Leon XIV z wizytą duszpasterską w Neapolu
08 maja 2026 | 18:29 | jol, pb, st | Neapol Ⓒ Ⓟ
Leon XIV złożył dziś po południu wizytę duszpasterską w Neapolu. Podczas spotkania z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi w katedrze wezwał ich do szukania sposobów przejścia od duszpasterstwa zachowawczego do posługi misyjnej. Z kolei podczas spotkania z mieszkańcami miasta na Placu Plebiscytu zachęcił do budowania pokoju poprzez promowanie kultury alternatywnej wobec przemocy.
Spotkanie z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi
Do Neapolu Ojciec Święty przyleciał helikopterem z Pompejów, gdzie rano przewodniczył Mszy św. i tradycyjnej Suplice do Matki Bożej.
Po przybyciu do katedry papież najpierw modlił się w kaplicy Najświętszego Sakramentu a następnie przed relikwiami patrona miasta, św. Januarego. W tym czasie wierni śpiewali pieśń „Ty jesteś Piotr i na tej Opoce zbuduję mój Kościół”.
Witając papieża arcybiskup Neapolu kard. Domenico Battaglia przedstawił miejscowy Kościół: „nie doskonały, nie kompletny, ale prawdziwy”, ze „swoją kruchością, ale także ze szczerym i upartym pragnieniem powrotu do żywej Ewangelii”, która „pociesza, ale i nawraca, która podnosi na duchu najmniejszych i niepokoi spokojnych, która prosi ten Kościół, by nie żył, by się zachować, lecz by się dawać”. „Kościół, który chce być blisko, słuchać, zanim przemówi, zamieszkiwać noce ludzi, nie uciekając od nich” – zadeklarował hierarcha.
„Ojcze Święty, oto Kościół Neapolu, który Cię wita: w swoich kapłanach, którzy służą; w życiu konsekrowanym, które oświeca; w ludziach, którzy wierzą. Kruchych, ale żywych. Zranionych, ale w drodze. Czasem zmęczonych, ale nigdy wyczerpanych. A witając Cię, prosi Cię, abyś nadal szedł razem [z nim], rozpoznając po drodze obecność Zmartwychwstałego, który wciąż łamie chleb dla swojego ludu” – powiedział kard. Battaglia.
W swoim przemówieniu papież zwrócił uwagę, że podobnie jak uczniowie idący do Emaus, często nie potrafimy interpretować znaków historii. „Czasem, zniechęceni i rozczarowani wieloma problemami lub osobistymi i duszpasterskimi nadziejami, które wydają się niespełnione, odczuwamy smutek i gorycz w sercach. Jezus jednak stoi obok nas i idzie z nami, towarzysząc nam, aby otworzyć nas na nowe światło: Jego postawa jest postawą kogoś, kto się troszczy” – wskazał Leon XIV.
Zaznaczył, że przeciwieństwem troski jest zaniedbanie: „zaniedbanie ulic i zaułków miasta, przestrzeni publicznych, przedmieść, a tym bardziej wszystkich tych sytuacji, w których zaniedbuje się samo życie, gdy walczymy o zachowanie jego piękna i godności”. Zachęcił jednak do zastanowienia się „przede wszystkim nad znaczeniem troski wewnętrznej, czyli troski o nasze serca, nasze człowieczeństwo i nasze relacje”. Jest to szczególnie potrzebne kapłanom i osobom konsekrowanym, „ponieważ ciężar posługi i wynikająca z niej wewnętrzna walka stały się dziś pod pewnymi względami jeszcze bardziej uciążliwe niż w przeszłości”.
