Obraz Matki Bożej Łaskawej zawitał do stolicy Warmii i Mazur
23 lutego 2026 | 03:06 | bg | Olsztyn Ⓒ Ⓟ
Fot. Archiwum Archidiecezji WarmińskiejWizerunek Matki Bożej Łaskawej – Patronki Warszawy i Strażniczki Polski, zawitał do Olsztyna. Wizerunek Bożej Rodzicielki peregrynuje po parafiach wojskowych. Na trasie tej wędrówki znalazła się parafia cywilno-wojskowa Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela.
– Kościół jezuitów zawsze cieszył się dużą obecnością wiernych i obraz Matki Bożej zawsze cieszył się kultem. Dowodem jest tego, że papież Jan Paweł II, ilekroć przybywał do Warszawy, to zawsze, idąc do katedry warszawskiej, szedł także do kościoła obok, czyli do kościoła ojców jezuitów właśnie, aby pokłonić się Matce Bożej Łaskawej – mówi abp Józef Górzyński, metropolita warmiński
Na obrazie widać Bożą Rodzicielkę, która trzyma połamane strzały. Zwykło się mówić, że to Matka Boża, która chroni nas przed gniewem Stwórcy. Arcybiskup Józef Górzyński, metropolita warmiński podczas Eucharystii, której przewodniczył, zwrócił w kazaniu uwagę na fakt, że te strzały symbolizują coś zupełnie innego. – Są to strzały, którymi dostaje człowiek od losu, od życia, ale Matka Boga chroni go przed tym – zaznacza abp Górzyński.
6 lat temu, gdy Polskę nawiedziła pandemia COVID-19, Matka Boża Łaskawa również wędrowała od diecezji do diecezji. Po ustaniu pandemii, ta wędrówka trwa nadal. Obraz odwiedził już 36 diecezji i był obecny w ponad 400 parafiach i domach zakonnych. Wizerunek Patronki Warszawy i Strażniczki Polski peregrynuje po parafiach wojskowych już od ponad roku. Była to decyzja biskupa polowego Wiesława Lechowicza. Zdając sobie sprawę z toczącej się za naszą wschodnią granicą wojny, biskup Lechowicz chciał w ten sposób wzmocnić na duchu Polaków, ale przede wszystkim każdego polskiego żołnierza, by ten kierował swoje modlitwy do Niepokalanej.
Na zakończenie Eucharystii, kapłani zawierzyli Matce Bożej Łaskawej wszystkich żołnierzy wojska polskiego oraz funkcjonariuszy służb mundurowych. Najbardziej zasłużeni dla Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego i dla olsztyńskiej parafii, otrzymali medale i pamiątkowe ryngrafy. Obraz będzie obecny w kościele przy ulicy Kromera w Olsztynie do poniedziałku. Potem odwiedzi parafie wojskowe w Elblągu, w Braniewie i w Bartoszycach.
Obraz, który zawitał do parafii cywilno-wojskowej Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i św. Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela w Olsztynie jest kopią, którą w 1982 roku namalował jeden z braci jezuitów. Oryginał do dziś znajduje się u ojców Jezuitów w świątyni przy ulicy Świętojańskiej w Warszawie.
Historia obrazu Matki Bożej łaskawej ma już 375 lat. Wszystko zaczęło się od króla Władysława IV Wazy, który sprowadził do Polski księżny pijarów. Na polecenie księdza Orsellego – rektora szkół pijarskich – obraz Matki Bożej został namalowany na podstawie małej ryciny. Kilka miesięcy po zaprezentowaniu obrazu wiernym, na Mazowszu wybuchła epidemia dżumy.
– Ksiądz Orselli, dokładnie na wzór włoskiego miasta Faenzy, gdzie w 1410 roku taka zaraza też tam miała miejsce, po rozumieniu z magistratem miasta, wyciąga obraz i cała Warszawa modli się o ustanie dżumy. Po trzech dniach dokładnie zaraza ustaje tak samo jak w Faenzie i Maryja po raz pierwszy w historii naszego narodu otrzymuje oficjalny tytuł Strażniczki Granic Polski i została również patronką Warszawy. Dopiero cztery lata po tym wydarzeniu, król Jan Kazimierz obiera Maryję w naszym narodzie na Królową Polski – mówi Aneta Ciężarek ze społecznego Komitetu Krzewienia Kultu Matki Bożej Łaskawej Patronki Warszawy i Strażniczki Polski.
Wstawiennictwo Matki Bożej Łaskawej dało o osobie znać w 1920 roku podczas wojny z bolszewikami. – Skąd to wiemy? Jest to fakt, bo jest to wszystko zapisane na papierze. To są zeznania jeńców bolszewickich. Dwukrotnie widzieli ten właśnie wizerunek, w tym płaszczu i uciekając z pola walki, krzyczeli do Polaków: My się was nie boimy, ale z nią walczyć nie będziemy. Oni wiedzieli, że to Matka Boga i z nią walczyć nie będą. Uciekli z pola walki, a nawet sam marszałek Piłsudski, kiedy wrócił, powiedział, jest to cytat z jego pamiętnika: czy to sen, czy to jawa, czy ja jestem w jakiejś zaczarowanej bajce? Gdzie są bolszewicy? Porzucona broń, armaty, a chłopy mi mówili, że bolszewiki z pola walki pouciekali – dodaje Aneta Ciężarek.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

