Nuncjusz na Ukrainie: w Oleszkach nie pozostało już nic, zjedli nawet psy
19 października 2026 | 14:48 | jol, Il Messaggero, red. bz | Kijów Ⓒ Ⓟ
Chersoń, Fot. Smoliyenko Dmytro/Ukrinform/ABACA/Abaca/East NewsSytuacja jest niezwykle poważna, nie dociera żywność i brakuje prądu. Trwa wyścig z czasem – mówi abp Visvaldas Kulbokas, opisując piekło, w jakim żyją mieszkańcy Oleszek. W mieście, leżącym 4 km od Chersonia, skończyły się leki, a dziesiątki ciał leżą na ulicach lub w domach, ponieważ Rosjanie zabraniają ich grzebania. Okupanci kradną żywność, którą ukraińskie wojska próbują zrzucać głodującym za pomocą dronów.
Za cierpiącą ludnością wstawił się Leon XIV, który – w rozmowie telefonicznej – poprosił prezydenta Władimira Putina „o rozejm w celu umożliwienia dostarczenia pomocy żywnościowej i medycznej oraz dobrowolnej i bezpiecznej ewakuacji ludności cywilnej”. Władze Kremla oświadczyły, że „uzgodniono współpracę w tej sprawie”.
W rozmowie z rzymskim dziennikiem „Il Messaggero” nuncjusz apostolski na Ukrainie podkreśla fundamentalne znaczenie tego wołania o „rozejm chleba” dla „mieszkańców, którzy wyczerpali wszystkie zapasy żywności i zjedli nawet psy i gołębie”.
„Il Messaggero”: Jakie wiadomości napływają z tego miasta?
Abp Visvaldas Kulbokas: Dramatyczne. Z tego, co nam przekazano, mieszkańcy wyczerpali wszystkie zapasy żywności. Zjedli nawet psy i gołębie, bo praktycznie nic już nie zostało. Od czasu do czasu jakiemuś dronowi udaje się dostarczyć niewielką ilość prowiantu, ale to absolutnie za mało. Sytuacja jest bardzo poważna. Już na początku roku katolicki ksiądz, który opiekował się nie tylko parafią w Oleszkach, ale także innymi sąsiednimi wspólnotami, opowiadał mi, że jego samochód został dwukrotnie zniszczony. Jest to strefa bardzo blisko linii frontu, wzdłuż Dniepru, która w ostatnich latach ogromnie ucierpiała. Obecnie jednak praktycznie nie docierają już żadne dostawy, nawet z terytorium kontrolowanego przez Rosjan, ponieważ intensywność walk uniemożliwia jakikolwiek ruch. Ten ksiądz nie jest już w stanie nawet do mnie zadzwonić. Myślę, że brakuje tam również prądu.
Czy nie można wykorzystać dronów do transportu przynajmniej niezbędnej żywności?
Wolontariusze, zarówno rosyjscy, jak i ukraińscy, próbują to robić. Jednak, gdy Ukraińcy wykryją rosyjskiego drona, próbują go zestrzelić, a Rosjanie robią to samo z ukraińskimi dronami. Trudno więc, aby dron z ładunkiem żywności dotarł do celu. Aby oddać sytuację: to tak, jakby mieszkańcy Oleszek żyli na wyspie, całkowicie odizolowani, bez połączenia z resztą świata.
A co z tymi, którzy próbują uciec?
Niektórym się to udaje, ale wiąże się to z ogromnym ryzykiem. Ludzie są zmuszeni przemierzać tereny zaminowane, poruszając się po drogach, na których mogą znajdować się niewybuchy. Jest to sytuacja, która dotyczy większości tego obszaru. Nigdy nie wiadomo, gdzie znajdują się miny.
Czy jakieś organizacje humanitarne są w stanie dotrzeć do Oleszek?
W przeszłości, kiedy walki były mniej intensywne, czasem dojazd był możliwy. Obecnie intensywność ostrzału uniemożliwia wolontariuszom wjazd, a cywilom wyjazd.
Papież zwrócił się do Putina z prośbą o utworzenie korytarza humanitarnego. Co konkretnie musiałoby się wydarzyć, aby stało się to możliwe?
Jedynym rozwiązaniem jest zawieszenie ognia uzgodnione przez obie strony. Należałoby wyznaczyć bezpieczną strefę, ustanowić korytarz humanitarny i zawiesić działania wojenne przynajmniej na dwa lub trzy dni. Tylko w ten sposób dałoby się dostarczyć zaopatrzenie i ewakuować osoby, które chcą opuścić ten obszar. W zeszłym tygodniu rozmawiałem z szefem delegacji Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, który wyjaśnił mi, jak trudno jest dotrzeć nawet do Chersonia, nie mówiąc już o Oleszkach. W ostatnich miesiącach ani Czerwony Krzyż, ani Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej nie zdołały uzyskać gwarancji zawieszenia ognia w tym rejonie od obu stron, ani otrzymać niezbędnych zezwoleń. Być może interwencja prezydenta Donalda Trumpa mogłaby coś pomóc.
Kard. Matteo Zuppi był niedawno w Moskwie: czy sytuacja w Oleszkach stanowiła główny punkt jego misji?
Był to jeden z głównych tematów wizyty. W gruncie rzeczy prośba jest bardzo jasna: umożliwić ewakuację cywilów, którzy chcą wyjechać. A tym, którzy wolą pozostać, zapewnić przynajmniej niezbędne do przetrwania pożywienie. Ludzie muszą mieć możliwość wyboru, bez konieczności narażania życia, by zdobyć coś do jedzenia.
Jak duży wpływ może mieć osobista inicjatywa Leona XIV?
Bardzo się cieszę, że papież postanowił interweniować, ponieważ mamy do czynienia z niezwykle poważną sytuacją kryzysową. Ponadto jest to bardzo konkretna prośba i właśnie dlatego znalezienie rozwiązania może być łatwiejsze. Zawsze istnieje nadzieja, że zostanie ona wysłuchana. Zobaczymy, jakie przyniesie rezultaty. Nie możemy jednak zapominać, że Oleszki nie są jedyną miejscowością znajdującą się w takiej sytuacji.
Jakie inne obszary budzą największe obawy?
Myślę o wioskach w okolicy Kramatorska. Nie mówimy tu o wielkich negocjacjach politycznych, ale o możliwości dostarczenia żywności i umożliwienia cywilom opuszczenia tego obszaru. To podstawowa kwestia humanitarna. Wyścig z czasem. Dlatego prośba papieża jest tak ważna. Miejmy nadzieję, że zostanie wysłuchana.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

