Odpust ku czci Czternastu Świętych Wspomożycieli
12 lipca 2026 | 14:47 | mraj | Trzebnica Ⓒ Ⓟ
Fot. Maciej RajfurChrześcijanin nie jest powołany do samotnego przeżywania wiary, a owoc Ewangelii dojrzewa we wspólnocie Kościoła – mówił neoprezbiter ks. Eryk Cichocki podczas odpustu ku czci Czternastu Świętych Wspomożycieli w kościółku rektoralnym w Trzebnicy.
Uroczystość odbyła się 12 lipca i zgromadziła licznych wiernych w świątyni położonej pośród bukowego lasu, którą na co dzień opiekują się księża salwatorianie. To wyjątkowy kościół, który powstał w II poł. XIX wieku, w miejscu w którym od XII wieku była pustelnia.
Nawiązując do przypowieści o siewcy, ks. Eryk Cichocki podkreślił w homilii odpustowej, że różne rodzaje gleby z Ewangelii nie opisują różnych ludzi, lecz wnętrze każdego człowieka.
– W każdym z nas jest trochę skały, trochę cierni i trochę żyznej ziemi. Dopiero otwarcie na łaskę Bożą sprawia, że nasze serce staje się dobrą glebą – mówił kaznodzieja.
Przypomniał również słowa proroka Izajasza, że Boże słowo nigdy nie wraca bezowocnie, a zasadniczym pytaniem pozostaje to, czy człowiek pozwoli mu zakorzenić się w swoim życiu.
Centralnym obrazem homilii była opowieść o ziarnie, które postanowiło wzrastać samotnie. Choć wyrosło na okazałe drzewo, zostało złamane podczas burzy. Drzewa rosnące razem przetrwały, ponieważ wzajemnie się osłaniały.
Bp Zadarko: chór wołający o ekshumacje i godne pochówki nie przestaje wołać do nieba
– Można chcieć być wielkim drzewem, ale na własnych zasadach. Tymczasem Słowo Boże chce nie tylko wzrastać w człowieku, ale także wydawać owoc, który najczęściej rodzi się razem z innymi, pośród trudności – podkreślił neoprezbiter.
Kaznodzieja przypomniał, że życiowe doświadczenia – choroba, utrata pracy, kryzysy czy samotność – pokazują, iż człowiek nie jest samowystarczalny. W takich chwilach szczególnego znaczenia nabierają zarówno obecność Boga, jak i wspólnota wierzących.
Nawiązując do obchodzonego odpustu, ks. Cichocki przypomniał, że Czternastu Świętych Wspomożycieli od wieków było wzywanych w czasie epidemii, wojen i innych nieszczęść.
– Nie dlatego, że mieli własną moc, ale dlatego, że Bóg przez ich modlitwę okazywał ludziom swoje miłosierdzie. Dziś nie przestaje tego czynić – zaznaczył kapłan.
Neoprezbiter podzielił się także osobistym świadectwem z czasów seminaryjnych. Wspominał spotkanie z kobietą, którą początkowo chciał zignorować, sądząc po jej wyglądzie, że będzie sprawiała kłopot. Okazało się jednak, że potrzebowała jedynie chwili rozmowy i modlitwy po dramatycznych wydarzeniach rodzinnych.
– O mało nie oblałem egzaminu z miłości. Pan Bóg posłużył się tą kobietą, by nauczyć mnie wrażliwości i nieoceniania drugiego człowieka – wyznał ks. Eryk.
Na zakończenie homilii zachęcił wiernych do modlitwy o serce otwarte na Boże słowo oraz o wytrwałość w wierze.
– Ten kościół przypomina nam, że nie idziemy sami do nieba. Są z nami święci, którzy wspierają nas swoim wstawiennictwem – powiedział kaznodzieja.
Po Mszy wszyscy wierni zostali zaproszeni na wspólny posiłek przy grillu.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