Papież podkreślił, że działalność duszpasterska oznacza ciągłe wcielanie „ewangelicznego przesłania, aby wiara chrześcijańska, wyznawana i celebrowana, nie ograniczała się do kilku emocjonalnych wydarzeń, ale głęboko wnikała w tkankę życia i społeczeństwa”. Często dochodzi do tego „poczucie bezradności i zagubienia, gdy uświadamiamy sobie, że nasz język i nasze działania wydają się nieadekwatne do nowych pytań i wyzwań współczesności, zwłaszcza wobec młodzieży”. Grozi to przytłoczeniem i wyczerpaniem energii, dodatkowo pogłębionym „przez pewną samotność i poczucie duszpasterskiej izolacji”. Dlatego potrzebna jest troska o własne życie wewnętrzne i duchowe, nieustanne pielęgnowanie osobistą relację z Bogiem w modlitwie oraz rozwijanie umiejętności rozeznawania i pozwalania, by Duch nas oświecił, a także odwaga, „by się zatrzymać, by nie bać się stawiać pytań Ewangelii w sytuacjach osobistych i duszpasterskich, których doświadczamy, aby nie sprowadzać posługi do funkcji, którą należy wykonać”.
Dbanie o posługę wiąże się również z braterstwem „zakorzenionym w Bogu, wyrażającym się w przyjaźni i wzajemnym towarzyszeniu, a także w dzieleniu się projektami i inicjatywami duszpasterskimi”, być może nawet poprzez nowe „możliwe formy życia wspólnego” kapłanów. „Nie chodzi tu tylko o udział w jakichś spotkaniach czy wydarzeniach, ale o pracę nad przezwyciężaniem pokusy indywidualizmu. Pomyślmy o tym jako kapłani i zakonnicy razem! Praktykujmy sztukę bliskości!” – zachęcił papież.
Jednocześnie przypomniał, że „ta potrzeba komunii dotyczy nas przede wszystkim jako ochrzczonych, powołanych do tworzenia jednego Kościoła Chrystusowego”. Trzeba więc „zabiegać o nią, wspierać ją i przeżywać we wszystkich naszych relacjach ludzkich i duszpasterskich, w których pierwszoplanową rolę odgrywają świeccy i pracownicy duszpasterscy. Wspólna wędrówka za Panem i realizowanie misji ewangelizacyjnej poprzez docenianie różnych charyzmatów i posług odpowiada samej tożsamości Kościoła”, który jest „tajemnicą komunii, a każdy człowiek, począwszy od chrztu, jest powołany, by być żywym kamieniem tej budowli, apostołem Ewangelii, świadkiem Królestwa”.
„O to zatem proszę was: słuchajcie się nawzajem, idźcie razem, twórzcie symfonię charyzmatów i posług, a w ten sposób znajdźcie sposoby przejścia od duszpasterstwa zachowawczego do posługi misyjnej, zdolnej dotrzeć do konkretnego życia ludzi” – zaapelował Ojciec Święty.
Wskazał, że ta misja wymaga wkładu każdego. „W mieście naznaczonym nierównościami, bezrobociem wśród młodzieży, porzucaniem szkoły i kruchością rodzin, głoszenie Ewangelii nie może istnieć bez konkretnej i wspierającej obecności, angażującej każdego z nas – kapłanów, zakonników i świeckich. Wszyscy jesteśmy aktywnymi uczestnikami duszpasterstwa i życia Kościoła, a nie tylko współpracownikami, aby zaangażowanie i świadectwo każdego z nas mogło stworzyć obecną i uważną wspólnotę, zdolną być zaczynem w cieście. Wspólnotę, która potrafi planować i proponować ścieżki, które pomagają ludziom przeżywać doświadczenie Ewangelii i czerpać z niej inspirację do odnowy Neapolu” – przekonywał papież.
„Nie lękajcie się, nie zniechęcajcie się i bądźcie dla tego Kościoła i dla tego miasta świadkami Chrystusa i siewcami przyszłości!” – zakończył Leon XIV.
Odśpiewano modlitwę „Ojcze nasz”, po czym papież udzielił błogosławieństwa relikwiarzem z krwią św. Januarego.
Spotkanie z mieszkańcami miasta
Z katedry Ojciec Święty odjechał na Plac Plebiscytu na spotkanie z mieszkańcami Neapolu. Leon XIV przejechał w papamobile wśród tysięcy zgromadzonych. Najpierw wszedł do Bazyliki św. Franciszka z Paoli, gdzie spotkał się z członkami założonego przez niego Zakonu Braci Najmniejszych, zwanych minimitami.
