Drukuj Powrót do artykułu

Międzynarodowy kongres józefologiczny w Meksyku

25 października 2013 | 22:15 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Sample

Od 28 września do 12 października miałem szczęście być w Meksyku w mieście nazwanym Ciudad Guzmán lub Zapotlan z okazji międzynarodowego kongresu józefologicznego pod hasłem: święty Józef – stróż życia i miłości. Chciałbym na początku tego wpisu powiedzieć jedno podstawowe słowo, a mianowicie: dzięki Ci Panie!

Z głębokości mojej duszy składam Ci dzięki Panie za wszystkie twoje dary, dzięki Tobie, Matko z Guadalupe, za twój cudowny obraz. Dziękuję również Świętemu Józefowi z Zapotlan, ponieważ on prowadził mnie do dalekiego kraju, bym ponownie odkrył piękno naszej wiary katolickiej, tak prawdziwej i uniwersalnej: czułem się w Ciudad Guzmán jak we własnym domu.

Nie byłem zbyt przekonany, by uczestniczyć w tym kongresie, przede wszystkim nie miałem ochoty na daleką podróż. Natomiast były trzy powody, które mnie ostatecznie przekonały. Po pierwsze, możliwość bycia u stóp naszej Pani z Guadalupe; po drugie – samo uczestniczenie w kongresie o św. Józefie i możliwość wypowiadania się; po trzecie – bycie razem z moimi braćmi kapłanami, ponieważ sam nigdy nie wybrałbym się do Meksyku, ale z księżmi z Centrum Józefologicznego z Kalisza to już inna sprawa, to wspaniałe doświadczenie, ponieważ jak reklamowało się pewne biuro turystyczne – najważniejsze to nie dokąd się wybierasz, ale z kim.

Kongres był organizowany przez Centrum Józefologiczne w Meksyku, a konkretnie przez ojców józefinów od ojca Vilaseca razem z diecezją Ciudad Guzmán. Zaangażowane były w nim także władze miasta, ponieważ mają bardzo dobre relacje z Kościołem. Przy inauguracji kongresu mieliśmy w ratuszu miasta otwartą sesję z wszystkim radami i z prezydentem miasta na czele. Banda uroczyście zagrała hymn narodowy i każdy z uczestników otrzymał tytuł 'Gościa Honorowego'. Po południu całe miasto zgromadziło się, by patrzeć na procesję 'sonajeros' – zespołów tańczących na dźwięk egzotycznych grzechotek. Ta procesja dała początek świętom na cześć świętego Józefa, które mają swój punkt kulminacyjny 22 października. Lud meksykański umie świętować!

Już w poniedziałek rano rozpoczęła się część naukowa. Codziennie przemawiało ośmioro prelegentów, każdy przez około 40 minut, pięć osób rano, a trzy po południu. Rytm był intensywny. Byłem na wszystkich wykładach i jako podsumowanie mogę stwierdzić, że świętego Józefa trzeba na nowo odkryć. Dobra teologia o Najświętszej Maryi Panny, czyli dobra mariologia, prowadzi nas do lepszego zrozumienia tajemnicy Chrystusa, czyli chrystologii. Tak samo można powiedzieć o teologii świętego Józefa, czyli józefologii, ona prowadzi do lepszego zrozumienia Maryi i Chrystusa. Nie jest to sprawa drugorzędna, wiemy jakie znaczenie miał i ma święty Patriarcha w dziele wcielenia Syna Bożego i Jego misji odkupienia człowieka. Papież Franciszek doskonale to rozumie: jego homilia na początku pontyfikatu w dniu uroczystości świętego Józefa (19 marca) i jego decyzja o umieszczeniu imienia Józefa po Maryi w modlitwach eucharystycznych 2, 3 i 4 potwierdza tę tezę.

