Magdalena Urlich: Pierwsza Komunia Święta to początek pięknej wędrówki
25 maja 2026 | 16:01 | rozmawiała Anna Rasińska | Warszawa Ⓒ Ⓟ
Fot. ALBERTO PIZZOLI/AFP/East NewsMocna, ukorzeniona w Eucharystii wiara to najpiękniejszy prezent, w jaki możemy wyposażyć nasze dzieci na dorosłe życie. Jednak jest to proces, a dzień Pierwszej Komunii jest dopiero początkiem pięknej wędrówki – podkreśliła Magdalena Urlich, mama oraz autorka książki „Eucharystia w opowieściach”. W rozmowie z KAI opowiedziała o tym, jak rozmawiać z dziećmi o Eucharystii, przygotowywać je do sakramentu pokuty i Pierwszej Komunii Świętej oraz jak pomóc rodzinom skupić się na duchowym wymiarze tego wydarzenia.
Anna Rasińska (KAI): Jest Pani mamą piątki dzieci. Jak rozmawiać z dzieckiem o znaczeniu Pierwszej Komunii Świętej?
Magdalena Urlich: Myślę, że najlepiej, gdy taka rozmowa wyniknie z naturalnej ciekawości dziecka, np. z pytań: dlaczego ty przyjmujesz Pana Jezusa, a ja nie? Albo co to w ogóle znaczy „przyjmować Pana Jezusa”? Warto chwytać takie momenty zainteresowania. To dobry punkt do wyjaśnienia dziecku, czym jest Komunia święta. I dlaczego czekamy z udzieleniem jej, aż będziemy mieć pewność, że dziecko to rozumie. A czym jest? Przyjęciem Boga pod postacią Chleba Eucharystycznego, po to, by żyć Bożym życiem. To przecież niesamowite – jesteśmy Bożymi dziećmi z krwi i ciała, właśnie dzięki Komunii świętej! Określeń na to, czym jest Komunia święta, jest bardzo wiele, a z naszymi dziećmi dzielimy się tym, które jest najbardziej żywe, najbardziej aktualne dla nas.
KAI: Czy dzieci w wieku 8-9 lat są gotowe do sakramentu spowiedzi? Ostatnio pojawia się wiele głosów, które mówią, że to za wcześnie.
– Odpowiem z doświadczenia przygotowania do pierwszej spowiedzi trójki dzieci oraz towarzyszenia w tym we wspólnocie, w której dzieci przygotowują się do wczesnej Pierwszej Komunii, a co za tym idzie także wczesnej spowiedzi. Do takiej spowiedzi przystępują więc już dzieci sześcio-, siedmioletnie. Widzę po nich, że owszem, jest przy tym sporo emocji, ale głównie jest to radość ze spotkania z bliskim, miłosiernym, przebaczającym Bogiem.
Może warto się zastanowić, w jaki sposób przygotowujemy dzieci do pierwszej spowiedzi? Wokół czego obraca się nasza narracja? Jeśli komuś spowiedź kojarzy się z wbijaniem w poczucie winy, bo sam tak to przeżywał i nie wyszedł poza taki schemat, to rzeczywiście może mieć do tego sakramentu obiekcje. Kościół odrzuca jednak taką narrację, można wręcz powiedzieć, że obecnie odkrywamy na nowo sakrament pokuty i pojednania. Patrzymy na niego jako na spotkanie z miłosiernym Ojcem, który z hojnością obdarzył nas swoimi darami i talentami i wzywa nas do dobra. Sęk w tym, że my nie zawsze potrafimy na to wezwanie odpowiedzieć. O tych naszych upadkach opowiadamy po to, by doświadczyć przebaczenia, usłyszeć, że nawet słabi i niewystarczający jesteśmy kochani, by dostać łaskę na dalszą drogę realizacji Bożego planu. Taki jest sens sakramentu pokuty i pojednania, i już sześciolatki są w stanie ogarnąć go rozumem – i sercem.
