Miłość do siebie – nie narcyzm, a świadomość Bożego dziecięctwa. Sobota na Jerychu Młodych
07 czerwca 2026 | 15:48 | Alicja Kościesza | Pratulin Ⓒ Ⓟ
Fot. Jan GerliczEnergiczny poranek, refleksyjne popołudnie i bardzo głośna noc – to druga z trzech osłon tegorocznego Jerycha Młodych. Festiwal, któremu towarzyszy hasło „Jestem”, zgromadził młodzież przy Sanktuarium bł. Męczenników Podlaskich w Pratulinie nad Bugiem.
Tych, dla których noc z piątku na sobotę okazała się zbyt krótka, po śniadaniu rozbudził Wodzirej Paweł, któremu po raz kolejny udało się podnieść temperaturę pod sceną – młodzi chętnie przyłączyli się do zabawy, a następnie ruszyli na warsztaty – wśród licznych propozycji znalazły się m.in. uwielbienie tańcem, siatkówka, piłka nożna, występy sceniczne, nauka języków obcych, a nawet rap.
W godzinie miłosierdzia młodzi wrócili pod scenę-ołtarz, gdzie rozpoczęła się celebracja sakramentu pokuty. Wybrzmiał dobrze znany fragment z Ewangelii – o miłosiernym ojcu.
O. Michał Legan w konferencji zwrócił uwagę, że pod prośbą młodszego syna o przysługującą mu część majątku, kryje się tak naprawdę wyczekiwanie śmierci ojca. Choć wydaje nam się, że my nigdy w taki sposób nie odezwalibyśmy się do Boga, to w rzeczywistości za każdym razem, kiedy wybieramy grzech śmiertelny, wybieramy siebie zamiast Boga i tym samym zabijamy Boga w sobie. Przykazania możemy uznać za coś, co odbiera nam wolność, jednak dostaliśmy je od Boga dlatego, że On nie chce bezczynnie patrzeć na to, jak siebie ranimy, za bardzo nas kocha, by pozwalać na naszą wewnętrzną śmierć – przypomniał paulin, dodając, że Bóg zawsze daje człowiekowi kolejną szansę i sam, czekając na powrót grzesznika, staje w progu domu, troszcząc się o to, żeby nikt nie udaremnił podjętej próby powrotu i nawrócenia.
O. Legan zauważył, że w momencie, kiedy my bylibyśmy skłonni nakręcić wielosezonowy serial opowiadający o tym, co działo się w życiu młodszego syna, kiedy przepuszczał otrzymane bogactwo, Jezus w przypowieści streszcza ten czas w zaledwie czterech słowach – stąd wniosek, że Bóg nie poświęca naszym grzechom większej uwagi, mamy tylko wyznać je z żalem na spowiedzi i przyjąć Jego wybaczenie. Zakonnik podzielił się również nauką, jaką odebrał od bp. Edwarda Dajczaka, dotyczącą konfesjonałowych sytuacji podbramkowych: należy szukać najmniejszej furtki, która pozwoli udzielić rozgrzeszenia, by człowiek mógł doświadczyć tego szczególnego Bożego pocałunku.
Po konferencji rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu ze śpiewem prowadzonym przez zespół AdoNaj, a w miasteczku miłosierdzia młodzi korzystając z posługi księży, jednali się z Bogiem.
Mszy świętej przewodniczył pasterz diecezji siedleckiej, bp Kazimierz Gurda. W homilii zauważył, że temat przewodni drugiego dnia Jerycha Młodych – miłość do siebie samego – jest trochę zaniedbany, bo skupiamy uwagę bardziej na miłości do Boga i innych ludzi. A miłość własna to nie przejaw narcyzmu czy egoizmu, ale wyraz świadomości tego, że jesteśmy dziećmi Bożymi.
Komentując pierwsze czytanie, biskup zwrócił uwagę, że Jakub, nie akceptując swojej tożsamości, najpierw ukradł błogosławieństwo dedykowane dla Ezawa, a dopiero po latach, walcząc w śnie z aniołem, walczył o błogosławieństwo przeznaczone dla niego. Z tej walki wyszedł kulejąc, co jak zauważył kaznodzieja, miało upewnić go o realności tego nocnego doświadczenia.
Bp Gurda podkreślił również znaczenie nadania nowego imienia – Jakub stał się Izraelem, a później w Ewangelii Szymon został nazwany Piotrem. W obu przypadkach ten moment był zapowiedzią nowej przyszłości, nowej, niezwykle ważnej roli. Jakub-Izrael stał się ojcem narodu wybranego, a na Szymonie-Piotrze Jezus zdecydował się zbudować swój Kościół.
Po kolacji młodzi zgromadzili się w urokliwej scenerii nad jeziorkiem, by wysłuchać opowieści Michała Bukowskiego o tym, jak usłyszał Boże „Jestem” w swoim życiu. PAX na podstawie własnego doświadczenia przyznał, że bardzo potrzebujemy, takich spotkań jak Jerycho Młodych – takiej przestrzeni, w której możemy odciąć się od bodźców i rozproszeń i skupić na tym, co najważniejsze, by móc spotkać Boga i pozwolić Mu wywrócić swoje życie.
Mówca podzielił się skomplikowaną historią swojego dorastania, opowiedział o niedostatkach miłości, osiedlowych „studiach z patologii” i o tym, że właśnie takiego poplątanego, stojącego na zewnątrz Kościoła, odnalazł go Bóg. Michał przyznał, że w jego nawróceniu kluczową rolę odegrał katecheta, który potrafił znaleźć z uczniami wspólny język i pokazał, że modlitwa, także ta o bardzo przyziemne sprawy, jak pieniądze, naprawdę jest wysłuchiwana.
W świadectwie bardzo mocno wybrzmiał apel o wejście w życie Kościoła na serio, o to, by zatroszczyć się o osobistą relację z Bogiem i szukać formacji we wspólnotach. By pozwolić Bogu zadziałać w swoim życiu, po to, by świecić Jego blaskiem tam, gdzie się pojawiamy i być prawdziwymi świadkami Chrystusa.
Ostatnim punktem programu były koncerty Anatoma (do którego gościnnie dołączyli PAX i KaPe, prowadzący wcześniej warsztaty) oraz zespołu niemaGOtu. Oba występy stały się także przestrzenią ewangelizacji. Ze sceny wybrzmiał silny przekaz o potrzebie odkrycia swojego powołania, jako warunku bycia szczęśliwym, oraz wezwanie do ufnego wpatrzenia w Jezusa, zobaczenia na sobie kropli Jego krwi, i decyzji o zanurzeniu życia w Bogu.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.







