Drukuj Powrót do artykułu

„Oddajemy wszystko Panu, prosząc Go, by przyjął nasz krzyż”. Wielkanoc w Libanie

06 kwietnia 2026 | 11:39 | Jol, Il Timone | Bejrut Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. /AFP/East News

To są jedne z najsmutniejszych świąt w historii Libanu. Panuje atmosfera niepewności, zmęczenia i strachu przed przyszłością, ale nie gaśnie wiara, która mimo wszystko nadal podtrzymuje Libańczyków. „Nasze modlitwy przeplatają się z odgłosem wybuchów. Liturgie sprawowane są z zachowaniem środków bezpieczeństwa” – mówi ks. Charbel Chidiac.

Maronicki kapłan na stałe przebywa w Bejrucie, który, jak mówi, przypomina jedno wielkie obozowisko. „Nie wszyscy przesiedleńcy znaleźli dach nad głową, wielu koczuje na ulicach i śpi w samochodach” – opowiada. Wskazuje, że sytuacja w kraju jest krytyczna, a całkowita zapaść humanitarna, to jedynie kwestia czasu. „Zapasów już nie ma, jeśli nie przyjdzie konkretna pomoc z zagranicy Liban, czekają naprawdę mroczne dni” – mówi ks. Chidiac.

Niepewność, zmęczenie, strach

„Ludność żyje w atmosferze ogromnego niepokoju, zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo: obecność osób powiązanych z Hezbollahem w niektórych obszarach zamieszkanych również przez chrześcijan naraża wszystkich na realne zagrożenia i potęguje poczucie ogólnej bezbronności” – relacjonuje ks. Chidiac. Wskazuje, że obecna wojna dobija libańskie społeczeństwo, które już wcześniej cierpiało z powodu przedłużającego się kryzysu gospodarczo-ekonomicznego. „Gospodarka jest praktycznie sparaliżowana: brakuje możliwości zatrudnienia, coraz więcej rodzin znajduje się w poważnych trudnościach” – mówi. Ludzie są zmęczeni ciągłym odłosem bombardowań, które słychać także w Bejrucie. „Panuje atmosfera niepewności, zmęczenia i strachu przed przyszłością, ale nie gaśnie wiara, która mimo wszystko nadal podtrzymuje Libańczyków” – zauważa ks. Chidiac.

Lęk przed okupacją i nowa fala migracji

Libański kapłan wskazuje, że ludzie obawiają się, iż obecna wojna może wciągnąć kraj w jeszcze poważniejszą spiralę przemocy. „Wielu boi się scenariusza podziału lub okupacji: północ narażona jest na wpływy syryjskie, a południe znajduje się pod presją izraelską. To budzi głęboką traumę wojny domowej, która rozpoczęła się w 1975 roku i pozostaje wciąż otwartą raną w zbiorowej pamięci” – mówi ks. Chidiac. Do tego dochodzi dramat emigracji. Po kryzysie gospodarczym z 2019 roku i załamaniu się systemu bankowego wielu chrześcijan opuściło już kraj. Druga fala emigracji nastąpiła po wybuchu w porcie w Bejrucie w 2020 roku, a trzecia związana jest z najnowszymi napięciami i starciami między Izraelem a Hezbollahem. „Dzisiaj niestety dla wielu młodych ludzi horyzont jest tylko jeden: wyjazd. Liban bez chrześcijan zatraci swoją tożsamość” – mówi libański kapłan. Odnosząc się do obecnej sytuacji międzynarodowej, podkreśla: „Nie można myśleć jedynie o bezpieczeństwie niektórych, nie biorąc pod uwagę ludzkiej i historycznej ceny, jaką mogą zapłacić chrześcijanie w Libanie. Błędy przeszłości nie mogą się powtórzyć”.

Droga krzyżowa wciąż trwa

Wojenna Wielkanoc naznaczona jest nie tylko biedą materialną, ale przede wszystkim bólem związanym z rozłąką. Do tego dochodzi konkretny strach związany z bezpieczeństwem. „Pociski przelatujące nad miastami, a czasem nawet nad kościołami tworzą atmosferę silnego napięcia” – mówi ks. Chidiac. To sprawiło, że organizowanie procesji na ulicach w Wielkim Tygodniu było bardzo trudne, a w niektórych przypadkach ryzykowne. „Mimo to Libańczycy nie dali sobie odebrać tych świętych dni. Jest wielkie pragnienie, by nie rezygnować z modlitwy i uczestnictwa, nawet kosztem znacznych wyrzeczeń” – relacjonuje maronicki kapłan. Jak mówi, mimo wielkanocnych obchodów, droga krzyżowa Libanu wciąż trwa. „Oddajemy wszystko Panu, prosząc Go, by przyjął nasz krzyż”

Załagodzić cierpienia, strzec nadziei

Ks. Chidiac wskazuje, że poszczególne wspólnoty kościelne starają się zapewnić swym wiernym możliwość choćby skromnego świętowania Wielkanocy. Wolontariusze dostarczali potrzebującym paczki z żywnością, w kościołach organizowano grupy wsparcia psychologicznego, specjalne grupy dbały o bezpieczeństwo wiernych spotykających się na modlitwie. „Staramy się łagodzić bezpośrednie cierpienia, ale także strzec nadziei” – mówi ks. Chidiac. Kapłan wyznaje, że w jego parafii Wielki Tydzień obchodzony był pośród odgłosów izraelskich samolotów bombardujących południową część Bejrutu. „Składamy – mówi – na ołtarzu wszystko, czego doświadczamy: nasze lęki, niepokoje i cierpienia Libanu, a także bóle całego świata dotkniętego nienawiścią”. Kapłan podkreśla, że w Libańczykach mimo wszystko trwa wciąż nadzieja. „W najciemniejszej nocy – wyznaje – nadal wierzymy, że światło Zmartwychwstania może jeszcze zwyciężyć ciemność”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.