Libański biskup o narastaniu wewnętrznych napięć: trzeba uniknąć wojny domowej
31 marca 2026 | 17:18 | jol, SIR | Bejrut Ⓒ Ⓟ
Fot. Charbel Karam/UnsplashPotężny kryzys humanitarny, który dotyka Liban, powoduje narastanie wewnętrznych napięć. „Rośnie nienawiść, która grozi eskalacją, ale trzeba zrobić wszystko, by uniknąć wojny domowej” – mówi maronicki biskup Baalbek–Deir el-Ahmar, Hanna Rahmé.
Libański hierarcha opisuje coraz bardziej niestabilną sytuację. „Ponad milion przesiedleńców i osłabione państwo, dlatego trzeba wzmocnić instytucje i rozbroić Hezbollah” – wskazuje bp Rahmé. Zauważa, że jak na razie „napięcia ograniczają się do sfery słownej”, ale sytuacja jest poważna. Biskup przypomina, że kolejne wioski i miasta na północy kraju odmawiają przyjmowania przesiedleńców z południa, w obawie przed infiltracją ze strony zwolenników Hezbollahu.
Krok od prawdziwej katastrofy
„Liban przeżywa zapaść humanitarną, trudno sobie nawet wyobrazić, że ta sytuacja będzie przedłużać się w czasie. Zapasy organizacji pomocowych są na wyczerpaniu, funduszy na zakup nowych brakuje, to grozi prawdziwą katastrofą” – mówi bp Rahmé. W kierowanej przez niego diecezji, obejmującej czternaście maronickich wiosek, schronienie znalazło 8 tys. osób. Tylko mała część z nich mieszka w oficjalnych ośrodkach, podczas gdy większość jest zakwaterowana w prywatnych domach, parafiach i klasztorach. W niektórych obszarach, takich jak Qaras Baalbek, Feka i Jabboulé, odnotowuje się znaczną liczbę przesiedleńców. Niektórzy, korzystając z mniejszych ostrzałów, wracają do swych domów, by uratować cokolwiek z opuszczonego w biegu dobytku.
Słabość państwa pogłębia kryzys
Wśród ludności pojawiają się podziały: są tacy, którzy, bliscy Hezbollahowi, decydują się pozostać, by „stawiać opór” oraz tacy, którzy odrzucają wojnę, co podsyca napięcia i generuje nienawiść między Libańczykami. Według bp. Rahmé u podstaw kryzysu leży słabość państwa. Hezbollah, założony w 1982 roku, „zbudował państwo w państwie” przy wsparciu Iranu, umacniając swoje wpływy również w instytucjach. „Nie ma dostępu do aparatu państwowego bez przejścia przez Hezbollah lub Nabiha Berriego”, przywódcę Ruchu Amal [„Ruch Nadziei” – to libańska partia polityczna i zbrojna milicja, reprezentująca społeczność szyicką w Libanie – KAI] i kluczową postać libańskiej polityki – zauważa maronicki biskup. Podkreśla jednak, że nie wszyscy szyici popierają polityczny islam.
Warunkiem pokoju rozbrojenie Hezbollahu
„Ryzyko starcia między armią rządową a Hezbollahem jest realne i należy tego uniknąć za wszelką cenę” – dodaje bp Rahmé. Przyznaje, że rozbrojenie Hezbollahu będzie trudne: ruch ten dysponuje nowoczesną bronią i ukrytą infrastrukturą wojskową, podczas gdy armia libańska nie ma takich samych możliwości. Znaczący sygnał polityczny płynie jednak z ostatniej decyzji władz libańskich o uznaniu ambasadora Iranu za „osobę niepożądaną” i nakazaniu mu opuszczenia kraju. „To odważny krok” – komentuje bp Rahmé.
Wzajemna pomoc
Mówiąc o niesieniu pomocy humanitarnej, biskup podkreśla hojność lokalnej ludności, mimo bardzo ciężkiego kryzysu gospodarczego. W swojej diecezji, aby wesprzeć szpital Al-Mahabba w Deir el-Ahmar, maronicki hierarcha zaciągnął kredyt. „Chrześcijanie i muzułmanie pomagają sobie nawzajem: ci, którzy mogą, przyjmują pod swój dach tych, którzy są w trudnej sytuacji” – opowiada bp Rahmé. Na terenie diecezji wsparcie niesie m.in. papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, które dostarcza żywność przesiedleńcom.
Liban musi odzyskać swoją suwerenność
Patrząc w przyszłość, maronicki hierarcha mówi z przekonaniem: „Nie będzie zmian w Libanie bez zmian w Iranie”. I ostrzega: „Jeśli izraelskie bombardowania będą trwały, a Hezbollah zachowa swoją broń, wojna będzie trwała”. Stąd jego apel: „Państwo musi zostać wzmocnione i przejąć całkowitą kontrolę. Nie może być broni poza regularną armią. Liban musi odzyskać swoją suwerenność”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