Następnie przed świątynią Leona XIV powitał go arcybiskup Neapolu. Kard. Domenico Battaglia stwierdził, że miasto nie ukazuje dziś papieżowi swej pocztówki, lecz „twarz jednocześnie starożytną i młodą”, która „zna trudy, ale nie zapomniała o świętowaniu”, która „zna ból, ale nie przestała śpiewać”, która „zna życiowe próby, ale wciąż rodzi braterstwo”. „Ojcze Święty, to miasto ma wielką duszę. Duszę zbudowaną z gościnności, inteligencji, kreatywności, wiary ludu i piękna, które trwa nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się trudne. Neapol umie przekształcić niewiele w wiele. Umie stworzyć dom nawet tam, gdzie przestrzeń jest ograniczona. Umie dzielić się chlebem, nawet gdy chleba jest mało. Umie rozpoznać obcego, ponieważ zawsze był miastem miejsc lądowania, spotkań, różnych języków, ludzi, którzy patrzyli sobie w oczy. Neapol to miasto, które nie zamyka łatwo swojego serca. I to jest łaska. Ale to także odpowiedzialność” – zauważył hierarcha.
Odwołując się modlitwy przed relikwiami św. Januarego w katedrze o pokój, zaznaczył, że „pokój potrzebuje sprawiedliwości, aby nie pozostał kruchym słowem, a sprawiedliwość potrzebuje pokoju, aby nie zatraciła braterskiego oblicza”. „Prosimy Cię o to dzisiaj, Ojcze Święty: pomóż nam wspólnie chronić pokój i sprawiedliwość. Nie jako dwa słowa do wypowiedzenia, ale jako dwie drogi, którymi należy podążać. Pokój i sprawiedliwość dla młodych ludzi, aby mogli tu zostać, wybierać, budować i marzyć. Pokój i sprawiedliwość dla dzieci, aby każde dziecko miało prawo do szkoły, do zabawy, do piękna, do czułości. Pokój i sprawiedliwość dla rodzin, które są pierwszym miejscem, gdzie miasto uczy się nie być samotnym. Pokój i sprawiedliwość dla osób starszych, żywej pamięci Neapolu, korzeni, które należy chronić i których nie należy pozostawiać w tyle. Pokój i sprawiedliwość dla biednych, którzy nie są peryferiami miasta, lecz punktem, od którego można mierzyć prawdę naszej miłości. Pokój i sprawiedliwość przeciwko camorrze, która jest nie tylko przestępstwem, ale kłamstwem edukacyjnym, fałszywą obietnicą, religią pieniędzy, kradzieżą przyszłości. Bo camorra nie zabija tylko strzelając. Zabija, kiedy przekonuje dziecko, że bycie ważnym oznacza rozkazywać. Kiedy wmawia ludziom, że szacunek można kupić strachem. Kiedy wypełnia pustkę pozostawioną przez samotność, brak wiarygodnych dorosłych, kruchość społeczności” – mówił kard. Battaglia.
Wyraził pragnienie, by „Neapol stawał się coraz bardziej miastem spotkania. Miastem, w którym nikt nie jest niewidzialny, w którym piękno nie jest przywilejem nielicznych, ale powiewem świeżego powietrza dla wszystkich; w którym praca to godność, w którym szkoły są otwarte; w którym opieka dociera do najsłabszych; w którym młodzi ludzie nie muszą wyjeżdżać, by uwierzyć w jutro; w którym pokój nie jest tylko przywoływany, ale budowany w relacjach, w sąsiedztwie, w rodzinach, w decyzjach publicznych i prywatnych”. „Z tego miasta, z widokiem na morze, chcemy powiedzieć, że pokój zaczyna się, gdy drugi nie jest już zagrożeniem, ale twarzą. Gdy ubodzy nie są problemem, ale bratem. Gdy młodzi nie są ryzykiem, ale obietnicą. Gdy różnorodność nie jest dystansem, ale bogactwem” – podkreślił hierarcha.
