Drukuj Powrót do artykułu

O. Edmund Walsh SJ, relikwie św. Andrzeja Boboli i „imperium zła”. Zapomniane źródła amerykańskiego antykomunizmu

30 października 2026 | 08:05 | Joanna Operacz, Włodzimierz Operacz, jw, red. efem | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample fot. Wikipedia

Amerykański jezuita o. Edmund Walsh (1885-1956) jest postacią praktycznie nieznaną w Polsce i mało znaną w swojej ojczyźnie, choć odegrał bardzo ważną rolę w ukształtowaniu się amerykańskiej polityki antykomunistycznej w XX w. Dla poglądów i działalności o. Walsha kluczowa była podróż do sowieckiej Rosji w latach 1922-23, podczas której na polecenie papieża Piusa XI m.in. odnalazł i wysłał do Rzymu relikwie swojego współbrata św. Andrzeja Boboli. 31 października mija 70. rocznica śmierci o. Walsha.

Trzy kolacje i śniadanie

Kiedy o. Edmund Walsh obchodził 50-lecia życia zakonnego, założona przez niego Szkoła Służby Zagranicznej w Georgetown zorganizowała 15 listopada 1952 r. uroczystą kolację. Wśród 462 gości byli nie tylko trzej biskupi i nuncjusz, ale także ambasadorowie, przedsiębiorcy i generałowie, m.in. szef sztabu armii amerykańskiej. List gratulacyjny przysłał prezydent Dwight Eisenhower.

Inna kolacja – niestety znacznie mniej udana – miała miejsce w Białym Domu w 1933 r. Ojciec Walsh został tam zaproszony przez prezydenta Franklina Roosevelta jako specjalista od polityki międzynarodowej. Jezuita starał się odwieść prezydenta od oficjalnego uznania ZSRR przez USA. Roosevelt wysłuchał zastrzeżeń zakonnika, ale powiedział: „Proszę zostawić to mnie, ojcze. Jestem dobrym handlarzem”. Historia pokazała, że Roosevelt znacznie przecenił swój handlowy spryt.

Inne brzemienne w skutki spotkanie miało miejsce w styczniu 1950 r. w waszyngtońskiej restauracji Colony. O. Walsh był tam na kolacji z senatorem Josephem McCarthym, który również był katolikiem. Zarzucano później Walshowi, że to właśnie on zachęcił wówczas tego polityka do zainteresowania się sprawą infiltracji amerykańskich elit politycznych, dziennikarskich i filmowych przez komunistów i szpiegów ZSRR. Działalność McCarthy’ego i kierowanej przez niego komisji senackiej, od której ukuto nawet termin „makkartyzm”, przedstawia się często jako czystkę, „polowanie na czarownice” i zamach na swobody obywatelskie i artystyczne. Dzisiaj jednak wiemy, że choć McCarthy i jego współpracownicy niekiedy działali na oślep, zasadniczo mieli rację co do tego, że Komunistyczna Partia Stanów Zjednoczonych i agenci opłacani przez Związek Sowiecki zdobyli wówczas olbrzymie wpływy w amerykańskim showbiznesie i administracji.

Dla o. Walsha istotny był jeszcze inny półformalny posiłek – śniadanie z sekretarzem handlu i późniejszym prezydentem Herbertem Hooverem 31 maja 1922 r., podczas którego wręczył mu list od papieża Piusa XI z prośbą o oficjalne afiliowanie Papieskiej Misji Pomocowej w Rosji (Papal Relief Mission) do Amerykańskiej Administracji Pomocowej (American Relief Administration). Hoover wyraził zgodę i o. Walsh wraz z przyjacielem, jezuitą o. Louisem Gallagherem, pojechał do Rosji, która w czasie ich pobytu została w grudniu 1922 r. przemianowana na Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Doradca prezydentów

Kim był ten nieznany szerzej zakonnik?

O. Walsh doradzał amerykańskim prezydentom Franklinowi Rooseveltowi i Harry’emu Trumanowi. Jako specjalista od geopolityki wykładał w akademii FBI i na kilku uczelniach wojskowych. Wśród słuchających go oficerów był major, a później prezydent Dwight Eisenhower, który później wspominał, że przedstawiony przez Walsha „obraz radzieckiego zagrożenia dla wolnego świata” ukształtował jego poglądy na ZSRR i komunizm.

