Opinie
To nie film. To rzeczywistość
Kolejny raz w oratorium oglądamy film. Radosne dzieci wbiegają do sali, która mieści się w garażu. Każde z 70 dzieci chce się przywitać. Podają dłoń, patrzą nieśmiało w oczy i szczerzą białe ząbki.
– Hi, how are you?- Tylko tyle potrafią po angielsku.
Oratorium. Czy to się je?
Codziennie wczesnym popołudniem ma miejsce najciekawsze zjawisko dnia.
Około 14.00 wzbiera stalowa brama Don Bosco Youth Centre, by w końcu wybuchnąć jak gejzer i otworzyć się na oścież. Na teren misji gwałtownie przedostają się dziesiątki roześmianych, czarnych twarzy. Zalewają podwórko niczym tsunami. Zanim się spostrzegam, docierają do mnie, jak czekoladowa fala uderzeniowa. Na tyle silna, że ledwie trzymam się na nogach.
– Paaaluuuiiinaaa! Muzungu! – słyszę z każdej strony. I czuję jednocześnie, jak brązowe dzieci lepią się do mojego ciała, jak rzep.
Układanka
Pierwszy tydzień pracy na placówce misyjnej właśnie powoli zasypia. Ja jednak zasnąć nie mogę. Mnóstwo obrazów wiruje w mojej głowie. Są jak kawałki jednej układanki, której nie potrafię poskładać w całość. Jeszcze nie.
Poznałam Szczęściarza
Lucka codziennie spotykam w oratorium. Do moich uszu często dobiega znajome „Lucky, Lucky!”(szczęściarz), choć na pierwszy rzut oka nie wygląda na szczęściarza. Zasmarkana buzia, podarta koszulka, która z każdym dniem ciemnieje od brudu. Jego chude nóżki ledwo utrzymują jeszcze chudsze ciało. Jest najszybszy, choć biega za piłką w męskich klapkach – mocno zniszczonych i większych od jego stopy o jakieś pięć numerów. Na oko ma zalewie metr wysokości, ale rokuje na światową gwiazdę koszykówki. Może przyszedł z odległego o 10 km buszu, a może z ulic Chingoli. Tego nie wiem, bo jego angielski jest gorszy nawet od mojego. Jedno jest pewne, uśmiech nie schodzi mu z twarzy, a jego entuzjazm udziela się innym chłopcom. Tak, jakby wszystko co widzi, co robi, widział i robił po raz pierwszy w życiu.
Dżdżownica
W internecie, gazetach widzimy zdjęcia małych afrykańskich dzieci z wydętymi brzuszkami. Serce się rwie, by to dziecko przytulić i nakarmić. A jak to jest, kiedy widzisz to dziecko w cztery oczy?
Co ja tutaj robię?
Lubię dzieci, bo są szczere do bólu i mówią to, co myślą. Peruwiańskie nastolatki podobnie.
– Asiu, nie umiesz grać w siatkówkę, prawda? Ale próbujesz – usłyszałam dziś od 13 – letniego Paco po dwugodzinnej grze na śmierć i życie. A wydawało mi się, że to jedyny sport, w którym jestem dobra. Przecież w minionym tygodniu grałam więcej niż przez ostatnie dziesięć lat!
Życie zmienia się, ale się nie kończy
Listopad to miesiąc, kiedy opadają liście. Każdy z nich przypomina nam o chwili śmierci, naszej śmierci: „Czy widziałeś, jak w smutny jesienny wieczór opadają martwe liście? Tak samo codziennie dusze ludzkie ulatują ku wieczności. Pewnego dnia takim opadłym liściem będziesz ty” (Droga, 736). Tak, również nadejdzie śmierć moja i Twoja, przypadkowy Czytelniku tych linii, jak czytamy na grobowym epitafium: hodie mihi – cras tibi (dziś dla mnie – jutro dla ciebie).
Czy prawo do życia jest prawdą relatywną?
Portal internetowy PCh24.pl – Polonia Christiana publikuje artykuł pod tytułem „Duchowny z Opus Dei: prawo do życia to 'prawda relatywna’!”. 'To rzeczywiście zaskakujące na pierwszy rzut oka. Trzeba więc uciec się do oryginalnego wpisu na blogu tego hiszpańskiego księdza i analizować go spokojnie, bez pośpiechu i z równowagą.
Ostatni moment
To jest ostatni moment na wprowadzenie skutecznej polityki rodzinnej w Polsce! – takie słowa padły z ust prezydenta Komorowskiego na ogólnopolskim kongresie dużych rodzin w Krakowie. Dlatego jest to ostatni moment, ponieważ dziś w wieku rozrodczym są dzieci wyżu demograficznego z lat 80. Jeżeli ich rodzin nie wspomożemy na tyle, aby decyzja o posiadaniu dzieci była łatwiejsza, to w następnych pokoleniach tego już się nie odrobi. Czekać nas będzie demograficzna równia pochyła.
Wobec wyzwań Ewangelii rodziny
Z cieniami współczesności odbierającymi wielu ludziom nadzieję, ale także ze świadomością, że nie ma ewangelizacji bez rodziny, rozpoczynały się obrady III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Media oczekiwały radykalnych decyzji.