Głos zabrał również burmistrz Neapolu Gaetano Manfredi, składając papieżowi życzenia z okazji pierwszej rocznicy pontyfikatu. Zapewnił, że wizyta Leona XIV jest darem dla miasta, a jednocześnie przypomina o odpowiedzialności za odbudowę integracji społecznej miasta pełnego kontrastów, ale i nadzwyczajnej energii. Za warunek wstępny uznał tu walkę z camorrą. Zaznaczył, że w obliczu konfliktów naszych czasów potrzebne są wspólne wysiłki, z których powstanie nadzieja dla zranionej ludzkości.
W prezencie papież otrzymał figurę Matki Bożej oraz neapolitańską szopkę. Młodzież przedstawiła program ukazujący pięć „kroków” Kościoła w Neapolu: misję, bliskość, edukację, powołanie i współodpowiedzilaność. Nie zabrakło tradycyjnych melodii neapolitańskich: „O sole mio” i „Torna a Surriento”, granych na instrumentach dętych, a także współczesnych piosenek, śpiewanych w dialekcie neapolitańskim.
Swe świadectwa przedstawiło dwoje mieszkańców miasta. Dwudziestoczteroletnia Rebecca Rocco powiedziała, że pochodzi z dzielnicy Rione Sanità w której „piękno wcześnie nauczyło się współistnieć z bólem”. „Był czas, kiedy bałam się nawet wypowiedzieć swoje imię w obecności innych. Przez lata czułam, że nie mam dla siebie miejsca na świecie” – wyznała. Wszystko zmeniło się, gdy spotkała ludzi, którzy postanowili uwierzyć w nią, nawet gdy sama nie była do tego zdolna. Razem założyli spółdzielnię La Sorte. W zeszłym roku gościli w Muzeum Jago około stu tysięcy zwiedzających i wzięli udział w projekcie MuDD – Museo Diocesano Diffuso di Napoli (Rozproszone Muzeum Diecezjalne Neapolu). Wspólnie stworzyli czterdzieści miejsc pracy dla młodych mieszkańców miasta. „Są chwile, kiedy czujesz się nie na miejscu, kiedy patrzysz na swoje życie i z trudem wyobrażasz je sobie inaczej. To prawdziwe uczucie, dotyka tak wielu z nas i czasami wydaje się, że definiuje wszystko. Jednak w tym samym uczuciu kryje się również możliwość: zatrzymania się i prawdziwego spojrzenia, rozpoznania tego, co masz, podjęcia decyzji o budowaniu od tego momentu. (…) I jeśli jestem tu dzisiaj, to dlatego, że ktoś uwierzył, że nawet z takiej historii jak moja coś może się narodzić. I ta możliwość istnieje do dziś. Neapol nauczył mnie, że (…) każdego dnia można wybierać, po której stronie stanąć. Wybrałem stronę życia, uzdrowienia, piękna, które nie stoi w miejscu, lecz generuje przyszłość” – zakończyła Rocco.
Z kolei Fabio Varrella, trzydziestoczteroletni inżynier, opowiedział, jak 29 marca 2023 roku na stacji benzynowej, podeszło do niego dwóch chłopców, wycelowało w niego pistoletem i kazało zejść ze skutera. Gdy nie zareagował, padły dwa strzały. „W tej chwili moje życie się zatrzymało. I dziś, patrząc wstecz, czuję, że nie zatrzymało się przypadkiem. Jestem tu, żywy, dzięki tym, którzy mi pomogli, lekarzom, ale także, jestem głęboko przekonany, dzięki czemuś większemu: czyjejś dłoni, która mnie podtrzymywała, gdy byłem bliski upadku” – wyznał mężczyzna. W tamtych dniach doświadczył „bólu, strachu, ale też prawdziwej miłości”, zwłaszcza swojej żony Emilii, której obecność przypominała mu „każdego dnia, że warto zostać, walczyć, żyć”, a także „przewodnika duchowego”, kard. Domenico Battaglii, który pomógł mu „zrozumieć, że nawet w ranie może narodzić się coś dobrego”. „To on udzielił nam ślubu. I dla mnie miało to głębokie znaczenie: to było jak przekształcenie doświadczenia śmierci w obietnicę życia” – stwierdził Varrella.
