Drukuj Powrót do artykułu

Monika Sajkowska: dzieciństwo bez przemocy to prawo dziecka, nie odległy ideał

05 października 2026 | 17:45 | rozmawiała Anna Rasińska, ar, red. efem | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Alicja Kościesza / KAI

Głos Kościoła może być dla wielu osób impulsem do refleksji nad sposobem traktowania dzieci i do zmiany zachowań – mówi dr Monika Sajkowska, przewodnicząca Krajowej Koalicji na rzecz Ochrony Dzieci i liderka kampanii „Dzieciństwo bez Przemocy”. W rozmowie z KAI mówi o przemocy emocjonalnej i wynikach badania „Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci”, z którego wynika, że aż 80 proc. Polaków przyzwala na krzyk jako element wychowania.

Anna Rasińska (KAI): Hasło tegorocznej kampanii brzmi „Przemoc odbiera dzieciom moc”. Sama kampania skupia się na przemocy emocjonalnej. Dlaczego właśnie ten rodzaj przemocy wymaga dziś szczególnego zwrócenia uwagi?

Dr Monika Sajkowska: Jako społeczeństwo nie mamy już wątpliwości, że skrajne formy krzywdzenia, takie jak przemoc fizyczna czy wykorzystywanie seksualne, są przemocą i mają poważne konsekwencje dla dziecka. Nadal jednak część zachowań związanych z krytykowaniem, poniżaniem czy krzykiem bywa traktowana jako metoda wychowawcza. Ostatnie badania „Barometru Postaw wobec Krzywdzenia Dzieci” pokazują, że około 30 proc. Polaków wciąż akceptuje stosowanie kar fizycznych wobec dzieci, a aż 80 proc. przyzwala na krzyk jako element wychowania. Dlatego chcemy pokazywać, że przemoc emocjonalna w różnych jej formach również jest przemocą. Ma ona poważne konsekwencje dla funkcjonowania i rozwoju dziecka, a także dla relacji między dzieckiem a rodzicami.

Przemoc fizyczną stosunkowo łatwo rozpoznać i nazwać. W przypadku przemocy emocjonalnej ta granica jest mniej oczywista. Kiedy krzyk czy ostre słowa przestają być błędem wychowawczym, a zaczynają krzywdzić dziecko?

Z przemocą emocjonalną problem polega właśnie na tym, że tę granicę bardzo trudno jednoznacznie wyznaczyć. To szeroki i niejednorodny obszar, obejmujący wiele różnych zachowań dorosłych. O ile w przypadku przemocy fizycznej mamy do czynienia z konkretnym działaniem, np. uderzeniem, o tyle przemoc emocjonalna może przybierać postać przemocy werbalnej, poniżania dziecka, ale także zaniedbywania jego potrzeb emocjonalnych. Może więc polegać zarówno na działaniu, jak i na zaniechaniu.

Konsekwencje takich zachowań dotyczą przede wszystkim sposobu, w jaki dziecko buduje relacje z innymi ludźmi i kształtuje własną samoocenę. Doświadczenia z dzieciństwa mogą pozostawać z nim przez wiele lat, a niekiedy przez całe życie.

W kampanii bardzo mocno podkreślamy, że dzieciństwo jest okresem formacyjnym. To, czego dziecko dowiaduje się wtedy o sobie i czego doświadcza w relacjach z najbliższymi, wpływa na to, jakim człowiekiem będzie w przyszłości. Jeśli w tym czasie doświadcza przemocy, jej konsekwencje mogą towarzyszyć mu również w dorosłym życiu.

Wspomniała pani o badaniu „Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci”. Jakie są najważniejsze wnioski z jego najnowszej edycji?

Pierwszą edycję badania przeprowadziliśmy przed rozpoczęciem kampanii „Dzieciństwo bez Przemocy” właśnie po to, by móc obserwować, jak zmieniają się postawy społeczne wobec krzywdzenia dzieci. To dla nas bardzo ważne, bo możemy zmieniać prawo i wprowadzać rozwiązania instytucjonalne służące ochronie dzieci, ale dopóki ludzie nie będą przekonani, że dziecko jest podmiotem, że należy traktować je z szacunkiem i że zachowania przemocowe mają dla niego negatywne konsekwencje, te rozwiązania będą miały przede wszystkim charakter zewnętrzny.

Zmiana postaw jest więc kluczowym elementem drogi do dzieciństwa bez przemocy. Chcemy sprawdzać, jak wpływają na nią działania edukacyjne, zmiany w polityce społecznej dotyczącej ochrony dzieci, ale też szersze przemiany związane z coraz większym uznawaniem podmiotowości dziecka. Obecnie przeprowadziliśmy drugą edycję badania i planujemy powtarzać je co dwa lata, bo postawy społeczne zmieniają się bardzo powoli.

