Opinie
Weigel o decyzjach katolików w wyborach prezydenckich w USA
Nie ma żadnego katolickiego, czy protestanckiego głosowania, mamy głosowanie przeciwników Kościoła i ochrzczonych pogan – uważa George Weigel, amerykański teolog i biograf bł. Jana Pawła II.
Świętych obcowanie
„Nie śmierć rozdziela ludzi, lecz brak miłości”.
W Afryce, w codziennych moich obowiązkach, w słońcu, które każdego dnia grzeje tak samo, łatwo zapomnieć jak ważny jest początek listopada. Tutaj to normalne dni pracy. Pamiętałam o tym dniu, bo byłyśmy z dziewczynkami i siostrami w Kasisi na Mszy Świętej i na cmentarzu, gdzie leżą misjonarze i siostry misjonarki, a także małe aniołki, dzieci z hospicjum obok, niektóre z nich żyły zaledwie kilka dni, tygodni. Czuwa nad nimi Dzieciątko Jezus, piękna figurka, stoi na straży grobów, które w większości usypane są tylko z ziemi.
Cmentarz na krańcu świata
Na cmentarzu parafialnym spokój jak w zamkniętym muzeum. Stare, grube drzewa stoją poważnie jak na apelu. Jedynie wiatr krąży zmieniając kierunki, jakby zachowanie stosownej powagi dla tego miejsca go nie obowiązywało. Porozrzucane wokół śmieci, starają się zasygnalizować, że nikt się cmentarzem nie interesuje. Między mogiłami jak okiem sięgnąć dziurawe plastikowe butelki, papierki po słodyczach i strzępki reklamówek foliowych. Za godzinę odbędzie się tu Msza Święta. Dzisiaj Dzień Zaduszny. Ubrudzone i obrośnięte groby, zdają się prosić o zaopiekowanie. W tym dniu chciałyby wyglądać elegancko.
YOU ARE LOVED
,,Miłość, aby była prawdziwa, musi kosztować, musi boleć, musi ogałacać nas z siebie samych’’–Matka Teresa
-Ile lat ma Pan Jezus? 100?
-Nie Tereso, 33
-A Maryja i Józef ile mają lat?
Uśmiecham się do Teresy i próbuję odpowiedzieć na wszystkie nurtujące ją pytania. Siedzimy razem na krawężniku przed szkolną kliniką gdzie przyjmuję małych pacjentów. Teresa przychodzi codziennie. Na szczęście nie jest chora. Czasem tylko wyszykuje na swoim ciele małe zadraśnięcia tylko po to abym dała jej plasterek. Kilka razy przynosiła mi do zszycia swoją podartą torbę, w której nosi zeszyty do szkoły. Przede wszystkim jednak chce porozmawiać i przytulić się. Teresa ma 11 lat i jest dzieckiem ulicy.
Moje miejsce
Siedzę i się złoszczę. Tak zwyczajnie, po polsku. Brakuje siły i cierpliwości. Wiadro zimnej wody znowu ląduje na mojej głowie. Tym razem jest lodowata, przenika do szpiku kości. Boże, gdzie jesteś? Co ja tutaj robię? Moja pierwsza myśl to łóżko, po całym dniu zawsze ciepłe i wygodne. Wiadomo, prześpisz problem, a kolejny dzień przegoni wszystkie chmury. Nie. Nie chcę. Idę do kaplicy. To Ty mnie tu przysłałeś, więc i Ty mnie wysłuchasz. Zmęczenie zmieszane z bezradnością wyciska z mych oczu ile się da. Na chybił trafił otwieram Pismo Święte i po raz kolejny ogarnia mnie zdumienie. Zawsze wiesz o co mi chodzi. Czytam trzy razy. Dziękuję. Za chwilę emocje opadną. Zasnę, a po przebudzeniu po raz setny przekonam się, że warto. Że cuda się zdarzają. Nieustannie.
Pora deszczowa to…
– Johny, do you like a rainy season?
– Yes! Rain is good(u), full(u) food!
Pora sucha zmechaciła niebo. Zabrała mu błękit w zamian za kolor wypłowiały, który uzyskała za pomocą temperatury i dymu z pożarów.
Pora deszczowa budzi kolory. Codziennie oblewa je litrami wody, żeby wydobyć więcej zieleni z zielonego, więcej błękitu z błękitnego i więcej żółci z żółtego.
W kupie siła
Od tygodnia trwały wielkie przygotowania. W pocie czoła ciężko pracowałyśmy do ostatniej chwili łącząc to z innymi obowiązkami. Oczekiwany 24 października, jeszcze piękniej brzmiący Independance Day w końcu nastał. Kilkaset czekoladek domaga się przekroczenia zielonej bramy. Szkolny trawnik zastępuje bankietówkę z Marriotta. Zambijskie kolory to dzisiejsza stylówa. Miasto wychodzi z wielkim gestem. Całodobowy dostęp do prądu to czyste szaleństwo. Wielki DJ nie zostaje w tyle. W głośnikach mistrzowie afrykańskiej pop listy. Biodro idzie w ruch.
Tęsknota
W czasie drugiej wojny światowej Polacy szukali możliwości walki za Ojczyznę. Niekiedy mocno tułali się po świecie. Byli także w Ugandzie. Przybyli tutaj z Syberii. Niektórzy przez Uzbekistan, inni przez Indie. Niektórzy jeszcze żyją, inni spoczywają w ugandyjskiej czerwonej ziemi. Cmentarz polskich uchodźców znajduje się w Kojja. Co roku na wszystkich świętych cmentarz jest odwiedzany przez Polaków. Dawnych mieszkańców obozu uchodźców lub ich potomków.
Kościół w buszu i komórka wcale nie murowana
Piasek w zębach, wiatr w uszach, radość w oczach. Tak zaczyna się nasza pierwsza wyprawa do buszu. Siedzimy na pace samochodu ks. Andrzeja i czujemy się niczym na safari. Obserwujemy afrykańską przyrodę. Między innymi drzewa, które żeby przetrwać porę suchą muszą mieć korzenie zapuszczone tak głęboko, by sięgały podziemnej wody. Widzimy wspaniałe wzgórza i jeziora. Są domy pokryte strzechą, a przed nimi ich mieszkańcy – bardzo zaciekawieni naszym widokiem.
Święto Zmarłych
Pierwszy raz od przyjazdu do Zambii zatęskniłam za Polską. W moim domu Wszystkich Świętych to najbardziej rodzinne święta w roku. Wszystkie groby bliskich są albo w Bisztynku, albo w niedalekiej okolicy, więc cała rodzina zjeżdża się do nas i jest bardzo wesoło. Tutaj świętowanie było skromne. Zambijczycy nie mają w te dni wolnego, więc i my normalnie pracowałyśmy. Zaduszki uczciliśmy jedynie jedną mszą w parafii więcej, na którą wybraliśmy się ze wszystkimi naszymi oratoryjnymi dziećmi i liderami.