Zapewne w tym samym czasie o. Walsh poznał gen. Douglasa McArtura, późniejszego dowódcę wojsk amerykańskich na Pacyfiku podczas wojny z Japonią. Artykuł w Wikipedii poświęcony o. Walshowi został zilustrowany jego zdjęciem z McArturem, wykonanym w Tokio w 1948 r., kiedy jezuita przyjechał do Japonii jako zakonny wizytator, a generał przyjechał po niego na lotnisko.

Syn emigrantów, erudyta

Edmund Aloysius Walsh urodził się 10 października 1885 r. w Bostonie w katolickiej rodzinie o irlandzkich korzeniach. Jego matka wyemigrowała z Irlandii do Stanów Zjednoczonych jako młoda dziewczyna, a ojciec, oficer policji, był emigrantem w drugim pokoleniu. Edmund był najmłodszy z sześciorga rodzeństwa. Początkowo zamierzał wstąpić od marynarki wojennej, ale po sugestii matki zdecydował się zostać jezuitą.

Wstąpił do Towarzystwa Jezusowego jako 17-latek w 1902 r. Studiował w Woodstock College w Maryland, a następnie pracował jako nauczyciel w Georgetown. Przełożeni zauważyli jego nieprzeciętne zdolności i skierowali go na studia z języków klasycznych i literatury do Dublina i Londynu, a także na teologię do Insbrucku. Kilkadziesiąt lat później pewien Grek, profesor filologii klasycznej, który oprowadzał o. Walsha po Atenach, wspominał, że jezuita tak biegle znał starożytne dzieła, że potrafił dokończyć każdy cytat po grecku.

W 1916 r. Edmund Walsh przyjął święcenia kapłańskie, a ostatnie śluby zakonne złożył w 1924 r.

Po wstrząsie, jakim była dla świata „wielka wojna”, czyli pierwsza wojna światowa, dalekowzrocznie doszedł do wniosku, że światowy porządek zmienił się na zawsze: skończyła się epoka dominacji Europy, a Stany Zjednoczone mogą teraz odgrywać znacznie ważniejszą rolę. Postawa o. Walsha była nie tylko pragmatyczna, ale również idealistyczna – wierzył on, że przy zaprowadzaniu nowych porządków należy uwzględnić aspekt etyczny.

Dostrzegł potrzebę kształcenia ludzi rozumiejących zagadnienia międzynarodowe i geopolityczne. W tym celu w 1919 r. przy Uniwersytecie Georgetown została z jego inspiracji powołana Szkoły Służby Zagranicznej (School of Foreign Service). O. Walsh kierował nią przez kilkadziesiąt lat. Jest to najstarsza w Stanach Zjednoczonych uczelnia zajmująca się sprawami międzynarodowymi i kuźnia kadr dla amerykańskiej dyplomacji.

Głód w „ojczyźnie proletariatu”

W następstwie rewolucji i wojny domowej w Rosji, rządzonej przez bolszewików, zapanowała katastrofalna sytuacja humanitarna. Do końca 1922 r. zmarło z głodu pięć milionów ludzi. Pod koniec 1921 r. mieszkańcom tego kraju zaczęła pomagać państwa zachodnie, m.in. Stany Zjednoczone. Sama tylko American Relief Administration (ARA), nazywana potocznie misją Hoovera, pomogła ponad 10 mln głodujących.

Kościół katolicki również postanowił włączyć się w tę pomoc. Papieska Misja Pomocowa została utworzona jako część amerykańskiej ARA. Jej szefem został 32-letni wówczas o. Edmund Walsh, któremu pomagał jego jezuita o. Louis Gallagher.