Widzimy niewielki, ale jednak, spadek poparcia dla stosowania kar fizycznych wobec dzieci. Jednocześnie wciąż znacząca grupa dorosłych uważa, że kary są dobrym narzędziem wychowawczym. Około jednej piątej badanych jest też zdania, że dziecko powinno znać zasady i ich przestrzegać, ale nie musi ich rozumieć. To oczywiście mniejszość, jednak są to nadal znaczące odsetki osób, które są rodzicami, opiekunami albo mają kontakt z dziećmi.

Jednocześnie „Barometr” pokazuje, że jako społeczeństwo jesteśmy niemal jednomyślni co do tego, że w relacji z dzieckiem powinna dominować bliskość i że dzieci należy chronić. Nie jest to więc wyłącznie negatywny obraz rodziców i opiekunów. Nadal jednak widzimy obszary wymagające zmiany, a te zmiany następują bardzo powoli. Mam nadzieję, że kampania oraz działania podejmowane także pomiędzy jej kolejnymi edycjami będą się do nich przyczyniać.

Mówi pani, że zmiana postaw następuje powoli. Czy mimo to widać już, że Polacy są bardziej wyczuleni na krzywdzenie dzieci i częściej gotowi reagować?

W wynikach badań widać zmiany, ale nie są one skokowe. Barometr jest oczywiście tylko jednym z narzędzi pozwalających ocenić, jak zmienia się rzeczywistość. Widzimy jednak również wokół siebie, że coraz częściej jesteśmy przekonani, iż dziecko powinno być chronione przed niektórymi zachowaniami dorosłych, i że rośnie gotowość do reagowania na przemoc.

Jednocześnie jest to trochę sinusoida. Ostatnia debata wokół rzeczniczki praw dziecka pokazała, jak duże jest wciąż przyzwolenie na agresywne zachowania rodzica wobec dziecka i jak wiele pojawia się głosów usprawiedliwiających takie zachowania. Nie chodzi o to, żeby rodziców bezwzględnie potępiać, ale bardzo niepokoi mnie sytuacja, w której reakcja na krzywdzenie dziecka jest przedstawiana jako wtrącanie się w sprawy rodziny czy wręcz działanie przeciwko rodzicom.

To prowadzi do pomniejszania tego, czego doświadczyło dziecko, i do unieważniania przemocy. Wiemy, że takie reakcje zdarzają się jednostkowo i właśnie to chcemy zmieniać. Niepokojące jest jednak to, że w debacie publicznej mogą one przybierać charakter masowy, kiedy podobne opinie wyrażają tysiące osób, choćby w mediach społecznościowych.

Kampania jest skierowana również do dzieci i młodzieży. Czy wiedzą one dziś wystarczająco dużo o tym, jakie zachowania wobec nich są niedopuszczalne i gdzie mogą szukać pomocy?

Dzieci i młodzież są bardzo ważną grupą adresatów kampanii. Chcemy, żeby dzięki niej wiedziały, jak unikać zagrożeń i gdzie szukać pomocy, jeśli znajdą się w trudnej sytuacji związanej z przemocą. Ten przekaz dociera do nich bardzo intensywnie podczas sześciu tygodni trwania kampanii. W szkołach i przedszkolach odbywają się zajęcia dostosowane do wieku i poziomu rozwoju dzieci. Prowadzą je nauczyciele, psycholodzy, pedagodzy, ale także policjanci, którzy bardzo mocno angażują się w kampanię i prowadzą działania edukacyjne zarówno dla młodszych dzieci, jak i młodzieży.

Bardzo zależy nam jednak na tym, żeby nie przerzucać na dzieci odpowiedzialności za edukowanie dorosłych. Nie chcemy sytuacji, w której to dziecko musi mówić rodzicowi: „nie bij mnie, szanuj mnie, traktuj mnie dobrze”. To my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za właściwe traktowanie dzieci i za zmianę postaw.

Chcemy, żeby dzieci były nie tylko adresatami kampanii, ale też ją współtworzyły, mówiły o swoich potrzebach, o tym, co jest dla nich ważne. Nie powinny jednak występować w roli edukatorów dorosłych.

W ubiegłym roku podczas finału kampanii przedstawili państwo konkretne postulaty systemowe, m.in. rozwój Centrów Pomocy Dzieciom i stworzenie wyspecjalizowanych służb ochrony dzieci. Co udało się przez ten rok zrobić?

Tych postulatów nie udało się jeszcze zrealizować. Podobnie jak w przypadku zmiany postaw społecznych, praca nad rozwiązaniami systemowymi często trwa latami. Nie zawsze politycy odpowiedzialni za ich wdrożenie traktują je priorytetowo, zmieniają się też rządzący i część pracy edukacyjnej oraz rzeczniczej trzeba zaczynać od nowa.

W Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę mamy jednak doświadczenie, które uczy cierpliwości. W tym roku obchodziliśmy 35-lecie działalności i jesteśmy przekonani, że warto konsekwentnie prowadzić działania rzecznicze, nawet jeśli nie przynoszą one szybkich efektów.