Z tego co słyszałem podczas tego kongresu bardzo mi się podobała idea, że Józef – na pewno młody człowiek kiedy ożenił się z Maryją – czasami jest reprezentowany jako starca, ponieważ jest podobny do starca Boga Ojca. Niektórzy stwierdzili, że tak został malowany czy rzeźbiony, by w ten sposób bronić dziedzictwo Maryi, ale inni stwierdzą, że z powodu bycia ikoną Ojca. Św. Józef jest najlepszym ojcem i najbardziej podobnym do Boga Ojca. Również podkreślał się rolę całej świętej rodziny, nie możemy dzielić Maryi od Józefa. Bardzo piękna inicjatywa jest modlitwa małżonków i jego 'Zdrowasz Maryjo', które teraz cytuję: ' Maryjo, łaski pełna, i Józefie, synu Dawida; wszelka cześć Tobie, Matko Boża, i tobie, opiekunie Zbawiciela. Niech będzie uwielbione na wieki dzieciątko z którym utworzyliście rodzinę, JEZUS. Święci Małżonkowie, módlcie się za nami grzesznymi, za nasze rodziny i wspólnoty, teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen'

Ze swojej strony mówiłem o wartości literackiej i teologicznej powieści Jana Dobraczyńskiego, 'Cień Ojca'. Pasjonująca historia, którą czyta się jednym tchem. Studiowałem możliwość nakręcemia dobrego filmu o świętym Józefie na bazie tej opowieści i zaprezentowałem szkic scenariusza. Myślę o superprodukcji hollywoodzkiej w stylu Pasji Mela Gibsona. Po moim wystąpieniu zbliżyła się do mnie rodzina z Meksyku, która jest w kontakcie z Rycerzami Kolumba w USA, którzy sfinansowali film 'Cristiada'. Ta rodzina wyraziła chęć współpracy w tym projekcie. Zobaczymy czy potrafię napisać cały scenariusz i jak to wszystko się skończy, ponieważ… I have a dream!

W niedziele rano -6 października- pomodliłem się przed Najświętszym Sakramentem wystawionym na monstrancji w kościele 'Parroquia del Sagrario' naprzeciwko Katedry. Mało ludzi przybywało na adoracji. Byłem już prawie godzinę kiedy dwie ławki przede mną po prawej uklękła pani średniego wieku i zaczęła odmówić różaniec, szepcząc półgłosem. Na początku to przeszkadzało mnie, a mimo wszystko wytrzymałem i zostałem w miejscu. Trochę później zacząłem sam powtarzać zdrowaśki po hiszpańsku tak powoli i tak szczególnie jak pani to zrobiła. Ona coś dodawała do drugiej części tej modlitwy, a mianowicie: Święta Maryjo, Matko Boża i Matko nasza, módl się za nami… Nigdy w moim życiu modliłem się na różańcu tak powoli, z takim namaszczeniem ciągle powtarzając i podkreślając 'Matko Boża i Matko nasza'. Pod koniec Pani wstała, patrzyła na mnie i podarowała swój różaniec. Nauczyłem się w Meksyku -w październiku, w miesiącu poświęconym modlitwie różańcowej- lepiej odmawiać różaniec, tylko z tego powodu warto było lecieć do Nowego Świata.

Kongres zakończył się w niedzielę w sposób uroczysty mszą świętą w katedrze, której przewodniczył Nuncjusz Apostolski. Warto zwrócić uwagę na dbałość o liturgię. Każdego dnia mieliśmy okazję odprawić mszę świętą w katedrze, która jest również sanktuarium świętego Józefa. W Zapotlan wszystko „pachnie“ świętym Józefem. Miejscowe kobiety zahaftowały wiele ornatów z tej okazji, pięknych, nowych, godnych: wszyscy kapłani wyglądaliśmy wspaniale. A kiedy nadchodziła chwila komunii każdy koncelebrans otrzymywał na każdej mszy świętej nowy i czysty puryfikator. Tu widać delikatność i wiarę tego ludu chrześcijańskiego. Przed Eucharystią mieliśmy kolejną hałaśliwą procesję na cześć naszego Patrona, ponieważ św. Józef należy do Zapotlan i Zapotlan należy do świętego Józefa. Ciągle dał się słuchać krzyk: ¡Viva el señor San José! ¡Viva! Według mnie nie ma drugiego miasta na świecie, które by miał tak ogromnego nabożeństwa do ojca Jezusa i męża Maryi.

