Drukuj Powrót do artykułu

Nuncjusz w Libanie: ludzie błagają, by nie zostawiać ich samych

15 czerwca 2026 | 15:24 | jol, Avvenire | Bejrut Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. KAWNAT HAJU/AFP/East News

Południe Libanu coraz bardziej przypomina strefę wymarłą. „Niektóre miejscowości zostały opuszczone w wyniku nakazów ewakuacji, inne noszą ślady operacji wojskowych” – podkreśla abp Paolo Borgia, który właśnie odwiedził ostrzeliwany Tyr. Nuncjusz apostolski w tym ogarniętym wojną kraju zauważa, że nawet tam, gdzie ludzie jeszcze zostali, wojna warunkuje ich życie.

Od 2 marca, kiedy Izrael rozpoczął intensywny atak na Liban, abp Borgia dwudziestokrotnie narażał się na krzyżowy ogień Hezbollahu i armii z Tel Awiwu, jadąc w konwojach z żywnością i lekami dla cierpiącej ludności. „Na południu całe miejscowości opustoszały” – wskazuje nuncjusz, który przygotowuje się do kolejnej wyprawy na południe. Jak mówi, ludzie, którzy tam pozostali, błagają, aby nie zostawiać ich samych. „Leon XIV pragnie – mówi papieski dyplomata – aby cierpiący nie czuli się zapomniani i otrzymywali konieczne wsparcie”.

„Avvenire”: Ja wygląda obecnie sytuacja na południu i jak przebiega konflikt?

Abp Paolo Borgia: Sytuacja coraz bardziej się pogarsza. Na południu wiele miejscowości objęto nakazami ewakuacji i obecnie są one opustoszałe. Widoczne są ślady operacji wojskowych, wymiany ognia i starć między stronami konfliktu. Widać to po zrujnowanym stanie niektórych miejscowości w strefie zagrożenia. Obszary wzdłuż granicy są najbardziej dotknięte walkami, zniszczone są tam całe wioski

O co proszą ludzie? 

Spotykamy zarówno mieszkańców, którzy zostali, jak i przesiedleńców, nawet w Bejrucie. Ci, którzy nie wyjechali, żyją w oczekiwaniu, próbując zrozumieć, co przyniesie przyszłość. Ci, którzy opuścili swoje domy, odczuwają to samo zagubienie, z dodatkowym ciężarem wykorzenienia. Konflikt spowodował ubóstwo, utratę dachu nad głową, brak pracy, niepewność. Ludzie zmagają się z każdym dniem, nie wiedząc, co przyniesie następny.

Jak wygląda sytuacja w Tyrze, który został objęty nakazem ewakuacji?

Pojechałem tam, by odprawić Mszę w kościele greckokatolickim, z małą wspólnotą. Nie miałem nic do rozdania, ale po prostu byłem. Chciałem tam być, zapewnić nasze wsparcie. Powiedzieć: nie bójcie się, jesteśmy z wami. W Debel, chrześcijańskiej wiosce na południu, niektórzy powiedzieli mi: „To dzięki wam tu zostajemy”. Oznacza to, że nasza obecność dodaje odwagi w tym trudnym czasie.

Dokąd głównie docierają teraz wasze konwoje z pomocą?

Głównie do miejscowości chrześcijańskich, ale niektóre misje dotarły również do wiosek muzułmańskich. Byliśmy w Nabatieh, aby przekazać pomoc lokalnemu stowarzyszeniu, a ludzie mówili nam: „Módlcie się za nas”. Byliśmy również w Kfar Shouba, ośrodku druzyjskim i sunnickim, i tam również zostaliśmy przyjęci. Tam, gdzie to możliwe, nasz gest pomocy nie może być skierowany wyłącznie do chrześcijan. Potrzeby i cierpienie nie mają dowodu tożsamości.

Niedawno spotkał się Ksiądz Arcybiskup z Leonem XIV, o czym rozmawialiście?

Rozmawialiśmy o bieżącej sytuacji. Papież już kilkakrotnie wysyłał pomoc, zwłaszcza medyczną, za pośrednictwem libańskiej Caritas. Naszym zadaniem pozostaje niesienie bliskości, nadziei, wsparcia oraz robienie wszystkiego, co możliwe, aby cierpiący nie czuli się zapomniani.

Jakie przeszkody napotykają organizowane przez was misje?

Znajdujemy się w sytuacji wojennej. Domagamy się więc korytarzy humanitarnych, które muszą zawsze być dostępne i bezpieczne: są one niezbędne do niesienia pomocy ludności. Trzeba też się liczyć z realiami codzienności: zniszczona droga, nieprzejezdne mosty, operacja wojskowa, która rozpoczyna się, gdy jesteś w drodze.

Jak postępujecie w takich przypadkach?

Zdarzało się, że musieliśmy zawrócić i szukać alternatywnej trasy. Kilka razy utknęliśmy. W niektórych przypadkach nocowaliśmy w bazie UNIFIL. Na przykład we wtorek wielkanocny nie mogliśmy jechać dalej, ponieważ znaleźliśmy się pod krzyżowym ostrzałem. To trudne chwile. Jednak nie powstrzymują nas od działania.

Są tacy, którzy kwestionują obecność ONZ poprzez UNIFIL lub proponują utworzenie innej misji. Co Ksiądz Arcybiskup sądzi na ten temat?

UNIFIL pełni ważną rolę. Przede wszystkim w zakresie bezpieczeństwa: w strefach przygranicznych jest niezbędnym partnerem do rozmów. Na niektórych obszarach armia libańska się wycofała, więc obecność międzynarodowa ma ogromne znaczenie. Ważny jest też aspekt humanitarny: przez lata UNIFIL wspierał lokalne społeczności, szpitale i ludność cywilną. Dobrze nam się z nimi współpracuje i dziękuję za to dowódcy oenzetowskiej misji, generałowi Diodato Abagnarze. Bardzo nam pomagają również w organizacji konwojów. Uważam, że ich rola może być decydująca.

Jakie są szanse na prawdziwą drogę do pokoju?

Pokój jest możliwy, jeśli naprawdę się go pragnie i jeśli wszyscy angażujemy się w jego osiągnięcie i realizację.

Czy kolejne konwoje z pomocą nie wiążą się z coraz większym ryzykiem? 

Kiedy przyjeżdżasz na miejsce, podajesz komuś rękę, obejmujesz kogoś, spotykasz spojrzenie osoby, która na ciebie czekała, rozumiesz, że warto. Na wojnie nawet powiedzenie „jesteśmy tutaj” staje się konkretną pomocą. Dlatego będziemy kontynuować naszą misję.

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.