Dlatego również w tym roku będziemy przypominać o tych postulatach. To jest budowanie społecznego i politycznego poparcia wokół rozwiązań, które uważamy za potrzebne. Mamy nadzieję, że z czasem uda się przekonać do nich osoby odpowiedzialne za ich wdrożenie i doprowadzić do ich realizacji.

Kościół angażuje się w kampanię od samego początku, już po raz trzeci. Jakie są efekty tej współpracy?

Tak, Kościół angażuje się w kampanię od jej pierwszej edycji i bardzo nas to cieszy. Jego głos jest ważny dla wielu ludzi, dlatego zależy nam, żeby wybrzmiewał także w sprawie ochrony dzieci – żeby przypominał o ich kruchości, zależności od dorosłych i potrzebie szczególnej troski. Dla wielu osób taki przekaz, usłyszany w Kościele czy zawarty w liście hierarchów, może być impulsem do refleksji i zmiany zachowań.

Także w tym roku ten głos jest obecny m.in. w liście hierarchów do wiernych oraz poprzez symboliczne podświetlanie 19 listopada kościołów i innych obiektów kościelnych.

Bardzo cieszy mnie również to, że zaangażowanie Kościoła ma w tym roku wymiar merytoryczny. Szczególna uwaga została poświęcona wychowaniu religijnemu i przemocy, która może się w tym obszarze pojawiać. To ważne rozszerzenie przekazu kampanii, dotyczące zarówno tego, w jaki sposób rodzice wprowadzają dzieci w świat wiary, jak i tego, jak dzieci są traktowane przez księży i inne osoby pracujące w instytucjach kościelnych.

Wspomniała pani, że współpraca z Kościołem z roku na rok się umacnia. Co szczególnie ceni pani w tegorocznym zaangażowaniu i jak ta współpraca może się dalej rozwijać?

Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy. Miałam też swój udział w przekonywaniu Episkopatu do włączenia się w kampanię i budowania takiego sojuszu wokół ochrony dzieci. To się udało i dziś nie trzeba już zaczynać wszystkiego od podstaw. Ta współpraca z roku na rok się umacnia i mam nadzieję, że będzie się dalej rozwijać, choć dziś trudno jeszcze powiedzieć, jakie konkretnie formy może to przyjąć.

W tym roku bardzo pozytywnie zaskoczył mnie wybór konkretnego obszaru, na którym Kościół postanowił się skoncentrować, czyli wychowania religijnego. Dużą rolę odgrywa tutaj Fundacja Świętego Józefa, która przygotowuje narzędzia edukacyjne adresowane do rodziców. Powstały m.in. e-booki i webinary, które mają wspierać rodziców w radzeniu sobie z oporem dziecka wobec praktyk religijnych i pokazywać, jak przekazywać treści religijne w sposób, który nie będzie oparty na straszeniu Bogiem ani na przymusie. To tylko przykłady działań, które rozwijają tegoroczny przekaz Kościoła w ramach kampanii.

W jaki sposób osoby prywatne mogą włączyć się w tegoroczną kampanię?

W poprzednich latach bardzo mocno zachęcaliśmy przede wszystkim instytucje, organizacje i placówki do podejmowania działań edukacyjnych. W tym roku nadal to robimy, ale większy nacisk kładziemy również na zaangażowanie osób prywatnych. Na stronie kampanii powstała specjalna sekcja dla osób indywidualnych, uruchamiamy też newsletter i różne formy zachęcające do aktywnego udziału. Chcemy, żeby ludzie nie tylko byli odbiorcami przekazu kampanii, ale również sami podejmowali działania.

Każdy drobny krok ma znaczenie – przekazanie materiałów kampanijnych, rozmowa na ten temat czy własna edukacja. To wszystko sprawia, że kampania może stawać się ruchem społecznym, a wartości i zasady, które promujemy, coraz mocniej się zakorzeniają.

Co chciałaby pani, żeby z tegorocznej kampanii zapamiętał każdy rodzic? Jaka jedna zasada mogłaby realnie zmienić relację z dzieckiem?

Myślę, że w wychowaniu pojawia się wiele ważnych zasad, ale najważniejsze jest budowanie bliskiej relacji z dzieckiem – bycie przy nim, wspieranie go, docenianie i dawanie mu poczucia mocy. Każdy rodzic chce przecież, żeby jego dziecko weszło w dorosłe życie silne i pewne swojej wartości.

Chciałabym jednak powiedzieć coś jeszcze szerzej: dzieciństwo bez przemocy nie jest jakimś ideałem, do którego możemy jedynie próbować się zbliżać. To jest prawo dziecka. My, dorośli, a w szczególny sposób rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby to prawo było respektowane. Dbamy o nasze dzieci, chcemy, żeby wyrosły na silnych ludzi, ale jesteśmy też strażnikami ich prawa do życia bez przemocy.

Katolicka Agencja Informacyjna objęła patronat medialny nad tegoroczną edycją kampanii „Dzieciństwo bez Przemocy”.

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.