Drukuj Powrót do artykułu

Nuncjusz w Ukrainie: mam nadzieję na zawieszenie broni

04 kwietnia 2026 | 23:43 | tom | Kijów Ⓒ Ⓟ

Sample

„Ukraina wyszła z piątej zimy naznaczonej wojną i właśnie rozpoczyna obchody piątej Wielkanocy. Znam kilku biskupów i księży, zarówno katolickich, jak i niekatolickich, którzy nie mogą celebrować Wielkanocy w swoich katedrach i parafiach i są zmuszeni szukać innych miejsc, aby to zrobić” – powiedział abp Visvaldas Kulbokas, nuncjusz apostolski w Ukrainie w rozmowie z włoską agencją katolicką SIR.

Abp Kulbokas opowiada, jak wierni chrześcijanie w Ukrainie przygotowują się do obchodów Wielkanocy. Dodaje: „Jeńcy wojenni i cywile pozbawieni wolności znajdują się w jeszcze trudniejszej sytuacji. Wiem, że wielu z nich pragnie świętować Wielkanoc, o czym świadczy ikona, którą posiadamy w nuncjaturze w Kijowie, z reprodukcją modlitwy „Ojcze nasz”, napisanej przez wiernych pozbawionych wolności w Bałaklii w obwodzie charkowskim wiosną 2022 roku”. „Dlatego radość wielkanocna na Ukrainie nieuchronnie miesza się z krwią i bólem” – zauważa nuncjusz. „Ale właśnie dlatego potrzebujemy światła Pana jeszcze bardziej, bo nikt inny nie jest w stanie go dać. Bez Wielkanocy i bez nadziei pokładanej w Bogu, nieznośne trudności wojny byłyby dla wielu ludzi o wiele trudniejsze do zniesienia. A jednak teraz często słyszę słowa: `Dzięki Bogu za wszystko, co nam jeszcze zostało`. Mówią to zagraniczni dyplomaci, powtarzają to zwykli ludzie, powtarzają to ci, którzy wstąpili do wojska”.

SIR: Gdyby wyobrazić sobie Drogę Krzyżową dzisiejszymi oczami, jakie „stacje” widzielibyśmy w Ukrainie w 2026 roku?

Abp Visvaldas Kulbokas: W zeszły piątek odprawiliśmy ekumeniczną Drogę Krzyżową wokół Katedry św. Zofii w Kijowie. Krzyż nieśli, a rozważania czytali ludzie, którzy noszą cierpienie na ciele i duszy: okaleczeni przez wojnę, byli więźniowie, wdowy, lekarze wojskowi, wolontariusze. Przeżywana w ten sposób Droga Krzyżowa jest głęboko poruszająca i prawdziwie pomaga zjednoczyć umysł z niewinnymi cierpieniami, jakie Jezus Chrystus zniósł dla nas. Ale gdybym miał wybrać kilka stacji, podkreśliłbym piątą, ponieważ Ukraina jest wdzięczna swoim licznym przyjaciołom z zagranicy, którzy niczym miliony „Cyreńczyków” pomagają cierpiącym nieść krzyż. Dodałbym jeszcze szóstą stację, bo ważna jest bliskość i solidarność tych, którzy nie mogą fizycznie i materialnie pomóc ludności ukraińskiej, ale dzięki swojej bliskości niejako powtarzają gesty Weroniki, która ociera cierpiące oblicze Jezusa.

Wielkanoc to potężne przesłanie nadziei. Czego obiektywnie oczekiwać po pięciu latach? Jaki promyk pokoju widać (jeśli w ogóle) dla Ukrainy?

Ukraiński Kościół Greckokatolicki kontynuuje praktykę wprowadzoną w listopadzie 2021 roku, trzy miesiące przed rozpoczęciem tej fazy wojny, ponieważ można było przeczuć jej nadejście: w określone dni tygodnia wierni z różnych regionów modlą się o pokój i poprzez post. Tymczasem Kościół katolicki obrządku łacińskiego, zgodnie ze swoją tradycją, poświęcił bieżący rok Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Oczywiście, pokoju nie buduje się samą modlitwą, ale niestety w wielu sytuacjach decyzje podejmują możni tego świata, dlatego misją Kościoła w tych momentach jest przede wszystkim dawanie świadectwa wiary i ludzkiego braterstwa, połączonego z pokorną modlitwą skierowaną do Pana.

