Drukuj Powrót do artykułu

Marta Cartabia o erozji demokracji i powrocie wojny

02 czerwca 2026 | 03:00 | dg | Toruń Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Monika Dejneko-Białkowska

Marta Cartabia, była prezes włoskiego Trybunału Konstytucyjnego i była minister sprawiedliwości, wygłosiła wczoraj, podczas toruńskiego Colloquium Charitativum Novum pod hasłem „De pace” wykład inauguracyjny o erozji granic władzy we współczesnych demokracjach. Wskazała, że kryzys demokracji i powrót wojen mają wspólne źródło – utratę poczucia granicy i ignorowanie godności drugiego człowieka.

Marta Cartabia przywołała słowa papieża Franciszka o „zmianie epoki” – nie epoce zmian, lecz prawdziwym przełomie cywilizacyjnym, w jakim aktualnie jesteśmy. Rewolucja technologiczna i nowe wyzwania ekonomiczne błyskawicznie zmieniły oblicze świata. Prawo ponownie ustępuje miejsca sile. Świat zdaje się zdominowany przez – jak ujął to papież Leon XIV w encyklice Magnifica humanitas – „kulturę potęgi”.

Prawniczka wskazała na dwa niepokojące zjawiska: rozszerzanie się wojen i kryzys demokracji.

Przywołując dane statystyczne, zwróciła uwagę na globalną regresję demokracji, cofającą świat do poziomu z okresu zimnej wojny i rozległych stref autorytaryzmu. Jeszcze rok wcześniej raport wskazywał na dużo wyższy poziom. Wśród przyczyn regresu wskazała przede wszystkim na sytuację Stanów Zjednoczonych, które w 2025 r. po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat utraciły status ugruntowanej demokracji liberalnej.

Przywołała także aktualne konflikty zbrojne – w 2026 r. na świecie trwają około 32 wojny i są 22 obszary kryzysowe. „Oznacza to, że około połowa ludności świata żyje w krajach uwikłanych w wojnę lub zagrożonych napięciami zbrojnymi” – mówiła. W tym kontekście prawniczka przywołała słynne słowa Pawła VI wygłoszone w ONZ w 1965 r.: „Nie więcej wojen, nigdy!”, roz­brzmiewa­jące później u Jana Pawła II i Leona XIV, i pytała: gdzie zniknął świat, który aspirował do bycia rządzonym przez rozum, sprawiedliwość, prawo i negocjacje? „Pokój i demokracja nie są nieodwracalnymi zdobyczami” – podkreśliła.

Wskazała, że regresu demokracji nie widać wcześniej, a erozja demokratycznych zasad jest poprzedzona niejednoznacznymi sygnałami – przesunięcie ku autokracji rzadko ma charakter wywrotowy, jest to proces cichy, przebiegający przez nadużywanie istniejących procedur, osłabianie systemu od wewnątrz, nadużywanie konstytucjonalizmu. Zauważyła, że znamienne jest, iż wszyscy przywódcy polityczni, nawet najdalsi od zasad demokratycznych, powołują się na suwerenność ludu: “Demokracje nie chorują dziś z powodu braku legitymizacji władzy przez lud. Nawet najbardziej autokratyczni przywódcy zostali wybrani w wyborach powszechnych. Demokracje chorują dziś z powodu sposobu, w jaki sprawuje się władzę”.

Marta Cartabia wyodrębniła dwa główne mechanizmy tego zjawiska. Pierwszy to tyrania większości. Odwołując się do Jana-Wernera Müllera, opisała jak współczesny populizm opiera się na fikcji „w pełni zjednoczonego ludu”, którego jednogłośną wolę wyraża przywódca. – Lud jest zawsze bytem pluralistycznym, gdzie obok wielu są nieliczni, obok większości są mniejszości. Utożsamienie woli ludu z wolą większości oznacza mylenie części z całością. Opinie tymczasowej większości wyborczej traktowane są tak, jakby wyrażały lud jako całość – zauwazyła. Skutkiem takiego podejścia jest zepchnięcie parlamentu do roli zbędnej przeszkody, marginalizacja opozycji i polityczna polaryzacja oparta na logice przyjaciel-wróg, zwycięzcy i pokonani – czyli zdiagnozowana prawie dwa wieki temu przez Tocqueville’a „Tyrania większości”.

Drugim mechanizmem jest nietolerancja wobec granic władzy. Zwycięzcy wyborów skłonni są rządzić „w imieniu ludu” bez dalszych ograniczeń, w szczególności bez ograniczeń prawnych. Demokracja sprowadza się w tej koncepcji do samej “inwestytury wyborczej”. Tymczasem, jak podkreśla prawniczka, demokracja jest pojęciem złożonym: składają się na nią władza ludu, elementy liberalizmu politycznego – rozdział i ograniczenie władzy – oraz rządy prawa i ochrona praw człowieka.

Rozważając kwestię granic władzy Marta Cartabia sięgnęła po etymologię: łacińskie “limes” oznaczało pierwotnie ścieżkę między polami, miedzę, później umocnioną drogę wojskową i system fortyfikacji chroniący imperium przed naciskami zewnętrznymi. – Idea granicy zawiera zatem kilka znaczeń. Jest z pewnością linią demarkacyjną, przy której należy się zatrzymać. Jest też ścieżką umożliwiającą przejście oraz linią obrony, która chroni i zabezpiecza. W demokracjach konstytucyjnych granice władzy nie są jedynie więzami: są zarazem warunkami jej możliwości i trwałości w czasie – mówiła.

