Opinie

06 grudnia 2011 | 10:07

Dama

Kapusta to cenne warzywo, nie tylko za sprawą witamin, które w sobie kryje. Ostatnio doświadczyłam, że można w niej znaleźć coś bardziej cennego. Coś, bez czego nie da się żyć. Dziwne? A jednak. I wcale nie mam tu na myśli małego bobaska w kolorze mlecznej czekolady zawiniętego w pieluszkę.

06 grudnia 2011 | 10:04

Zabawa w chowanego

Siedzę na zielonej trawie przed domem i patrzę na góry. Słońce bawi się z chmurami w chowanego. Majestatyczne Andy są doskonałą kryjówką dla białych obłoczków. Pięknie tu jest. Mieszkam pod samym niebem. Zaglądam Panu Bogu w okno. Rozmyślam. Dziś mijają trzy tygodnie od czasu mojego przyjazdu do Calki. Mam wrażenie, że jestem tu już kilka miesięcy. To wszystko przez ten bagaż zmęczenia, niemocy, wzruszeń, małych radości i smutków. Pierwsze dni były trudne.

06 grudnia 2011 | 09:59

W drogę!

„Miasto nadziei” (City of Hope), w którym mieszkam już dwa miesiące, położone jest 12 km od stolicy – Lusaki. Niby blisko, ale chcąc zrobić zwykłe zakupy spożywcze trzeba zarezerwować sobie pół dnia. Najbardziej popularnym środkiem transportu (z którego najczęściej korzystam) są tutaj busy. Biało-niebieskie, jeżdżące lewą stroną jezdni, często wyglądające tak, jakby zaraz miały się rozpaść. Ale jeżdżą. Co chwila. Nie trzeba się więc stresować, że się spóźnimy na przystanek i autobus nam ucieknie. Chociażby z tego względu, że po pierwsze – nie ma tu przystanków (ściśle określone są jedynie przystanki końcowe). Po drugie, nie istnieją tu rozkłady jazdy. Jeśli więc chcesz wybrać się do miasta, musisz poczuć się jak prawdziwy autostopowicz i po wypatrzeniu biało-niebieskiego pojazdu pomachać ręką. Z wyglądu podobne są do naszych starych VANów. Z tą tylko różnicą, że mają około 15 miejsc siedzących. Teoretycznie. Bo praktycznie potrafi się w nich zmieścić 25 osób, a czasem i więcej.

06 grudnia 2011 | 09:53

Czterofazowa Colgate

„Zadziwiające są takie chwile kiedy rozpoznasz w kimś to, co sam w sobie masz,;poczujesz mocno, że tak wiele łączy z nim cię” Natalia Kukulska, Znam cię.

05 grudnia 2011 | 14:25

5 grudnia – Międzynarodowy Dzień Wolontariusza

5 grudnia to oficjalnie ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowy Dzień Wolontariusza. Każdy wolontariusz powinien świętować ten dzień. Ale czy jest na to czas, kiedy biega się za dzieciakami w oratorium w piasku w Peru, organizuje zabawy pod drzewami w upalnej Zambii albo towarzyszy podopiecznym przy koszeniu pachnącej trawy dla bydła w Ugandzie?

04 grudnia 2011 | 23:40

Robactwo

Jeśli ktoś mnie zna, wie, że brzydzę się pająków i innych robali. Może się nie boję, ale brzydzę się strasznie. No, ale jestem na misjach. Na początku mojego pobytu tutaj nie mogłam zrozumieć słów Moniki Winiarskiej (wolontariuszka MWDB, która spędziła 1,5 roku w Domu Księdza Bosco w Limie), która w swojej książce „Serce dla Peru” pisze, że z Piura najbardziej zapamiętała dużą ilość robaków. Nie zauważałam ich. Ale teraz zauważam. Dopiero po kilku dniach spędzonych w Bosconii, odkryłyśmy naszą zmorę, którą są maleńkie, mało widoczne robaczki, które w domu można liczyć chyba w milionach. Chodzą po stole, owocach, a także po szklankach i talerzach. Jest ich pełno w szufladzie ze sztućcami i szafce z talerzami.

04 grudnia 2011 | 23:33

Oratorium w piasku

Pisałam wam, że pracujemy w oratorium, nigdy jednak nie opisałam jak ta praca wygląda. A oratorium w Piura nie wygląda tak, jak oratorium w Szczecinie na Gumieńcach, na Witkiewicza, czy w Dębnie. Na oratoria tutaj składają się: oratorium codzienne – douczanie szkolne, oratorium sobotnie i oratoria peryferyjne, które działają tylko w niedzielę. Pierwszego posta poświęcę opisaniu wam tego ostatniego…

04 grudnia 2011 | 23:26

Pora deszczowa u Króla

Co rano około szóstej, przekraczam bramę misji i zawsze porusza mnie ten sam widok – ludzi niosących wodę. Jedni z wielkimi wiadrami na głowach, inni z różnistymi pojemnikami załadowanymi na rower czy taczkę. Dzieci, kobiety, mężczyźni. Wielu mieszkańców Chimese (dzielnicy Mansy) każdego ranka zmierza do małego kraniku przy Youth Center, by zapewnić rodzinie źródło życia. Zawieszam oko na dzieciach. Często są obładowane jak małe wielbłądy, niosą wielkie wiadra, ale jeszcze gdzieś pod pachą znajdzie się miejsce na małe pudełeczko po maśle – kilka kropli więcej.

04 grudnia 2011 | 23:25

Na początku wszyscy byli… czarni!

Dziewczynka o imieniu Chanda to czekolada mleczna, ja – Alicja – biała, a Kennedy to takie 80% kakao. Dziś odkryliśmy tę prawdę – każdy z nas jest czekoladą. Uwielbiam rozmowy na temat naszych kolorów skóry. Wzajemne oględziny. Chłopaki próbowali mi wyjaśnić wciąż zachwycającą mnie sprawę ich białych dłoni i stóp. Najbardziej spodobała mi się historyjka Jonathana: „Na początku wszyscy ludzie na Ziemi byli czarni. Wędrowali, aż dotarli do pewnego morza – część zdecydowała się przepłynąć na drugą stronę, pozostali umyli tylko ręce i nogi. W ten sposób jedni ludzie stali się zupełnie biali, a inni białe mają tylko rączki i stópki”. Ale na kolejne pytanie, o białe gojenie się ran na czekoladowej skórze, nie zdołali mi już odpowiedzieć.

03 grudnia 2011 | 13:04

Siłę do walki o wolność czerpię z wiary

Laureatka tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla – Leymah Gbowee siłę do swej pokojowej walki o prawa kobiet czerpie z wiary w Boga.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.