Trzy zlecenia

Papież dał jezuitom trzy zadania. Pierwsze to zorganizowanie pomocy głodującym dzieciom (wkrótce okazało się, że nie tylko dzieci potrzebują pomocy). Drugie: zorientowanie się w sytuacji Kościoła katolickiego, poddanego brutalnym prześladowaniom, i upomnienie się w imieniu papieża o więzionych księży, m.in. administratora archidiecezji mohylewskiej abp. Jana Cieplaka. Trzecim zadaniem było odnalezienie i odzyskanie relikwii św. Andrzeja Boboli, które komuniści wywieźli w lipcu 2022 r. z Połocka do Moskwy.

O. Walsh był de facto przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Moskwie. Papieska nominacja dawała mu uprawnienia – jak napisano w dekrecie – „do prowadzenia w imieniu Ojca Świętego rozmów ze wszystkimi właściwymi władzami w sprawach powierzonych mu przez Stolicę Apostolską”.

Kiedy o. Walsh był w Rosji, w jego zakonie rozeszła się szeptana wieść, że papież wyświęcił go tajnie na biskupa. Watykan czynił starania, żeby działalność o. Walsha przekształcić w stałe przedstawicielstwo w Rosji. Papiescy „ambasadorowie” otrzymują sakrę biskupią i zapewne tak by się stało również w przypadku o. Walsha. Jednak ostatecznie władze komunistyczne nie zgodziły się na nawiązanie stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską – aż do końca istnienia Związku Radzieckiego.

Cztery miliony „bezprizornych”

Pod koniec marca 1922 r. o. Walsh pojechał do Rosji na rekonesans. Odwiedził wtedy okolice Moskwy, Piotrogrodu oraz Samary nad Wołgą, gdzie panował największy głód.

Frank Golder z żydowskiej organizacji charytatywnej działającej wówczas w Rosji szacował, że po rewolucji październikowej w kraju znajdowało się cztery miliony „bezprizornych”, czyli dzieci pozbawionych opieki, które przemieszczały się po kraju w poszukiwaniu jedzenia i schronienia. Ich rodzice zginęli, zostali straceni albo uwięzieni lub umarli z głodu i chorób. Władze niekiedy próbowały gromadzić bezdomne dzieci w barakach i opuszczonych magazynach, np. kiedy pracownicy misji watykańskiej przyjechali do Rostowa, trzysta takich dzieci w wieku 5-17 lat mieszkało w budynku dawnej fabryki. Były głodne i niemal nagie, a dziewięćdziesiąt procent z nich chorowało.

Obaj jezuici ostatecznie znaleźli się w Moskwie w lipcu 1922 r., a na początku października misja działała już na pełnych obrotach. Uruchomiła setki kuchni od Krymu po Moskwę i Piotrogród, które przygotowywały codziennie racje żywnościowe dla ponad 160 tys. osób w ponad 400 miejscowościach i zatrudniała 2500 Rosjan. Rozprowadzała też lekarstwa na gruźlicę, tyfus i malarię. W szczytowym okresie, latem 1923 r., misja założyła nawet zakłady produkujące odzież i obuwie.

Zorganizowanie tego wszystkiego było nie lada wyzwaniem. Każdy krok wymagał urzędowej zgody, a urzędnicy byli nieżyczliwi albo zastrachani – albo jedno i drugie. Samochodów prawie nie było, a system transportu kolejowego załamał się jeszcze przed końcem wojny. Pociągi, które jeszcze kursowały, spóźniały się nieraz po kilka dni. Z powodu niedoboru węgla lokomotywy opalano drewnem. Podczas podróży pociąg zatrzymywał się czasem w lesie, a pasażerom rozdawano siekiery i polecano narąbać drewna. W wagonie trzeba było mieć własną pościel i jedzenie oraz – koniecznie – dużą puszkę trutki na wszy, pchły i pluskwy.

Opium dla ludu

Na początku swojego pobytu w Moskwie ojcowie Walsh i Gallagher zobaczyli wielki napis wymalowany na murach Kremla: „Religia – opium dla ludu”.

