Drukuj Powrót do artykułu

Nuncjusz na Ukrainie: wojna wciąż pochłania ofiary

06 sierpnia 2026 | 16:15 | Svitlana Dukhovych, Vatican News, st | Kijów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Szyszka8075 - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=110198064 (skadrowane)

Nuncjusz apostolski na Ukrainie abp Visvaldas Kulbokas alarmuje, że rosyjskie ostrzały ukraińskich miast nasilają się, a liczba ofiar cywilnych stale rośnie. „Dzięki Bogu, że żyjesz” – tak coraz częściej witają się mieszkańcy, dyplomaci i duchowni. W opublikowanej 5 sierpnia rozmowie z mediami watykańskimi hierarcha podkreślił, że w ostatnich tygodniach szczególnie ucierpiał Kijów. W lipcu stolica Ukrainy była co najmniej dziesięć razy celem ataków rakietami balistycznymi, powodujących śmierć i cierpienie ludności cywilnej. Abp Kulbokas zaznaczył także znaczenie wizyt kard. Matteo Zuppiego i abp. Paula Richarda Gallaghera oraz podkreślił, że Ukraińcy wysoko cenią apele papieża Leona XIV o pokój i zakończenie wojny.

Svitlana Dukhovych, Vatican News: Ekscelencjo, jak wygląda obecnie sytuacja na miejscu i jak ludność radzi sobie w tym trudnym czasie?

– Niedawno przeglądałem dane liczbowe, które dla wielu osób pozostają jedynie statystykami. Kiedy jednak myślę o tych, którzy zginęli, przede wszystkim wspominam ich w modlitwie. 1 sierpnia w Kijowie śmierć poniosło dziesięciu cywilów, 2 sierpnia – siedmiu mieszkańców Zaporoża, a 3 sierpnia – szesnaście osób w różnych regionach Ukrainy. Minionej nocy tylko w Kijowie i jego okolicach zginęło piętnaście osób [w momencie publikacji – siedemnaście, przyp. red.].

Oznacza to, że każdego dnia odnotowujemy co najmniej dziesięć ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej, nie wspominając o rannych i ogromnych zniszczeniach. Ta rzeczywistość jeszcze bardziej pozwala nam docenić przesłanie, o którym nieustannie mówi papież Leon.

Wczoraj wieczorem odbyłem bardzo owocne spotkanie z kilkoma przyjaciółmi prawosławnymi – byli wśród nich biskup, kapłan i diakon. Z wielką szczerością powiedzieli: „Dobrze, że jest papież Leon, który nieustannie przypomina, że żadna wojna nie może być usprawiedliwiona”.

To świadectwo pokazuje, jak bardzo jasne stanowisko papieża Leona, podkreślającego, że wojna nigdy nie może znaleźć usprawiedliwienia, jest cenione również przez naszych prawosławnych braci. Można odnieść wrażenie, że jest to jeden z niewielu tak wyraźnych głosów w obronie pokoju.

Dlatego chciałbym szczególnie podkreślić, jak wielką wartość ma to przesłanie dla ludzi żyjących tutaj, na Ukrainie.

W ciągu ostatnich tygodni Ukraina gościła kardynała Matteo Zuppiego, specjalnego wysłannika Papieża ds. humanitarnych, oraz arcybiskupa Paula Richarda Gallaghera, sekretarza Stolicy Apostolskiej ds. stosunków z państwami i organizacjami międzynarodowymi. Jakie znaczenie miały te dwie wizyty – zarówno na płaszczyźnie dyplomatycznej i humanitarnej, jak i z duchowego punktu widzenia – dla Kościoła i narodu ukraińskiego, a także dla Księdza Arcybiskupa osobiście jako nuncjusza apostolskiego?

– Były to dwie różne, ale wzajemnie uzupełniające się wizyty. Kardynał Zuppi przybył na Ukrainę przede wszystkim w ramach misji humanitarnej, którą prowadzi od 2023 roku jako specjalny wysłannik Ojca Świętego. Natomiast obecność arcybiskupa Gallaghera miała dwa dodatkowe wymiary: duchowy i dyplomatyczny.

Wymiar duchowy szczególnie wyraził się podczas celebracji eucharystycznej w Berdyczowie. Był to ważny moment modlitwy i doświadczenia jedności Kościoła. Drugim wymiarem były spotkania z władzami cywilnymi, które stanowiły część działań dyplomatycznych i politycznych Stolicy Apostolskiej.

Chciałbym podkreślić dwa szczególne aspekty tych wizyt. Po pierwsze, zarówno przedstawiciele władz, jak i wielu mieszkańców Ukrainy bardzo docenili sam fakt przyjazdu wysłanników papieskich. Dotarcie dziś do Kijowa jest niezwykle trudne pod względem logistycznym – trudniejsze niż podróż do wielu odległych miejsc na świecie. Sama obecność przedstawicieli Ojca Świętego ma więc ogromne znaczenie.