KAI: W dobie konsumpcjonizmu często mówi się o tym, że prezenty mogą przysłonić duchowy aspekt Pierwszej Komunii – jak pomóc dziecku i rodzinie skupić się na tym, co najważniejsze?
– Jeśli ktoś uważa, że prezenty przeszkadzają, jest ich za dużo, są za „bogate”, najlepiej po prostu zastanowić się, czemu mają służyć te prezenty i jak chcemy, żeby to wyglądało w naszej rodzinie. Sama myślę, że przyjęcie Jezusa jest takim wydarzeniem, że właściwie nie ma prezentu, który mógłby się z nim równać. Sam Bóg fizycznie obecny pod osłoną chleba po raz pierwszy gości w sercu naszego dziecka! Co tu można dodać? Dlatego jestem za podkreślaniem duchowego przeżywania Pierwszej Komunii, niekoniecznie prezentem. W niektórych grupach przygotowujących dzieci do Komunii, jak chociażby Baranki, jest umowa, by prezentów nie było w ogóle. A jeśli już, to można podarować dziecku coś, co będzie dla niego osobistą pamiątką albo podkreśli religijną wagę tego dnia. Spójrzmy na to z tej strony: jest tyle okazji, gdy możemy dać dziecku drogi, spektakularny prezent – choćby urodziny czy Dzień Dziecka. Może czasem jesteśmy przyzwyczajeni do prezentów, wydaje nam się, że wypada dać duży prezent albo nie chcemy, by dziecko czuło się pokrzywdzone, gdy porówna się z kimś, kto dostał coś większego. Ale jak się zastanowimy, to okaże się, że problem jest chyba tylko w naszej głowie.
KAI: Czy dzieci w wieku komunijnym są w stanie zrozumieć teologiczne aspekty sakramentu, czy raczej należy skupić się na prostszych przekazach?
– Najprostszy przekaz dotyczący Najświętszego Sakramentu jest zarazem najgłębszy i możemy, a właściwie obliguje nas do tego Katechizm Kościoła Katolickiego, byśmy postawili go w centrum naszej duchowości. Mówi on, że pod postacią Chleba eucharystycznego jest obecny Jezus. To pierwsza i podstawowa rzecz, którą chcemy przekazać dzieciom.
Kolejna to ta, czym jest Msza święta. Jest wiele określeń, które przybliżają jej rzeczywistość, ale nie oddają jej w pełni. Powód tego jest prosty: to, co dzieje się na Mszy świętej, wykracza poza nasze ramy pojmowania czasu i przestrzeni. Najprecyzyjniej możemy powiedzieć, że Msza święta to uobecnienie ofiary krzyżowej, śmierci i zmartwychwstania Jezusa dla naszego zbawienia, po to, żebyśmy mieli w sobie prawdziwe życie. Prawdziwe, czyli Boże, takie, które się nie kończy, gdy przeminie nasz ziemski czas. Każda Msza święta to kawałek wieczności, nieba, do którego mamy dostęp dzięki Jezusowi. To właściwie najprostsze ujęcie, a zarazem mamy całe życie, żeby jakoś próbować to zrozumieć. I chyba warto dać szansę dzieciom, by na swój sposób to pojmowały.
KAI: Czy ma Pani jakieś doświadczenia ze swoimi dziećmi w tym temacie?
– Jestem mamą piątki dzieci o dużej rozpiętości wieku, więc mam różne doświadczenia i przemyślenia zarówno na temat obecności dzieci w kościele, jak i wprowadzania ich do pełnego uczestniczenia w Mszy św. Od tematów związanych z ruchliwością dzieci począwszy, po kwestie dzielenia się swoją wiarą. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, żebyśmy nie utożsamiali ruchliwości czy znudzenia dzieci w kościele z ich duchowością. Bo to, że trudno im wytrzymać na kazaniu w pozycji siedzącej, bez ruchu, czy że kolejny raz pytają, kiedy Msza się skończy, nie znaczy, że one nie czują sacrum. One mają po prostu inną zdolność skupienia czy większą potrzebę ruchu, ale to nie znaczy, że nie wiedzą i nie czują, że to dom Boga, wyjątkowy czas i miejsce.