Wielkim wstrząsem dla o. Walsha był pokazowy proces duchownych katolickich, m.in. administratora apostolskiego archidiecezji mohylewskiej abp. Jana Cieplaka i jego wikariusza ks. Konstantego Budkiewicza, oskarżonych o działalność kontrrewolucyjną, utrudnianie konfiskaty dóbr kościelnych, nauczanie dzieci religii wbrew dekretom władzy sowieckiej oraz współpracę z państwami „imperialistycznymi”. Abp Cieplak i ks. Budkiewicz zostali skazani na śmierć, a pozostali – na wieloletnie więzienie. O. Walsh uczestniczył w tym procesie, w towarzystwie tłumacza, jako przedstawiciel Stolicy Apostolskiej. Jak mówił, to był najgorszy tydzień w jego życiu.

O. Walsh poprosił o pozwolenie na możliwość udzielenia ostatnich sakramentów Cieplakowi i Budkiewiczowi, ale mu odmówiono. Ks. Budkiewicz został zamordowany strzałem w tył głowy w moskiewskim więzieniu 31 marca 1922 r., w Wielką Sobotę. Wyrok abp. Cieplaka zamieniono na 10 lat więzienia, a potem wydalono arcybiskupa na Łotwę.

W maju 1922 r. o. Walsh dostał zezwolenie na odwiedzenie abp. Cieplaka. Tak pisał o tej wizycie w liście do sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Gasparriego: „Agent Czeka wyznaczony do podsłuchiwania usiadł tuż obok mnie, nigdy nie oddalił się na więcej niż trzy stopy i słyszał każde słowo. Widok arcybiskupa Świętej Matki Kościoła, strzeżonego w ten sposób i traktowanego jak niebezpieczny przestępca przez ludzi, którzy sami wyglądali na najgorszych kryminalistów, poruszył mnie głęboko, wzbudzając oburzenie i pogardę, które z wielkim trudem powstrzymywałem”. Pod koniec spotkania o. Walsh uklęknął i ucałował rękę abp. Cieplaka, jak gdyby uwięziony hierarcha nadal nosił pierścień biskupi.

Patron Polski w sowieckiej niewoli

Ostatnie zadanie zlecone Papieskiej Misji Pomocowej, czyli odzyskanie trumny z ciałem Andrzeja Boboli, wydaje się niewspółmierne do pozostałych. Wygląda jednak na to, że Pius XI przywiązywał do tego polecenia wielką wagę. Trzykrotnie zwracał się do władz radzieckich z żądaniem zwrotu relikwii. Kiedy w październiku 1923 r. opuściły one Moskwę pod opieką o. Gallaghera, w Watykanie śledzono poszczególne etapy tej podróży. Również amerykańska prasa przy okazji kanonizacji Andrzeja Boboli w 1938 r. pisała, że to sam papież nakazał Walshowi odnaleźć i odzyskać szczątki męczennika.

Dlaczego papieżowi tak bardzo zależało na relikwiach XVII-wiecznego polskiego jezuity?

Jakimś wytłumaczeniem jest fakt, że Pius XI, czyli Achille Ratti, jako nuncjusz w Polsce w latach w latach 1918-1921 był pod wielkim wrażeniem duchowej mobilizacji Polaków podczas wojny polsko-bolszewickiej, kiedy modlono się o ratunek m.in. za wstawiennictwem Boboli. Już wtedy zaangażował się w sprawę sprowadzenia jego relikwii do Polski: kilka razy rozmawiał o tym z Józefem Piłsudskim, a nawet na przełomie 1919 i 1920 r. snuł razem z nim plany zbrojnej wyprawy po relikwie, przechowywane wówczas w Połocku (sam wspominał o tym po latach podczas rozmowy z polskimi biskupami). Pius XI kanonizował Bobolę w 1938 r. i zdecydował o powrocie jego zachowanego od rozkładu ciała do Warszawy, poprzedzonym peregrynacją po kraju.

Mimo wszystko przywiązanie papieża do tej sprawy wydaje się niezwykłe.

Komunizm – totalitarny i totalny

Obserwacja komunizmu w Rosji doprowadziła o. Walsha do wniosku, że jest to – jak pisał w swoich dziennikach – najbardziej barbarzyńska ideologia znana historii.

