachęcił Leon XIV.
Przypomniał że „Jezus na krzyżu powiedział do swojej Najświętszej Matki: «Niewiasto, oto Syn twój!», a do umiłowanego ucznia: «Oto Matka twoja!». Dzisiaj powtarza to w szczególny sposób do was, najdrożsi, którzy przychodzicie do Niej z ufnością, niosąc na swoich barkach, podobnie jak Jej Syn Jezus, wielki ciężar. «Matko – mówi do Maryi – oto twoi synowie i twoje córki!», a wam powtarza: „Oto wasza Matka!”. „Niech zawsze wspiera was Jej wstawiennictwo i niech towarzyszy wam moje błogosławieństwo, którego z serca udzielam wam i wszystkim waszym bliskim” – zakończył papież.
Następnie w kaplicy św. Barłomieja Longo modlił się przy relikwiach założyciela sanktuarium.
Suplika do Matki Bożej Pompejańskiej
Zostałem wybrany na Następcę Piotra w dzień Supliki do Matki Bożej Różańcowej z Pompejów. Musiałem więc tu przybyć, aby powierzyć moją posługę opiece Najświętszej Dziewicy – powiedział Leon XIV podczas Mszy św., którą odprawił na placu przed sanktuarium.
Zwrócił uwagę na szczególną wymowę tego sanktuarium, którego budowa rozpoczęła się przed 150 laty, w miejscu, gdzie w 79 roku erupcja Wezuwiusza pogrzebała pod popiołem ślady wielkiej cywilizacji. Papież przywołał słowa, które w tym samym miejscu powiedział w 2003 roku św. Jan Paweł II: „Dzisiaj podobnie, jak w czasach starożytnych Pompejów, konieczne jest głoszenie Chrystusa społeczeństwu, które oddala się od wartości chrześcijańskich, a nawet traci o nich pamięć”.
Papież zauważył, że różaniec, oparty na modlitwie „Zdrowaś Maryjo” przenosi nas do chwili Zwiastowania, kiedy Słowo Boże stało się ciałem w łonie Maryi. „Z tego łona promieniuje Światło, które nadaje pełny sens historii i światu. Pozdrowienie, które anioł Gabriel kieruje do Dziewicy, jest zaproszeniem do radości: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna». Tak, «Zdrowaś Maryjo» jest zaproszeniem do radości: Gabriel mówi do Maryi, a w Niej do nas wszystkich, że na gruzach naszego człowieczeństwa, dotkniętego grzechem i dlatego zawsze skłonnego do nadużyć, ucisku i wojen, zstąpiła czułość Boga, czułość miłosierdzia, która w Jezusie przybiera ludzkie oblicze”.
Leon XIV zauważył, że ten historyczny moment Wcielenia ma w sobie słodycz i moc, które przyciągają serce i prowadzą je na wyżyny kontemplacji, z której rodzi się różaniec. Powtarzana w niej modlitwa „Zdrowaś Maryjo” jest niczym echo pozdrowienia Gabriela, które przetrwało wieki i kieruje wzrok ku Jezusowi, widzianemu oczami i sercem Matki, który „jest adorowany, kontemplowany, przyswajany w każdej z Jego tajemnic, abyśmy wraz ze św. Pawłem mogli powiedzieć: «Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus»”.
Bp Evelio Menjivar-Ayal: za każdym razem, gdy słyszę o śmierci imigranta, myślę, że to mogłem być ja
Ojciec Święty powiedział, że modlitwę „Zdrowaś Maryjo” można też postrzegać jako wyznanie miłości, „kocham Cię”, które po paciorkach różańca prowadzi nas do Jezusa i Eucharystii. Jak mówił bowiem św. Bartłomiej, „Eucharystia jest żywym różańcem, a wszystkie tajemnice odnajdują się w Najświętszym Sakramencie w formie aktywnej i żywej”. Potwierdził to również św. Jan Paweł II, kiedy nauczał, że różaniec ma charakter maryjny, ale jego serce jest chrystologiczne i eucharystyczne.
Papież przypomniał, że „pokolenia wierzących zostały ukształtowane i strzeżone przez tę modlitwę, prostą i ludową, a jednocześnie zdolną do mistycznych wyżyn i będącą skarbnicą najbardziej istotnej teologii chrześcijańskiej. Cóż bowiem jest bardziej istotnego niż tajemnice Chrystusa, niż Jego święte Imię, wymawiane z czułością Dziewiczej Matki? To w tym Imieniu, i w żadnym innym, możemy być zbawieni”.
Leon XIV zauważył, że różaniec przenosi nas do Domu w Nazarecie, a także do Wieczernika, gdzie po wniebowstąpieniu Maryja i Apostołowie oczekiwali na zstąpienie Ducha Świętego, a zarazem starali się przypomnieć sobie wszystkie chwile z życia Jezusa: „Żaden szczegół nie mógł im umknąć! Wszystko należało zapamiętać, przyswoić, naśladować. Tak rodzi się droga kontemplacyjna Kościoła, której, podobnie jak rok liturgiczny, różaniec oferuje syntezę w codziennej medytacji świętych tajemnic. Słusznie różaniec został uznany za kompendium Ewangelii, które św. Jan Paweł II chciał uzupełnić Tajemnicami Światła”.
Papież podkreślił, że odmawianie różańca jest źródłem miłości, kieruje nasz wzrok na potrzeby świata. Świadczą o tym dzieła charytatywne, które powstały przy sanktuarium w Pompejach.
Podobnie jak św. Jan Paweł II, Leon XIV w sposób szczególny zachęcił wiernych, by modlili się w dwóch intencjach: za rodzinę, która odczuwa osłabienie więzi małżeńskich, oraz o pokój, któremu zagrażają napięcia międzynarodowe i ekonomia, przedkładająca handel bronią na poszanowanie ludzkiego życia. Trwające w wielu regionach świata wojny – powiedział papież – wymagają nie tylko nowego zaangażowania ekonomicznego i politycznego, ale również duchowego. Nie możemy pogodzić się z obrazami śmierci, które codziennie pokazują media.
Niech za wstawiennictwem Maryi, „wszechmocnej dzięki łasce od Boga pokoju spłynie obfity strumień miłosierdzia, który dotknie serca, uciszy urazy i bratnią nienawiść, oświeci tych, którzy ponoszą szczególną odpowiedzialność za rządzenie. Bracia i siostry, żadna ziemska potęga nie zbawi świata, ale tylko Boska moc miłości, którą Jezus, Pan, nam objawił i darował. Wierzmy w Niego, pokładajmy w Nim nadzieję, naśladujmy Go!” – zachęcił Ojciec Święty.
Po Komunii św. abp Caputo podziękował Leonowi za przybycie i zauważył, że jego wizyta w Pompejach została „zaprogramowana” prze fakt wyboru na papieża w dniu Supliki do Matki Bożej Pompejańskiej.
Przed końcowym błogosławieństwem papież wraz z wiernymi odmówili wspólnie Suplikę do Matki Bożej Pompejańskiej.
Po obiedzie w sanktuarium Leon XIV odleci helikopterem do Neapolu.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