Przywołała Jacquesa Maritaina, który pisał w cieniu II wojny światowej, że według popularnej formuły ustrój demokratyczny definiowany jest przez suwerenność ludu, jednak ta definicja jest dwuznaczna, ponieważ w rzeczywistości w demokracji nie ma ani suwerena, ani absolutnego pana.

Polemizując z myślą Carla Schmitta o suwerenie jako odpowiedniku Boga w porządku politycznym, prawniczka przywołała Tocqueville’a wskazując za nim, że wszechwładza jest sama w sobie rzeczą złą i niebezpieczną, a gdziekolwiek widać przyznane prawo i możliwość czynienia wszystkiego jakiejkolwiek władzy, czy to ludowi, królowi, demokracji czy arystokracji – tam jest zarodek tyranii i lepiej szukać miejsca do życia pod innymi prawami.

Wyrok włoskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2025 roku wskazał, że nowoczesna demokracja może funkcjonować jedynie z ograniczeniami lub poprzez ograniczenia, które ją „limitują, lecz zarazem czynią możliwą”.

Marta Cartabia postawiła tezę o wspólnym korzeniu obu “patologii” naszej epoki: „W nieobecności granic porządek wewnętrzny wydany jest na pastwę polaryzacji, a porządek międzynarodowy – wojnie”. – Żyjemy w epoce gwałtownego postępu technologicznego, który obiecuje, jak mówił Leopardi, „wspaniałe i postępowe losy” całej ludzkości. A jednocześnie ogromna ilość zasobów politycznych, technologicznych, finansowych i medialnych skupia się w rękach nielicznych, którzy zdają się zdolni do decydowania w mgnieniu oka o losach świata. Starożytni nazywali to hybris – mówiła, wskazując, że w tym kontekście mówienie o ograniczeniach władzy wydaje się naiwne, ale tym bardziej trzeba rozgraniczać zwłaszcza władzę od przemocy.

Tu przywołała Michela Foucaulta: władza działa na funkcjonowaniu wolnych podmiotów i pozostawia im pole wolności, natomiast przemoc działa bezpośrednio, „zmusza, podporządkowuje, torturuje, niszczy”. Gdy gubi się poczucie granicy i poczucie drugiego, władza, nawet ta demokratycznie zdobyta, przeradza się w dominację i przemoc.

– Gdy zagubione zostają poczucie drugiego i poczucie granicy, władza, choćby zdobyta w sposób legalny, wyraża się w formie wojennej, i wówczas przemienia się w dominację, przemoc i opresję, prowadząc do całkowitego zniewolenia, podporządkowania, asymilacji lub unicestwienia jednostek i narodów – mówiła prawniczka.

Przywołała słowa papieża Leona XIV z podróży do Kamerunu, który mówił, że świat dewastuje garstka tyranów. Przypomniała też słynny dialog ateńsko-meliański z Tukidydesa jako ponadczasową ilustrację logiki silniejszego – logiki, która ostatecznie doprowadziła Ateny do klęski ze strony Sparty. “Wojna wzywa wojnę, zemsta zemstę, przemoc przemoc – jak przypomina Oresteja Ajschylosa” – mówiła.

Marta Cartabia nawiązując do doświadczenia budowania pokoju po II wojnie światowej, przekonywała, że żeby przerwać krąg przemocy, trzeba odzyskać poczucie granicy, podatności na zranienie, kruchości – właściwej temu, co ludzkie. Odwołując się do encykliki Magnifica humanitas papieża Leona XIV mówiła, że człowiek właśnie w doświadczeniu granicy – bólu, porażki, słabości – może rozpoznać nienaruszalną godność swoją i cudzą: „Ludzkość jest wspaniała i zraniona – mówi Leon XIV. Wspaniała właśnie jako zraniona”.

To doświadczenie kruchości i niewystarczalności było, zdaniem Marty Cartabii, źródłem solidarności, która po wiekach wojen zapewniła Europie ponad osiemdziesiąt lat pokojowych relacji. Dziś, gdy odchodzą ostatni świadkowie tamtego pokolenia, tracimy pamięć o tej traumatycznej lekcji.

Przywołała także Benedykta XVI, który pisał w Spe Salvi, że zawsze na nowo mozolne poszukiwanie właściwych porządków dla ludzkich spraw jest zadaniem każdego pokolenia; nigdy nie jest zadaniem po prostu zakończonym. Wskazała, że Leon XIV otworzył swoją pierwszą encyklikę podkreślając, że każde pokolenie otrzymuje w dziedzictwie zadanie nadania kształtu swojemu czasowi. Lecz na każdą epokę czyha też ryzyko budowania świata bardziej nieludzkiego i niesprawiedliwego.

Marta Cartabia zakończyła przywołanym przez Leona XIV obrazem proroka Nehemiasza odbudowującego mury Jerozolimy wskazując, że każdy, w swoim własnym miejscu historii wezwany jest do budowania cegła po cegle, kroku po kroku. Nie chodzi o wielką, medialną narrację, a o historyczną odpowiedzialność każdego z nas.

W poniedziałek wieczorem w reprezentacyjnych wnętrzach Pałacu Dąmbskich odbyła się uroczysta gala, podczas której Marta Cartabia odebrała Nagrodę Mikołaja Kopernika Fides et Ratio.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.