Zastanawiałam się też czasem, jak to jest, że moje dzieci nie zadawały mi zbyt wielu teologicznych pytań, jakimi nieraz dzieci potrafią zaskoczyć rodzica. Właściwie trudno byłoby mi w ogóle coś takiego przytoczyć. Doszłam jednak do wniosku, że wynika to z tego, że wiele tematów pojawiało się naturalnie w rozmowach, a inne rzeczy dzieci przyjmowały z prostotą serca. Oczywiście warto weryfikować, co dzieci rozumieją, jak sobie coś wyobrażają, bo tak naprawdę one bardzo wiele chłoną bez świadomego wysiłku z naszej strony. Dlatego w przypadku dzieci szczególnie ważne jest piękno liturgii, świątyni, śpiewu. One właśnie w taki sposób poznają Boga – Stwórcę tego wszystkiego.
KAI: Podsumowując, o czym jako rodzice powinniśmy pamiętać w dniu Pierwszej Komunii?
– Najważniejszą rzeczą, którą chciałabym zostawić rodzicom do przemyślenia, jest zdanie: sakrament to początek. Wiem, że po ferworze komunijnych przygotowań, po białym tygodniu jesteśmy tak zwyczajnie zmęczeni. Ale kiedy już i to zmęczenie, i emocje opadną, weźmy sobie do serca, że nasze dziecko rozpoczęło właśnie niezwykłą drogę. Drogę, na której jego pokarmem będzie chleb eucharystyczny, sam Jezus. Że każdej niedzieli, kiedy jesteśmy na Mszy świętej, zasiewamy w swoich sercach ziarenko Bożego życia. Może z niego wyrosnąć piękna roślina albo silne drzewo, w którego cieniu znajdziemy wytchnienie we wszystkich trudach życia.
Mocna, ukorzeniona w Eucharystii wiara to najpiękniejszy prezent, w jaki możemy wyposażyć nasze dzieci na dorosłe życie. Jednak jest to proces. A dzień Pierwszej Komunii nie jest szczytem, do którego doprowadził nas rok przygotowań. Jest dopiero początkiem pięknej wędrówki.
KAI: Bez wątpienia Pani książka może być doskonałym upominkiem z okazji
Pierwszej Komunii, który pomoże nie tylko w przygotowaniu do przyjęcia sakramentu, ale i w lepszym zrozumieniu go.
– Tak, książka „Eucharystia w opowieściach” powstała jako wsparcie w wyjaśnieniu dzieciom najgłębszego sensu Mszy świętej. Rodzice często korzystają z niej podczas przygotowania dzieci do Pierwszej Komunii. Ale pomaga w pogłębieniu duchowości eucharystycznej także później, tak by dziecko pokochało Mszę świętą. By Msza święta była dla niego miejscem spotkania z Jezusem, który za nas umarł i zmartwychwstał i który w czasie każdej Eucharystii przychodzi, by dawać nam życie w obfitości.
Książka składa się z krótkich opowieści, bardzo różnorodnych i ciekawych dla dzieci, oraz punktów do rozmowy i modlitwy, tak by przeczytane treści naprawdę zapadły w pamięć i serca małych i dużych czytelników. Wiem, że bardzo wzbogaca przeżywanie Mszy świętej, dzięki temu, że uwrażliwia na gesty liturgiczne, na które czasem nie zwracamy uwagi. Po lekturze dzieci wypatrują momentu, gdy kapłan całuje ołtarz, czy w skupieniu śledzą to, co się po kolei wydarza w liturgii Eucharystii. Starałam się też, by przemawiała do dzieci językiem, który one naturalnie rozumieją – w duchu teologii piękna. A więc wiele wysiłku włożyłam w opracowanie literackie i graficzne. Aby dzieci i rodzice chętnie brali ją do ręki, zachwycali się, a przez to jeszcze bardziej kochali Boga, Stwórcę piękna i największą Miłość.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