Skończył się kongres i pobyt w Ciudad Guzman i podstawowa grupa polska poleciała do Meksyku DF. Napisałem „podstawowa“, ponieważ było nas sześciu z dziewięciorga uczestników z Polski, nie licząc księdza Ryszarda, który przyjechał jako przedstawiciel Niemieckiego Centrum Józefologicznego. Osobiście nie mógłbym jechać do Meksyku i nie pojawiać się w 'La Villa', jak nazywają Meksykanie Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny z Gwadelupy. Moja radość była ogromna kiedy już we wtorek rano mieliśmy okazję odprawić tam mszę świętą patrząc cały czas na cudowny obraz 'La Morenita'. Byłem głównym celebransem i to bardzo pomogło mi lepiej się modlić. Pod koniec mszy ktoś z nas komentował: przeżyłem tę mszę świętą z takim namaszczeniem jak mszę prymicyjną.

Meksyk to ogromny kraj mający dwa miliony kilometrów kwadratowych, a więc ponad sześć razy tyle, co Polska, a 120 milionów mieszkańców i innych 30 milionów w Stanach. Klimat ciepły, w domach nie ma kaloryferów. Trochę niebezpiecznie, widywaliśmy często patrole policyjne i wojskowe. Kartele narkotykowe przyszły z Kolumbii do tej ziemi. Ubóstwo i bogactwo pomieszane tak skrajnie jak kolory tej ziemi. Deszcz i słońce, zieleń i góry. Kraj bogaty w ropie, ale wszystko w rękach państwa, jest tylko jedna firma paliwowa – PEMEX – tak wszechobecna jak muzyka meksykańska na ulicach. Kuchnia dobra i własna, sprzed hiszpańskiej kolonizacji, zawsze pikantna.

Mieliśmy okazję zwiedzać trochę z centralnej części Meksyku. Oprócz obowiązkowego zwiedzania piramid słońca i księżyca w Teotihuacan, byliśmy w Guadalajarze, pięciomilionowym mieście, które ma w swoim seminarium diecezjalnym ponad tysiąca kleryków. Puebli – centrum kultury meksykańskiej; Taxco – znanym z kopalni i sklepów srebra, jak i z taksówek-garbusów malowanych na biało; Cuernavace z pomnikiem Zapaty; a także w wielu sanktuariach maryjnych: Zapopan, Cholula, Tonantzintla, la Virgen del Rosario. Mszę świętą celebrowaliśmy zawsze w pięknych kościołach, a na koniec znowu w Guadalupe na pożegnanie z Matką. Tam wiele osób zbliżało się do mnie i myślałem, że będą prosić o jałmużnę, ale nie – prosili o błogosławieństwo kapłana: to największe bogactwo dla nich. Wiele można nauczyć się od prostych indian meksykańskich.

Kto chciałby dowiedzieć się więcej ma obszerną informację w piśmie dwutygodniowym 'Opiekun' z diecezji kaliskiej i na zdjęciach z mojego tabletu. Chcę kończyć ten wpis już zbyt długi dziękując znowu mojemu Panu za możliwość bycia na tak dalekiej ziemi. Wzrosło we mnie nabożeństwo do Maryi i do Józefa, a oni zawsze prowadzą nas do Jezusa. Chciałbym także podziękować wszystkim ludziom, którzy tak życzliwie traktowali nas. Dziękuję kapłanom z Polski za towarzystwo jak również siostrze Dolores, a szczególnie dziękuję księdzu Andrzejowi, który jest prezesem Centrum Józefologicznego w Kaliszu i Wikariuszem diecezji, i księdzu Jackowi, kustoszowi Sanktuarium świętego Józefa w Kaliszu. Chcę także podziękować mojej rodzonej siostrze Dulce, mieszkającej od wielu lat w Bostonie, za wparcie ekonomiczne. Bez ich pomocy nie byłaby możliwa ta wspaniała podróż.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.