Chłopcy, którzy go postrzelili, zostali aresztowani. „Nigdy nie czułem do nich nienawiści. Od razu poczułem, że ich czyn nie zrodził się tylko z nich samych, ale z rzeczywistości, w której dorastali, z warunków, które ich ukształtowały. Dlatego nie żywię gniewu, ale głęboką świadomość: nikt nie rodzi się, by wyrządzać krzywdę. Zamiast tego żywię silną nadzieję: że nikt nie jest stracony na zawsze. A po doświadczeniu przemocy postanowiłem nie tkwić w bólu, ale przekształcić go w odpowiedzialność” – opowiadał neapolitański inżynier, który jest dziś wolontariuszem, wspierającym młodych ludzi. „Jestem tu, by dać świadectwo: że życie może się odrodzić, nawet gdy wydaje się złamane, że ból może przerodzić się w zobowiązanie, że przebaczenie jest silniejsze niż strach. A jeśli jestem tu dzisiaj, to po to, by powiedzieć to nie tylko słowami, ale całym moim życiem, moim doświadczeniem. Dobro istnieje. Trwa. A kiedy znajdzie miejsce w sercu człowieka – rośnie. Mnoży się. I może stać się silniejsze niż jakakolwiek przemoc” – zakończył Varrella.
W swoim przemówieniu papież zwrócił uwagę, że Neapol to miasto pełne piękna, ale także ran, ubóstwa i lęków. Wielu jego mieszkańców odczuwa dziś zmęczenie i zagubienie, a jednocześnie silne pragnienie sprawiedliwości, dobra i nadziei. Dlatego trzeba wspólnie pytać: co naprawdę jest ważne i jak odbudować miasto poprzez solidarność, odwagę i troskę o drugiego człowieka – wskazał Leon XIV.
Przyznał, iż miasto to zmaga się z nierównościami społecznymi, bezrobociem, brakiem perspektyw i przestępczością. Podkreślił, iż potrzebna jest większa obecność państwa, ale także współpraca wszystkich środowisk. Zauważył zarazem, iż wielu jego mieszkańców każdego dnia działa na rzecz dobra wspólnego, często po cichu i bez rozgłosu.
W tym kontekście Ojciec Święty zwrócił uwagę. iż Kościół w Neapolu pomaga budować więzi między ludźmi i instytucjami, m.in. poprzez Pakt Edukacyjny. Zachęcił do kontynuowania działań dla dobra miasta, chronienia ludzi młodych i przywracania Neapolowi jego powołanie jako miejsca humanizmu, pokoju i nadziei. „Neapol nie może pozostać jedynie «pocztówką» dla odwiedzających, ale musi stać się otwartym placem budowy, gdzie tworzy się konkretny pokój, widoczny w codziennym życiu osób. Pokój zaczyna się w sercu człowieka, obejmuje relacje, zakorzenia się w dzielnicach i na przedmieściach, a następnie rozszerza się, aż ogarnia całe miasto i świat. Dlatego odczuwamy pilną potrzebę działania przede wszystkim w samym mieście. Tutaj pokój buduje się poprzez promowanie kultury alternatywnej wobec przemocy, poprzez codzienne gesty, programy edukacyjne i praktyczne wybory na rzecz sprawiedliwości” – powiedział papież.
Podkreślił znaczenie inicjatyw wspierających dzieci, rodziny, osoby niepełnosprawne, migrantów i uchodźców. Wyraził przekonanie, iż Neapol może być miejscem dialogu i spotkania kultur.
Zachęcił do szczególnej troski o ludzi młodych i umożliwienie im odgrywania aktywnej roli jako twórców przemiany społecznej. Ich zaangażowanie w kulturę, edukację i wolontariat pokazuje, że miasto może się odrodzić, zaznaczył Leon XIV.
„Dziękuję wam, najmilsi, za gościnność i powierzam was wszystkich wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny i św. Januarego. Niech Pan sprawi, byście zawsze byli wierni Ewangelii, i niech pobłogosławi miasto Neapol!” – powiedział papież.
Na zakończenie wraz z mieszkańcami odmówił akt zawierzenia Neapolu Matce Bożej i udzielił błogosławieństwa. Był to ostatni punkt programu wizyty duszpasterskiej Leona XIV w tym mieście.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