Po drugie, niezwykle ważny jest czas poświęcony na spotkania i rozmowy. Nie były to wizyty symboliczne czy powierzchowne, ale okazja do pogłębionego dialogu i analizy problemów. Kwestia pokoju oraz związane z nią wyzwania humanitarne wymagają bowiem cierpliwej pracy, wzajemnego zrozumienia i konsekwencji. Tego rodzaju spraw nie można rozwiązać bez bezpośrednich spotkań i rzeczywistego zaangażowania.

Jako nuncjusz apostolski mam szczególny przywilej uczestniczenia w tych wydarzeniach i widzenia, jak wielkie znaczenie mają takie wizyty. Szczególnie poruszyła mnie liturgia eucharystyczna w Berdyczowie, której przewodniczył arcybiskup Gallagher. Choć jestem przedstawicielem Papieża na Ukrainie, sam również potrzebuję konkretnego doświadczenia jedności z całym Kościołem.

Kiedy przybywa tutaj przedstawiciel Ojca Świętego, odczuwam jego obecność w sposób bardzo realny. Jest to jak fizyczna bliskość Papieża poprzez osobę jego wysłannika. Modlitwa z daleka nie jest tym samym, co wspólna modlitwa i spotkanie. Przychodzi na myśl Ewangelia, w której ludzie szukali Jezusa i pragnęli Go dotknąć. Podobnie także dziś osobiste doświadczenie obecności Kościoła i wspólnej modlitwy ma ogromną wartość.

Wierzę, że znaczenie tej wizyty odczułem nie tylko ja osobiście, ale także wielu biskupów oraz wiernych Kościoła katolickiego na Ukrainie.

Mieszka ksiądz Arcybiskup w Kijowie i codziennie jest Ekscelencja świadkiem cierpień mieszkańców. Co konkretnie oznacza życie w warunkach ciągłych ostrzałów? Jak zmieniło się codzienne życie ludzi i jaki wpływ ma ta wojna na ich życie?

– To są niezwykle trudne doświadczenia. W samym Kijowie, zwłaszcza w okresach nasilonych ostrzałów, od 45 do 50 tysięcy osób spędza noce w stacjach metra, nie licząc innych schronów. Wielu mieszkańców miasta, świadomych zagrożenia, decyduje się nocować w miejscach zabezpieczonych przed atakami. Taka jest codzienność wojny.

W innych miastach sytuacja wygląda podobnie. W Chersoniu szpitale funkcjonują w pomieszczeniach podziemnych, a pomoc humanitarna może być rozdawana wyłącznie w schronach. Także w Charkowie ludzie żyją w ciągłym poczuciu zagrożenia. Towarzyszy temu ogromne cierpienie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Przy tak intensywnych ostrzałach nigdy nie wiadomo, gdzie spadną rakiety.

Sam, nie mając rodziny, mogę patrzeć na tę sytuację z pewnym dystansem. Jednak kiedy myślę o rodzicach – o ojcach i matkach, którzy nie tyle martwią się o własne życie, ile o bezpieczeństwo swoich dzieci – uświadamiam sobie, jak tragiczne jest to doświadczenie.

Rozmawiając z innymi ambasadorami, dowiedziałem się, że wielu z nich musiało całkowicie zmienić swoje codzienne przyzwyczajenia. Jeden z nich powiedział mi niedawno: „Kładę się spać o 20.00, bo wiem, że po północy, gdy rozpoczną się kolejne ostrzały, nie będę już w stanie zasnąć”. Ludzie próbują więc odpocząć wcześniej, mając świadomość, że noc może zostać przerwana w każdej chwili.

Wojna zmieniła także najprostsze czynności. Pracownicy nuncjatury opowiadali dziś rano, że nawet korzystanie z komunikacji miejskiej stało się trudne, ponieważ wiele dróg pozostaje zamkniętych po atakach. Trzeba usuwać gruzy, a w niektórych miejscach także zabezpieczać teren przed niewybuchami. Niektóre rakiety balistyczne pozostawiają bowiem po sobie także niewielkie bomby kasetowe. Metro często nie może wznowić pracy od wczesnych godzin porannych, ponieważ mosty są zamykane ze względów bezpieczeństwa. Miasto powoli wraca więc do życia dopiero po pewnym czasie.

Nie można również zapominać o skażeniu powietrza. Kiedy słyszę wiele obaw dotyczących ekologii, myślę, że wystarczy tutaj otworzyć drzwi domu, aby poczuć rzeczywistość wojny: zapach paliwa rakietowego, dymu po eksplozjach i spalonych budynkach. Ta woń spalenizny utrzymuje się w powietrzu przez wiele dni, a czasem nawet tygodni, wpływając na życie mieszkańców.

Niestety, ta rzeczywistość stała się dla wielu ludzi codziennością. Właśnie dlatego chciałem podkreślić znaczenie apeli papieża Leona XIV o pokój. Kto bowiem może usprawiedliwić wojnę? Kto może twierdzić, że wojna ma sens? Myślę, że nikt nie jest w stanie tego uczynić.

Niepokoi mnie jednak, że wciąż są osoby, które próbują zniekształcać prawdę, nadawać wojnie moralne uzasadnienie, a nawet ją błogosławić. Dlatego modlimy się o nawrócenie naszych braci.

Rozmawiała Svitlana Dukhovych, Vatican News

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.