Komunizm był bowiem nie tylko totalitarny, lecz także totalny. Istnieje wiele rządów niesprawiedliwych, nieudolnych, a nawet zbrodniczych, ale bolszewicy zmierzali do czegoś więcej niż władza nad Rosją i innymi państwami. Chcieli stworzyć nowego człowieka i nowy świat, przebudowując wszystkie dziedziny życia – od gospodarki i stosunków społecznych po wychowanie, kulturę i sumienia. Walka z religią stanowiła zasadniczą część tego projektu.

O. Walsh przestrzegał więc Amerykanów przed traktowaniem Związku Radzieckiego jako jednego z mocarstw, z którym można się porozumieć i współistnieć. Krytykował zachodnich intelektualistów, którzy dali się uwieść narracji przedstawiającej ZSRR jako krainę sprawiedliwości i szczęśliwości. W jego przekonaniu skuteczny opór wobec komunizmu wymagał zarówno siły politycznej, jak i obrony zasad moralnych.

Jeszcze podczas pobytu w Rosji jezuita opracował więc zarys przyszłego programu działalności antykomunistycznej, który obejmował wykłady, artykuły, książki i zmianę programu Szkoły Służby Zagranicznej. Wytrwale oddawał się temu zadaniu przez kolejne dekady.

Po latach prezydent Ronald Reagan ukuł na określenie Związku Radzieckiego termin „imperium zła” i miał wielki wpływ na zatrzymanie pochodu komunizmu na świecie. Zdaje się, że działalność skromnego zakonnika o. Walsha odegrała tu niemałą rolę – choć brakuje informacji o bezpośrednim wpływie czy inspiracji, a nawet nie wiemy, czy Reagan znał postać jezuity z Georgetown.

Socjalizm zawsze ten sam

Po zakończeniu misji w Rosji, którą uznano za sukces, Stolica Apostolska jeszcze kilka razy wysyłała o. Walsha ze specjalnymi zdaniami. Negocjował on m.in. z rewolucyjnym rządem w Meksyku podczas powstania cristeros, a w Iraku prowadził rozmowy w sprawie powołania katolickiej uczelni.

Podczas procesów norymberskich był konsultantem Roberta Jacksona, głównego oskarżyciela ze strony amerykańskiej. Pomagał Jacksonowi przede wszystkim w zbieraniu dowodów nazistowskich prześladowań chrześcijan w Niemczech, Austrii i Polsce. O. Walsh postrzegał niemiecki nazizm tak samo jak radziecki komunizm. Uważał, że socjalizm jest równie zły niezależnie od tego, czy ma twarz internacjonalistyczną czy narodową.

Katolicka zimna wojna

Edmund Walsh zmarł w wieku 71 lat, 31 października 1956 r. Cztery lata wcześniej dostał udaru podczas przemówienia na wspomnianym przyjęciu z okazji półwiecza życia zakonnego. Choroba wyłączyła go na ostatnie lata życia z działalności naukowej i publicznej.

Po jego śmierci „New York Times” odnotował, że „o. Walsh przez wiele lat był przywódcą w walce ze światowym komunizmem”. W liście kondolencyjnym prezydent Eisenhower napisał: „Śmierć ojca Walsha jest dotkliwą stratą dla Towarzystwa, któremu służył przez tak wiele lat, dla życia edukacyjnego i religijnego Stanów Zjednoczonych oraz dla wolnych narodów świata zachodniego. Przez cztery dziesięciolecia był energicznym i inspirującym obrońcą wolności człowieka i niepodległości narodów”.

Amerykański historyk Patrick McNamara wymownie zatytułował wydaną w 2005 r. biografię o. Walsha: „A Catholic Cold War” (Katolicka zimna wojna).

Korzystaliśmy z:

Louis J. Gallagher S.J., „Father Edmund A. Walsh”, w: Woodstock Letters Vol. LXXXVI, nr 1, luty 1957 r. s. 21-70;

Patrick McNamara, „A Catholic Cold War. Edmund A. Walsh, S.J., and the Politics of American Catholic Anticommunism”, Nowy Jork, 2005 r.;

Francis P. Sempa, „Edmund Walsh: Catholicism’s Foremost Geopolitical Thinker of the 20th Century”, w: Providence 12 września, 2025 r.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.