Wielu twierdzi, że niestety „dyplomacja” zawiodła. Jakie wysiłki dyplomatyczne podejmuje Stolica Apostolska, aby podtrzymać światło nadziei?

Kilka dni temu rozmawialiśmy na ten temat z ambasadorem, który nie jest ani katolikiem, ani chrześcijaninem. Obaj zauważyliśmy, że obserwowany na całym świecie, a zatem nie tylko w Ukrainie, trend siania jeszcze większego chaosu niż dotychczas, a w tym chaosie wielu nowych globalnych graczy ulega pokusie sięgnięcia po broń jądrową. W tym kontekście głos Ojca Świętego jest jednym z nielicznych, który podkreśla pilną potrzebę przywrócenia prawa międzynarodowego i całkowitego wyrzeczenia się, przynajmniej, broni masowego rażenia. W tym czasie ten głos papieża i Kościoła może wydawać się niektórym „głosem na pustyni”, ale jesteśmy pewni, że rola Kościoła polega właśnie na tym: przygotowaniu gruntu pod pokój teraz, w tej mrocznej godzinie. Ziarno pokoju być może nie zostanie zebrane od razu. Niestety, będziemy musieli poczekać, aż większa część świata przekona się, że rozwiązań należy szukać z większą powagą i przekonaniem niż dotychczas. Dlatego powiedziałbym, że wysiłki Kościoła i Stolicy Apostolskiej są przede wszystkim świadectwem pokoju, który obecnie przez niektórych postrzegany jest jako „utopijny”, a jednak jest jedynym możliwym rozwiązaniem. To znaczy, nie widziałem jeszcze szeroko zakrojonej dyplomacji w działaniu – takiej, która angażowałaby przynajmniej znaczną część krajów świata – dążącej do pokoju.

Dlaczego tak się dzieje?

Moim zdaniem główną przyczyną jest dystans mentalny do cierpiących społeczeństw: kiedy myśli się o wojnie jak o grze komputerowej, a przynajmniej o zjawisku, które mnie bezpośrednio nie dotyczy, to zaangażowanie jest jałowe. Niestety, ludzkość często mobilizuje się bardziej, gdy przekonuje siebie, a nie innych, że nadszedł czas na zmianę kursu.

Prezydent Zełenski powiedział, że jest gotowy na zawieszenie broni na święta wielkanocne. Czy to ważne?

W zeszłym roku ogłoszono zawieszenie broni na Wielkanoc i zostało ono częściowo uszanowane. Sam słyszałem ciężki ostrzał artyleryjski, świadczący o tym, że walki na linii frontu trwały nadal, ale przynajmniej wstrzymano ataki na miasta. Widziałem już pozytywny rezultat i mam nadzieję, że coś podobnego może się wydarzyć w tym roku i że propozycja prezydenta Ukrainy zostanie zaakceptowana.

Czy martwi się Ekscelencja o bezpieczeństwo wiernych?

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, oczywiste jest, że w wielu regionach Ukrainy jest ono stale zagrożone. Na przykład w miastach położonych blisko frontu, oprócz bombardowań, istnieje również dodatkowe ryzyko związane z minami lądowymi rozsianymi po obszarach mieszkalnych. Dlatego proboszczowie są zobowiązani do odprawiania nabożeństw w godzinach dziennych, ponieważ w godzinach wieczornych każdy rodzaj transportu jest niezwykle niebezpieczny: transport publiczny nie funkcjonuje, a chodzenie pieszo grozi natknięciem się na miny lądowe. W niektórych innych regionach Ukrainy ryzyko jest mniejsze, ale nawet tam obowiązują ograniczenia dotyczące zgromadzeń. Krótko mówiąc, jeśli Wielkanoc przyniesie nam choć częściowy odpoczynek, będzie to wielki dar od Boga.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.