Opinie
Praca o podwyższonym ryzyku
Na Zanzibarze jest 2% katolików. Reszta to muzułmanie. Na te 2% katolików przypada kilku księży. Oprócz księży są tutaj siostry zakonne. Łącznie na wyspie jest około 30 osób duchownych. Praca jako zakonnica czy ksiądz to pracą o podwyższonym ryzyku.
Formacja rodzicielska
Kolejna wywiadówka w stylu nauczmy rodziców jak wychowywać dzieci.
Pospiesznie zajmuję miejsce. Moje coraz jaśniejsze włosy zaznaczają wyraźny kontrast wśród czarnych warkoczy i meloników. Spodziewam się, że spędzę tu kolejne trzy godziny. Jak zwykle. Moje myśli szybko zmieniają kierunek, formując w głowie piątkową lekcję angielskiego.
Tłok
W naszym domu na krańcu świata panuje tłok. Przewijają się różne kolory skóry, różne języki, różne narodowości .
Przyjeżdżają księża na wypoczynek albo w interesach. Przyjeżdżają siostry, żeby odpocząć i podreperować zmęczone dusze. Przyjeżdżają ludzie z projektów, ludzie którzy tylko patrzą, ludzie którzy chcą coś zdziałać, ludzie ciekawscy, przypadkowi.
MINĘŁO OSIEM MIESIĘCY
Po ośmiu miesiącach spędzonych w Afryce spadły moje oczekiwania, co do jakości. Nie wymagam od obiadu, żeby był dobrze przyprawiony. Nie wzrusza mnie brak prądu. Nie dziwi mnie kontakt z trzydziestoletnim analfabetą. Zapominam co to jest szacunek dla czyjejś własności. Kłamstwo i kradzież są wręcz oczywiste. Nie dość że mnie to nie dziwi to już nawet nie czuję się zbulwersowana, gdy ktoś mnie okłamie.
Tydzień misyjny w Lufubu
Pierwsze trzy dni to czas dla dziewczyn.
Schodzą się te małe, co dopiero uczą się jak napisać własne imię i te, których klatka piersiowa rośnie z tygodnia na tydzień. Przychodzą te, co już uczą się w liceum i te, które nie mogą zapamiętać tabliczki mnożenia. Siedemdziesiąt dwie rozkrzyczane, pewne siebie murzynki. Naturalne w swoich ruchach i swobodne w mowie.
Dla mamy
Nie jestem typem martwiącym się. Świat oferuje nam tyle stresu i problemów, że wydaje mi się bezsensem martwić się o coś, co się jeszcze nie wydarzyło. Tym sposobem nie potrzebuje, żeby ktoś mi pisał czy bezpiecznie gdzieś dotarł. Nie przerażają mnie podróże, ufam nieznajomym. Rzec by można, że jestem nieostrożna. To prawda. W Zambii już dziesiątki razy podchodzili do mnie ludzie, mówiąc żebym zapięła sobie torebkę, bo mnie ktoś okradnie. Nie wiem czy to wynika z mojej naiwności, czy z braku rozsądku, czy z miłości do ludzi. W każdym razie towarzyszy mi przeczucie, że jakby nie było, to będzie dobrze.
Dla jednego uśmiechu
W każdym większym mieście Afryki spotykam białych, głównie Europejczyków. Jednych do przyjazdu popchnęła chęć poznania świata, innych ucieczka przed problemami w ojczyźnie, inni robią to dla Boga. Powodów przyjazdu jest tyle, ilu ludzi. Jednak każdemu przyświeca ten najgłówniejszy – pomoc Afryce.
Choroba i inne radości
Od wtorku w Lufubu funkcjonuje study hall. To miejsce, do którego dzieci z naszej wioski mogą przychodzić, żeby się uczyć. Szkoła nie dysponuje książkami. Większość uczniów, ma problemy ze skompletowaniem zeszytów. W naszej mini bibliotece w Don Bosco dzieciaki mogą wypożyczyć podręczniki do 4 przedmiotów, z każdej klasy. Dodatkowo rozdajemy im kartki, długopisy, ołówki i inne przybory. Po ostatniej zbiórce w Polsce mamy ich dużo.
Wakacje życia
Nie czułam ogromnego podekscytowania. Przemęczenie codziennymi obowiązkami objawiało się w przeróżny sposób: bezsenność, migrena, zasłabnięcia i do tego jeszcze zatrucia pokarmowe. Nie potrafiłam zmienić myślenia z dnia na dzień.
Małe misyjne radości
Pamiętam, jak Go poznałam. Oratorium, sierpień 2012r.
Ten 9-letni szkrab obserwował mnie spod drzewa. Miał rozciągnięte galoty, a za małe buty podkreślały podkulone palce. Na pierwszy rzut oka dziecko jak każde inne w tym miejscu.
Jak najlepiej dziecko może zwrócić na siebie uwagę ? Właśnie tak – wyalienować się z grupy. Oczywiście nie zapomina o smutasie na twarzy i rękach założonych jak przy fochu. Strzał w 10! Cwaniackie szkraby wiedzą najlepiej, co i jak robić.


