Misja na pograniczu siostry Leticii: my, wsłuchane w wołanie migrantów
02 maja 2026 | 14:32 | rj, Avvenire | El Paso Ⓒ Ⓟ
Fot. Joseph Lockley/UnsplashNajwięcej czasu spędza obecnie w sądach i ośrodkach detencyjnych. To bolesny efekt działań ICE, który brutalnie rozprawia się z nielegalnymi migrantami w amerykańskiej diecezji El Paso na granicy z Meksykiem. „Przyjmujemy na siebie rozpacz rodzin i ich nadzieje na godniejsze życie” – mówi siostra Leticia Gutiérrez Valderrama. Misjonarka od 2024 roku kieruje „służbą przyjęcia”, czyli biurem migracyjnym diecezji El Paso w Teksasie.
Siostra Leticia pochodzi z Meksyku i należy do Zgromadzenia Misjonarek św. Karola Boromeusza, popularnie zwanych skalabryniankami. Jego głównym charyzmatem jest niesienie pomocy migrantom, uchodźcom i osobom wysiedlonym. Swą misję siostry realizują we współpracy z zespołem świeckich działających po obu stronach granicy.
Wśród migrantów na pustyni
Misjonarka wyznaje, że ośrodki detencyjne w El Paso są przepełnione. Jest to wynik działań administracji Donalda Trumpa, który do powstrzymania fali migracji skierował agentów federalnego Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE). Wsławili się oni swą bezwzględnością i bezkrytycznym użyciem siły w wyłapywaniu migrantów i organizowaniu masowych deportacji. „Kiedy biskupi diecezji El Paso poprosili mnie i moje siostry o zajęcie się duszpasterstwem migrantów, myślałyśmy, że będziemy prowadzić apostolat w ośrodkach dla uchodźców i początkowo tak było” – wyjaśnia siostra Leticia. Wskazuje, że wraz z zaostrzeniem antyimigracyjnej polityki rządu Trumpa „wiele ośrodków zostało zamkniętych, a uzyskanie wizy umożliwiającej legalny wjazd do kraju stało się jeszcze trudniejsze”. W ten sposób siostry zaczęły zapuszczać się na pustynne tereny i w góry przy granicy z Ameryką Środkową, między El Paso a Ciudad Juarez, aby dostarczać wodę i żywność tym, którzy próbowali przedostać się do Stanów Zjednoczonych.
Wysłuchać krzyku płynącego z sądów
„Na początku ubiegłego roku, wraz z nasileniem przemocy ze strony ICE – opowiada misjonarka – zaczęłyśmy dostrzegać również strach rodzin cudzoziemców znajdujących się w sytuacji nielegalnej”. Od tego momentu skalabrynianki zaczęły ich szukać „od domu do domu, aby ich uspokoić, aby powiedzieć, że Kościół jest przy nich w tym bólu”. Wiele parafii w całej przygranicznej diecezji zgłosiło się w ciągu ostatnich miesięcy do przyjmowania osób, które czują się zagrożone. W maju 2025 r. „służba przyjęcia” po raz kolejny zmieniła swoje plany duszpasterskie. Rząd zezwolił bowiem ICE i straży granicznej (Border Patrol) na wkraczanie do sądów imigracyjnych. „Osoby, które przekraczają granicę, aby mieć nadzieję na pozostanie w Stanach Zjednoczonych, muszą czekać na decyzję sędziów – wyjaśnia siostra – ale nawet po pozytywnym wyroku migranci ryzykują, że zostaną zatrzymani i umieszczeni w ośrodkach detencyjnych przez siły policyjne, bez konieczności podania ważnego powodu”. W tej sytuacji skalabrynianki wraz z zespołem osób świeckich postanowiły wysłuchać „krzyku” dochodzącego z sądów i zaczęły uczestniczyć w codziennych rozprawach u boku migrantów. „Każdego dnia towarzyszymy ludziom, którzy przybywają zdezorientowani, pełni nadziei lub przerażeni – wyjaśnia siostra Leticia. – Po prostu czekamy razem z nimi, często nawiązujemy relacje, dodajemy im otuchy, pocieszamy”.
Przyjąć rozpacz i strach o bliskich
Siostry są z zatrzymanymi migrantami nie tylko w sądach, towarzyszą im również w ośrodkach Camp East Montana i El Paso Processing Center. „Kiedy niektórzy z tych migrantów, których znaliśmy, trafili do miejskich ośrodków detencyjnych, zrozumiałyśmy, że musimy nadal być dla nich punktem odniesienia” – wyznaje siostra Leticia. W ten sposób skalabrynianki zaczęły utrzymywać kontakty z rodzinami migrantów, zarówno tymi w Stanach Zjednoczonych, jak i tymi, które pozostały w krajach ich pochodzenia, uspokajając je co do losu ich bliskich. „Kiedy dzwonimy do rodzin, przyjmujemy ich rozpacz – mówi misjonarka – proszą nas, abyśmy zapobiegli deportacji zatrzymanych do jeszcze surowszych więzień, takich jak te w Salwadorze czy Guantanamo”.
Rozmowy kontrolowane
Siostra Leticia i jej zespół, starają się jak najczęściej odwiedzać migrantów przetrzymywanych w ośrodkach (w których, zmarło już kilka osób), aby nieść im pocieszenie. „Nie można wejść bez zezwolenia rządu, dlatego możemy z nimi rozmawiać dosłownie chwilę, zawsze pod nadzorem i tylko w wyznaczonych momentach” – opowiada skalabrynianka. „Administracja – mówi – nie pozwala nawet księżom, którzy wchodzą, by sprawować Mszę, na nawiązanie osobistej relacji z migrantami, nie mogą ich nawet dotknąć”. Jednak dla siostry Leticii to krótkie spotkanie „już jest Eucharystią” dla tych, którzy są zdesperowani i samotni, dla tych, którzy muszą pozostać w ośrodku nawet przez sześć, siedem miesięcy. „Kościół przez nas staje się ich przybraną rodziną” – zaznacza misjonarka.
Godność ludzka nie podlega negocjacjom
Skalabrynianka podkreśla, że mimo iż wojna w Iranie odwróciła uwagę od nieludzkich warunków migrantów w Stanach Zjednoczonych, działania ICE nadal trwają przy milczeniu świata. „Policja – mówi – wyłapuje ludzi podstępem, realizując swą diabelską strategię od domu do domu”. Siostra Leticia wskazuje na znaczenie papieskich apeli w sprawie poszanowania praw migrantów. „Odwaga Leona XIV – podkreśla – skłania nas do powiedzenia, jeszcze mocniej, że chcemy żyć Ewangelią za wszelką cenę i być przy cierpiących. I że godność ludzka nie jest wartością podlegającą żadnym negocjacjom”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

